przeczytałam jeszcze raz co napisałaś, bo z tego zdenerwowania chyba czytałam co drugie słowo. zaproś go niezobowiązująco do siebie (najlpeiej z córką i zobacz reakcję psa i ich zachowanie. czy to są normalni ludzie czy chłopi, którzy jak wiadomo w większości traktują zwierzęta jak rzeczy (przepraszam jeśli kogoś urażam ale sama mam rodzinę na wsi i różne rzeczy dane mi było widzieć ale na pewno nie to, że ktoś psa przytulił, o całowaniu nie mówię). jeśli wydadzą Ci się na poziomie, daruj tę kasę i pozwól wrócić psu do domu. nie chciałabym tylko żeby mu się krzywda stała, bo jest cudowny, to "mój typ" psa.
na koniec opowiem Ci tylko moją własną historię. Lisek, jedyny który mi pozostał, został przeze mnie przygarnięty w 1995 roku jak przybłąkał się do mnie do mojej straje pracy (budynek wolno stojący). było nas kilka dziewczyn, które wyszły do ogrodu, zobaczyć kto takie "arie" urządza. i on od razu wybrał sobie mnie na "panią", stanął przy mnie i koniec! ani rusz!
był jako "ochroniarz" z prawdziwym ochroniarzem w ciągu dnia w budzie, a po 16 jak wszyscy poszli do domu, z ochroniarzem w biurze.
za kilka miesięcy odchodziłam z firmy i musiałam go zabrać, tak się pokochaliśmy! były na początku duże problemy z moim psem (który nie żyje właśnie od lutego i którego Laki mi bardzo przypomina) ale poradziliśmy sobie, przecież nie mogłam go nagle oddać do schroniska! sumienie by mnie zabiło! ale miałam przypadek gdy byłam z nim na spacerze, jeszcze jak "pracowaliśmy" razem. było to jakiś miesiąc po tym jak się przybłakał. on zaczął się nagle łasić się na ulicy do jakiegoś gościa. więc ja pytam, czy Pan zna tego psa? on na to, że tak, że to był jego pies. że tu niedaleko handluje na giełdzie kwiatowej i pies mu uciekł. ale on widzi, że teraz mu dobrze, a on nie ma ani czasu ani też za bardzo pieniędzy więc będzie lepiej jak ja go wezmę. gdybym wtedy zauważyła jakiś szczególny stosunek [U]psa do tego człowieka[/U], to byłoby mi przykro, ale jak facet się oddalił, to pies bez żalu i oporów poszedł dalej ze mną.. i tak ta nasza miłośc trwa do dzisiaj. jest mi bardzo oddany, chyba za to, że go wtedy nie zostawiłam.
Dlatego też mówię, że trzeba zobaczyć reakcję obu stron, by podjąć decyzję.