deedee77 Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Mam zainteresowaną znajomą, ciekawe czy się spodoba? Quote
akucha Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Powiedz, że on pięknie ostrzyżony teraz :lol: Dostałam zapytania. Czy w schronisku są młode, kastrowane koty? Quote
deedee77 Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Chyba za młodych to nie bardzo można kastrować co????? Quote
akucha Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 No właśnie, co znaczy młody? Dla mnie 5 letni kot jest jeszcze młody... Kocury mozna chyba po 7 miesiacu kastrować, kotki po pierwszej rujce. Quote
brazowa1 Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 Mamy mlode wykastrowane kocury :) kot pozwala sie dotykac,jest ciagle przerazony,ale widac,ze mu brakuje człowieka.Oczywiscie szukamy kogos z kocim doswiadczeniem,bo kot ogromny. Wiecie,ze wczoraj do schroniska zadowoleni z siebie ludzie przywiezli 3 stare (jeden mial 16 lat) kocury? Zobaczyli kociarnie,zobaczyli te ilosc przerazajaca ilosc kotow....jak widac,nie zrobilo to na nich wrazenia. Quote
akucha Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 No przeciez kiedyś, może nawet niedługo, trzeba będzie powiedzieć STOP. I co wtedy? Ludzie to potwory bez sumień... Quote
Neris Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Dlaczego piszecie o zdjęciach, a ja nie widzę ani jednego? Quote
Kasia25 Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 Milarca go wczoraj czesała, przerażony był Quote
akucha Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 Ukradłam wczoraj jego foty z miau :oops: i wystawiłam go znowu. Cudo jest!!! Quote
brazowa1 Posted August 20, 2007 Author Posted August 20, 2007 Kasia25 napisał(a):Milarca go wczoraj czesała, przerażony był przerazony,ale nie zagryzł jej,kotek swietnie rokuje. Quote
brazowa1 Posted August 22, 2007 Author Posted August 22, 2007 hihihihi,Millarce jakas dziwna reka wyszła. Quote
brazowa1 Posted August 23, 2007 Author Posted August 23, 2007 Kot od dzisiaj w domu-mozliwe,ze jeszcze podrozuje.Jego nowa opiekunka miala juz koty po przejsciach,jest bardzo zaangazowana i trzymajmy kciuki za jej nowego przyjaciela :) Przyjechala po kota z Poznania i tam bedzie jego nowy dom. Quote
akucha Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 Na miau jest już relacja z nowego domu! ale cudownie trafił :multi: :multi: :multi: I wcale nie jest dzikusek! Co to znaczy dom... Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 Gratuluję i cieszę się bardzo! :p Osoba na tym zdjęciu wygląda jakby jej coś ścięło głowę :diabloti: to juz kolejne takie efektowne zdjęcie. Czy to jest jakiś efekt specjalny czy samo tak wychodzi? A nie ma już tego pierwszego, szkoda. ;) Quote
akucha Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 To coś, co scina głowy - to ja :oops: Fote ukradłam bez pytania, to musiałam dopuscić się tej zbrodni... To efekt mojej niestaranności, bo jak się uporę, to koty lewitują :diabloti: Quote
akucha Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 Wieści z nowego domu: Widzę że Czarne Puchate wywołało niezłą dyskusję Książę od wczoraj nazywa się Abraxas ale najgłośniej zamruczał kiedy dla żartu utytułowałyśmy go "Panem i Władcą" na dworcu PKP Warszawa Wschodnia. Przypadek idealnie odzwierciedlający charakterek nowego domownika;) Jest Kochany jednak widać że to samodzielna i niezależna natura. Na sopockim Monciaku nawet w Box-ie zrobił furorę, pękałam z dumy;) i nie mogłam dokończyć obiadu zagadywana przez kolejnego kociarza, kociarę albo dzieci;) Podróż zniósł bajkowo. Był na tyle grzeczny że mogłyśmy przypiąć smycz i zabrać go na krótki spacerek. W nowym domu przez pierwsze godziny zabawił się w... babcię klozetową i chciał usnąć tylko za egheym toaletą, z uporem wywalał kocyk a współmieszkańcy jakoś śmiesznie przed wejściem do WC odruchowo zaczęli pukać, najlepsze było jak wolnym krokiem wychodził udostępniając nam strategiczny było nie było punkt domostwa a potem człapał z powrotem. Kiedy zapomniałam zostawić mu uchylone drzwi zrobił małą awanturę ale zupełnie pokojową. Teraz śpi "jak rozdeptany" na samym środku przedpokoju. Obawy co do szczotkowania prysły kiedy sam położył się pod nogami i pozwolił drapać się po brzuszku (brzuszysku właściwie). Poczekamy jeszcze dwa dni, po kąpieli zrobimy sesje foto i zdj pojawią się na forum:). Nie prycha, nie drapie, negocjuje swoje prawa i potrzeby miauczeniem. Olewa kanapę i fotel. Jeść na razie nie jadł, ale pije wodę. Myślę że to kwestia,nowego miejsca i pogody-jest b ciepło. Na razie nic na siłę, zobaczymy co będzie wieczorem i jutro rano. Sprawki kuwetowe na razie stoją pod znakiem zapytania. W mieszkaniu w każdym razie jak dotąd (puk puk w niemalowane) nie brudzi:). Zobaczymy jak we Wtorek pójdzie z weterynarzem;) Wyszło przydługo , ale nic to:) Pozdrowienia dla wszystkich Uwielbiaczy Kotów. Abraxas olał wszystkie specjalnie dla niego przygotowane opcje spania i mości się to tu to tam. Dozuje też swoje towarzystwo ale nie szuka kryjówek. Nie jadł jeszcze ech, może jutro. Jak na pierwszy dzień i taką długą podróż sukces przerósł moje wszystkie oczekiwania. Niestety widać że droga do jego zaufania i tego żeby czuł się bezpiecznie będzie baaardzo długa. Dobranoc:) Quote
akucha Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 TAAAK!!!!!! Ale mu się udało! Cudnie :multi: :multi: :multi: I będa fotki, podkradnę jak nic! Quote
akucha Posted August 28, 2007 Posted August 28, 2007 Abrakus ma swój osobisty domowy wątek na miau, oto najnowsze wieści: Jak prawdziwy mężczyzna zniósł 10 godzinną podróż pociągiem. Zaskoczył cierpliwością i daleko posuniętą współpracą. Codziennie widać postępy. Pierwszy dzień spędził schowany za egheym toaletą- „zabawa” w Babcię Klozetową o tyle utrudniła domownikom życie, że każdy czuł się skrępowany zakłócając mu spokój w jego samotni. Szczytem było mimowolne pukanie przed wejściem do WC;). Drugiego dnia leżał rozwalony w przedpokoju, ale towarzystwem człowieka zachwycony nie był. W tym momencie ciągoty do chowania się zniknęły. Wczoraj, pamiętając siłę protestów Abraksasa w Sopocie, podjęłam próbę przemywania wielkich ślepiów. Kocisko, które wtedy lekko mnie zestresowało swoim widokiem:wyrywało się, buczało i zaprezentowało w pełnej okazałości swoje dorodne łapki tym razem rozłożyło mnie na obie łopatki. Pozwolił się wziąć na ręce, przytulił łepetynę do ramienia i nie trzeba było nawet przytrzymać pyszczka. Niestety, mimo że do czynienia mam z Prawdziwym Księciem o bardzo wyrazistym charrrakterku całość bajką nie jest Od Piątku Foch wymiotuje i olewa wszelkie żałosne próby karmienia. Spróbowałam już wszystkiego. Podawałam pastę na wypluwki, kiciak nie dawał się za bardzo szczotkować w schronisku, zresztą i w domu dozuje mi czas, a na zmuszanie do czegokolwiek jeszcze za wcześnie. Przyznaję, że skończyły mi się pomysły. Dzisiaj wizyta u przemiłego Pana Weterynarza. Zrobimy porządek z oczkami, te kilka dni wymiotów, oby to był tylko stres, pewnie odrobaczymy i pogadamy o szczepieniach. Wg mnie troszkę za wcześnie i wypadałoby jeszcze poczekać. Szkoda by było zmarnować postępy, które zrobiło Kocisko kolejnymi stresami w tak krótkim czasie. Co o tym myślicie? Pozdrawiam Kociolubów Quote
brazowa1 Posted August 28, 2007 Author Posted August 28, 2007 Oj,to buczenie-jezeli choc troche bylo podobne do buczenia prezentowanego w schronie,to podziwiam opiekunow Ksiecia za twardosc charakteru. Quote
akucha Posted August 28, 2007 Posted August 28, 2007 Nowa Pani Abrakusa zalogowała się na dogo i chciała osobiście przekazać nowe wieści. Ale dogo brzydkie jest i ma problemy z linkiem aktywującym. Dogo to paskud i już! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.