Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam nadzieje, że nie obrazicie się, że dzisiejsza porcja zdjęć nie będzie dotyczyła mnie tylko kogoś innego, ale o kim dziś szczególnie myślę

Otóż dziś mija dziesięć miesięcy odkąd odszedł ukochany pies mojego Łukasza....a można nawet powiedzieć, że był to nasz pies - Beruś - bernardyn, którego dostał od moich rodziców na urodziny....odszedł zdecydowanie za wcześnie....(bardzo ciężko mi o tym pisać bo od razu płaczę)....a na dodatek niesprawiedliwie. Miał dopiero 2,5 roku, kiedy pewien człowiek nazywający się weterynarzem postawił na nim krzyżyk :!: i zamiast go ratować wszelkimi sposobami, wykonać zabiegi tak jak go uczono (czyli czysto, pod narkozą, a nie gdzieś na podwórku pod miejscowym znieczuleniem) doprowadził bezpośrednio do jego śmierci.

Bardzo chciałam wam dziś opowiedzieć historię Berusia.....gdyż dziś minęło 10 miesięcy odkąd pobiegł za Tęczowy Most :(


W lipcu 2004 roku pojechaliśmy na giełdę w Krakowie na Balicach (tzn. ja, Łukasz i moi rodzice) gdyż rodzice chcieli się rozglądnąć za samochodem. No i tak się rozglądali, że zamiast samochodu wypatrzyli pieski. Było ich dużo - jamniki, owczarki, bernardyny.....no i właśnie pomiędzy tymi wszystkimi ludźmi był człowiek, przed którym w pudełeczku siedział jeden smutny i zmęczony upałem bernardynek....zapatrzyliśmy się na niego wszyscy i po długiej debacie, telefonach do rodziców Łukasza ów bernardynek pojechał z nami do domu.
Oto i on - jest to jedno z pierwszych zdjęć Berusia, jeszcze u mnie w domu:



Na następny dzień udaliśmy się do weterynarza, żeby sprawdzić czy piesek jest zdrowy, założyć mu książeczkę no i oczywiście zaszczepić. Beruś u weterynarza :)



Po tej wizycie udaliśmy się do domu rodziców Łukasza, gdzie Beruś miał zamieszkać. Dom jest niedaleko za Krakowem, więc miał dużo zieleni, miejsca na spacerki itp.
Beruś na trawce w dniu przyjazdu:



Potem wszystko było pięknie, Beruś rósł, uczył się chodzić po schodkach, dowiadywał się, co w trawie piszczy :)






http://images25.fotosik.pl/11/0466f6f5079f29a7.jpg
No i oczywiście czekał grzecznie na jedzonko:

http://images27.fotosik.pl/11/b88719a365c19aa0.jpg

oraz się ślicznie bawił:


http://images28.fotosik.pl/11/aef9f8a1f958b1ec.jpg
przez co rósł coraz to większy , piękniejszy i silniejszy.


http://images26.fotosik.pl/11/bb4c885ed2540b0e.jpg

http://images23.fotosik.pl/11/1b2f5319a863a004.jpg

http://images29.fotosik.pl/11/c218aa22e1eb190b.jpg

Tutaj podczas zabawy z moją suczką;

http://images27.fotosik.pl/11/1664d8c0a0122f26.jpg

http://images29.fotosik.pl/11/3f36bfb81b7b049b.jpg

No więc tak sobie rósł, pilnował bardzo ładnie domu i swoich państwa....chodziliśmy na dłuuuuuuuuuugie spacery i to właśnie z nich jest najwięcej fotek...w różnych porach roku.....oto i one:

Jak był jeszcze takie mniejszy:

http://images30.fotosik.pl/11/4f535b2afcb5ab8c.jpg

To było robione ostatniej jesieni, jaka była dana przeżyć Berkowi


http://images24.fotosik.pl/11/845f89527535b314.jpg
A to ostatnia zima Berusia..... :( pięknie się zawsze prezentował :(

http://images23.fotosik.pl/11/4cdcae125b40d927.jpg

Maksymalna ilość zdjęć to 5

  • Replies 60
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A to już jedne z ostatnich fotek Berusia....było lato....zaraz przed naszymi zaręczynami....

http://images27.fotosik.pl/11/f3856d381d8702a7.jpg



http://images29.fotosik.pl/11/28b31dfc1917e457.jpg

http://images24.fotosik.pl/11/179fc99399a09362.jpg

Beruś uwielbiał się bawić butelkami....żadna inna, droga zabawka nie znaczyła dla niego tyle co pusta plastikowa butelka :!: :( :( :(



Boże......jak ja za nim tęsknię :( :( :( :( :( :( :(

Na dodatek nie było mnie przy nim jak odchodził....przyjechałam to pozostało mi tylko przytulać jego piękne futerko.....choć on już tego nie czuł :placz::placz::placz::placz:

Posted

Beruś był młodym psiakiem. Powinien teraz hasać po trawce, gnieść swoje ukochane plastikowe butelki, bawić sie z twoja sunią.
Los czasami obchodzi się z nami okrutnie. Tak okrutnie, że nie jesteśmy w stanie ogarnąć tego rozumem. Mijający czas nie zmniejsza tęsknoty za naszymi psinami. Nie wiem co mu było, ale doskonale rozumiem twój ból i żal. Jest on tym większy, że twoim zdaniem zawinił ktoś, kto powinien walczyć o jego życie. To potrafi zwalić z nóg. Sama przez to przeszłam.
Odszedł, fizycznie, bo nadal nosisz go w swoim sercu, swej pamięci i tak już pozostanie. Jednak to nie to samo co przytulić sie do puchatej mordki, poczuć jego ciepło, dotyk jego zimnego, wilgotnego noska na swym policzku wsłuchać sie w radosny szczek, czy patrzeć na merdający z prędkością światła ogonek.
Teraz tobie, twojemu narzeczonemu, nam wszystkim muszą wystarczyć wspomnienia. Jedyne co nas pociesza, to to, ze odeszły do lepszego świata, że tam są zdrowe, szczęśliwe i tam na nas czekają.

A swoja droga wyrósł na pięknego i widać radosnego psa. Natomiast twoja sunia jest bardzo podobna do Dianki - niegdyś przygarniętej przez mnie i moje siostry suni.

Berusiu, wierze, że jesteś tam szczęśliwy i biegasz radośnie po tych wieczystych łąkach z naszymi psinkami.

Posted

Ten poranek - 30 września 2006 roku - czyli równo 10 miesięcy temu - był dla mnie najgorszym porankiem w życiu....pamiętam....obudziłam się i wydawało mi się, że wszystko co się wydarzyło poprzedniego dnia było koszmarnym snem....chciałam w to wierzyć....podeszłam więc do okna, żeby zobaczyć czy Beruś już wstał.....ale na podwórku nie było Berusia.....jego buda była pusta :( :( :( :( :(

Teraz co prawda pusta nie jest, bo od 4 miesięcy mieszka w niej Adka - bernardynka wzięta ze schroniska.....to zawsze jakieś pocieszenie, że mogliśmy pomóc innemu psiakowi....zwłaszcza, że Ada młoda już nie jest, bo ma około 7 lat !!!!

Posted

t_kasiek napisał(a):

Teraz co prawda pusta nie jest, bo od 4 miesięcy mieszka w niej Adka - bernardynka wzięta ze schroniska.....to zawsze jakieś pocieszenie, że mogliśmy pomóc innemu psiakowi....zwłaszcza, że Ada młoda już nie jest, bo ma około 7 lat !!!!


Znam historię Adki, odwiedzam ją na jej wątku. Nie wiedziałam, że jest następczynią Berusia- może przeoczyłam, albo zapomniałam. Teraz tym bardziej jestem wzruszona tym, ze Adka nie tylko znalazła wspaniały domek, ale że stała się żywym dowodem miłości dla Berusia. Bo tak właśnie myślę, że kiedy przyjmujemy pieska po odejściu naszych psich przyjaciół, to dla tych za Tęczowym Mostem, taki sygnał jak nam bez nich trudno żyć.

Posted

podziwiam za decyzje wzięcia psa. JA też sie do tego przymierzam, ale ciągle jeszcze nie potrafię. Boję sie, że nie będę umiała go tak samo mocno pokochać, że nie będzie taki mądry i kochany. Wiem że to niedorzeczne, ale narazie silniejsze ode mnie. Może dojrzeję do decyzji o następnym psie. Jedno co wiem też będzie ze schroniska i też będzie już dorosły. Tym psom sie należy godziwe życie i starośc.
Podziwiam CIe i mam nadzieję, że za jakiś czas postąpiem tak samo jak ty.

Posted

graynew nie bój sie. Naprawdę nie ma czego. Dwa miesiace po odejsciu mojej Psoni zaadoptowaliśmy sunie. Tez miałam wątpliwości. A kto ich nie ma? Jednak serce nie sługa. Gapisz sie na to pokrzywdzone przez los zwierzątko i wpadasz jak śliwka w kompot, nie wiedząc kiedy.
Kochasz inaczej, ale równie mocno. Jest tylko jedna zasada, Nigdy nie porównuj nowego przybysza do jego poprzednika. Nie ma dwóch jednakowych egzemplarzy. Nowy psiak nie będzie zastępcą , ale następcą poprzednika. Poprzednik zawsze będzie w twoim sercu i nic, ani nikt tego nie zmieni. Nie ma siły.

Posted

u nas raczej nie porównuje się Berusia i Adki - po pierwsze - to z charakteru zupełnie inne psy, więc nie można ich porównać
Wiadomo - Beruś był młody, trochę szalony, no i przede wszystkim nie pozwalał się nikomu przytulać ani głaskać poza swoją rodzina :) tzn tak było na jego terenie....na spacerkach poza jego terytorium można było :)
natomiat Adka to dystyngowana, dorosła dama - uwielbia pieszczoty (przez wszystkich), lubi spać, na spacerkach nigdzy nie ucieka, nie szyka dziury w ogrodzeniu :)

Dlatego graynew - rozumiem twoje wątpliwości, ale tak jak napisała szajbus - kto ich nie ma !!!

Ja nigdy nie zapomnę Berusia - zresztą nawet jak teraz do was piszę to mam w oczach wielkie, krokodyle łzy....ale nie ma to jak przytulić się do psiaka, którego zaadoptowałaś ze schroniska....one mają taką niesamowitą wdzięczność w oczach - to jest nie do opisania, a jednocześnie tak wiele warte !!!!

Dziewczyny, dziękuję, że tutaj wogóle zaglądnęłyście...stworzyłam ten wątek bo chciałam upamiętnić życie Berusia ...... myślę, że jeszcze nie raz będę tutaj wracać....może wkleję jeszcze jakieś inne zdjęcia .... BERRY NIGDY NIE ZGINIE Z MOJEJ PAMIECI !!!

Posted

Tego człowieka nawet nie można było nazwać weterynarzem !!!! Chciałabym, żeby poniósł za to jakąś karę....pociągnąć go w jakiś sposób do odpowiedzialności, żeby nie zrobił juz krzywdy innemu zwierzakowi !!!!

Chyba nie chciałybyście wiedzieć jak on wykonał zabieg....w jakich warunkach....nie mogę sobie darować, że wtedy nie poszłam z rodzicami mojego narzeczonego....NIGDY BYM NA TO NIE POZWOLIŁA !!!! napewno zabrałabym go do innego weterynarza - nawet gdybym musiała przez cały Kraków przejechać z bernardynem w maluchu !!!!

Posted

chciałabym coś zrobić, żeby jakoś upamiętnić Berusia....i tak sobie pomyślałam, że może w pierwszą rocznicę jego śmierci wybiorę trochę zdjęć, dam to wywołania i zrobię taki album tylko o nim... :( :( :( :( tak bardzo za nim tęsknie :(

Posted

t_kasiek napisał(a):
chciałabym coś zrobić, żeby jakoś upamiętnić Berusia....i tak sobie pomyślałam, że może w pierwszą rocznicę jego śmierci wybiorę trochę zdjęć, dam to wywołania i zrobię taki album tylko o nim... :( :( :( :( tak bardzo za nim tęsknie :(


Współczuję.... :placz::placz::placz::placz::placz::placz: Beruś jest... a raczej był ślicznym bernardynkiem...... :placz::placz::placz::placz: Załóż ten album - jeśli Beruś patrzy na Ciebie z Tęczowego Mostu, to może Ci pomóc...
Poza tym taki album pomaga...
A ten coś tam (trudno to nazwać człowiekiem:angryy:) co uśmierciło Twego pieska to mu nigdy nie wybaczę.:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy:

Posted

Rybka_39 napisał(a):
To smutne że stracił życie w tak młodym wieku...nie dane mu bylo życ długo:placz::placz::placz: A to przez niekompetencję czlowieka:shake::-(






przeczytałam cały watek i nie wiem co było przyczyną tej tragediii?co mu dolegało?



psiak jak kazdy benio cudowny :placz::placz::placz::placz::placz::placz:współczuje ci bardzo .......moj psiak przezył...tylko dzieki naszemu uporowi ..bo wet nie dał mu szansy ,,ale drugi zrobił zabieg ......pisałam juz o tym lkilka razy na forum

Posted

Co dolegało Berkowi....hmmm - tego tak naprawdę nie wiem.
Jakoś pod koniec wakacji zauważyliśmy, że pod ogonem Berka zrobił się dziwny guz. Zanim jednak zdążyliśmy pójść do lekarze (zawsze jeździliśmy z nim do Krakowa) z tego guzka zaczęły odpadać takie jakby coś w postaci jajeczek...no i to na jakiś tydzień znikło. Potem jednak znowu się pojawiło :(
Wtedy mój przyszły teść wziął takie jedno, co wypadło, i przeciął - wyglądało to jak jakiś tłuszczak (i prawdopodobnie tym było).

Wtedy to Beruś został zabrany na "zabieg" do owego człowieka !!!!!
Ja chciałam go zawieść do Krakowa, jednak pojawił się problem, gdyż Bery nie bardzo chciał wsiadać do samochodu....ja bym to jakoś inaczej załatwiła, ale teściowie postanowili, że pójdą z nim do najbliższego lekarza !!!! Ten ani nie dał Berkowi narkozy ani nawet nie zabrał go do siebie do gabinetu (nie wiem czy wogóle takowy posiada, gdyż nie było mnie wtedy z nimi :( :( :( niestety).
Wykonał zabieg, jak się potem dowiedziałam, przy użyciu miejscowej narkozy, nie wygolił futra z miejsca, w którym była narośl tylko wyciął trochę nożyczkami, no i zabieg wykonywał na ziemi, na swoim podwórku !!!!! Było to jak dla mnie wykonane w barbarzyński sposób !!!!!!!

Po powrocie do domu (już wtedy przyjechałam tam) okazało się, że Berkowi cały czas leje się krew z tej rany....była prawdopodobnie źle zaszyta !!!
Robiliśmy wszystko, żeby zatamować krwawienie....przepraszam :( skończę później....nie umiem spokojnie o tym pisać :( :( :(

Posted

t_kasiek, wiem jak bardzo trudne są takie wspomnienia, ale wiem też, bo sama tego doswiadczyłam, że warto o tym opowiedzieć- to pomaga.
Nie można już zmienić tego co się stało, ale przecież wtedy gdy Beruś zachorował, nie mogłaś wiedzieć, że tak się stanie, że weterynarz, który miał pomóc......nie pomoże. On pewnie też wierzył, że pomaga i że to banalna dolegliwość. Chociaż, z tego co piszesz, ta wiara nie najlepiej o nim świadczy, to trudno uwierzyć, że zrobił to specjalnie.

Moja Punia miała operowany guz na śledzionie. To wprawdzie poważna operacja ale z reguły udaje się. Puni się nie udało. Nie miałam o to żalu do weterynarza, przeciwnie byłam wdzięczna za nadzieję, bo dzień wcześniej inny lekarz w znanej lecznicy krakowskiej, widział tylko jedno wyjście- eutanazję. Być może, gdyby tej operacji podjął się ten lub inny lekarz ze "znanej" lecznicy albo innej jeszcze bardziej "znanej" , Punia byłaby dzisiaj ze mną. Tego nigdy sie nie dowiem, ale jestem pewna, że wtedy podjęłam najlepszą decyzję jaka mogłam w tym momencie. Myślę, że podobnie było z Berusiem.

Posted

jestem mamą t_kasiek. Nie zapomne tej chwili jak ona i jej chłopak klęczeli nad Berem i płakali a my z mężem staliśmy za nimi i nie mogliśmy im a żaden sposób pomóc.

Posted

Serdecznie Wam współczuję, każde odejście ukochanego Psiaka jest tragedią, ale w tak młodym wieku i takich dramatycznych okolicznościach, to szczególnie boli...:-(

Berusiu, biegaj TAM z moimi Suniami...
[*]

  • 2 months later...
Posted

:placz:dlaczego niektóre wspomnienia są tak bardzo bolesne ??

dziś - 28 września 2007 roku mija rok odkąd zaczął się ten cały koszmar....rozpoczęły się ostatnie 24 godziny życia naszego kochanego Berusia !!!! pamiętam jak bardzo płakałam jak Łukasz zadzwonił do mnie i powidział, że Beruś miał operacje, że to prawdopodobnie rak, ale że powinno byc wszystko dobrze !!!!

nawet w najgorszych snach nie myslalam, że to będzie koniec !!!! :placz::placz::placz:

Beruś - przepraszam Cie, że nie byłam przy Tobie przez ten cały czas....przepraszam, że Cię zawiodłam....mogłam przypilnować tego weterynarza, nie zgodzić się na ten zabieg....nie zgobiłam tego :placz: wybacz mi.....





Jutro będzie dokładnie ROK.....a ja cały czas tak bardzo tęsknię.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...