muody Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Niki-lidka napisał(a):Adam mam bannerek w podpisie do niewidomego moloska:) zajrzyj:) No masz, masz... tylko bannerek jest źle zlinkowany... :cool3: Quote
maciaszek Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Niki-lidka napisał(a):Adam mam bannerek w podpisie do niewidomego moloska:) zajrzyj:)No właśnie... Musisz zrobić odstęp między banerkiem a napisem dot. Twego stadka, bo teraz zlewa się w całość i efekt jest taki, że jak się klika na banerek, to wchodzi się do galerii Tima i Abi :diabloti:. Quote
muody Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 eliza_sk napisał(a):Co to za pieszczotliwy epitet czarny śmierduch ??? :mad::mad::mad: No kurcze... masz SP czy nie? No one są takie śmierduchy... mają taki swój śmierdząco-przyjemny sharpejowy zapaszek... :p Quote
eliza_sk Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 muody napisał(a):No kurcze... masz SP czy nie? No one są takie śmierduchy... mają taki swój śmierdząco-przyjemny sharpejowy zapaszek... :p No właśnie już niejednokrotnie słyszałam o nich jako o śmierdziuszkach, ale nasz Fąfel z azylu nie śmierdzi-nawet wet na kastracji i przy zabiegu entropium nie mógł się nadziwić, a nawet mówił, że Fąfel pachnie - azylowy pies i jeszcze sharp-pachnie !!! I babeczka, która przyjechała oglądać Fąfla ze swoim zmarszczakiem też powiedziała, że pierwsze słyszy jakoby miał brzydko pachnieć, dlatego pytam :razz: Quote
muody Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 eliza_sk napisał(a):No właśnie już niejednokrotnie słyszałam o nich jako o śmierdziuszkach, ale nasz Fąfel z azylu nie śmierdzi-nawet wet na kastracji i przy zabiegu entropium nie mógł się nadziwić, a nawet mówił, że Fąfel pachnie - azylowy pies i jeszcze sharp-pachnie !!! I babeczka, która przyjechała oglądać Fąfla ze swoim zmarszczakiem też powiedziała, że pierwsze słyszy jakoby miał brzydko pachnieć, dlatego pytam :razz: To też piszę, że mają swój przyjemny... dobra nazwijmy to "zapaszek"... Nie pachną jak inne psy, przynajmniej nie jak sznaucer czy czarny terrier.. bo to moge powiedzieć autopsji... :cool3: jak we wszystkim... są bardziej subtelne... :lol: Quote
muody Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Niki-lidka napisał(a):poprawilam bannerek... ;) No... już się odnalazłem... Dzięki!;) Quote
sacred PIRANHA Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 ehe....SP sa we wszytskim takie subtelne jak Piranie:D Quote
muody Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Niki-lidka napisał(a):ehe....SP sa we wszytskim takie subtelne jak Piranie:D Sytuacja wymogła na Ramziolu odpuszczenie subtelności... Musiał wywrzeć na ewentualnych członkach nowego stada piorunujące wrażenie, żeby nie było potem, że nie wiedzieli kogo brali... :eviltong: Dzisiaj jest już całkowicie subtelny, jak na SP przystało... :cool1: Chociaż muszę przynać, że robienie wrażenia to nawet mu wychodziło... w tych pierwszych godzinach :crazyeye::diabloti: Quote
sacred PIRANHA Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 robienie wrazenia cwiczyl dlugo,wiec mial wprawe...raz tylko zlapal dola jak przy wyprowadzaniu z klatki ze schronu urządzil pokaz agresji na chwytaku a podla Pirania powiedziala ze i tak go wezmie...a on sie staral, cyrki odstawial,krew sie lala a Pirania "pan go zapakuje w klatke bo ja go i tak biore!"...nawet na chwytaku go musialam trzymac jak pan po klatke poszedl...ale on sobie wydziwial a ja stalam niewzruszona...w koncu stwierdzil ze mnie nienawidzi i sie poddal...stal czekal na klatke, w klatce lookal na mnie i pewnie myslal "co za cholera mi sie trafila?" na szczescie w klinice byli ludzie ktorzy sie go bali i znow mogl sobie poskakac:D Quote
rufusowa Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Niki-lidka napisał(a):robienie wrazenia cwiczyl dlugo,wiec mial wprawe...raz tylko zlapal dola jak przy wyprowadzaniu z klatki ze schronu urządzil pokaz agresji na chwytaku a podla Pirania powiedziala ze i tak go wezmie...a on sie staral, cyrki odstawial,krew sie lala a Pirania "pan go zapakuje w klatke bo ja go i tak biore!"...nawet na chwytaku go musialam trzymac jak pan po klatke poszedl...ale on sobie wydziwial a ja stalam niewzruszona...w koncu stwierdzil ze mnie nienawidzi i sie poddal...stal czekal na klatke, w klatce lookal na mnie i pewnie myslal "co za cholera mi sie trafila?" na szczescie w klinice byli ludzie ktorzy sie go bali i znow mogl sobie poskakac:D zimna krew :diabloti: pogratulowac, pogratulować :evil_lol: Quote
sacred PIRANHA Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 rufusowa napisał(a):zimna krew :diabloti: pogratulowac, pogratulować :evil_lol: zimna krew? hehe poltora metra chwytaka a nie zimna krew:eviltong: poza tym ja jestem podla...i jak przyjechalam po dwa psy to z dwoma mialam zamiar wyjechac bez wzgledu na to,czy Nord/Ramzes mial wycieczke w planach czy nie:diabloti: Quote
rufusowa Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Niki-lidka napisał(a):zimna krew? hehe poltora metra chwytaka a nie zimna krew:eviltong: poza tym ja jestem podla...i jak przyjechalam po dwa psy to z dwoma mialam zamiar wyjechac bez wzgledu na to,czy Nord/Ramzes mial wycieczke w planach czy nie:diabloti: podła? oby wiecej takich "podłości" z Twojej strony :diabloti: zastanawialam sie jak sie Wam udalo go przewiezc ale nie sądzilam ze dochodzilo do takich scen :evil_lol: Quote
mariee Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Jeszcze czepka sie nie podobala moja, ach ten Ramzes:diabloti: Quote
sacred PIRANHA Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 sceny? hehe tylko ja, pracownik i Maja (kolezanka-kierowca) wiemy jak to wygladalo... pracownik myslal,ze go juz nie wezme...w pewnym momencie rzeczywiscie wygladalo to juz beznadziejnie ... na poczatku pracownik gadal do niego jeszcze w boksie...Diabel nie pozwolil do siebie nawet podejsc...padla decyzja-chwytak...pracwonik majac juz psa na cwhytaki probowal wyprowadzic go z kwarantanny...troche to trwalo bo Ramzes po prostu odtsawial cyrki...rzycal sie na oslep, nie mogl dosiegnac nas to gryzl siebie...krew sie lala...paranoja hihihi...stalismy z nim na chwytaku przy aucie i myslelismy co dalej...przeciez czeka nas poltorej godziny drogi autem...Maja za kierownica a ja z tylu z dwoma psami (zabieralismy wtedy jeszcze bokserka w fatalnym stanie)... pracownik zaproponowal ze sciagniemy weta i damy mu uspokajacza...pomysl niby dobry,ale po piewrsze to sharp; po drugie w fatalnym stanie fizycznym wiec nie chcialam go szprycowac srodkami takimi...drugi pomysl- klatka decyzja- oki bierzemy...problem? jak go tam u licha zapakowac? wiec ja zostalam z Ramzesem na chwytaku a pracownik poszedl po klatke, jakos go tam po prostu na sile wpakowal,zamknal zapakowal mi do bagaznika...i pojechalysmy... na miejscu bylo jeszcze ciekawiej bo musialysmy go pezyniesc do kliniki a on sobie w srodku odstawial swoje cyrki:) wetka sie zwatpila jak uslyszala ze to SP a jak dowiedziala sie ze z takim charakterkiem to sie podlamala...ale jak widzimy wszyscy go na swoj sposob tam pokochali i bardzo interesuja sie jego losem...ja zapamietam tego psa i jego "przypadek" do konca zycia...bo czasem idzie ciezko i sa chwile totalnej bezsilnosci i nawet placzu...ale trzeba trwac i walczyc do konca,az sie spotka takich ludkow jak Adam:) Quote
rufusowa Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 mariee napisał(a):Jeszcze czepka sie nie podobala moja, ach ten Ramzes:diabloti: jaki wybredny no.... :evil_lol: a ja myslalam ze muody go wiózł...opowiedzcie ciotki i Ty wujaszku :diabloti: Quote
sacred PIRANHA Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 ja wiozlam go ze schroniska w Zamosciu do kliniki w Lublinie, muody przyjechal po niego do Lublina jak juz wiedzial ze urodzil sie zeby adoptowac tego psa:) Quote
rufusowa Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Niki-lidka napisał(a):ja wiozlam go ze schroniska w Zamosciu do kliniki w Lublinie, muody przyjechal po niego do Lublina jak juz wiedzial ze urodzil sie zeby adoptowac tego psa:) i wszystko jasne....a muody chyba będzie Ci wdzięczny do końca życia :evil_lol: Quote
sacred PIRANHA Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 nie nie nie...muody bedzie mnie przeklinal do konca zycia:D na razie mnie tylko wyzywa od Pirani,ale przyjdzie czas i na wyklinanie:D pozdrawiam brata muodego:) Quote
rufusowa Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 ojej...dopiero teraz zobaczyłam ten długi opis...zaczynam ślepnąć czy jak :hmmmm: :evil_lol: no kawał dobrej roboty cioteczki odwaliłyście! ktos z mniejszym zacięciem to by chyba zrezygnował... juz widze jak go ludzie biorą ze schronu :mad: a z sp to juz tak jest że lepiej z nimi po dobroci...ale tym razem nie bylo czasu na spoufalanie sie wiec decyzja jak najbardziej sluszna....teraz to pewnie chopak czuje sie jak w niebie :loveu: muody czekamy na te foteczki :cool3: Quote
Maja Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 koleżanka kierowca :evil_lol::evil_lol: potwierdza Lidziu Twoją zimną krew... ja sama gieroj uciekałam do bryki az się kurzyło - wtedy jak Ramzes pokaz na chwytaku urządził:p i zapomniałaś dodać najważniejszego tzn nie wspomniałaś o sianie, którym była wyłożona klatka Ramzesa i jak go wynosiłyśmy w tej klatce jak to siano bajecznie znaczyło drogę za nami:evil_lol::evil_lol::evil_lol: cyrk po prostu cyrk był wtedy Quote
sacred PIRANHA Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 hehhe czesc Maju moja Ty kolezanko od horroru:) tak sianko bylo the best...przyjechaly baby ze wsi i przywiozly jakas bestie do kliniki:D Quote
mariee Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Maja to nie siano tylko sloma:evil_lol: co bylam w klinice to pytali kiedy te klatke ze sloma zabiora! Quote
muody Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Ja też podziwiam ciotkę Lidkę za determinację (zauważ, że nie użyłem zwrotu "Pirania" :eviltong:). Wyborażam sobie co on mógł odstawiać na samym pocątku kiedy był pierwsze dni "na wygnaniu". My z bratem wieźliśmy go z Lublina siakieś 650 km... ale w zasadzie, to po tych środkach uspokajających, które dostał podstępnie w żarciu, był spokojny. Natomiast pierwsze wrażenie kiedy go zobaczyłem w boksie, to masakra... może nie było tego widać, ale myślałem, że może jednak kartka "Agresywny pies" nie jest tak bez sensu... Pani z kliniki chyba nam niedowierzała, bo wytrzeszczała oczy :crazyeye: kiedy tłumaczyliśmy, że nie dziwimy się, że 5-cio letni SP tak się zachowuje po wyrzuceniu z domu... W każdym układzie moja pewnośc siebie przy pierwszym spotkaniu trochę ucierpiała... :cool3: W sumie to mieliśmy wygodnie bo wieźliśmy go vanem z kratą... więc Ramzes siedział z tyłu i się nam przyglądał lub spał... Za to jak zatrzymaliśmy się zatankować samochód, to brat postanowił dać mu "szmakosa" przez kratę i mało ręki nie stracił... :-D i było wiele radości... Potem ta próba nakłonienia go do wejścia do domu... :evil_lol: odbiegał kład się na trawniku i skradał się na nas jak czarna pantera... i też było wiele radości... W końcu stwierdziliśmy, że szybciej nabierze zaufania do jednej osoby... więc zostawiłem brata sam na sam, jako że miał nocować u niego (co z resztą brat skwitował "Mogę nie przeżyć tej nocy")... i po 40 minutach wołania zaczął sam podchodzić.. wtedy brat robił krok do tyłu, tak żeby Ramziol się upewnił, że to on chce z własnej woli podejść... No i się udało... A teraz to już pieszczoch jakich mało... ma jeszcze jakieś "ale" do Kesza, lecz nawet w tym przypadku z dnia na dzień jest lepiej. Ja kiedy go zobaczyłem na aukcji Allegro już wiedziałem, że to jest pies nam przeznaczony... tylko Lidka jeszcze nie wiedziała... :eviltong: W każdym układzie jeszcze raz wszystkim zaangażowanym chciałem serdecznie podziękować... i wielkie brawa za to co robicie...:multi: Zdjęcia wstawię dziś lub jutro... także jeszcze trochęcierpliwości... nie dam się Wam zdominować :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.