Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 232
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No to się nam Marysia rozszalała przez święta. W domu było dużo ludzi, bo córka i brat z rodziną. Każdy chciał się wkupić w łaski psa i pies był futrowany czym popadnie. Więc okazało się, że Marysia szyneczkę lubi /ale o tym to ja już wcześniej wiedziałam/, karpika też lubi /oczywiście bez ości/, ba lubi nawet ciasto. Z ciast preferuje sernik i tort,keks z bakaliami kłuje w ząbki. Cud boski, że psa nie rozesrało. No i teraz nie idzie w spokoju gębą ruszyć, bo zaraz jest pies do towarzystwa.
No i oczywiście wszyscy doszli do wniosku, że tak pięknego psa to dawno nie widzieli:loveu:

Posted

Ewa555 napisał(a):

No i oczywiście wszyscy doszli do wniosku, że tak pięknego psa to dawno nie widzieli:loveu:

No i wcale się nie pomylili :loveu:

A może rodzinka chętną zaadoptować dla siebie jakąś sochaczewską bidę :cool3:

Posted

Rafał mówi że szczeniaczek pojechał do Krakowa. A Marysia zna sie na tym co dobre - szkoda że nie jestem Marysią też bym sobie torcika pojadła, hm- czekoladowy mniam mniam. och.
ale ja nie taka śliczna.

Posted

[quote name='luka1']Ewa555 - Wszystkiego najlepszego w Nowym Lepszym Roku dla Ciebie, rodziny i oczywiście Marysi.:calus:


Stary Rok mija lecz marzenia zostają
Ewuniu Ja także dołanczam się do życzeń razem z moją rodzinką i faflunem Aresem

Posted

Ja też wam dziewczyny i wszystkim na dogo życzę szczęścia, zdrowia i żeby nam zwierzaki nie chorowały i były z nami jak najdłużej.
Fajnie, bo Marysia nie boi się wystrzałów, huków, petard i tych wszystkich wizgów i świszczeń związanych z sylwestrem. Zadomowiła się już u nas na dobre, szczekaniem zaprasza do zabawy. Dzisiaj na spacerze znalazła jakąś zdobyczną kość, nie pozwoliła jej sobie odebrać i całą drogę ją niosła w pysku. Z trudem odebrałam przed drzwiami, wyrzuciłam do ogródka. Ale mowy nie było, żeby kostka bez Marysi została w ogródku i potem ją jadła oczywiście na dywanie. Nauczyliśmy aportować piłeczkę, oczywiście za nagrody, ale nieraz oszukuje i chce dostać nagrody bez przyniesienia piłeczki. Najchętniej przynosi się na żółty serek:eviltong:
Nie wiem czy to wypada tak pytać przy nowym roku, ale prosiłabym o stanowisko w sprawie sterylizacji. Bo nie mam zdania. Mój mąż twierdzi, że to ingerencja w naturę, nasz wet mówi, że na stare lata może zdarzyć się nietrzymanie moczu i jak to zwykle bywa zdania są podzielone. Oczywiście niech mnie nikt nie posądza, że ja chcę mieć małe szczeniaki.
Swoją drogą dziwię się, że ci ludzie od synka Marysi nie odezwali się na dogo. Bo przecież tu musieli go wypatrzeć i zrobić sobie wycieczkę z Krakowa.

Posted

Sterylizacja? jak najbardziej jest popierana przez naszego weta i ja też zawsze twierdzę, że coś czego nie ma się nie psuje. Przezyłam ropomacice i wiem jak psina cierpi. Co prawda w ostatniej chwili moja sunia została uratowana i przeżyła jeszcze z nami dziesięc lat, ( zmarła na raka wątroby) i do końca życia nie było z nią problemów. Nie utyła, nie wypaczył się jej charakter - nadal nie znosiła teściowej, jedynie ja miałam spokój z cieczkami, urojonymi ciążami, kawalerami pod drzwiami i z wszystkimi dolegliwościami tym związanymi.

Posted

Marysia jest już z nami ponad miesiąc. Jest tak bezproblemowym psem, jak tylko sobie można pomyśleć. Zostaje sama, nie niszczy, grzecznie czeka na mnie lub męża. Wprawdzie dzisiaj ukradła mi kanapkę śniadaniową, bo poszłam tylko po herbatę, wracam a tam sam chlebek:eviltong: Wszystko, co było na kanapce zniknęło, nawet rzodkiewka się zjadła. Ale przytyło mi się po świętach, więc Marysia robi to dla mojego dobra:evil_lol:
I jest przepadlista, jej też się przytyło, jadła by cały czas, a ja taka głupia bo biedny piesek i jej dawałam. Musimy obie przejść na dietę:razz:

Posted

[quote name='Ewa555']Marysia jest już z nami ponad miesiąc. Jest tak bezproblemowym psem, jak tylko sobie można pomyśleć. Zostaje sama, nie niszczy, grzecznie czeka na mnie lub męża. Wprawdzie dzisiaj ukradła mi kanapkę śniadaniową, bo poszłam tylko po herbatę, wracam a tam sam chlebek:eviltong: Wszystko, co było na kanapce zniknęło, nawet rzodkiewka się zjadła. Ale przytyło mi się po świętach, więc Marysia robi to dla mojego dobra:evil_lol:
I jest przepadlista, jej też się przytyło, jadła by cały czas, a ja taka głupia bo biedny piesek i jej dawałam. Musimy obie przejść na dietę:razz:[/quote]
Wspaniale się czyta takie wieści :loveu:
Aż łezka się w oku kręci - ze szczęścia oczywiście :cool3:

Posted

Marysia przyjazna i życzliwa jest dla całego świata:loveu: Dzisiaj na spacerze spotkaliśmy konia. Co się działo!!!!!!! Normalnie chciała się z nim bawić, piszczała, szalała, wyrywała się. Dobrze, że była na smyczy, bo poleciała by za nim i tyle by ją widzieli. Różnica w gabarytach zupełnie nie miała dla niej znaczenia. Koń patrzył zdziwiony.

Posted

[quote name='Ewa555']Marysia przyjazna i życzliwa jest dla całego świata:loveu: Dzisiaj na spacerze spotkaliśmy konia. Co się działo!!!!!!! Normalnie chciała się z nim bawić, piszczała, szalała, wyrywała się. Dobrze, że była na smyczy, bo poleciała by za nim i tyle by ją widzieli. Różnica w gabarytach zupełnie nie miała dla niej znaczenia. Koń patrzył zdziwiony.
:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

nie zastanawiajcie sie nad sterylką ...mój mąz tez byl przeciwny ...patrz Nelusia co ta twoja niedobra pani wymyslila ....ale poczekalismy troche jak Nelka dojdzie do siebie troche przytyje ( w schronisku nie mogla byc sterylizowana bo byla chudzina straszna )...a teraz spokoj ...jedziemy na dzialke na mazury ....i nie mam tabunow zalotnikow podkopujacych pod siatką ....nie denerwuje sie ze moze nie upilnuje , ze da dyla , a Nelka po trzech dniach byla kobitka na chodzie , uwielbia biegac ....i nawet nie przytyla ...

Posted

Jasne.
My akurat z mężem jesteśmy na weekend w Warszawie, bo on ma spotkanie klasowe, więc zabrałam się razem z nim do stolycy. Marysia została w domu z moją mamą, która mieszka w tym samym domu co ja tylko piętro niżej. Niby Marysia ją zna i akceptuje i nawet tam chodzi na dożywianie:diabloti: jak zła pani nie chce dać więcej jedzenia to może babcia się zlituje i biednemu zagłodzonemu pieskowi podsunie jakiś smakołyk:evil_lol:
No i mam z domem gorącą linię telefoniczną, bo sie okropnie denerwowałam jak tam Marysia bez nas daje sobie radę. Aż mnie mama opieprzyła, że one w dwójkę radzą sobie doskonale i mam im nie zawracać głowy, bo właśnie się bawią. Kamień z mojego serca z hukiem potoczył się w przepaść.

Posted

Marysia chyba sama podjęła decyzję o sterylizacji. Dostała cieczki no i oczywiście głupawki. Przyznam się szczerze, że nie bardzo byłam w temacie jak to wygląda. Dzisiaj sforsowała ogrodzenie:mad:, przecisnęła się przez taką dziurę, że nawet w najśmielszych przypuszczeniach bym nie pomyślała, że tam się zmieści. Mały kot owszem, ale nie ona. A jednak. Złapałam ją u sąsiada na działce, dobrze że on nie ma psa. No i się podenerwowałam. I tak sobie pomyślałam, że przecież jak mam takie coś przeżywać 2 razy do roku, że pójdzie i nie daj Boże jej się coś stanie, wpadnie pod samochód albo inna katastrofa, to dużo lepiej odczekać teraz tę cieczkę no i umawiać się z wetem.

  • 2 weeks later...
Posted

A ja się dzisiaj dowiedziałam, że koleżanka mojej teściowej też adoptowała jakiegoś pieska ze schroniska w Sochaczewie. Nie znam szczegółów, nie wiem jak dawno temu, ale będę w Warszawie za tydzień to się coś więcej dowiem.
Ale ten świat jest mały.

  • 2 weeks later...
Posted

No to obiecane wieści. Gdzieś rok temu ta koleżanka mojej teściowej adoptowała sznaucerkę o schroniskowym imieniu Żabcia /obecnie Gapcia/. Jestem pewna, że ta Gapcia ma bardzo dobry dom, ale ona musiała wiele niedobrego w życiu przejść, bo boi się dalej, a najwięcej huków, jak zresztą większość piesków. Nawet tatuaż ma w uchu, ale nikt chyba jej nie szukał albo nie chciał znaleźć.
A my przeżywamy horror. Obce psy niszczą nam ogrodzenie, biegają po naszym ogródku, a w nocy dobijają się do drzwi wejściowych. Jakieś trzy noce temu pobudka o drugiej w nocy, nasz pies warczy i szczeka, myśleliśmy, że ktoś się włamuje do domu. A tu wielki czarny pies dobijał się do drzwi wejściowych:shake:. Spał całą noc na trawniku przed naszym domem, kurcze nawet bałam się wyjść na spacer. Ale cieczka już się skończyła i na razie spokój.
Marysia jest prawie cała czarna i kawalerowie jak jeden mąż też wszyscy byli czarni. Oni tak po kolorze?:cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...