Jump to content
Dogomania

Trzeba było tak od razu. Marmur zostaje u pani Basi jako 15-sty rezydent!!


Recommended Posts

  • Replies 316
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Agata69 napisał(a):

jakoś się nadal martwię.


Nie jestem pewna czy potrzebnie. To chyba lepiej że kot trafi do osoby która zna zwierzęta i ich nawyki zamiast do kogoś kto będzie wyobrażał sobie pluszaka a przy pierwszym problemie wyrzuci na bruk?

P.S. Mam kotę z ADHD. Cholera nie dośc że nie usiedzi na miejscu to jeszcze usiłuje dyrygowac wszystkimi i wszystkim. Miałam kota który usiłował zabic wszystko co odważyło się wleźc na jego teren. Mam kotę choleryczkę która żre za każdy niewłaściwy ruch. Jak się nie chce uszczęśliwiac stwora na siłę pokojowa koegzystencja to kaszka z mlekiem...

Posted

Mam jednocześnie. Bliźniak do koty z ADHD to kot któremu przez przypadek wciągnęliśmy ogon do odkurzacza i nawet się nie ruszył. Kot którego z wersalki przenoszę na fotel, odkurzam wersalkę, przenoszę na wersalkę, odkurzam fotel.
Kot który jeszcze chyba nigdy nie zamiauczał ani nie drapnąl.
Najspokojniejszy kot na swiecie który wraz z siostrą ma na sumieniu 4 wiewiórki, kilka ptaków, szczura cudownej urody, do tej pory niewiadomego pochodzenia ogromne pęto kiełbasy, styropian na kilogramy i uszczelkę od Malucha.
Prawdopodobnie przeciwwaga do Kota Wszechczasów który pewnie nawet TIRa by zamordował gdyby przejechał _jego_ ulicą.
I do kota który nas traktuje jako chodzącą stołówkę. Włazi, je (albo robi dym że to nie jest to co zamawiał), łaskawie sie zdrzemnie i idzie w sobie tylko znanym kierunku. I tak 2 razy dziennie...
Choleryczka z kolei to Babcia która charakter nadrabia urodą. Babć jest typowym cynikiem, lata jej wszystko poza michą i miejscem do spania, a wszelkie próby zaingerowania w raz podjęte decyzje gasi w zarodku i radykalnie.
Miałam jeszcze psa z manią prześladowczą.
Fatum pewnie, bo takiego zestawu sama bym nie wymyśliła...

Posted

Kot zaatakował rękę, potem nogę, a nie szczotkę. Ja rozumiem co piszecie, ale nie każdy jest na tyle fascynatem zwierząt żeby znosić agresję. Tym tylko się martwię. Ja mam sunię ze schroniska, kompletną idiotkę. Pogryzła już wszystkich łącznie z moją 1,5 roczną córeczką i to w usta. Jest u mnie bo wiem , że gdyby trafiła do kogokolwiek innego już by nie żyła. Ale nie każdy bierze zwierzaka żeby się poświęcać. Niektórzy chcieliby się z psem czy kotem poprostu pobawić, iść na spacer, pogłaskać, wziąc do łożka. Ja żadnej z tych rzeczy (i moje biedne dzieci tym bardziej) zrobić z moją suką nie mogę. Czasami marzy mi się normalny zwierzak..
Dlatego się martwię , bo nie chcę fundować komuś takiego pasztetu. Mam nadzieję że macie rację.
Zresztą dwie pani opiekujące się Salemem już zdecydowały że dajemu mu szansę. Oby tę szansę dostała też pani Z Leszna.

Posted

Agata, probowalas ze swoim psem pracowac?

A co do kotow.. to nie jest kwestia fascynacji. Jestem przekonana, ze wiekszosc opiekunow kotow ma swiadomosc, ze kwestia wlasnosci pomiedzy kotem a czlowiekiem przebiega w druga strone niz pomiedzy psem a czlowiekiem :lol:. Kot ma czlowieka, czlowiek co najwyzej moze cos przy nim zrobic ;)

Nie zapominaj, ze Sal jest zestresowany, jak sie uspokoi powinno byc lepiej. Bedzie dobrze :)

pzdr
GreenEvil

Posted

Nerwowa? Rozpuszczone towarzycho jak dziadowskie bicze. Full serwis i żadnych obowiązków to robia co chcą...
Kot Wszechczasów to była kwintesencja kotowatości. 7 lat trząsł cała okolicą. Greebo mógł mu łapy czyścic. Młody raczej cichy morderca. Spojrzenie kota ze Shreka, sama słodycz i stoicki spokój. I z tym spokojem i niewinnym spojrzeniem morduje wszystko co nie zdąży a później idzie się wyprzytulac, wymiziac i w ogóle on jest taki słodki i malutki i tylko do kochania...
Krów z kolei w pełni indywidualista. Ponieważ jest kotem w stanie czystym powoli strach zastępuje dystyngowanym dystansem. Pogłaskac? No skoro już muszę... Hej! Tylko bez przesady!
Kobiety juz opisałam. Babcia typowa hrabina. Zimną krew traci tylko w obliczu michy wieczornej, jeśli dzień wcześniej i rano była puszka.
Sówka? Klasyczne ADHD. Wyjdzie drzwiami, wejdzie oknem, wyjdzie drzwiami, wejdzie drzwiami, wyjdzie oknem, wejdzie drzwiami, wyjdzie oknem, wyjdzie oknem, wlezie na płot, zawróci, wlezie znowu, przeskoczy, wejdzie furtką, wlezie na płot, wróci, pójdzie do pokoju, wygalopuje jakby się paliło, wpadnie do łazienki, zabije zmywaczek do misek, wydłubie patyczki kosmetyczne z zamknietej szuflady, pójdzie do pokoju, zaplącze sie w firanki, wróci do łazienki, zabije pumeks, wkopie zmywak pod szafkę, wyjdzie oknem, wejdzie drzwiami, wyjdzie drzwiami, wejdzie oknem...i tak cały dzień...
Najbardziej zajęte stworzenie na swiecie...

Posted

Dzika napisał(a):

Sówka? Klasyczne ADHD. Wyjdzie drzwiami, wejdzie oknem, wyjdzie drzwiami, wejdzie drzwiami, wyjdzie oknem, wejdzie drzwiami, wyjdzie oknem, wyjdzie oknem, wlezie na płot, zawróci, wlezie znowu, przeskoczy, wejdzie furtką, wlezie na płot, wróci, pójdzie do pokoju, wygalopuje jakby się paliło, wpadnie do łazienki, zabije zmywaczek do misek, wydłubie patyczki kosmetyczne z zamknietej szuflady, pójdzie do pokoju, zaplącze sie w firanki, wróci do łazienki, zabije pumeks, wkopie zmywak pod szafkę, wyjdzie oknem, wejdzie drzwiami, wyjdzie drzwiami, wejdzie oknem...i tak cały dzień...
Najbardziej zajęte stworzenie na swiecie...


Skad masz moja LaLke??? :evil_lol:

pzdr
GreenEvil

Posted

Kino? Ostatnio dystyngowanie weszła do domu z papierosem w zębach.
Profesjonalnie, na boku, filtrem do pyszczka, tylko dymu brakowało. Nie wiem skąd ten tajfun wyrwał tego peta bo u nas nikt nie pali i raczej nic takiego się nie poniewiera ale widok kota bezcenny...

Posted

Agata69 napisał(a):
Kot zaatakował rękę, potem nogę, a nie szczotkę. Ja rozumiem co piszecie, ale nie każdy jest na tyle fascynatem zwierząt żeby znosić agresję. Tym tylko się martwię. Ja mam sunię ze schroniska, kompletną idiotkę. Pogryzła już wszystkich łącznie z moją 1,5 roczną córeczką i to w usta. Jest u mnie bo wiem , że gdyby trafiła do kogokolwiek innego już by nie żyła. Ale nie każdy bierze zwierzaka żeby się poświęcać. Niektórzy chcieliby się z psem czy kotem poprostu pobawić, iść na spacer, pogłaskać, wziąc do łożka.


Powiem tak: ten kto chce wziąc zwierzaka tylko do zabawy brac nie powinien. Bo zwierzak to nie maskotka. Jak go coś zaboli albo się zestarzeje i okaże swoje niezadowolenie to co? Uśpic? Czy wyrzucic bo sie zepsuł? Zawsze istnieje jakaś sfera niezrozumienia między człowiekiem a zwierzakiem i zawsze trzeba się liczyc z konfliktem. I to problem człowieka żeby go uniknąc. Jeśli zwierzaka obserwuje uważnie i jeśli go szanuje to i zwierzak nie rzuca się bez powodu. I na szczęscie są ludzie którzy to rozumieją. Jeśli kobieta od Marmurka również rozumie to tym lepiej.
A co do suni: mój pies kiedyś też w ten sposób usiłował ustawic hierarchię w domu. Skończyło się na potraktowaniu go ścierką do momentu kiedy pierwszy się nie wycofał i od tej pory był święty spokój. Pies był uszczęśliwiony bo widac było że rola przewodnika stada go przerasta a my odzyskaliśmy spokojnego psa. Niestety takie są reguly w świecie zwierząt i czasami musimy się do nich dostosowac. Każdy pies musi miec przewodnika. Nie każdy radzi sobie ze stresem jeśli tego przewodnika zabraknie i on musi przejąc odpowiedzialnośc.

Posted

Dzika napisał(a):
Powiem tak: ten kto chce wziąc zwierzaka tylko do zabawy brac nie powinien. Bo zwierzak to nie maskotka. Jak go coś zaboli albo się zestarzeje i okaże swoje niezadowolenie to co? Uśpic? Czy wyrzucic bo sie zepsuł? Zawsze istnieje jakaś sfera niezrozumienia między człowiekiem a zwierzakiem i zawsze trzeba się liczyc z konfliktem. I to problem człowieka żeby go uniknąc. Jeśli zwierzaka obserwuje uważnie i jeśli go szanuje to i zwierzak nie rzuca się bez powodu. I na szczęscie są ludzie którzy to rozumieją. Jeśli kobieta od Marmurka również rozumie to tym lepiej.
A co do suni: mój pies kiedyś też w ten sposób usiłował ustawic hierarchię w domu. Skończyło się na potraktowaniu go ścierką do momentu kiedy pierwszy się nie wycofał i od tej pory był święty spokój. Pies był uszczęśliwiony bo widac było że rola przewodnika stada go przerasta a my odzyskaliśmy spokojnego psa. Niestety takie są reguly w świecie zwierząt i czasami musimy się do nich dostosowac. Każdy pies musi miec przewodnika. Nie każdy radzi sobie ze stresem jeśli tego przewodnika zabraknie i on musi przejąc odpowiedzialnośc.


amen :cool1:

Posted

Dzika napisał(a):
To jest jeszcze gdzieś podobny egzemplarz? ;>

LaLa nie chodzi - ona lata 3 cm nad ziemia, fakt - faktem nie wychodzi oknem i nie wraca drzwiami (no dopiero by bylo.. to 3 pietro), ale za to doskonale opanowala (jako jedyny kot) dostawanie sie na pawlacz :loveu:, wkurzanie Sylwestra :diabloti:, latanie jak opetana po siatce na balkonie i bieganie ze sznurkiem w paszczy, co konczy sie na tym, ze leci LaLa a za nia banda glutow zabijajacych sie o wlasne lapy ;)

(nie chce ktos jednego gluta???)

pzdr
GreenEvil

Posted

Agata69 napisał(a):
Jeśli dobrze pójdzie Salem jutro wyruszy w drodę. To ok. 4 godziny drogi. Czy ktoś wie jak koty znoszą podróż?

Zalezy ktore.
Sila na dalsza podroz nalezaloby usypiac, bo ciezko z nim ujechac nawet kilkanascie kilometrow - ma klaustrofobie i dosc glosno daje wyraz temu, ze jemu wcale ale to WCALE nie odpowiada klatka. Basza dla odmiany poprostu idzie spac :lol:

pzdr
GreenEvil

Posted

Cytat:
Napisał Agata69
Kot zaatakował rękę, potem nogę, a nie szczotkę. Ja rozumiem co piszecie, ale nie każdy jest na tyle fascynatem zwierząt żeby znosić agresję. Tym tylko się martwię. Ja mam sunię ze schroniska, kompletną idiotkę. Pogryzła już wszystkich łącznie z moją 1,5 roczną córeczką i to w usta. Jest u mnie bo wiem , że gdyby trafiła do kogokolwiek innego już by nie żyła. Ale nie każdy bierze zwierzaka żeby się poświęcać. Niektórzy chcieliby się z psem czy kotem poprostu pobawić, iść na spacer, pogłaskać, wziąc do łożka.

[quote name='Dzika']Powiem tak: ten kto chce wziąc zwierzaka tylko do zabawy brac nie powinien. Bo zwierzak to nie maskotka. Jak go coś zaboli albo się zestarzeje i okaże swoje niezadowolenie to co? Uśpic? Czy wyrzucic bo sie zepsuł? Zawsze istnieje jakaś sfera niezrozumienia między człowiekiem a zwierzakiem i zawsze trzeba się liczyc z konfliktem. I to problem człowieka żeby go uniknąc. Jeśli zwierzaka obserwuje uważnie i jeśli go szanuje to i zwierzak nie rzuca się bez powodu. I na szczęscie są ludzie którzy to rozumieją. Jeśli kobieta od Marmurka również rozumie to tym lepiej.
Dzika. Ogólnie zgadzam sie oczywiście z Tobą ale myślę że Agacie chodziło o to że zwykle ludzie chcą mieć "normalnego" psa czy kota. Wiadomo że są z każdym problemy i na starość czy w chorobie ich nie unikniesz. Jak masz do wyboru "normalnego" albo takiego z którym widomo że trzeba poświęcić się dla niego i ustawić swoje życie pod niego to nie każdy się zdecyduje. I w sumie trudno się dziwić, że nie wszyscy są takimi "pasjonatami". Nie każdy nadaje się na matkę Teresę. I trudno mieć mu to za złe.

Posted

Nie, no jaja jak berety!
zadzwoniłam do pani , żeby się umówić konkretnie, bo zapadła decyzja, że kot może jechać. Najpierw odrzuciła połączenie a potem w słuchawce usłyszam wiadomość, że telefon jest wyłączony lub poza zasięgiem. Uprzedzałam ją dzisiaj popołudniu, że będę dzwonić i mailowac. Wyczułam zawachanie, ale pani potwierdziła , że czeka.
Albo ja jestem histeryczka, albo ...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...