Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 208
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='AgaiTheta']Boksio dojechal do kliniki:

Namiary na razie na mnie: Agnieszka 509 270 205 [email protected]

Napisałam już do Kamkam prośbę o zmianę w pierwszym poście
[quote name='AgaiTheta']
Prosze nie ogłaszać go na własną rękę, zrobie wszystko dzisiaj w nocy
Oczywiście !
Dostałam takiego smsa od Zosi (fragment) : "To był ostatni moment :("


pies ma u nas mnóstwo fotek zrobionych Niestety net mrs.ka nie pozwala na ich przesyłanie więc wstawię je jutro pewnie !

Posted

mrs.ka napisał(a):
już piszę,też musiałam dojśc do siebie,bo się trochę "wypaliłam" tą akcją.

A teraz po krótce co zastałam na miejscu dzisiaj po południu.
Bardzo zadbany domek z ogródkiem,w którym mieszka trzypokoleniowa rodzina,i trzy psy:dwa mieszańce(pies i szczenna suka) w dośc dobrym stanie i ...szkielet boksera,z wyglądu w stanie agonalnym.Jak to zobaczyłam to mnie prawie z nóg ścieło,kobiecie,która mi otworzyła nie dałam raczej za wiele czasu na tłumaczenie ,pierwsze co to wsadziłam psiaka do swojego samochodu,żeby mieć pewność ,że już mi go z tamtąd nikt żadną siłą nie zabierze.Kobieta ściągnęła córke do domu,która jako właścicielka psa absolutnie nie chciała oddać,pani twierdziła,że o psa dbają ,że pies jest leczony,na potwierdzenie zadzwoniła do weterynarza,który w rozmowie ze mną potwierdził,że owszem był kilka dni temu wzywany do tej pani...ale do innego psa(pewnie do tej szczennej suki-nie wiem) i sam zauważył tego psa , na razie chciał go odrobczyć ,a później zrobić badania.Jak naprawdę by to wyglądałąło nie mam pojęcia,gdyż fakty były takie,że pies ledwo stał na nogach i do takiego stanu nie doprowadza sie stworzenia w przeciągu tygodnia,ewidentnie zaniedbali zdrowie i stworzyli zagrożenie życiu tego psa,który jak się okazało nie miał żadnych szczepień od 2004 r. nawet przeciwko wściekliźnie!!! czyli należy przypuszczać,że nie był też badany ani leczony od tamtego czasu! Po za tym,okazało się ,że pies został przywieziony z Gliwic,we wrześniu,w dobrym stanie,mieszkał tam z rodziną w bloku,jak się okazało u Maji,typowy kanapowiec,a tutaj spał na betonie teraz w zimie.
Najbardziej szokujące w tym wszystkim jest kompletna ignorancja tych ludzi,żyjących na powiedzmy dość dobrym pozimie,z właścicielką psa przyjechał (nowiutkim samochodem) syn ok.17 lat,czyli nasza eko-młodzież,w międzyczasie elegancko ubrany dziadek wychodził do kościoła,
...i Ci ludzie nie rozumieli dlaczego ja im tego psa zabrałm!!!!

Się mrs.ka wypaliła tą akcją :evil_lol:doprowadzając mnie uziemioną w domu na drugim końcu powiatu prawie o zawał
Słyszałam przez tel. fragmenty rozmów
I tak wówczas myślałam :cool3:: :crazyeye::crazyeye: :crazyeye::angryy::mad::angryy::mad::angryy::mad::crazyeye::crazyeye::crazyeye:
To dziwne z tymi szczepieniami, bo pies wg książeczki jeszcze w Gliwicach był leczony - to już na spokojnie sprawdziłyśmy z mrs.ka, kiedy dojechali do mnie z psiurem
W 2005 r na zapalenie pęcherza , a potem wg leków, które dostał w lipcu 2007 na zapalenie uszu i prawdopodobnie świerzbowca skóry - rozpoznania nie udało mi się rozczytać (kontaktowałam sie z naszym zaprzyjaźnionym wetem, żeby mi określił "po lekach" na "co" pies był leczony !

Posted

[quote name='Majaa']Się mrs.ka wypaliła tą akcją :evil_lol:doprowadzając mnie uziemioną w domu na drugim końcu powiatu prawie o zawał
Słyszałam przez tel. fragmenty rozmów
I tak wówczas myślałam :cool3:: :crazyeye::crazyeye: :crazyeye::angryy::mad::angryy::mad::angryy::mad::crazyeye::crazyeye::crazyeye:



no może mam niekonwencjonalne metody działAnia,ale SKUTECZNE,
oświadczenie o zrzeczeniu się praw do psa właścicielka podpisała dobrowolnie(z własnej ,niekoniecznie nieprzymuszonej woli):evil_lol:

Posted

Polarna Legenda napisał(a):
O Boże,Ty widzisz i nie grzmisz???:angryy::angryy:
Jak mozna doprowadzic psa do takiego stanu?:angryy:

Jak widać nie jest to trudne w "mieście cudów" - Wąchocku !
A może to i dobrze, że wychudzony był (brzmi jak paradoks, ale taka rzeczywistość nasza) i stało się, jak się stało .... lada moment mógłby bowiem trafić do jednej z kilku wytwórni smalcu w tym "mieście cudów" ( a nie brakuje ich w naszych okolicach, a "miasto cudów" prym wiedzie)
Taka jest prawda Ludzie go ignorowali, więc ....
A kwestia zabrania go była kwestią tylko i wyłącznie ambicjonalną "właścicieli" niczym więcej

Posted

Panca napisał(a):
Bosh...jaki szkielecik...czy aby polcja nie powinna sie tym zajac???przecie ktos tego psa prawie na smierc zaglodzil:shake::shake:

Pewnie powinna!Tylko, ze system prawny,jaki mamy w Polsce postawił nas przed próbą wyboru:
Dać szanse psu na nowy dom i dobre życie, czy też za wszelką cenę postawić na prawo Odebrać psa po perypetiach pewnie kilkudniowych (do przeskoczenia i liczyliśmy się z tym),zmusić gminę do przetrzymania psa w warunkach schroniska (w domyśle kieleckiego schroniska :placz:) do czasu wyroku sądowego (też nie wiadomo jakiego)
Ten pies pewnie by nie przeżył schronu :-( Widać przecież jak zniósł 4 miesiące poza kanapą i blokiem (bo jednak ja obstawiam, ze psyche mu siadło)
A na wyrok można czekać i dwa lata ... Nie sądzę, zeby ten pies rok przetrzymał w schronie!

Posted

WAZNE, ZE SIE UDALO. Wazne, ze pisiak ma juz opieke. Wazne, ze juz nie bedzie cierpial.
Teraz naleza sie tylko mocne kciuki za szybciutki powrot do zdrowia, wspanialy domek i milosc do konca dni...

Posted

Straszne to wszystko,brak mi słów.Trzeba by mieć ten dom na oku,bo szczeniaki za chwilę opuszczą bezpieczny brzuszek matki i co z nimi???

Posted

są jakieś wieści z kliniki jak nasza chudzinka?
na forum boksery Gerta napisała:

Witam, niedawno wróciłam z SGGW. Widziałam Skuterka - byłyśmy z nim na spacerku. Zrobił kupona, który wyglądał "przyzwoicie", ale poniewaz było ciemno nie mam pewności, że trzustka jest w porządku (a wierzcie mi, że od kuponów to jestem teraz ekspertem).
Skuterek merdał ogonkiem i pozwalał się miziać, chociaż widział mnie pierwszy raz. W dotyku jest wyjątkowy - ma taką mięciutką skórę, gdyby nie te kości wszędzie, to można by go miziać bez końca. Zrobił na mnie wrażenie psiaka kontaktowego i takiej troszkę przylepki, ale ja nie znam się tak dobrze na psach...
Jeśli chodzi o zdrowie - badania trwają - moja pani wetka obiecała też do niego zajrzeć, bo widziała nas na korytarzu, a obok Skuterka nie da się przejść obojętnie. Pomogła nam go zważyć - wynik jest nie taki straszny, jak się spodziewałam - Skuter waży 20,3 kg.
Skuterek jest odwodniony, dostawał kroplówki, ma ciągle jeszcze wenflonek, więc pewnie to nie koniec, ale chyba jest jakaś nadzieja dla niego.
Pycholek taki śliczny, że normalnie chciałoby się go ucałować. I te oczęta...

skopiowałam, bo może nie wszyscy tam zaglądają a chcieli by wiedzieć, a czuje sie odpowiedzialna jako założycielka wątku, jakby coś nie tak (z wątkiem) dajcie znać

Posted

Super, że coś wiadomo. Ja nie miałam dzisiaj czasu się dowiadywać o pychola
Ale że on do zagłaskania to potwierdzam w całej rozciągłości ....
Mam fotki od mrs.ka Zaraz sie za nie zabiorę !

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...