Tosiaczek Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 (edited) Witam. Mam 9 miesięcznego szczeniaka, suczkę o imieniu Bestia. Dostałam ją, gdy miała 5 miesięcy, ogłoszenie znalazłam na stronie schroniska. Od razu przyznam się do blędu, iż wybrałam ją na zdjęciu, nie pojechałam do ówczesnego właściciela, by zobaczyć jej zachowanie. Nie jest jednak trudnym psem. - wręcz przeciwnie! Szybko nauczyła się siusiać na dworzu (nie licząc siusiania z radości na widok któregoś z członków rodziny oprócz później wymienionego : ) ), czeka grzecznie na jedzenie (na początku się bardzo po nie rzucała), trzyma się swojego legowiska. Staram się aktywnie spędzać z nią czas, mała ma frajdę, biegnąc przy mnie podczas 2 spacerów dziennie(na ogół lata po podwórku). Mogę ją nawet spuścić ze smyczy i bardzo trzyma się nogi. Jest jednak jeden duży problem. Szczekanie. Otóż gdy tylko usłyszy nawet jak mój tata wchodzi do domu po schodach, od razu się zrywa i zaczyna strasznie ujadać i warczeć. Gdy tata do niej podchodzi, od razu cała się jeży i ucieka. Próbowałam jakoś załagodzić sytuację, uczyć jej obecności taty. Między innymi stawałam przed nią, gdy tata był, jednak tak, by go widziała. Mała od razu chowała się za mnie i wyglądała na tatę. Gdy tylko ją wołał, poruszał się, by się zaczęła przyzwyczajać, od razu był zryw i ucieczka z ujadaniem. Próbowałam również metody blokowania, ponieważ Bestia czasami ze strachu potrafiła (dosłownie!) wdrapać się na mnie po nodze. Bardzo pilnuję jej ego oduczyć, ponieważ teraz wpadła w taki okres, że potrafi w pogoni za kotem wparować na stół, ubóstwia też spanie na kanapie. Jest to jednak problem, z którym sobie poradzę. :eviltong: Zastanawiam się tylko : jakie jeszcze metody mogłabym zastosować, by oduczyć chociażby tego szczekania? Zapomniałam dodać: potrafi także zacząć ujadać, gdy np słyszy, jak ktoś puka do drzwi. Jest to jednak takie bardziej powiadomienie "uwaga, mój teren", niż przejaw agresji. Co jeszcze jest ważne: mam 9 letnią husky, która temperuje małą (nie pozwala np wskakiwać na moją siostrę - jej panią) i "pilnuje jej", gdy nie ma nikogo w domu. Ja niestety mam nieco ograniczony czas przebywania z psem (codziennie nie ma mnie od 6-17), jednak mała czuje, że jestem jej panią. Co poradzić, żeby nie była tak agresywna wobec mojego taty? Edited October 29, 2013 by Tosiaczek Quote
Gdarin Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 A jaki jest stosunek taty do niej? Zapytaj go szczerze, czy jej nigdy nie uderzył. Bo taka reakcja na jedną tylko osobę nie wygląda na przypadek. Może być też tak, że inny mężczyzna kiedyś ją krzywdził i na wszelki wypadek podobnie odnosi się do taty. Jeżeli tata lubi psy i mieszkacie razem, to musi kojarzyć się jej z czymś super fajnym. Czyli np. spacer, zabawa, jej ulubione jedzonko. Powoli przekona się, że obecność taty nie oznacza nic złego, a wręcz przeciwnie. Aha jeżeli macie kota to nie pozwalaj jej go gonić, to chyba zrozumiałe, że kot ma się prawo czuć bezpiecznie w domu. Spanie na kanpie to akurat nie najlepszy pomysł, pies powinien mieć swoje legowisko. Zaszczyt spania na kanapie ("ludzkiego legowiska") to przywilej, na który można ewentualnie pozwolić jedynie takiemu psu, co do którego zachownia właściciel nie ma żadnych uwag. I na którego jedno słowo pies natychmiast udaje się z kanapy na swoje miejsce. Quote
Tosiaczek Posted October 29, 2013 Author Posted October 29, 2013 (edited) Tata nigdy nie był agresywny wobec zwierząt, wiem jak husky się oszczeniła. Spokojnie znosi jej obecność, chociaż zdarza mu się tupnąć na malucha nogą, co mu raczej każę unikać, po prostu ignorować zachowanie psa. Co do kotka, to jest broniony (taak, bardzo się lubi ze starszym psem : P ) Tata na pewno nie podniósłby ręki na tego psa, jako że Bestia nigdy nie zbliży się do niego sama. Co do kanapy to nauczyłam ją, że gdy głośno klaszczę i krzyczę "te!" od razu wie, że robi coś źle i od razu kładzie uszy po sobie gdy chowa się pod stół. Z kanapą jednak wina leży po stronie mojej mamy bo pozwala jej wskakiwać, co mi bardzo nie pasuje, bo piesio od razu uczy się, że może mi wchodzić do łóżka :( Jednak nauczyłam ją, że nie może i dla pewności legowisko przysunęłam bliżej łóżka, żeby "czuła" moją obecność (wcześniej miała na drugim końcu pokoju). W końcu to jeszcze szczeniak ; p Edit: Teraz sobie przypomniałam, że na brata też tak na początku reagowała. Tylko on po prostu wziąl ją za futerko, hop siup na dwór, siadamy we trójkę i czekaliśmy, aż mała się uspokoi. Wtedy zaczął do niej mówić, dał się obwąchać, dał jej chrupeczki. I rzeczywiście - podziałało. Teraz cieszy sięna jego widok że aż piszczy. Z tatą też tak próbowaliśmy, tylko on ma bardzo niski i twardy głos, więc nie dałby rady zbytnio zdobyć się na tak czuły ton głosu jak mój brat. Podejrzewam zresztą, że tego szczeniaczka spotkała niejedna krzywda - nie jestem pewna, czy powinnam to zgłosić, bo osobiście nie miałam styczności z jakąkolwiek hodowlą psów, oprócz wychowywanych przeze mnie szczeniaków. Tutaj jednak ja sama kierowałam się poradami weterynarza i swoim sercem (yeah, cudownie to brzmi). Gdy ją dostałam, mała była tak bojaźliwa, że aż się śliniła. Odniosłam wrażenie, że miała też przycinany ogonek (miała mniej niż 1/4 obecnej długości a końcoweczkę miała łysą...). Była też troszeczkę chudziutka. Moje szczeniaki i te które widziałam u znajomych były okrąglutkie, podtuczone, a ten był taki mizerniutki, szczenięcego brzuszka, takie typowego bębenka to on na pewno nie miał.... Edited October 29, 2013 by Tosiaczek Quote
Maron86 Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 U mnie przy suce lekowo-agresywnej którą miałam na DT pomogło: 0 kontaktu wzrokowego 0 gadania do psa, on szczekając i wpadając w amok i tak nic nie słyszy podchodzenie bokiem do psa tak żeby nie czuł strachu i nie czuł się przytłoczony sypanie mu żarcia, mocno wonnego i ulubionego zwykła sucha karma nie wystarczy żeby przełamać silną barierę. Suka była na tyle agresywna że ugryzła mojego ojca, wyskoczyła z zębami do brata, atakowała każdego obcego który wchodził do domu - po jakimś czasie jak ktoś wchodził do domu to tylko czekała merdając ogonem na żarcie. Była to około 8 letnia suka, myślę że ze szczeniakiem to kwestia tygodnia? Quote
Sybel Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Bestia na innych mężczyzn też tak reaguje, jak wchodzą do domu? Sprawdzaliscie, czy to tylko lęk przed tatą, czy przed każdym meżczyzną? Moze głupie pytanie, ale czy tata ma wąsy, brodę, łysinę okulary? Miałam sukę, która panicznie bała się facetów łysych z brodą (jeden na nią naszczekał pewnej nocy na wakacjach i tak już poszło). Poczytajcie w rodzinie o sygnałach uspokajających (książka Turid Rugaas), moze takie podejście do psa w wykonaniu taty - nie głosem, a gestami - pomoże. Ignorowanie suni i nagradzanie, gdy podejdzie spokojnie, cierpliwość, konsekwencja. Quote
Gdarin Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Sybel napisał(a):Miałam sukę, która panicznie bała się facetów łysych z brodą (jeden na nią naszczekał pewnej nocy na wakacjach i tak już poszło).Łysy facet z brodą naszczekał na Twoją sukę pewnej nocy??? Quote
Gdarin Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Tosiaczek napisał(a):Tata nigdy nie był agresywny wobec zwierząt, wiem jak husky się oszczeniła. Spokojnie znosi jej obecność, chociaż zdarza mu się tupnąć na malucha nogą, co mu raczej każę unikać, po prostu ignorować zachowanie psa. .Zdecydowanie niech tata nie tupie, czy nie próbuje krzyczeć ani jej gonić, choćby na żarty. Ona się go bardzo boi i trzeba to zmienić. Zapewne Ty jej dajesz pożywienie? Poproś tatę by był obecny przy tym, a któregoś dnia niech sam jej postawi miseczkę z jedzeniem. Nawet nie musi nic mówić, ani jej wołać. Na siłę niech jej nie łapie, niech sama do niego przyjdzie, kiedy już będzie do tego gotowa. A wtedy trzeba ją pochwalić i dać coś smacznego. Quote
Sybel Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Gdarin napisał(a):Łysy facet z brodą naszczekał na Twoją sukę pewnej nocy??? Jakkolwiek by to brzmiało, sąsiad z wakacji chciał zażartować i na nią naszczekał, ona się przestraszyła i sobie tak zakodowała. Quote
Gdarin Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Sybel napisał(a):Jakkolwiek by to brzmiało, sąsiad z wakacji chciał zażartować i na nią naszczekał, ona się przestraszyła i sobie tak zakodowała.Chciałem się upewnić, czy dobrze zrozumiałem. Coraz bardziej wątpię, czy gatunek ludzki zasługuje na określenie 'sapiens'. :) Quote
Sybel Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Gdarin napisał(a):Chciałem się upewnić, czy dobrze zrozumiałem. Coraz bardziej wątpię, czy gatunek ludzki zasługuje na określenie 'sapiens'. :) No niestety, nastręczało to problemów, jak sunieczka miała po udarze problemy z sercem, a kardiolog łysy z brodą. Był z tym spory problem, bo ona w histerię wpadała. Quote
Tosiaczek Posted October 31, 2013 Author Posted October 31, 2013 Gdarin napisał(a): Poproś tatę by był obecny przy tym, a któregoś dnia niech sam jej postawi miseczkę z jedzeniem. Właśnie do tego etapu dotarliśmy.. Po chrupkę podeszła, cała się jeżyła, ale chrupek wzięła i dała nogę. Jednak gdy tata chciał podejść do niej z kolejną, tak się zerwała, że aż urwała długą smycz na 2 psy. (była przyczepiona na nią do trzepaka, żeby oswajać ją z tatą). Quote
Maron86 Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Nigdzie psa nie przywiązuj, ona musi sama chcieć i się przełamać. Jeśli będziesz psa do czegoś zmuszać to może całkiem się zablokować, a wtedy będzie mocno pod górkę. Ojciec niech do psa nie podchodzi. Zacznijcie od delikatnego rzucania psu pod łapy czegoś co uwielbia, stopniowo coraz bliżej ojca, po czasie zacznie jeść z ręki - żeby nie było niedomówień, stopniowo nie znaczy wszystko w jeden dzień, znaczy to że wyłącznie w jej tępie. Pracować najlepiej w domu, powinna się tam czuć na tyle bezpiecznie żeby mogła się wycofać gdy sytuacja ją przytłoczy. Na przełamanie strachu trzeba ogrom cierpliwości i czasu, musisz też wziąć pod uwagę że mogą być regresy w zachowaniu. Dlatego praca z psem nie może skończyć się w momencie kiedy przez 2-3 dni będzie dobrze, tylko w momencie kiedy już w 100% nie będzie nawrotów. Quote
Sybel Posted November 1, 2013 Posted November 1, 2013 Na youtibe są filmiki gościa ze stanów, który zajmuje się łapaniem bezdomnych psów. Nazywa się Eldad Hagar, zobacz, jak pracuje z psami, które się go boją, nie chcą podejść. Tylko uwaga: nie chodzi mi o moment złapania psa, a o ostrożne oswajanie, o siadanie na ziemi i przywoływanie psa po troszeczku jedzeniem. Najpierw bez wyciągania ręki, potem stopniowo delikatny dodtyk podczas karmienia z ręki itd. Powoli, konsekwentnie. Quote
Tosiaczek Posted November 1, 2013 Author Posted November 1, 2013 Okej, dzięki, postaram się tak robić. Dziękuję za wszelkie porady : ) Quote
Pani Profesor Posted November 29, 2013 Posted November 29, 2013 odświeżę wątek z ciekawości - jak suczka? przełamała się? a odnośnie Eldada, to śledzę go od lat i coś czuję, że to po prostu trzeba umieć - to niespotykane, że każdy pies mięknie w rękach tego faceta, ja jestem za każdym razem pełna podziwu, szczególnie kiedy lezie z poduszką do psa wciskającego się w kąt z wywalonymi zębami... a za 10 minut pies leży mu na kolanach. Quote
Psiakowa Posted December 18, 2013 Posted December 18, 2013 Niech twój tata nigdy na małą nie krzyczy, nie tupie, nie koryguje - rób to ty, bo Ciebie się nie boi. Polecam zacząc oswajanie od samego początku, niech jej nie chwyta, nie podnosi, nie wymusza na niej kontaktu NIGDY. Najpierw poproś tatę, żeby ignorował psa całkowicie - 0 mówienia, 0 patrzenia, 0 jakiejkolwiek inicjatwy kontaktu z psem. Potem daj mu do ręki kilka pysznych kąsków, niech rzuci je małej na taką odległość, na jaka odważy się podejść. Uwaga:przy tym też ZERO gadania do psa, ZERO patrzenia na psa - niech to będzie tak, jakby sobie smaczki spadały wokół Twojego taty. Oczywiście ZERO podchodzenia do psa. Gdy już będzie podchodzić do niego, (co może Wam zająć trochę czasu, ale powtarzajcie ćwiczenie jak najdłużej!), poproś, żeby dał jej kilka smaczków z ręki, ale nadal obowiązuje zasada 3 zer. Niech nie wyciąga ręki, ona sama ma zdecydować, czy już jest gotowa, żeby podejść. Gdy już będzie swobodnie jadła z ręki, swobodnie podchodziła do taty - można zacząć do niej mówić. Potem można spróbować delikatnie pogłaskać psa przy braniu smaczków z ręki. Ostrzegam: nie po karku ani po głowie! I potem już tylko głaszczemy psa więcej razy, częściej mówimy do niego, a rzadziej dajemy smaczki. Każde krok wykonujemy WIELE razy, tak dużo, jak pies będzie tego potrzebował! I nie stawaj przed nią w obecności taty ani nie pozwalaj jej się chować za siebie (po prostu wtedy odejdź) - według niej to znaczy "pani mi pomaga, zaatakujemy razem, mam poparcie!" A oduczenie samego szczekania nic nie da, bo przyczyna pozostanie… Lepiej zabierz się za wszystko od razu Mam nadzieję, ze pomogłam. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.