red Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Coś mi ona niedźwiadka przypomina.... futrzaczek super. Quote
pani_stanislawa Posted September 25, 2007 Author Posted September 25, 2007 ukochana !! dziekuje ze pani wstawia co jakis czas nowe zdjecia :) ciesze sie ze malutka szczesliwa i tak cudnie usmiecha sie do zdjecia :D prosze ja wycalowac odemnie:):* Quote
gallegro Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 :crazyeye: Jest jeszcze ładniejsza... do twarzy jej z takimi ucholami ;) Quote
basia0607 Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Jak miło takie wieści czytać zwłaszcza przed snem !! Quote
emilka_73 Posted October 5, 2007 Posted October 5, 2007 Luna potrzebuje domu z ogrodem. Tak uważam na dzień dzisiejszy bo na spacerach jest coraz gorzej. W domu zachowuje się super. Ale spacery to dla niej ogromnie traumatyczne przeżycia. Pierwsze 4 dni było jakby lepiej, bo pierwszego przecież musiałam ją nosić na rękach. Ale potem ....Trzeba ja wyciągać na siłę lub wynosić na rękach(jest jeszcze w miarę lekka 8 kg), przechodnie i samochody czyli to co widac i słychac na spacerze najwięcej wprawiają ja w stan paniki takiej że nawet nie reaguje na moje słowa, na smakołyki, na nic. Jedynie spacer póżno nocny wygląda w miarę normalnie. Przechodnie i samochody powodują że albo wciska się w ścianę budynku, albo szarpie na wszystkie strony, a oni idą przecież z dwóch stron, wiec skacze na tej smyczy raz w jedna raz w drugą, od razu po siusiu które robi szybciutko ciągnie do domu nie ma mowy z własnej woli na dłuższy spacer. Ja oczywiście ide dalej w nadziei że w końcu się przyzwyczai więc ciągnę ją za sobą bo na namowy nie reaguje. Mówie cały czas o spacerze kiedy są przechodnie i przejeżdzające samochody. Natomiast po połowie drogi ona zaczyna ciągnąć nie reagując na moje słowa czy na skracanie smyczy. Zaczyna charczeć wtedy , kaszleć i tak aż do klatki. Żal mi jej strasznie. To wygląda jak walka o przetrwanie. Od dwóch dni załatwia się w locie, przedtem jak ktos szedł a ona robiła to wytrzymywała napięcie i zrobiła do końca, teraz juz nie:(( Jeśli w miarę szybko znalazłby się dom z ogrodem i z dobrymi ludźmi....:( Quote
sahara Posted October 5, 2007 Posted October 5, 2007 Zasięgałaś rady jakiegoś specjalisty w sprawie jej zachowania? Dlaczego od razu z niej rezygnujesz? Quote
red Posted October 5, 2007 Posted October 5, 2007 Pisałaś, że ładnie chodzi na smyczy, teraz po tylu dniach pojawił się problem? Quote
gallegro Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 [quote name='emilka_73']Luna potrzebuje domu z ogrodem...[/quote] Emilko, przytoczone stwierdzenie, zamieszczone na wstępie Twojej wypowiedzi, w moim przekonaniu sugeruje, że decyzję już podjęłaś... Jeśli się mylę, koniecznie to sprostuj, a wtedy będzie można próbować Ci pomóc. Jeśli jednak zdecydowałaś o oddaniu Luny/Smółki, trzeba na cito szukać domku, żeby zarówno Tobie, jak i suńce, oszczędzić stresów. Miałem kilka telefonów z Allegro, od osób zainteresowanych jej adopcją. Niestety, nie mam już z nimi kontaktu, ale myślę, że przy tak dużym zainteresowaniu, szybko znajdzie odpowiedni domek. Quote
emilka_73 Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 red, pierwsze 4 dni to był postęp, tak jak pisałam, zaczęlam od chodzenia z nią na rękach bo ona tak chciała, a potem rzeczywiście było, lepiej tzn trzymała się nogi ; może trobiła to ze strachu i braku znajomości w terenie; potem wszystko zaczęło lecieć na łeb na szyję; np nie ma mowy o spacerze wokól bloku chyba z powodu bliskości klatki, wtedy nawet się nie załatwi tylko ma jeden kierunek-klatka; no a jak odchodzę na ten psi deptak ktory jest nieco dalej, to zrobi co trzeba w tempie błuskawicznym(ostatnio w locie); i znów wyznacza kierunek -dom; tak jak pisałam przedłużam spacer na siłe maxymalnie; chodzę też do praku ale w dzień przedostanie się do parku graniczy z trudem bo albo powinnam ją nieśc na rękach żeby nie miała takiego stresu a nie daję rady bo jednak Luna swoje juz waży; a jak nie na rękach to jest całe 15 minut ciągnienia, bo tyle zajmuje na m dostanie się do parku; w parku wieczorem jest pusto więc zachowuje się w miarę swobodnie, ale jak ktoś pojawia się na horyzoncie, to jest to samo co pod domem; Quote
emilka_73 Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 myślicie że łatwo podjąć taką decyzję?Luna nie jest jeszcze u mnie długo; tak jakby była na tymczasie choć pokochaliśmy ją nie jak tymczasowgo psa przecież Quote
sahara Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 [quote name='emilka_73']myślicie że łatwo podjąć taką decyzję?Luna nie jest jeszcze u mnie długo; tak jakby była na tymczasie choć pokochaliśmy ją nie jak tymczasowgo psa przecież[/QUOTE] Nikt nie mysli, że jest łatwo, współczuję Ci. Tylko myślę, że dobrze by było gdyby parę rad dał Ci ktoś kto układaniem psów zajmuje się zawodowo. Może się okazać że nie będzie trudne przyzwyczajenie suni do życia w mieście. W nowym domu problemy nie znikną, a dojdzie kolejny stres. Pomyśl jak ona to przeżyje gdy Cię straci? Trzymam za Was kciuki. Quote
red Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 A czy ona musi chodzić na dlugie spacery.. jak się załatwi i chce do domu to jej wybór. W domu czuje sie bezpiecznie. Moja sunia ze schroniska też nie chciała wychodzić, tylko siku - dom, potem stopniowo wszystko się samo toczyło. Quote
gwen Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 Przepraszam jeśli CIe urażę, bo na pewno nie jest to moim celem... ale trochę martwi mnie to Emilko, że tak szybko rezygujesz... Mój zwierz też woli siedzieć w domku i jak tylko może (nawet na działce) to zazwyczaj jest jeden kierunek... domek i nic na to nie poradzę... przestałam już go nawet namawiać jakoś szczególnie... po prostu tak jest dla niego lepiej z jemu wiadomych przyczyn wiec tak zostało. Quote
gwen Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 Smółka vel Luna tak wiele w swoim krótkim życiu przeszła że wydaje mi się nie ma jej się co dziwić że reaguje silniej niż przeciętny psiak... Może miasto kojarzy jej się z tamtą budową... może coś jej to przypomina i na razie nie oswoiła się z tym jeszcze... To takie kochane psie dziecko jeszcze... Quote
red Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 gwen napisał(a):Przepraszam jeśli CIe urażę, bo na pewno nie jest to moim celem... ale trochę martwi mnie to Emilko, że tak szybko rezygujesz... Mój zwierz też woli siedzieć w domku i jak tylko może (nawet na działce) to zazwyczaj jest jeden kierunek... domek i nic na to nie poradzę... przestałam już go nawet namawiać jakoś szczególnie... po prostu tak jest dla niego lepiej z jemu wiadomych przyczyn wiec tak zostało. Popieram, bo też tego doświadczyłam. Przecież sunia jest dla Was, w waszym domu i niech tak będzie, żeby tylko chciała wychodzić za potrzebą to wystarczy. To co przeżyła, to było dla niej straszne... W domu czuje się bezpieczna.... zastanów się czy nie warto tego tak zostawić. Quote
pani_stanislawa Posted October 6, 2007 Author Posted October 6, 2007 Nie wiem co napisac, scisnelo mnie i tyle.... Myslalam ze psinka sie zaklimatyzuje, ze to tylko kwestia czasu... Moze warto (ja wiem ze napewno warto)suni dac szanse, nie jest powiedziane ,ze sie nie przyzwyczai do haosu, przechodniow.... Ona w schronisku siedziala ok. 2 miesiece w malym boxie, byla otoczona muramiu, czula sie byc moze bezpiecznie. Teraz wyszla na ulice, huki i grzmoty napewno ja rozpraszaja, czuje sie osaczona. Pani emilko,a czy czasem nie mysli pani o oddaniu suczki ze wzgledu na to ze prowadzi pani dosc aktywny tryb zyca ,chodzi glownie o te wyjazdy w gory??. Z tego co pamietam jak rozmawialysmy tuz przed adopcja Smoly , wspominala pani ze sunia bedzie jezdzila na wycieczki. Byc moze obawia sie pani, ze sunia nie "wyluzuje" i stanie sie pewnego rodzaju ograniczeniem? Quote
red Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 Ja też przypuszczałam, że przyczyna tkwi gdzie indziej. Niormalnie człowiekowi nie przeszkadza, że pies nie chce wychodzić na spacery, jeśli nie załatwia się w domu. Natomiast przeszkadza, jeśli chce z nim fruwać tu i tam. Ludzie zastanawiajcie sie trochę zanim weźmiecie psa ze schroniska to poważna i odpowiedzialna decyzja. Jeśli na częste wyjazdy to może psa od szczeniaka ale bez lęków i przykrych doświadczeń. Szkoda mi Smołki.... lepiej szukajmy jej nowego domu. Quote
emilka_73 Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 Każdy medal ma dwa końce, napewno perspektywa spędzenia przeze mnie, TZa i dzecka następnych 10-15 lat bez wyjeżdżania z Warszawy nie jest wesoła a nie mamy innej możliwości niz pociąg; ale nie bądżcie niesprawiedliwi że tylko o to nam chodzi;Red-dla mnie nie jest normalne wychodzenie z psem tylko na siusiu tym bardziej że pies ma potrzebę wybiegania się , nie każdy oczywiście ale akurat Luna MA taką potrzebę;Luna nawet na krótkim spacerze ma stres a jeśli miała by dom z ogrodem traktowałaby ten ogród jako swój teren; tak- możemy ją ciągać na wakacje pociągiem choć nie bardzo sobie to wyobrażam jeszcze jak będzie większa-strach i wielki stres i dla niej i dla nas;Ja tak jak i Pani_Stanisława miałam nadzieję że Luna się zaadoptuje do nowego środowiska, chciałam pomóc psu ze schroniska, nie krzyczcie więc na mnie bo skoro Pani _stanisława jako doświadczona osoba miała nadzieję to tym bardziej ja mogłam ją mieć; Dlatego proszę Was o pomoc w znalezieniu Lunie domu z ogrodem i dobrymi ludźmi; Red i P_Stanisława macie mój nr tel, możecie go podawać w ewentualnych ogłoszeniach; ja ze swojej strony puściłam informację po wszystkich znajomych i rodzinie bo najlepiej żeby trafiła do kogos z kim ma się jako taki kontakt; Quote
gallegro Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 [quote name='emilka_73']Każdy medal ma dwa końce, napewno perspektywa spędzenia przeze mnie, TZa i dzecka następnych 10-15 lat bez wyjeżdżania z Warszawy nie jest wesoła a nie mamy innej możliwości niz pociąg; ale nie bądżcie niesprawiedliwi że tylko o to nam chodzi;Red-dla mnie nie jest normalne wychodzenie z psem tylko na siusiu tym bardziej że pies ma potrzebę wybiegania się , nie każdy oczywiście ale akurat Luna MA taką potrzebę;Luna nawet na krótkim spacerze ma stres a jeśli miała by dom z ogrodem traktowałaby ten ogród jako swój teren; tak- możemy ją ciągać na wakacje pociągiem choć nie bardzo sobie to wyobrażam jeszcze jak będzie większa-strach i wielki stres i dla niej i dla nas;Ja tak jak i Pani_Stanisława miałam nadzieję że Luna się zaadoptuje do nowego środowiska, chciałam pomóc psu ze schroniska, nie krzyczcie więc na mnie bo skoro Pani _stanisława jako doświadczona osoba miała nadzieję to tym bardziej ja mogłam ją mieć; Dlatego proszę Was o pomoc w znalezieniu Lunie domu z ogrodem i dobrymi ludźmi; Red i P_Stanisława macie mój nr tel, możecie go podawać w ewentualnych ogłoszeniach; ja ze swojej strony puściłam informację po wszystkich znajomych i rodzinie bo najlepiej żeby trafiła do kogos z kim ma się jako taki kontakt; Emilko, nie dziw się, że większość doświadczonych dogomaniaków nie zrozumie Twoich intencji. Chodzi o to, jak mało czasu dałaś Smółce na znalezienie się nowych warunkach... Bo z treści Twojej ostatniej wypowiedzi wynika, że decyzję już podjęłaś... Quote
DusHka Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 Emilka daj jej szanse nie mozna się tak poddawać ja z Kostkiem też walcze on skoleji jest chyba przywiazany ze na dworzu siedział robił gdzie chciał... mam juz obsikane pralke w łazience sciane w przedpokoju i pogryziona obśliniona pościel i na dodatek jest agresywny rzuca sie na psy na podwórku i mnie już niejednokrotnie pogryzł ale się nie daje wkurza mnie to nakrzycze na niego ale za chwile przyjdzie pcha sie na kolana i przeprasza Quote
emilka_73 Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 tu TZ; sytuacja bez zmian, Luna jest już na allegro; kilka słów-skoro schrnisko wiedziało że potrzebujemy psa do fruwania jak ktos tu zechciał (chyba złośliwie) zauważyć to po co wydało Lunę skoro rokowania na "fruwanie" były małe; czemu schrnisko określiło jej wiek na 4 miesiące skoro Luna ma minimum 7-tak zdecydowanie powiedział nasz weterynarz bo Luna ma juz wszystkie stałe zęby; i czemu wydało psa chorego? Luna była (była bo juz ja wyleczyliśmy) maxymalnie zaflegmiona, kaszlała(kaszlała już tydzień przed wzięciem jej ale o tym dowiedziałem się dopiero jak spytaliśmy, jak Luna bza ju w Warsyawie), co prawda koty zdrowe ale pies sąsiadki zaraził się; Ja mogę zrozumieć chęć znalezienia psom domu ale po co ryzykować ponowne oddawanie?Luna jest fantastycznym psiakiem ale nie dla naszej rodziny; Ciągle szukamy i proszę o pomoc; Quote
red Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 Pani Emilka wiedziała,że sunia jest po przeżyciach, albo chcemy pomóc właśnie takiemu psu i bierzemy go na dobre i złe albo nie. Schronisko to nie hotel, to najgorsze miejsce jakie może być dla psa, są zimne mury, koktajl bakterii, 500 zwierzaków, bardzo różnych. Jednego pieska adoptowałam kiedyś ze szczękościskiem, bardzo chorego, chciałam go ratować i nie miałam żalu że jest chory w schronisku, po nim miałam sunię z zapaleniem oskrzeli, wzięłam ją i leczyłam ze świadomością, że tylko w domu może dojść do siebie. Ale nie wszyscy tak chcą. Pozostałym polecam psy z pieleszy, radosne, szczęśliwe, które nie znają złych stron życia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.