bena Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 wszystko wygląda tak jakby on już wybrał.. tylko czy jego wybrano..? Quote
Roxana Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 No toż podusia to najlepciejsze miejsce do spania- nie tylko dla człowieka :lol: Mam nadzieję, ze po zdjęciu mu gipsu wszystko będzie dobrze- trzymam kciuki! Quote
monita Posted May 29, 2007 Posted May 29, 2007 Nie było mnie trochę, ale z tego co czytam, to lakuś ma się coraz lepiej :razz: Quote
truskawa144 Posted May 29, 2007 Author Posted May 29, 2007 [LEFT]Bena wiem,że nie było,poprawie się:lol: Miałam takie urwanie głowy,że zupełnie zapomniałam. Przygarnęłam dziś 5 malutkich kotków z ulicy razem z ich mamusią i mam teraz w domu 15 kotów!!! Mam pełne ręce roboty. Popytajcie znajmoych może ktoś chce kotka (3 kotki i 2 koty).Piekne,każdy inny! Mają juz 1,5 miesiąca wiec niedługo mozna je oddać do adopcji a mamusie sterylizować (ma juz termin).Były już u weta,mają ksiązeczki. Jak zrobie fotki to dam linka. Transport da sie załatwić namial do każdego miasta. [/LEFT] Quote
truskawa144 Posted May 30, 2007 Author Posted May 30, 2007 Powiedzmy,że jakoś daje rade,a przynajmniej sie staram. Kotki wrzuciłam na miau,są już fotki (telefonem ale zawsze),może ktoś sie skusi? Link: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=2252666#2252666 Quote
beamicha Posted May 30, 2007 Posted May 30, 2007 Cioteczko a możesz przysłać mi wszystkie kotki tygryski jakie masz proszę:oops: poczta [email protected] Quote
truskawa144 Posted May 30, 2007 Author Posted May 30, 2007 [LEFT]Mam tylko te dwie fotki tygryski (bo rozumiem,że chodzi o kicie która jest u mnie a nie o tą ze schroniska?). Ale jutro mogę ich zrobić wiecej jeśli chcesz. Dziś jest już ciemno a ja mam tylko aparat w telefonie wiec by nic nie było na tych fotkach widać. [/LEFT] Quote
bena Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 tutaj jest link: http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=63370008 im podałam link do Twojego postu na miau Quote
bena Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 Jak tam Lakusiowy gipsik? Czy zdjęty? Poprosimy "zdjąć" Lakusia bez gipsiku! Quote
truskawa144 Posted May 31, 2007 Author Posted May 31, 2007 Dzięki bena! Laki ma już zdjęty gips,narazie śpi bo dostał troche "ogłupiacza" bo inaczej sie nie dało. Wszystko jest ok,Laki staje na tej nodze,narazie niepewnie. Jest duża szansa,że będzie chodził normalnie:multi: Fotki zrobione 5 minut temu: Quote
bena Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 jakie małe biedactwo! ta nóżynka taka pod gipsem chudziutka się zrobiła! zupełnie jak u ludzi. duże buzi dla Lakusia ode mnie jak się obudzi! mam nadzieję, że nie tylko chodził ale i biegać będzie mógł. Quote
truskawa144 Posted May 31, 2007 Author Posted May 31, 2007 [LEFT]Mam nowe wiadomości na temat Lakiego,nie wiem czy dobre czy złe,sami oceńcie: Zgłosił się pan który twierdzi,że jest jego właścicielem,opowiedziałam mu wszystko,opisałam wypadek,operacje,stan zdrowia itd. Powiedziałam też jakie koszty zostały poniesione (uważam że skoro pies ma właściciela to ten powinien zwrócić pieniądze za jego leczenie tak żebym ja mogła zwrócić tym którzy pomogli),pan stwierdził najpierw że pożyczy od kogoś itd a potem że on jednak "rezygnuje z psa" i że mogę mu szukać nowego domu! W sumie Laki jest już gotowy do adopcji,tylko może być problem ze znalezieniem domu! U mnie też już długo zostać nie może. Nie mogę sobie za bardzo pozwolić żeby utrzymywać kolejnego zwierzaka,poza tym nie chce się zapchać totalnie zwierzakami bo wtedy już żadnego w potrzebie nie będę mogła przygarnąć. Nie wiem,może oddać go właścicielowi go tak po prostu,bez zwracania kosztów skoro jak twierdzi go nie stać,podobno i on i żona nie pracują do tego mają córke ale z drugiej strony ma komórke,samochód (wiem bo powiedział,na początku że może po niego przyjechać) wiec chyba tacy biedni nie są. Poza tym pewnie taniej mu wziąc innego psa niż zapłacić za tego którego ma. Co najdziwniejsze na początku rozmowy mówił coś o tym,że nie może teraz po niego przyjechać bo jest w pracy a potem twierdzi,że pracy nie ma. Nie wiem co zrobi w tej sytuacji:-( Nie będzie łatwo znaleźć nowy dom a "stary dom" wydaje mi się niezbyt odpowiedni. No i tak jak pisałam,nie bardzo mnie stać na utrzymywanie go przez dłuższy czas. Mam obiecie 15 kotów,2 psy i fretke i Lakiego to i tak są ogromne koszty ( zwłaszcza,że chwilowo nie pracuje). Ma ktoś jakiś pomysł? [/LEFT] Quote
bena Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 o rany, to problem! pal licho tę kasę (w moim przypadku), ja zawsze pomogę jak mam i wystarczy "dziękuję". problemem widaje mi się ten gość. czy Laki go widział? jak się zachowywał, ale pewnie go nie widział, bo jeszcze się nie dobudził. ważne jest jak pies się zachowa zobaczywszy "pana" i na odwrótm jak "pan" się odnosi do psa. ja wiem, że nie wszyscy mają takiego bzika na punkcie swoich psów jak ja, ale co innego jakby pies się zgubił i nie odnalazł a co innego jak jest. to przeszkodą mają być pieniądze? z mojego punktu widzenia oczywiście najlepiej jakby trafił do swojego domu z powrotem ale nie wiadomo co to za dom. widać na pewno, że "panu" mocno nie zależy. ale może jego dziecku? naprawdę nie wiem, bo to Ty rozmawiałaś i masz najlepsze odczucia. jak się umówiliście? wróci? skąd jest? pytałaś jak pies się nazywa? szkoda byłoby oddać takiego fajnego psiaka na zmarnowanie ale z drugiej strony, jako właściciel czworonoga, sądzę, że powrót do domu byłby dla niego najlepszy. przecież nigdy nie wiadomo, czy w nowym domu łatwo by się zaaklimatyzował, czy nie byłoby problemów. ale kiszka... Quote
bena Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 przeczytałam jeszcze raz co napisałaś, bo z tego zdenerwowania chyba czytałam co drugie słowo. zaproś go niezobowiązująco do siebie (najlpeiej z córką i zobacz reakcję psa i ich zachowanie. czy to są normalni ludzie czy chłopi, którzy jak wiadomo w większości traktują zwierzęta jak rzeczy (przepraszam jeśli kogoś urażam ale sama mam rodzinę na wsi i różne rzeczy dane mi było widzieć ale na pewno nie to, że ktoś psa przytulił, o całowaniu nie mówię). jeśli wydadzą Ci się na poziomie, daruj tę kasę i pozwól wrócić psu do domu. nie chciałabym tylko żeby mu się krzywda stała, bo jest cudowny, to "mój typ" psa. na koniec opowiem Ci tylko moją własną historię. Lisek, jedyny który mi pozostał, został przeze mnie przygarnięty w 1995 roku jak przybłąkał się do mnie do mojej straje pracy (budynek wolno stojący). było nas kilka dziewczyn, które wyszły do ogrodu, zobaczyć kto takie "arie" urządza. i on od razu wybrał sobie mnie na "panią", stanął przy mnie i koniec! ani rusz! był jako "ochroniarz" z prawdziwym ochroniarzem w ciągu dnia w budzie, a po 16 jak wszyscy poszli do domu, z ochroniarzem w biurze. za kilka miesięcy odchodziłam z firmy i musiałam go zabrać, tak się pokochaliśmy! były na początku duże problemy z moim psem (który nie żyje właśnie od lutego i którego Laki mi bardzo przypomina) ale poradziliśmy sobie, przecież nie mogłam go nagle oddać do schroniska! sumienie by mnie zabiło! ale miałam przypadek gdy byłam z nim na spacerze, jeszcze jak "pracowaliśmy" razem. było to jakiś miesiąc po tym jak się przybłakał. on zaczął się nagle łasić się na ulicy do jakiegoś gościa. więc ja pytam, czy Pan zna tego psa? on na to, że tak, że to był jego pies. że tu niedaleko handluje na giełdzie kwiatowej i pies mu uciekł. ale on widzi, że teraz mu dobrze, a on nie ma ani czasu ani też za bardzo pieniędzy więc będzie lepiej jak ja go wezmę. gdybym wtedy zauważyła jakiś szczególny stosunek psa do tego człowieka, to byłoby mi przykro, ale jak facet się oddalił, to pies bez żalu i oporów poszedł dalej ze mną.. i tak ta nasza miłośc trwa do dzisiaj. jest mi bardzo oddany, chyba za to, że go wtedy nie zostawiłam. Dlatego też mówię, że trzeba zobaczyć reakcję obu stron, by podjąć decyzję. Quote
truskawa144 Posted May 31, 2007 Author Posted May 31, 2007 [LEFT]Rozmawaiałam z nim tylko przez telefon. Ale dziwnie mi się z nim rozmawiało. Facet jest z tej samej miejscowości w której pies został potrącony tylko mieszka w zupełnie innym miejscu,Laki musiał odejśc dość daleko od domu. Moim zdaniem to on ma go chyba gdzieś,jak mnie by pies zginął to po pierwsze bym była bardzo wdzięczna komuś kto się nim za opiekował a po drugie na pewno bym pieniądze zwróciła . Nie chodzi mi o pieniądze tylko o sam fakt,że właściciel za psa odpowiada,również finansowo i powinien się poczuwać do odpowiedzialności. Poza tym pies ma pana wiec nie widze powodu dla którego obcy ludzie mieliby za czyejgoś psa płacić,co innego w przypadku psa bezdomnego. Zwłaszcza,że są inne psy i koty w potrzebie i te pieniądze można by przekazać dla zwierząt które właścicieli nie mają a potrzebują pomocy. Po tym własnie że facet "rezygnuje" z psa bo nie chce za niego płacić widać jak on go mało obchodzi. Jeśli chodzi o kwestie przyzwyczajenia się do on już dawno się do mnie przyzwyczaił i mysle,że tak samo szybko by sie przyzwyczaił do innych opiekunów. Raczje nie wygląda na psa stęsknionego za panem. Przez telefon odnisołam wrażenie,że pan sie specjalnie nie przejmuje,gdyby to była osoba przejęta losem psa a bez pieniędzy to bym machnęła na to ręką i psa bym oddała bez problemu ale nie widze ze strony tego pana żadnego zaintereswoania,może się myle i takie wrażenie robi przez telefon. Nie wiem. Dlatego się zastanawaim czy temu panu psa oddać,zwłaszcza,że sam zapytał jakie były koszty i że nie ma pieniędzy wiec może pies zostać u mnie albo mu moge domu poszukać. Nie wiem już co robić,czy mu go oddać bez kasy (choć moim zdaniem to niesprawiedliwe bo powinien za własnego psa zapłacić) czy mu szukać domu. Jakb ten pies kogoś pogryzł albo narobił szkód to co też by facet powiedział,że nie ma kasy i że można sobie psa zostawić. Poza tym facet chyba troche kłamie,najpierw mówi,że nie może psa odebrać bo praca a potem,że bezrobotny,że nie ma pieniędzy,że nie można pracy znaleźć,że żona bez pracy. To jakim cudem go stać na utrzymanie samochodu,na komórke itd. Nie chce po prostu żeby trafił do kogoś kto ma go w d***. Nie wiem jak to rozwiązać,czekam na Wasze pomysły:-( [/LEFT] Quote
bena Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 to po jaką cholerę w ogóle dzwonił! mógł od razu wziąć sobie innego psa (współczuję już zwierzakowi!). i dlaczego tak późno! liczył, że ktoś go wyleczy i odda, tak poprostu, jak w szpitalu? ale masz z nim jakiś kontakt? odezwie się jeszcze jak zdecyduje czy ma kasę? Quote
truskawa144 Posted May 31, 2007 Author Posted May 31, 2007 [LEFT]Mam jego numer komórki. Podobno wcześniej nie wiedział co się z psem stało bo ogłoszenia były w miejscu wypadku a on mieszka w zupełnie innym miejscu. Do tego w schronisku pod które podlega ich gmina też nic nie wiedzieli bo pies trafił do naszego schroniska. On się dowiedział,że pies jest w naszym schronisku (bo tak początkowo było i tak zostało napisane na plakacie) a w schronisku dali mu mój nr. Pewnie myslał,że sie psu nic nie stało i nie bedzie kosztów itd. Nie wiem,mogę tylko przypuszczać. Od nas ze schroniska po tym wszystkim już psa nie dostanie a jego schronisko jest bardzo daleko i pewnie mu będzie szkoda kasy żeby tam jechać. Najbliżej ma do schroniska w Częstochowie ale pewnie i tak jeśli bedzie miał ochote jeszcze mieć psa to weźmie sobie jakiegoś jak sie na wsi urodzą. Wiesz,mogę się co do niego mylić bo to była tylko rozmowa przez telefon ale dziwne mi sie to wszystko wydaje,szczególnie jego podejście do sprawy. [/LEFT] Quote
Gonitwa Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 Nie podoba mi się ten facet... Nie podejmuj decyzji zbyt pochopnie, żeby pies na tym nie ucierpiał... Quote
truskawa144 Posted May 31, 2007 Author Posted May 31, 2007 [LEFT]Wiem,ale musze się jednak spieszyć. Po pierwsze nie chce żeby za bardzo się do mnie przyzwyczaił a po drugie to ja na prawde nie mam za duzo czasu i kasy żeby się nim zbyt długo zajmować. Wiem,że to kiepsko brzmi ale taka jest prawda. Zostanie tu jak długo będzie musiał ale wolałabym jak najszybciej mieć pomysł co z nim zrobić dalej. Od poczatku pisałam,że nie może u mnie zostać,że daje mu tylko dom tymczasowy. No i niestety zostać nie może. [/LEFT] Quote
Gonitwa Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 Hmm.. to może spotkaj się z facetem i wybadaj.. Najlepiej u niego w domu.... A jak nie Ty to ktoś kto mieszka blisko, bo nie doczytałam czy to to samo miasto... Quote
truskawa144 Posted May 31, 2007 Author Posted May 31, 2007 [LEFT]Nie to samo ale blisko. Tylko nie wiem czy jest sens,on nic nie powiedział na ten temat,że chciałby psa odzyskać (zaproponowałam nawet że mu go przywioze) tylko,że on nie zapłaci (mimo,że na początku o tym nawet nie wspomniałam),że nie ma czasu itd. [/LEFT] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.