Jump to content
Dogomania

Komu nie sprzedalibyście/nie wyadoptowalibyście psa? - dyskusja o odpowiedzialności


Recommended Posts

Posted

Ja się obawiam, że końcu politycy się obudzą o wiele za późno i wejdzie prawo, że psy w schronisku są 2 tygodnie, a potem witamina M niezależnie, czy ładny, młody czy stary i brzydki - tak jak we Francji :roll: Myślę, że tam się trzęsie tyłkiem o psa i się go tak luzem nie puszcza. Mnie już szlag trafia, bo co chwilę wyłapujemy "bezdomne psy", które są "domne", ale właściciel nie domknął bramki, a po cholerę psu zakładać obrożę z numerem telefonu...

Podrostków bym nie uśpiła, ale tak jak pisze Vectra, kwestia możliwości i sumienia. Ale ślepe mioty nieraz usypialiśmy, mam na koncie trochę szczeniąt. Serce boli. Ale to moje serce, nie ich, a one nie trafią na łańcuch lub pod koła auta, jak ich matki.

Ale akurat Skandynawia to nie jest dla mnie wyznacznik, bo oni są już pieprznięci. Słyszeliście pewnie o tym, jak jakiś pyrtek z jazgotem podleciał do owczarka, ten się obronił zębami (odgryzł się atakującemu małemu psu) i.. owczarek miał zostać poddany eutanazji. Oni go tam ratowali, ukrywają go gdzieś i w ogóle, ale kurdę, przecież to nienormalne.
Jeśli trafisz do szpitala, a Twój pies jest "muskularny" (cokolwiek to znaczy) - jest usypiany. Jeśli umrzesz, Twój pies jest usypiany. Jeśli wykaże agresję, jest zabierany przez ichnią policję i jest usypiany. To nie jest normalna selekcja :roll: Agresja jest wpisana w naturę zarówno psów, jak i ludzi. Mówimy o agresji kontrolowanej, czyli wyrażeniu złości bez intencji skrzywdzenia. W Skandynawii jakikolwiek przejaw złości czy utrata panowania nad sobą jest skrajnie naganna, mogą przez to zabrać dziecko np, bo nie wytrzymasz i mu w tyłek dasz. To ja już wolę agresywną Polskę i nasze róbta-co-chceta, może mam naturę anarchistki.

Ale fakt, że utrzymywanie w schronach psów chorych i agresywnych jest głupie, bo i tak zawsze będzie nadpodaż psów. Więc nawet jeśli pomożemy temu agresywnemu osobnikowi, to nie tak, że zmniejszymy ilość psów w schronie. Po prostu wymienimy tego psa, z problemami, na innego. Pomożemy agresywnemu, więc miły zostanie. Ale zostanie, a nie zniknie, więc ogólna liczba psów się nie zmniejszy :shake:

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Na "wolności" nie przeżywa srednio 90 procent kociąt, nie dlatego, ze są "nie teges", tylko dlatego, że przeżywają te które ZDĄŻĄ się nauczyć przeżywać. Auta, ludzie, psy, trucizna, szczur- tu nie ma prawa silniejszego, raczej przypadek, szczęśliwy traf. Nie żadna tam selekcja, że mądrzejszy, silniejszy, zaradniejszy- jednemu się uda, nauczy się nieufności, przekona, że auta sa szybkie, a psy mają zęby, na tyle bezszkodowo, że przetrwa- inny po prostu będzie miał niefart. Choroby często nie wybierają- silny, słaby, przychodzi wirus i wsio diabli biorą.

Te kocięta są normalne, nawet nie były bardzo chore, po prostu- mocno zarobaczone, kilka zimnych nocy, koci katar- bez leczenia zabójczy, ale w domu do wyleczenia bez problemu. Wyglądały np tak:







Posted

Sory za post pod postem, ale nie mam jak edytować.

To sa wg was kocięta do uśpienia? No to ja wysiadam.

A tu jeszcze jedna mała z tej grupy, juz w DS:



Vectra, następne sie nie urodzą, bo kociaki to tylko "efekt uboczny", głównie zajmuję się łapaniem na sterylki kotów wolnożyjących. I te kotki już nigdy nie będą mieć kociąt (jak większość kotów, które stają mi na drodze). Więc bądź uprzejma iść po lekki rozum do głowy ;)
-"ulv uratowała 13" (tak naprawdę, to znacznie więcej wyadoptowanych, bo to przecież jest rotacja ;) ), a w tym czasie wysterylizowała o wiele, wiele więcej (nie tylko kotów, organizuję również sterylki dla psów nie-swoich podopiecznych).... a że o tym nie trąbię na prawo i lewo, no chyba powinnam.....

Posted

sterylizacje dzikich kotów popieram , baaa dokładam się do tego u takich tam jednych pań ;)

tylko dzikie koty , to dzikie koty ... a ile do tych dzikich kotów , dorzucanych jest niechcianych kotów ?
więc ta sterylizacja , to też robota na całe życie.

Te 2 - 3 tygodnie w schronie i morbital - myślę że fantastyczny pomysł , zaraz by polskie społeczeństwo rozumu nabrało i psów nie wywalało.

My nie rozumujmy jak my tu ..... tylko jak ci co ich tu nie ma i mają o nas zdanie nienajlepsze.
Bo prawimy sobie o cudownych wizjach i świecie - my prawimy ..... a kilka milionów podatników , żyje w przekonaniu że schron to lux dom i co tam że psa wywalę ...
ktoś uratuje , ktoś zabierze do schroniska = będzie miał jak w niebie

Skandynawia prawda, że kraj dla nas dziwny.
Owszem jak rodzić da w dupę , to poniesie konsekwencje .... ale kij ma dwa końce i gówniarz też oberwie , jak go fantazja poniesie .. nie od rodziców.
Mam pół rodziny na tamtych ziemiach ;)

Po psy przyjeżdżają do PL , dlatego że tam pies jest drogi i tam w schroniskach nie ma nawet pchły. Zgubienie psa , oznacza ogromne kłopoty , a jak pies pokaże ząbek , to dostaje wit M , a właściciel po kieszeni ... dlatego ludzie dbają sumiennie , o wychowanie psa.

Dlaczego w krajach cywilizowanych , jest lepiej ? z prostej przyczyny , ludzie konsekwentnie przestrzegają prawa. A jak nie przestrzegają , to konsekwentnie odpowiadają za swoje czyny.

My mamy kraj bezprawia , ustawa każda nowa - jest omijana - jesteśmy narodem buntowniczym. Ktoś nam będzie kazał ? o co to to , to nigdy :diabloti:
Natomiast polak mieszkający poza granicami RP - od razu jaki jest karny i prawy.
To mnie zawsze zadziwiało.

Jedno z "moich" dzieci , wraz z właścicielami , wyrusza na zawsze do Luxemburgu. Właśnie przechodzimy chrzest papierologii ;)
Żeby pies mógł tam zamieszkać , pies rasy staffik , ktory jest na liście psów wysokiego ryzyka.
Właściciele muszą przejść 24 godzinny kurs , z zakresu prawa , wiedzy o psach. Gdy to zaliczą , pies będzie mógł wjechać do tego kraju by rozpocząć tam 3 miesięczny kurs i tym samym test - czy nadaje się na obywatela.
Co za tym idzie , nie może być ani agresywny , ani nazbyt lękliwy. Musi swobodnie reagować na nowe sytuacje. I tam całe inne takie tam.Łącznie ze sterylizacją , to już zaliczone.
Zanim właściciele przejdą to co ich dotyczy , sunia będzie wakacjować u mnie ;)

Nie ma opcji by czy oni czy pies , nie zdali testów. O to to spokojnie ;)

Wyobrażacie sobie u nas lament ? gdyby takie coś weszło ?
Tam przechodzi to każdy , kto chce posiadać psa rasy wysokiego ryzyka.

Teoretycznie my mamy psy ras uznanych za niebezpieczne ... mamy ustawę , nic poza tym.

Posted (edited)

Też mi się wydaje, że usypianie takich podrostków to przesada. No i fakt, tylko sterylki pomogą w ograniczeniu populacji, usypianie kociąt nie pomoże, bo jak jakiegoś nie wyłapiesz, to zaraz się rozmnoży i znowu będzie stado... W ciągu 2-3 lat się odbuduje cała nadpopulacja, mimo łapania każdego kociaka i usypiania ;) A akcje sterylek są bardzo powszechne, nawet w mojej małej pipidówie gmina daje kupę kasy na sterylki kotek. I to jest moim zdaniem najważniejsze zadanie kociarzy. Szkoda, że gminy nie dopłacają do sterylek, u nas próbujemy z kasy tozowskiej dopłacać, ale jest wiele organizacji, które uważają: jak masz psa, radź se sam. No i pijaczki i patologia sobie radzi, że suki rodzą co cieczkę i tyle...

Vectra - moim zdaniem Skandynawia do drugie ekstremum na tej samej osi. Ale ja wolę punkt medium, realizowany przez inne cywilizowane kraje. Gdzie pies agresywny (w Skandynawii agresywny jest pies, który się obroni przed napastnikiem) ma być pod nadzorem szkoleniowca, behawiorysty i ma być zabezpieczony. Po prostu ma nie krzywdzić nikogo, ale może żyć, bo to Twój pies, Twoja własność. W Skandynawii nic nie jest Twoją własnością, ani dziecko, ani pies. Mnie to rusza, bo moje nie ma prawa nikogo ruszyć i nikt nie ma prawa ruszyć mojego, to działa w dwie strony.
Gdybym była w Skandynawii, żaden z moich psów by nie żył. Luka wykazywała agresję lękową - wyciągnęłam ją z tego, jest świetnym psem. Chibi to dzikus do potęgi piątej, ale zresocjalizowany - choć bywało ciężko. Frotek był makabrycznie agresywny do psów, po 2 latach pracy jest naprawdę fajnym i łagodnym psem, musiał się nauczyć, że psy nie są złe. Hera to pies o silnym charakterze i jak sobie nie życzy jakiegoś natręta to pokaże zęby. Wszystkie moje psy - które są pilnowane, nikogo nigdy nie użarły i nawet nie próbowały, choć do różnych (nieprzyjemnych też) kontaktów z PSAMI dochodziło - byłyby wg ichniego prawa agresywne. Naprawdę uważasz to za normalne?
Bo że pies, który okaże agresję do człowieka, to jeszcze kumam. Ale psie prawa to psie prawa, czemu pan policjant z sąsiadem mają prawo oceniać psie zachowania? Ten kłapnął na tamtego, poleciały kudły - u nas norma, u nich uśpienie. Bez jaj.

Edited by zmierzchnica
Posted

tylko co robić , z tymi wsiema kotkami ?
wszystkie znajdą dom ? na zawsze będzie pomoc w ich leczeniu , utrzymaniu ?

a co będzie jak kasy nie będzie z zewnątrz ?
myślicie czasami w taki sposób ? bo ja się zastanawiam , pisze uczciwie.
Bo wiem ile to kosztuje i jakie mamy czasy.

Ale nie piszcie mi proszę , że kasa będzie bo ciocie dadzą..
Wyobrażamy sobie sytuacje - że taki ratujący dom jest zdany tylko na siebie.

Ulv , czy bez wsparcia finansowego , podołasz w ratowaniu tych kotów ?
wsio z własnej kiesy , na własną rękę.

Może temu , że muszę wsio za własne i na własną rękę - mam takie myślenie.

Dlatego napotykając na zastęp kociąt , podjęła bym decyzje o eutanazji. Bo nie stać mnie , by wyżywić, odchować , wyleczyć stada kotów.
Nie stać mnie finansowo , fizycznie , lokalowo i psychicznie.
A pisałam , nie umiem się prosić ... a wiemy , że ot tak nikt kasy nie daje. Trzeba jęczeć i skomlić .... czasem używać bardziej drastycznych środków , w postaci szantażu emocjonalnego.

Oddanie do schroniska takich maluchów , to wiemy że to też śmierć ... tylko troszkę bardziej okrutna i rozłożona w czasie ..
Przynajmniej tak jest to opisywane w sieci. Jedyne koty jakie widziałam , to schron na paluchu. Gdzie na ileś , tylko jeden był podobno zdrowy.
Tak zdrowy , że w pierwszym tygodniu wydałam prawie 2 tysiące na jego leczenie.
To skoro ten był zdrowy .. to aż strach , co było z resztą.

Koty chyba są mniej odpornie , na marne warunki bytowe niż psy ?

Posted

Vectra napisał(a):
tylko co robić , z tymi wsiema kotkami ?
wszystkie znajdą dom ? na zawsze będzie pomoc w ich leczeniu , utrzymaniu ?

a co będzie jak kasy nie będzie z zewnątrz ?
myślicie czasami w taki sposób ? bo ja się zastanawiam , pisze uczciwie.
Bo wiem ile to kosztuje i jakie mamy czasy.

Ale nie piszcie mi proszę , że kasa będzie bo ciocie dadzą..
Wyobrażamy sobie sytuacje - że taki ratujący dom jest zdany tylko na siebie.

Ulv , czy bez wsparcia finansowego , podołasz w ratowaniu tych kotów ?
wsio z własnej kiesy , na własną rękę.

Może temu , że muszę wsio za własne i na własną rękę - mam takie myślenie.

Dlatego napotykając na zastęp kociąt , podjęła bym decyzje o eutanazji. Bo nie stać mnie , by wyżywić, odchować , wyleczyć stada kotów.
Nie stać mnie finansowo , fizycznie , lokalowo i psychicznie.
A pisałam , nie umiem się prosić ... a wiemy , że ot tak nikt kasy nie daje. Trzeba jęczeć i skomlić .... czasem używać bardziej drastycznych środków , w postaci szantażu emocjonalnego.

Oddanie do schroniska takich maluchów , to wiemy że to też śmierć ... tylko troszkę bardziej okrutna i rozłożona w czasie ..
Przynajmniej tak jest to opisywane w sieci. Jedyne koty jakie widziałam , to schron na paluchu. Gdzie na ileś , tylko jeden był podobno zdrowy.
Tak zdrowy , że w pierwszym tygodniu wydałam prawie 2 tysiące na jego leczenie.
To skoro ten był zdrowy .. to aż strach , co było z resztą.

Koty chyba są mniej odpornie , na marne warunki bytowe niż psy ?


Ależ ależ. Obowiązek pomocy kotom wolnożyjącym - pod które podciąga się też te porzucone - leży na gminach. Gmina powinna dawać na sterylkę, dokarmianie, ew. leczenie i usypianie chorych kotów albo ślepych miotów. Zwykle współpracując z karmicielkami i organizacjami prozwierzęcymi. Trzeba szukać domów tym, które są domowe, a te które są niedomowe albo lepiej sobie radzą na zewnątrz, po prostu się wypuszcza.

Posted

Zmierzchnica , mnie próbowano tam przeprowadzić :) znaczy do Skandynawii.
Najpierw jako dziecko , potem jako nastolatkę. Teraz też próbują ;)
A że nienawidzę chleba tostowego , słonego masła i wędlin jak plastik - siedzę w PL :evil_lol:

Owszem są kraje trochę inne , ale też dalekie od polski , a bliższe mimo wsio Skandynawii.
Wszystko ma swoje blaski i cienie.
Mimo wszystko , wolę kraje zdyscyplinowane.
Patrzymy na to przez pryzmat naszego burdelu .. tak tak burdelu ... oceniając tamte prawa.
To czemu je ściągamy do siebie ? do tego nie w całej formie , tylko medialne kawałki.
Pobij dziecko obecnie :grins: ale jak bachor ci da w mordę , to policja nic nie zrobi - tam zrobi.

Sąsiad sąsiada , nie podpierdziela , bo go nielubi ... tylko faktycznie kiedy potrzeba.
U nas , podpierdzielanie jest źle widziane , przez pryzmat PRLu ... a jak już ktoś donosi , to przeważnie by komuś dopiec , bo go nie lubi , a nie że dla jego dobra.

Ja tam spędziłam mnóstwo czasu , z życia swojego. Psy tam miałam też. I nie spotykałam chamstwa na ulicach , kultura posiadania psa jest inna , wyższa i nieporównywalna. Nigdy nie miałam szansy , by pies miał powód by się bronić. Z prostej przyczyny , nie wolno spuszczać psów ze smyczy w miejscach niewydzielonych do tego. A chodniki sa na tyle duże , że każdy się zmieści. A jak ktoś ma psa z problemem, to prosi o ostrożność i druga osoba rozumie.

Działania policji są dla nas zaskakujące , ale policje nie traktuje cię jak śmiecia. I tam na widok policji , nikt nie mdleje.

Moje zdziwienie było ogromne , jak wjeżdżam na parking , ustawiam samochód .. wysiadam z auta , a tu 3 radiole na bombach mnie otaczają :diabloti:
Serio nic nie zrobiłam , nie dostałam mandatu - tylko informacje , że jedno światło z tyłu mi nie działa :grins:
I serio nie czułam dyskomfortu psychicznego ... jak to bywa u nas w takiej sytuacji. Tylko troskę i życzliwość ... bo skoro powiedziałam , że jak wyjeżdżałam to działało światło i pewno żarówka się spaliła w drodze ... to mi uwierzyli , poprosili o naprawę i uwagę na przyszłość.

U nas bym dostała mandat , zabrali by mi dowód rejestracyjny ... a moje tłumaczenie zostało by podsumowane uszczypliwie , w takim programie jak drogówka na TVN Turbo..
Bo w PL wszyscy tylko kłamią :) A policja to nasz wróg.

Różnica w zgłaszaniu czegoś u nas , a tam - też jest duża .... bo tam mają obowiązek i są od tego. A u nas , mają stanowiska , a my prawa nie mamy im zakłócać spokoju.

Jak skradziono mi rower w Skandynawii , to telefonicznie podałam informacje , nikt mi nie mądrzył się , co miałam zrobić , że to na pewno moja wina.
Pytano tylko o fakty , detale i jak najwięcej informacji.
Niestety rower się nie odnalazł , więc dostałam odszkodowanie ..

U nas trzeba sobie samemu szukać i odkupić jak się było głupim ;)

Jestem właśnie na etapie , załatwiania pewnej sprawy na policji i powiem , że mam dość - nieudolności , lekceważenia i braku chęci i zrozumienia.
A są od tego i to jedyna instytucja , która że tak powiem - ma obowiązek mi pomóc.

Posted

Vectra - na pewno masz rację w tym, co piszesz :) Pewnie po prostu w Skandynawii po prostu takiej Luki, takiej Hery czy Chibi czy Frotka by nie było... Bo by nie było nieodpowiedzialnego rozmnażania, porzucania psa na ulicy, nie wierzę, że służby nie zainteresowałyby się psem przez 2 miesiące, gdyby koczował pod sklepem (Frotek) albo pozwoliły na to, żeby baba rozmnażała swoje stado psów trzymanych na rajstopach (Chibi). Pewnie bym zbierała dwa lata na psa, a jakbym go kupiła, to bym już chuchała i dmuchała, szkoliła i socjalizowała ;) Tylko mnie jakoś uwiera to traktowanie obywatela jak idioty, który sam nie potrafi myśleć, i trzeba się o niego troszczyć, wyznaczać mu prawa jak jakiemuś tumanowi i w razie czego - odebrać dziecko czy psa, bo widać zająć się nie umi sam. A czasem po prostu różne rzeczy się zdarzą i to nie jest od razu sprawa kryminalna.
Inną sprawą jest to, co sąsiad uzna za słuszne donieść ;) To, co dla nich jest "niebywałe" dla Polaka może być "w normie". I dlatego Polak będzie miał poczucie, że sąsiad go niesłusznie oskarżył o coś, co dla sąsiada było nie do pomyślenia. Bariera nie do przeskoczenia ;)
Aha, i w Szwecji można mieć max 3 psy :diabloti: Bo przecież obywatel idiota nie wie, z iloma sobie poradzi...

Taaak, wiem, że w Polsce się liczy na rozum ludzi i to myślenie zawodzi, bo się okazujemy bezmyślni zupełnie :evil_lol: I to zarówno władza działa głupio, jak i obywatele. Ale moja anarchistyczna dusza czuje się tu chyba lepiej :eviltong: (chociaż nie wykluczam, że stąd zwieję - za robotą).

Ale zgadzam się z resztą, z policją szczególnie. U nas traktuje się policję jak jakieś zło ostateczne. Mówię babie, że skoro psa znalazła na ulicy, to niech na policję zgłosi, może właściciel szuka i dzwonił do nich. Mało nie połknęła własnego nosa, zbladła, zapowietrzyła się i wrzeszczała, że sama mam na policję dzwonić :diabloti:
Dla Polaków policja to nadal milicja. Inna sprawa, że wezwana policja często się nie zajmuje tym czym trzeba. Chociaż jak ja zgłaszałam agresywnego psa, który zabijał inne, to zajęli się tym, w dwa dni znaleźli właściciela i mu solidny mandacik przyładowali. Ale już jak mnie koleś wyzywał i szarpał (przez moje psy, bo śmiem chodzić po chodniku przed jego domem) to olali, przyjechali, spisali, stwierdzili, że to "słowo przeciwko słowu" i tyle. Mogę wnieść do sądu cywilnego. Jasne.
To też zależy więc od ludzi, od konkretnego patrolu...

Posted

Vectra podała przykłady ze Skandynawii i Luxemburga ;) Ja mogę nieco naświetlić sprawę w Niemczech ;)
Jak przywiozłam moją sukę do Niemiec, to pierwsze pytanie moich sąsiadów było, do jakiej szkoły z nią pójdę? A ja im na to, że do żadnej, że sama ją wyszkolę ;) Szczęki im opadły i tekst "jak to sama??" Tu (chyba) 99% posiadaczy psów chodzi do szkoły z psami ;) Efekt: nie widuję tu psów w kagańcach czy na kolczatkach :) Nie wszystkie psy są oczywiście aniołami, ale ludzie nad nimi panują ;)
Druga sprawa, nie widują tu wolno latających psów. Dlaczego? A no dlatego, że właścicielowi nie opłaca się odbieranie potem takiego psa ze schronu, bo koszty są duże ;)
Po trzecie: w momencie zameldowania psa, miałam trochę papierkowej roboty.
Jeśli pies byłby rasy myśliwskie, musiałby przejść obowiązkowe szkolenie w tym kierunku.
Jeśli byłby psem rasy agresywnej, podatek za niego byłby min. 3x większy niż za innego psa.
Jako, że mój pies ma powyżej 20kg, miał iść na obowiązkowe szkolenie z zakresu posłuszeństwa. Ominęło mnie to, tylko dlatego, że miałam wcześniej wiele lat psy o wadze powyżej 20kg ;)
A do tego wszystkiego obowiązkowe ubezpieczenie OC na psa ;)

Posted

To że gmina ma obowiązek i to ustawowy , to akurat zapis w ustawie :diabloti:
bo gmina powie , że bidna i nie da :grins: i nikt od gminy nie wyegzekwuje.

Problem mamy taki , że nikt w nic nie wierzy na gębę i temu jest tak jest.
Za dużo jest też matactwa i kombinatorstwa i temu prawy obywatel też cierpli.

Z max 3 psy , to bzdura. Owszem tylko by mieć kilka psów , trzeba mieć odpowiednie warunki lokalowe i finansowe.
Które są sprawdzone , zaprotokołowane i podane wytyczne , których trzeba przestrzegać.

Znam sporo hodowli w Szwecji , gdzie i jest 15 psów ;) Natomiast w blokach , no może być problem z 12 psami.

Teraz przerabiam przepisy w Belgii , tam jest bardzo ciekawie i wiecie co - tam na legalu są sklepy z psami bez pp
akurat znajoma się tam targnęła i dorabia w dwóch hodowlach - pomaga znaczy za pieniążki.
i tam nie ma 2 psów , tylko więcej niż 20 , różnych ras. A kontrola goni kontrolę i każde uchybienie od wytycznych jest surowo karane.
Schroniska nie ma w obrębie ogromnym , bo nie ma potrzeby by było. Psów dużo , różnych ras i nie ras.

Obstawiam że ludzie na całym świecie są tacy sami , tylko prawo obowiązujące w danym kraju , dyscyplinuje.

Z zaciekawieniem słucham relacji , z tej Belgii , bo akurat nie znam tamtych realiów.

Znam holenderskie i psów też jest od diabła i ciut ciut i domy z wieloma psami to żadna nowość.
Od hodowczyni moich rudych dwóch , wyciągnęłam dużo informacji - jak tam jest. Ona sama ma w domu 10 psów , a podwórko wielkości mojej kuchni.
Dom szeregowy ... no u nas sąsiedzi by zeżarli .. a tam jeszcze potrafią pomóc wpaść i na spacer psa wziąć.

Jednego mi bardzo brakuje ze skandynawii - życzliwości na ulicy , tego zwykłego Hey i uśmiechu.
To samo spotkało mnie w Holandii , ogólnie bardzo mi podoba się ten kraj. Uroczo , skromne i bardzo miło.

Tylko ten sam problem , obrzydliwy chleb , solone margaryny i plastikowe wędliny :diabloti:

Nie muszę wspominać , że nie odparłam się pokusie , wygłaskania każdego napotkanego psa czy to w skandynawii czy w holandii ?
i ani razu nikt na mnie nie fuknął krzywo - przeciwnie , właściciel był szczęśliwy , że ktoś zainteresował się jego psem.
U nas jest z tym bardzo różnie - przeważnie pani nie rusz , bo potem do obcych będzie się cieszył.

I w cale tam te psy nie są jakoś wychowywane najstaranniej , przeciwnie ;) wystarczy pooglądać wystawy nasze i ringi angielskie czy holenderskie.
To tylko u nas muszą być nieruchome posążki :evil_lol:

I jak kraj długi i szeroki , nie widziałam luzem bezpańskiego psa ... więc albo służby szybkie , albo psy nie uciekają.
Znaczy może by i uciekły , tylko służby szybkie są .... a taka usługa bardzo drogo kosztuje właściciela - łącznie z uśpieniem psa.


To że Szwedzi są prości jak kij od szczotki , to już inna bajka ... ale oni nigdy nie musieli kombinować ... nie mieli komunizmu , kartek , milicji , zomo
nie zaznali co to bieda i głód - nie znają że urzędnik to pół pana , policjant to wróg

Jesteśmy jacy jesteśmy ... to tak jak te dzikie koty , musieliśmy się nauczyć żyć na dziko ;)
tylko że teraz mamy podobno demokrację , tylko mentalność jak za Jaruzelskiego

Posted

ej dobra:)) ja tam troche pomieszkalam sobie na "zachodzie" i wiem, ze nie jest tam tak zajebiscie, zeby piac o tym na forum.

chcialabym jednak wypowiedziec sie o domach tymczasowych, malych kotkach i innych poruszanych tu kwestiach.


przede wszystkim strasznie mi sie nie spodobaly niegrzeczne i niemile posty skierowane do ulv-przynajmniej ja odebralam niektore z nich jako takie, ktore sa bardzo, bardzo nie na miejscu.

ja np. "znam" ulv i niektore jej zwierzeta oraz zwierzeta, ktore miala w domu tymczasowym z poczekalni u weterynarza i gdyby wszystkie zwierzeta z dogomanii byly diagnozowane u takich specjalistow jak jej zwierzeta to nie byloby wiekszosci postow w dziale weterynaria. serio. sama bym sie tam dala zdiagnozowac i pokroic. juz pomijajac wszystko: malo kto robi zwierzetom tomografie czy rezonans.
widzialam tez krakse w pieluszce i to pelnej, bo moja ronja byla zainteresowana tematem.

a potem widzialam te sama krakse jak wbily na mete na olesnickim rajdzie z psem.
tylko ja z ludzi, ktorzy ze mna byli, widzialam tego psa wczesniej. wszyscy zareagowali mega pozytywnie i jeszcze niedawno moj kumpel komus opowiadal historie "siedzimy na trawie a tu nagle wbija laska z psem na wozku i z czilala":))
sadze, ze kraksa jest zajebistym ambasadorem wszystkich niepelnosprawnych psow. nawet jesli nosi pieluche.


jesli zas chodzi o kotki i inne zwierzeta, ktorych ktos tam zdaniem kogos ma nadmiar, to pamietajmy, ze kazdy ma wlasna moralnosc i kazdy sam decyduje, komu chce pomagac i w jaki sposob to robi. nikt nie musi pomagac bdt, jesli nie chce, nikt nie musi brac udzialu w bazarkach itd. nie ma takiego obowiazku. ale jezeli ktos chce pomagac, to nalezy mu pozwolic samodzielnie zdecydowac, komu chce pomagac.
i nie mowie tu o sytuacjach skrajnych typu pies agresywny czy 25letni pies z rakiem wszystkiego-nawet nie chce mi sie o tym dyskutowac, a wiem, ze zaraz teksty sie na ten temat pojawia:)))

dlatego tez jesli ktos chce pomagac zwierzetom, ktorych nikt by inaczej nie zechcial, to ma do tego prawo. ma prawo tez prosic o pomoc. a wy macie prawo tej pomocy mu nie udzielac jesli wasza moralnosc tak wam podpowiada. to wszystko sprowadza sie tylko do tego.

Posted

To może zapytam o coś-w kontekście tematu głównego i dużej ilości zwierząt na Dt..Dlaczego w takim razie jest taki duży problem z adoptowaniem psa,kiedy w chętnym domu jest ich już kilka? (pytanie-z autopsji znana sytuacja).

Posted

Aneta Nowak napisał(a):
To może zapytam o coś-w kontekście tematu głównego i dużej ilości zwierząt na Dt..Dlaczego w takim razie jest taki duży problem z adoptowaniem psa,kiedy w chętnym domu jest ich już kilka? (pytanie-z autopsji znana sytuacja).

bo nie zajmie się nim jak należy :)

to już było tu omawiane ;) i też nie rozumiem tego problemu.
dziwne , że pies z wielkopsiego schronu , z wielo psiego DT - musi stać się jedynakiem , bo musi i już , bo tak ktoś sobie życzy.

W myśl tego co napisała anusia , no musimy na to przystać , bo każdy ma prawo pomagać jak umie i żądać tego co chce , bo przecież pomaga.

Trzeba czytać też ze zrozumieniem , że nikt tu nie piał nad zachodem , tylko porównywał kwestie urzędowo ustawowe.

Juz sobie wyobrażam wojny , chociażby na forum , gdyby wprowadzono obowiązkowe szkolenia , płacenia składek OC i wyższego podatku.
Prowadzenie psa na smyczy , wyzwala ile kontrowersji i tupania nóżkami ... a to tylko smycz , rzecz prosta i oczywista.

Możemy się pocieszyć , są kraje które pewnie pieją z zachwytu nad Polską :evil_lol: bo w ilości bezdomnych psów , na szczęście nie przodujemy ;)
ale jesteśmy w ścisłej czołówce .....

Posted

ja latem 2012 wyadaptowalam 6/10 miotu szczeniakow i nie dalam szczeniaka do domu, gdzie byly juz dwa psy, bo jak tam weszlam, to bylo mega obrzydliwie, a te pieski byly okropnie niewychowane. sorry.

u mnie w domu sa teraz 3 dlugowlose psy, ktore codziennie maja min. 2 godziny ruchu (na serio jest to MINIMUM) w warunkach bardzo, bardzo mocno brudzacych i wiadomo, ze znosza do chaty piach, rzepy, galazki w futrach itd a jednak u mnie w chacie jest ladnie, czysto a moje kundle nie robia nie wiadomo jakiego obciachu, gdy ktos przylazi, a gosci mamy czesto. wiec...powtarzam, sorry.

Posted

Vectra napisał(a):
ale tu nie było mowy , że ktoś ma nieporządek i niewychowane psy

więc powtórzę po tobie , no sorry


nie nazwalabym tego nieporzadkiem:diabloti:


ale majac do wyboru wiecej niz jeden dom dla danego psa, trzeba wybrac jak najlepiej i juz.

Posted

Vectra - jasne, ale zawsze jest "ale". Nie wierzę w tą sielankę, co nie znaczy, że tam jest faktycznie tak, jak opisujesz. Prawdą jest, co mi się bardzo podoba, że szkolenia są obowiązkowe, są normą i nikogo nie dziwi, że idziesz z psem na szkolenie. Podoba mi się to o tyle, że dzięki temu szkoły nauki są normą i da się z nich utrzymać. Na Opolszczyźnie moja koleżanka otworzyła szkołę, obejmowała kilka miast i wsi, dojeżdżała... I się nie utrzymała. Bo dla ludzi to za dużo, wydać kilka stów na kurs. Obowiązku szkolenia albo chociaż mocnego propagowania szkolenia (np. zniżki na przejazd psa w autobusie czy pociągu, możliwość spuszczania psa w niektórych miejscach w mieście, zniżka na ubezpieczenie albo podatek itd itp) bardzo brakuje.
U nas w Polsce jest tak - najpierw jest sielanka, dzika wiocha, każdy robi co se chce. A potem nagle przywalą prawo takie, że się nie pozbieramy. Przez pół roku jest spokój, potem wszyscy zaczynają prawo ignorować i dzika sielanka jest na nowo. Mnie np. przeraziło prawo dot. psów w Katowicach czy Gliwicach, gdzie pies może być tylko i wyłącznie w kagańcu, w ogóle nie można go spuszczać, a na Twoim ogrodzonym terenie może być tylko pod określonymi warunkami...:roll: Trudno się dziwić, że ludzie kombinują na potęgę, dostając takie prawo. A jakby zrobić tak, że pies szkolony dostaje certyfikat i może chodzić bez kagańca i być spuszczany w niektórych miejscach? Zaraz by się chętni znaleźli na szkolenie, bo co to za przyjemność mieć psa, którego musisz traktować jak bestię i potencjalne niebezpieczeństwo. Ale na to Polacy nie wpadną, bo po co zachęcać, lepiej zakazać i niech się męczą.
Stąd to, co opisujesz, jest bardzo zachęcające i zawsze tak myślałam. Ale przecieki z różnych źródeł - zwykle ludzi, którzy tam mieszkają - przedstawiają trochę inny obraz. Trochę prawdy jest i tu i tu zapewne.

a_niusia - wow. Zgadzam się z Tobą w pełni, więcej do dodania nie mam :razz:

Aneta Nowak - jak dla mnie to nic dziwnego ;) Jakbym miała wyadoptować jakiegoś wychuchanego przeze mnie psa, którego miałam na DT przez jakiś czas, to niechętnie bym go oddała tam, gdzie jest już stado psów. Po pierwsze, stado jest już sforą o określonych zasadach i nie wiedziałabym, jak ten mój zostałby przyjęty. Spodziewałabym się zwrotu z adopcji, bo jednak psy się nie zgodziły. Po drugie, taka osoba jest finansowo ograniczona, więc gdyby ten mój zachorował, to miałby mniejsze szanse na dobrą i właściwą opiekę. Po trzecie, w przypadku niedomagania takiej osoby która zaadoptuje psa do swojej sfory, prawdopodobieństwo, że pies do mnie wróci jest większe. Jeśli niedomaga i choruje osoba, która ma jednego psa, to sobie z tym psem jakoś radzi mimo chorób. Ale jak ma już stado, to wiadomo, że część będzie musiała zniknąć.
Nie twierdzę, że tak jest zawsze! ;) Tylko to byłyby moje wątpliwości. I na pewno osoba, która chciałaby psa ode mnie do swojego stada, musiałaby się bardziej postarać i wykazać ;) Sama mam stadko i rozumiałabym, gdyby mi się zachciało 5 psa, gdyby ktoś był niechętny żeby mi psa oddać.

Posted

owszem że trzeba wybrać , tylko mówimy o zupełnie czymś innym.
spoko , tam gdzie smród , bród i tatałajstwo , to wiadomo że i jedynaka się nie wyda ;)
ale tu raczej w wytycznych wyadoptowujących , jest wzmianka , że do domu z psami się nie wydaje i już.
Co innego jak pies się nie nadaje do psów , bo sa i takie.
Ale zakładamy , że pies stadny i układny

Teoretycznie , piękny gordonek , kochasz od pierwszego wejrzenia. Masz czysty , zadbany dom , psy ułożone , warunki , wiedzę , doświadczenie
psa nie dostaniesz , bo masz już 3 psy

tu o takiej patologii rozmawiamy.

Posted

"... jak dla mnie to nic dziwnego ;-) Jakbym miała wyadoptować jakiegoś wychuchanego przeze mnie psa, którego miałam na DT przez jakiś czas, to niechętnie bym go oddała tam, gdzie jest już stado psów. Po pierwsze, stado jest już sforą o określonych zasadach i nie wiedziałabym, jak ten mój zostałby przyjęty. Spodziewałabym się zwrotu z adopcji, bo jednak psy się nie zgodziły. Po drugie, taka osoba jest finansowo ograniczona, więc gdyby ten mój zachorował, to miałby mniejsze szanse na dobrą i właściwą opiekę. Po trzecie, w przypadku niedomagania takiej osoby która zaadoptuje psa do swojej sfory, prawdopodobieństwo, że pies do mnie wróci jest większe. Jeśli niedomaga i choruje osoba, która ma jednego psa, to sobie z tym psem jakoś radzi mimo chorób. Ale jak ma już stado, to wiadomo, że część będzie musiała zniknąć.
Nie twierdzę, że tak jest zawsze! ;-) Tylko to byłyby moje wątpliwości. I na pewno osoba, która chciałaby psa ode mnie do swojego stada, musiałaby się bardziej postarać i wykazać ;-) Sama mam stadko i rozumiałabym, gdyby mi się zachciało 5 psa, gdyby ktoś był niechętny żeby mi psa oddać." - no cóż,to mi chyba wystarczy za odpowiedź :D. Rozumiem,że gdybyś dostała do stada 5 psa z adopcji to w razie problemów "miałby mniejsze szanse na dobrą i właściwą opiekę" :D...No cóż...
Vectra-
owszem że trzeba wybrać , tylko mówimy o zupełnie czymś innym.
spoko , tam gdzie smród , bród i tatałajstwo , to wiadomo że i jedynaka się nie wyda
ale tu raczej w wytycznych wyadoptowujących , jest wzmianka , że do domu z psami się nie wydaje i już.
Co innego jak pies się nie nadaje do psów , bo sa i takie.
Ale zakładamy , że pies stadny i układny

Teoretycznie , piękny gordonek , kochasz od pierwszego wejrzenia. Masz czysty , zadbany dom , psy ułożone , warunki , wiedzę , doświadczenie
psa nie dostaniesz , bo masz już 3 psy

tu o takiej patologii rozmawiamy.-
Ano własnie o takiej sytuacji mówię...A nie o syfie,brudzie i pustych butelkach po tanim winie pod stołem.

Posted

to inne pytanie , znaczy takie samo , ale sytuacja odwrotna

czemu wydaje się bezproblemowo , entego psa do DT ? przecież tam też są psy i nie wiadomo jak go koledzy przyjmą , czy opiekun podoła kolejnej bidzie , czy za chwile nie będzie wojować - zabierać albo schron ....

inna sprawa , DT są absolutnie niekontrolowane ... ja nie piszę tu o Ulv ... już było wiele afer z DT , jak psy kończyły świetnie
nawet koleżanka po moim fachu :cooldevi: miała raj - psów ileś tam i miało być tak cudnie i nikt nie wnikał ile ma psów i jak żyją.

z tego co pokazało życie , wiele DT to był smród , bród i ubóstwo .... bo ktoś nie wziął sił na zamiary.

Wybór kolejnego domownika , myślę że jest już bardziej przemyślany i wybiera się konkretne stworzenie ... by stado grało i się kochało.

więc nie rozumiem , takich zależności ... .DT zapsiony po kokardę , nie wyda psa do domu z psami ..
bo co ? bo ocenia innych swoją miarą ?


i piszę tu o sytuacjach , w których nawet pod uwagę się nie bierze takiego domu z psami , w myśl zasady NIE BO NIE.

a to nieuczciwe , wg mnie

żeby nie było , ja Klementynę brałam na piątego :diabloti: na szczęście nikt bzdur nie wymyślał.

Posted

No właśnie o to w sumie pytam-jak to jest,ze na Dt idzie kilka(a 3 to nie kilka) psów..a już do DS taki pies nie może dołączyć do stada,bo...mam już psy. Chyba logicznym jest,że po pierwsze: nie zaryzykuję konfliktów w dotychczsowym stadzie na rzecz nowego psa a po drugie: to chyba od sprawdzenia warunków,czystości,metrażu i średnich zarobków z ostatniego roku sa te słynne wizyty PA(przedadopcyjne-to taki skrót chyba),nie?
A czemu o to pytam? A bo była jakiś czas temu sytuacja:pies do adopcji (tu akurat z fundacji),jak najbardziej dogaduje się z innymi psami, dom chętny ma trzy psy,równie chętne do innych psów-i odmowa..bo za dużo psów. Nawet tej PA nie było.(tragedia się nie stała-poszliśmy do schroniska,z którego były te trzy psy i bez większych ceregieli znajomy dostał czwartego. A kierowniczka schroniska to hetera-magluje chętnych razem z wolontariuszami).
Więc :jaka jest różnica między zapionym na maksa DT ..a chętnym DS ,który ma już psy?

Posted

a_niusia napisał(a):
no wlasnie:)) TEORETYCZNIE:)))))

wiesz hodowcy moich suk to niezbyt chetnie sprzedaja psy do domow, gdzie sa ich cale stada:))))
i ja to w pelni rozumiem.

sami mają ich trochę , więc myślę że wiedzą komu mogą sprzedać do stada ;) :grins:

ja znam takie domy z psami , że mogę w ciemno kolejnego , a są takie że by mi srali dolarami , to nie wydam.

Dom ze stadem , a dom ze stadem ... to jest różnica

tylko my tu rozmawiamy o kwestii NIE BO NIE , bo ta mnie zadziwia.
w zamyśle tego wątku - komu nie wydacie psa ...

doszliśmy do punktu , że należy każdy wniosek , rozpatrywać indywidualnie
więc dom wielo psi , zasługuje na takie samo potraktowanie ...

teraz takie czasy nadchodzą , że modne zaczyna być sądzenie za dyskryminację :diabloti:

Posted

az tak znowu duzo w domu to ich nie maja. w kazdym razie psa jest od nich dostac nie latwo.

wg mnie dom tymczasowy ma prawo wybierac dom staly jak najlepiej i jesli ma lepszych w swoim mniemaniu chetbych na psa to po prostu trudno.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...