Neigh Posted September 18, 2007 Posted September 18, 2007 Tak, .........w schronisku przebywa stary pies. Bycie starym w schronisku to już tragedia sama w sobie, w jego przypadku to jednak nie wszystko - pies ma nowotwór. Zdaniem pracowników schroniska pies nie kwalifikuje sie do operacji ( mógłby jej nie przeżyć), pozostało mu kilka, a może kilkanaście miesięcy życia. Może tak jest...........jednak ja czytałam wiele wątków, w których przedstawiano psy niemal wędrujące już po tęczowym moście. Niektóre z nich żyją do dziś. Może staruszek jest nieuleczalnie chory.........ale czy to znaczy, że nie ma prawa spokojnie odejść, otoczony opieką i uczuciem? A może otoczony troską, pod fachową opieką weterynarza dałby radę? Szukam kogoś o wielkim sercu, kogoś kto zechce otoczyć go opieką........ pomóc mu spokojnie przejść za tęczowy most. Nie wiem jak wyglądało jego życie, czy miał pana, dom......Wiem tylko, że nikt nie zasługuje na to by odchodzić w takich warunkach. Quote
lookata Posted September 18, 2007 Posted September 18, 2007 zdecydowanie nikt nie zasługuje by odchodzić w takich warunkach.. Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 Baaardzo baaardzo proszę w imieniu ? ( bezimienny jest). Wszelkie pomysły....nawet najbardziej szalone mile widziane. Nie wiem..........może hotel, który dałby czas na zdiagnozowanie psa. On nie podnosi się z bólu........leży cały czas w tym samym mejscu........poza budą. Wegetuje tak jak widać. Teraz w nocy jest już zimno........ Proooszę pomóżcie!!!!!!!!!! Quote
GoniaP Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Serce sie kraje na taki widok. Ja niestety nie mam możliwości zabrać biedaka do siebie. Moge mu jedynie kibicować i w razie potrzeby wspomóc finansowo :-( Quote
lookata Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Trzeba rzeczywiście coś zrobić, bo w końcu biedny zejdzie w tym zimnym kącie... Na początek ogłoszenia w necie, kto może zrobić allegro? Ja porobię ogłoszenia, potrzeba danych osoby do kontaktu, Neigh podejmujesz się? Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 Bardzo proszę numer kontaktowy może być do mnie.........z ogłoszeniami już nie dam rady. Wolę czas spędzony przed kompem na odnawianiu ogłoszeń spędzić np. w schronie. Nie wyrabiam się już z tym wszystkim czasowo.... Gdyby ktoś się podjął zrobienia mu ogoszeń........bardzo proszę.:modla: Wiecie, ja się zastanawiam, czy nie byloby najlepiej zrobić mu badania gdzieś u dobrego weta - i jesli wyniki będą naprawdę kiepskie, to go nie uśpić. Po co ta biedna psina ma tak cierpieć? Quote
lookata Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Neigh, ja powiedziałam, że porobię ogłoszenia, tylko proszę wyślij mi swoje dane kontaktowe na PM. Z badaniami to dobry pomysł, tylko nie bardzo wiem jakie badania.. mój 14 letni Kubuś, który zaginął w grudniu miał prawdopodobnie nowotwór jelita grubego, piszę prawdopodobnie, bo lekarz nie mógł tego stwierdzić, gdyż musiałby tkankę pobrać do badań, a Kuba narkozy mógłby nie przeżyć. Dostałam dla niego wszelkie leki i wet stwierdził, że może pożyje jeszcze z rok, dwa... tyle, że Kuba w widoczny sposób nie cierpiał.. Może znacie się jakie badania można by wykonać dla niego? Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 Bardzo Ci dziękuję, numer tel przesłałam. Jeśli coś jeszcze potrzeba, to daj proszę znać. Badania? Nie mam pojęcia. Moja jamnica też odeszła na nowotwór w wieku 15 lat. Ja nie wiem co mu dokładnie jest - info pochodzi od pracowników schroniska. W schronisku jest wet, ale jest też 700 psów.......co wiecej dodać. We wszystko uwierzę, jak mi zaufany lekarz psi powie - proszę pani, stan beznadziejny, przerzuty, pies stary, serce słabe nie przeżyje operacji. Daję mu maks miesiąc. To wtedy ok. Dopóki, jedna pani mi mówi, że druga słyszała jak trzecia mówiła, to nie wierzę!! Wiem, że lezy bez budy, że go boli, że się nie podnosi, że ma w nosie cały świat. I jak go nowotwór nie wykończy, to zapalenie płuc na bank Quote
epe Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Boże,jaki biedny psiak!! Ale nowotwór czego wg wetów ze schroniska on ma? Wtedy ułatwi to dalsze badania! Może zacznijmy od zbiórki funduszy na transport psa i badania u weta prywatnego? Czy u was w schronie można tak zrobić? Tzn.zabrać psa na badania,a potem odwieźć? No chyba,że od razu znajdzie się DT przynajmniej! Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 Niestety nie ma takiej możliwości. Można psa adoptować. Nie wydają psów na badania, leczenie itp. Z tego co mi powiedziano ( nie rozmawiałam z wetem) jest to zdaje się nowotwór odbytu. W każdym razie umiejscowiony gdzieś z tyłu.Nie dopytywałam się.........obrazek mnie na tyle poraził, że mi nieco rozum przyćmiło. Ale to nie jest problem, mogę się spróbować dowiedzieć. Z tym że nie daję gwarancji na ile to będą wiarygodne informacje. Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 I trzeba mu imię wymyśleć.........coś co się kojarzy z wiarą, nadzieją i wiecznym życiem........o matuśku jakoś mi tak religijnie podeszło.......może Ojciec Tadeusz ?:cool3: A poważnie.............hmm Trust? Quote
epe Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Mnie sie podoba takie imię! A przynajmniej środków przeciwbólowych wet ze schronu nie mógłby mu aplikować? Mogłoby być na nasz koszt! Zanim uda nam sie jakos mu pomóc,to przynajmniej przyniosłoby to psu jakąś ulgę! Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 NIe wiem, ale zapytam. Tylko, że dopilnować nie dam rady. I z tego co mi wiadomo, wet to tam bywa.......ileś razy w tygodniu. Jak jest coś pilnego na już, to psy są wożone do weta do pobliskiego Legionowa. Jego trzeba stamtąd zabrać to oczywiste.......... Quote
lookata Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 No więc żeby go zabrać do weterynarza to i tak trzeba mu najpierw dom znaleźć... :/ Quote
Majawrc Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Jutro będę u swojego weta i wezmę tabletki przeciwbólowe i przeciwzapalne które zostały po mojej Hapusi (miała strasznego guza-nowotwora z przeżutami-nieoperacyjny)), dowiem się wszystkiego co możliwe jak można mu pomóc, tylko gdzie mam je wysłać i kto mu je będzie podawał?, 1 co 12 godz, 2 natomiast 2Xdziennie. Myślę że to dobry pomysł aby na razie mu ulżyć, do czasu badań? Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 Dokładnie tak. Ale niekoniecznie stały. Trzeba mu znaleźć miejsce, gdzie mógłby mieszkać. Zebrać kasę na badania.......itp. No albo jakąś pozaziemską istotę, która zgodzi się go przyjąć pod swój dach. Ją też można wesprzeć finansowo. Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 A czy bez diagnozy to bezpieczne, takie podawanie tabletek?? Nie zaszkodzimy, np. nie rozwalimy wątroby? Nie sądzę, żeby ktokolwiek w schronie wyraził na to zgodę.......to znaczy podawanie psu tabletek........takie zalecenie może wydać tylko wet. Nawet gdybym tam dała radę jeździć raz dziennie, to i tak za mało:-( Quote
lookata Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Majawrc, to na pewno dobry pomysł, tylko teraz ja zaczynam się zastanawiać, kto generalnie stwierdził, że Trust ma nowotwór? Czy badał go rzeczywiście weterynarz, czy tylko pracownicy schroniska tak sądzą? Neigh chyba musiałabyś dotrzeć w jakiś sposób do weta ze schroniska i spytać go o tego psiaka, co mu jest, czy w ogóle go badał, jeżeli potwierdzi, że ma nowotwór, to wtedy można by się spytać, czy można mu podawać te leki, które przyjmował psiak Maiiwrc. Quote
Majawrc Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 :placz:serce mi pęka!!!, a czy ktoś bidulkę tam dokarmia, daje mu wodę skoro on wcale nie wstaje z tego miejsca? Czy mi się wydaje że jest uwiązany???-nie mogę otworzyć fotki, może jakieś inne linki poprosimy..... Quote
Neigh Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 Uwiązany nei jest.........bo praktycznie nie rusza się z miejsca, Jest poza boksem, ale w takiej zamykanej części zwanej "dziuplą". Miska stała obok, pies - ma dostęp do jedzenia. Nie wiem czy je i jak chętnie. Spróbuje się skontaktować z wetem. To najlepszy pomysł, ale to ciągle mało. On potrzebuje troski, opieki - żadne schronisko mu tego nie zapewni, mowy nie ma! Quote
Majawrc Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Proponuję aby odpowiednia osoba wystawiła go na allegro z cegiełkami a na pewno coś wpłynie na jego leczenie, gdyby ktoś założył jeszcze bazarek to chętnie coś do niego dołożę:lol:, przecież jemu strasznie czas ucieka, wiem jak było z moją Hapunią, dawali jej góra 2 m-ce i nawet ich nie doczekała......:placz::placz::placz::candle::candle::candle: Quote
epe Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 To może zmienić tytuł wątku na bardziej dramatyczny? Typu: SOS -pilne DT dla psa,któremu nikt nie uśmierza bólu! Quote
agamika Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 ta fota jest zabójcza:placz: lookata prosze jak porobisz ogłoszenia to podaj tu linki :oops: moze wynajde jeszcze inne miejsca :oops: Quote
epe Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 Napewno rzuca sie w oczy i brzmi rozpaczliwie -tak jak jego sytuacja! Wydaje mi sie,że dziewczyny z różnych stron pomogą coś w tej tragicznej sytuacji! Tak jak znalazła sie najwspanialsza osoba dla chorej na serce suczki,która była "skazana",ale przynajmniej przed śmiercią zaznała miłosci człowieka i nie odeszła gdzieś w kącie na betonie!!! A niestety odeszła szybko!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.