Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 366
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A czy domek jest cierpliwy??
Jesli na prawdę nie znajdzie się NIC innego, to my z TZ bedziemy jechali na trasie Mielec-Opole, ale dopiero 9 marca :roll:. To jest ostatecznośc ostatecznosci, ale jeśli wczesniej nic innego nie wypali...
Trzymam jednak kciuki, aby jakis wczesniejszy transport sie ujawnił.

Posted

Sniezka z b. 20 pewnie dojezdza do NIepolomic do hoteliku wraz z kocina, ktora pojedzie dalej na Slask. Nie jest proste znalezc transport chetny do zabrania zwierzaka, i to nie jest tak, ze nie szukamy. Wiele osob z mojej firmy jezdzi w roznych kierunkach, ale nikt nie chce zabrac zwierzaka nawet w kontenerku.

Dzis zaczynaja nowe zycie :


Posted

To super!

Ula na stronie schroniska jest tez taka mała biała suczka, troche kudłata/ Czy ona ma watek? bo jak nie to ja jej założe...:oops:

i moze tej drugiej:

i tej:

Posted

Ula na stronie schroniska jest tez taka mała biała suczka, troche kudłata/ Czy ona ma watek? bo jak nie to ja jej założe

TE SUCZKI MAJA WATEK. Wszyskie sa zarezerwowane.
Watek zalozyla Reno2001.

Posted

Maja domki tylko :
jedna pani ma wracac z ferii do wawy i wziac jedna sunie, druga ma jechac do Poznania, biala ma jechac do Niemiec 8.marca (z Fundacji Dobermana).
Zostaly 2 rude i czarno-rude, ona tez tylko czekaja na transport. Rezerwacje prowadzil kierownik schroniska.

Sniezka dojechala do Niepolomic. Dzwonila Beatka, ze sunia jest kremowa, a nie biala, ale tak sie niestety dzieje w mieleckim schronisku i pewnie nie tylko tam, ze biale psy po kilku dniach żółkna od brudu i kurzu.

Posted

Zdjecia Sniezki byly robione 15.12.2007, nie miala wtedy zadnego guza na grzebiecie, tylko na nozce (chyba prawej) mala narosl wielkosci fasoli, tak zwisajaca jak brodawka. Ta narosl zostala wycieta podczas zabiegu sterylizacji pod koniec grudnia.

Posted

Sniezynka to uciekinierka ,dziewczyny przezyly chorrror.Sniezka wyszła z Paulinka na spacerek i nagle znalazła mała dziurke w ogrodzeniu i dala dyla.Paulina i cala rodzina za nią >wlazła w lisia dziure i niechciała wyjść.Ale sie udało.W domu skacze po stołach jak kot.
Wieczorkiem kąpanie żeby zmyć z niej brud ,a w poniedziałek jedzie do wet.żeby ją obejrzał, bo niechcemy pani Alicji robić kłopotu bo ona teraz musi jeżdzić na oserwację z jedna suczką .Jak jeżdziła je szczepić ,a musi robić to w turach ( wtedy były 3,) dość długo czekała ,sunka ugryzła pana ktory wchodził bez kolejki. I wogole chcemy żeby mala się troszke oswoila bo jak pisałm pan Alicja ma 8 psiaków ,wszystkie biedy schroniskowe. Ma np.jeda bez nóżki , a jedna z całkowicie wykrzywiona nóżką i ktora u nas w schronisku siedziala z 2 lata .
Wogole to pani Alicja z mężem poswięcili swoje życie osobiste dla tych psów .nigdzie nie jeżdzą ,nie chodza tylko zajmuja się praca i psiakami.
tak że Sniezka będzie miec tam jak u pana boga za piecem,dom i duzy ogrod z przepiękna roslinnościa do biegania ,byle by nie chciał uciekać.:loveu:

  • 2 weeks later...
Posted

Murka napisał(a):
I jak tam Śnieżynka? Jest już w domku?
Uciekinierstwo opanowane? ;)

Tak dopiero od wczoraj bo szczepienie piesków pani Alicji się przedłuzyło bo jeden z piesków w lecznicy ugryzł pana w noge i trzeba było jezdzić na kontrole , a pani Alicja zawsze jak bierze pieska (tak jak było w przypadku naszej łapki ze schroniska zresztą dzikiego pieska ) chce żeby pisiak mial spokój i żeby na pocżatku poświęcić mu duzo czasu.
Była obawa że pieski sie nie dogadają bo Sniezynka bedąć w Nipołomicach warczala na domowe pieski jak do niej podchodziły.
Pani Alicja przyjechała do niepołomic z mężem i jednym pieskiem żeby osobiscie odebrac Snieżke chociaż proponowałam że ja przywieziemy ale pani Alicja chciała sama wnieść ją do domu żeby psiaki ja nie odrzuciły i potraktowały ze jest ona od nich.
Tak też się stało psiaki ja przyjeły i a do tego praie wszystkie chca jej matkowac i przepychają sie jedno przed drugim .
Irenka wklei zdjęcia ,ktore ja wczoraj zrobiłam ,a z nowego domku napewno będzie duzo zdjęc bo Alicja zawsze duzo im robi ,zreszta trzeba wejść na atek naszej łapki teraz Lusi.

Posted

Tak też się stało psiaki ja przyjeły i a do tego praie wszystkie chca jej matkowac i przepychają sie jedno przed drugim

To dobrze, ze pieski pani Alicji sa takie dobre i kochane, ze przyjely Sniezynke z otwartymi sercami. Moze przy nich ta mala przestraszona sunia stanie prosto na nózkach i nie bedzie sie bac i warczec ze strachu.
Czekamy na zdjecia od Irenki :p

  • 2 weeks later...
Posted

Od 1 marca Śnieżka a obecnie Sofi zamieszkała w naszym domu.Nie odzywałam się wcześniej ponieważ nie byłam w nastroju(delikatnie mówiąc) do opisywania czegokolwiek.Po pierwsze to nie do uwierzenia że tak mikroskopijnego pieska można przetrzymywać(po operacji)na zewnątrz w zdezelowanej budzie.To chyba cud że ta suczka przezyła kilka zimowych miesięcy w takich warunkach.Można powiedzieć że w porównaniu z tym co jest w Mielcu, w krakowskim azylu zwierzęta mają dobrze, zwłaszcza takie miniaturowe są przetrzymywane w budynkach. I nikt mi nie wytłumaczy że to uwarunkowane jest ciężką sytuacją panującą w azylu w Mielcu,to po prostu zła wola i bezduszność człowieka.Nie wiem ale przypuszczam ,iż uznano że ta suczka jest chora,stara i nieciekawa do adopcji więc zasługuje na tak skrajne warunki.Dziwne ,że inne pieski mogły zamieszkiwać w świetlicy.Ale to już przeszłość i roztrząsanie tej sprawy nie zmieni tego że Sofi ma odmrożone do połowy uszy,blizny pooperacyjne zaczynają dopiero zmieniać kolor ,bo do tej pory były fioletowe.Suczkę przyjęłam w bardzo złym stanie fizycznym i katastrofalnym psychicznym.Byłam przerażona,bo nawet adoptowana w lipcu 2007 r zupełnie dzika Lusi nie była w tak kiepskim stanie.Sofi sprawiała wrażenie psa ,który nie chce żyć.Jedym moim zmartwieniem przed adopcją było to jak przyjmą ją moje psy a okazało się ,że problemem jest jej stan psychiczny.Tak była załamana i tak strasznie się wszystkiego bała że myślała tylko o ucieczce.Ogrodzenie mam dobre ale ona jest taka mała że może przejść przez otwory w bramie.Na szczęście zmieniła zdanie i przyłączyła się do naszej rodziny.Po tygodniu zaczęła wychodzić bez smyczy do ogrodu,jego wielkość też już jej nie przeraża i spędza w nim coraz wiecej czasu.Od kilku dni nawet wybiega z pozostałymi ośmioma do "akcji",szczeka razem z nimi i wesoło macha zakręconym ogonkiem.Muszę się pochwalić że moje psy przyjęły ją bardzo dobrze i tak też ją traktują.Od kilku dni Sofi bawi się z największym psiakiem1,5 rocznym szczeniakiem Niko i jego siostrą.Widok nie do opisania w pierwszej chwili jak zobaczyłam to sama zgłupiałam z wrażenia,bo myślałam że mam halucynacje.Nie miałam przy sobie sprzętu fotograficznego i zrobiłam szybko zdjęcie telefonem więc nie jest za dobre ale też go dołącze może coś będzie widać.Sofi przyjechała do nas lekko poziębina często musiała wychodzić się wysikać i miała katar.Raz tylko zaraz po przyjeździe załatwiła się w domu ale to przez naszą nieuwagę.Jest bardzo czystą suczką i wszystkie swoje potrzeby załatwia w ogrodzie.Nawet w pierwszym tygodniu jak wychodziła na smyczy to był problem,bo nie chciała załatwiać się na spacerach z mężem tylko biedna czekała jak wrócę z pracy.Dołączyła do grona moich wielbicielek i teraz już wszystkie zabiegają o moje względy i miejsce przy mnie.Oczywiście w nocy śpi w łóżku.Nieraz powarkuje cichutko na któregoś z psów jak się gdzieś koło niej pojawi gdy śpi,ale mówię jej że nie wolno,uspokaja się i robi to coraz żadziej.Ponieważ nie chciałam powiększać jej traumy ,do weterynarza pojedziemy w tym tygodniu,może już nie pomyśli że ją znowu gdzieś wywożę.W krótkim czasie kilka razy zmieniała miejsca i to ją też dobiło,bo przecież ona nie wie dlaczego tak jest.Dostaje pełnowartościowe jedzenie,witaminy i lek poprawiający kondycje i życie zaczyna ją cieszyć a najbardziej swą radość okazuje witając mnie gdy wracam z pracy.To wspaniałe uczucie i największa nagroda za cały mój wysiłek,bo nikt człowieka tak nie przywita jak właśnie psy.Jak wracam to jest taki entuzjazm że chyba połowa ulicy wie że zbliżam się do domu haha.


Sofi w hotelu









w nowym domu 5.03.08








12.03.08
z kolegą Lolkiem








do słoneczka





zapatrzeni






spacerek

Posted


Po pierwsze to nie do uwierzenia że tak mikroskopijnego pieska można przetrzymywać(po operacji)na zewnątrz w zdezelowanej budzie.To chyba cud że ta suczka przezyła kilka zimowych miesięcy w takich warunkach.Można powiedzieć że w porównaniu z tym co jest w Mielcu, w krakowskim azylu zwierzęta mają dobrze, zwłaszcza takie miniaturowe są przetrzymywane w budynkach. I nikt mi nie wytłumaczy że to uwarunkowane jest ciężką sytuacją panującą w azylu w Mielcu,to po prostu zła wola i bezduszność człowieka.Nie wiem ale przypuszczam ,iż uznano że ta suczka jest chora,stara i nieciekawa do adopcji więc zasługuje na tak skrajne warunki.

Po operacji przez kilka dni sunia byla w budynku, w tzw. izolatkach.
Psow w Mielcu jest ponad 530, w tym wiele malych, takich jak Sniezynka, Sniezka, zapewniam, ze wszystkie sie w malenkiej swietlicy nie zmieszcza.
Prosze zajrzec do galerii schroniska, ile malych psiakow mieszka w boksach, nie ma miejsc w swietlicy dla wszystkich. A my stajemy na rzęsach, zeby znalezc pieniadze na budy, sterylizacje, szczepienia, transport, hotelik dla wybrancow.

I dlaczego od razu wniosek, ze suczka byla trzymana w zdezolowanej budzie? Mieszkala wraz z innymi psami w b. 20, zadaszonym i z w miare nowymi budami.

Budzet miesieczny krakowskiego azylu to caloroczny budzet mieleckiego schroniska. Trudno dzialac majac ok. 12,5 tys miesiecznie.

Stan psychiczny suni byl fatalny juz w momencie przyjecia. Zostala przyjeta w polowie grudnia 2007 wraz w 4 innymi psami z Ostrowca, ktore rowniez byly w zlym stanie psychicznym. Psy z Ostrowca, to jak jest wiadome w schronisku, psy w najgorszym stanie psychicznym, nie wiem co im robia w tym Ostrowcu, ale np. psy z Krosna sa w lepszym stanie.
Sunia byla w schronisku tylko kilka tygodni, pracownikow lubila jak widac na zdjeciach z P.Zbyszkiem. Nie wiadomo natomiast jaka byla jej przeszlosc przed schroniskiem.


Dziekujemy za adopcje Sniezki i wyprowadzenie suni na prosta.
Zdjecia sa przecudne :loveu:

Posted

ala, witaj na dogomanii i dzięki za wspaniałe serce i za otoczenie opieką Sofi :loveu:

Warunki w schronisku w Mielcu są fatalne i m.in. z tego względu tak bardzo staramy się wyciągać w miarę możliwości stamtąd psy do tymczasów i szukamy im uporczywie domów.

Jednakże nie można pisać o bezduszności i braku dobrej woli pracowników, którzy potrafią jechać z psami całą noc, aby je dowieźć do punktu przeładunkowego i dać szansę na dom w Niemczech (ostatnia akcja), jechać nieraz wiele setek km jedynie za zwrotem kosztów, niezawsze pełnych aby znalazły sie w nowych domach.
Na świetlicy są prawie same pieski "stare, chore i nieciekawe do adopcji", ale wszystkich nie sposób tam umieścić. Świetlica to ciasne pomieszczenie i trzeba ostrożnie umieszczać ewentualnych nowych lokatorów, bo wieloletni rezydenci mają swoje zdanie na ten temat.

Ciężko jest 2-3 osobom ogarnąć prawie 600 psów i 100 kotów.
Jeśli doszło do zabiedbania suni, to nie jest to wynik złej woli pracowników, tylko brak możliwości i siły do zapanowania nad wszystkim.

Cieszę się, że Sofi jest u Ciebie i że ma się dobrze :buzi:

Posted

Bardzo przepraszam jeżeli uraziłam którąś z Was moją opinią absolutnie nie miałam takiego zamiaru.Wiem jak heroiczną pracę wykonujecie w celu ratowania zwierząt i jestem pełna podziwu dla tego co robicie.Z racji tego że sama mam "małe schronisko"nie mogę brać tak aktywnego udziału w wolontariacie ale staram się w inny sposób brać udział i pomagać w adopcjach zwierząt.Nie mam też do nikogo pretensji że tak to wszystko wyszło z Sofi,jedynie mogę winić siebie że tak to długo trwało.Ale niestety przy takiej ilości psów nie mogłam postępować pochopnie i najpierw musiałam pozałatwiać wszystkie zaczęte sprawy.Jak zobaczyłam Sofi w grudniu to byłam w trakcie sterylizacji suczki Very(szczeniaka) i po operacji, co dwa dni musiałam jeździć do weterynarza na zastrzyki.Było mi bardzo ciężko gdy myślałam jak to biedactwo marznie w azylowym boksie, ale nic wówczas nie mogłam zrobić.Zrobiłam jej nawet plakat i szukałam kogoś chętnego do adopcji ale dobrze wiecie jak to wygląda w praktyce.Dlatego jak się wszystko zaczęło przeciągać(opisywała Foksia i Dżekuś) a mąż wyraził zgodę na adopcję poprosiłam Beatkę o pomoc.Jeszcze raz bardzo chciałam podziękować Pani Irence za to, że zechciała sponsorować pobyt Sofi w hotelu,bo dzięki temu nie musiała dłużej oczekiwać na adopcję w azylu.Oczywiście bardzo dziękuję Beatce za to ,że mimo ogromu pracy jaki miała ,znalazła czas i pomogła mi tą sprawę doprowadzić do końca.A w imieniu Sofi pragnę podziękować Wam- dziewczyny,bo gdybyście nie założyły jej wątku na pewno jej losy potoczyłyby się inaczej.Nie mam też pretensji do nikogo w jakim stanie do mnie Sofi trafiła,bo każdy pies cięzko przechodzi pobyt w azylu,a zwłaszcza słabsze psychicznie i starsze.Sofi wiele lat życia gdzieś spędziła i może nie było tam aż tak bardzo źle ,dlatego ciężko jej było się przyzwyczajać do innych miejsc.

To zdjęcia Sofi z 2.03.08, drugiego dnia pobytu u nas






takie miejsce sobie wymyśliła do spania oczywiście jej juz przeszło ale teraz każdy musi chwilę tam poleżeć,ciekawie wygląda jak wpychają się ci najwięksi




a to wspomniane z zabawy tylko przepraszam za zbędne rekwizyty ale liczył się pośpiech Sofi sama ich zaczepiała i zachęcała do zabawy

















Jestem na etapie nauki wstawiania zdjęć i nie wiem co zrobić żeby nie pojawiały się obok nich niepotrzebne napisy,próba usunięcia zakończyła się usunięciem również wszystkich zdjęć i musiałam wklejać je od nowa i mam już dość:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...