g_o_n_i_a Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 MAURYCY W NOWYM DOMU OD 25.01.2008 :sweetCyb: Nas, psiaków z Kundelka, jest tak naprawde bardzo wiele. Niektore z nich mają tutaj swoje wątki i opisane historie, zdarzało się, ze własnie dzieki Wam znalazły domki... Ja w dniu dzisiejszym chciałbym się podzielić swoją własnie z Wami - moze pomozecie znaleźć mi TEN domek? Nazywam się Maurycy, tak przynajmniej nazywam się od roku - tyle czasu minęło odkad zamieszkalem w schronisku. Nikt nie wie jak miałem na imie jeszcze wtedy, gdy mialem dom i rodzinę, ale nowe bardzo mi się podoba. Gdybym chciał, to moze bym sobie przypomniał - jednak nie chce już pamiętać o swoim byłym Panu... Tak własnie wygladam. :loveu: Rok temu moj Pan powiedzial: "Jedziemy do lasu!". Odrazu sie ucieszyłem, bo uwielbiam spacerki w lesie, które bywały w moim zyciu dosyć często -wiadomo, ze dla nas, psiaków, to ogrmona frajda! Pojechaliśmy tam samochodem, ale moj Pan zachowywał się całkiem inaczej niz zwykle. Nie rozmawial ze mną w trakcie jakzdy, a spacer szybko się skończył i wcale nie sprawial mojemu Panu takiej radości jak zawsze... W pewnej chwili powiedział "musisz tu zostać" i zapiąl mnie na smycz, którą nastepnie przywiązał do drzewa. Nie wiedziałem dlaczego tak to się potoczyło - przecież nie zrobiłem nic złego... Moj Pan oddalał się szybkim krokiem. Wreszcie zniknął, a ja bardzo spanikowałem. Jakoś udało mi się odplątac od tego drzewa i odrazu prędko pobiegłem tam, gdzie moj Pan poszedł. Dobiegłem na skraj lasu, gdy odjeżdzal samochodem, odjeżdżał... Beze mnie... Popatrzył tylko na mnie smutno i odjechał. Biegłem za nim, przecież jak mógł o mnie zapomnieć? Wcale sie jednak nie zatrzymywał, jechał dalej - moze mnie nie widział? Co własciwie się stało?! Niestety, długo nie dałem rady biec i samochod mego Pana zniknął mi z oczu... Chwile odpoczałem i pobiegłem dalej... Nie moglem jednak znaleźć naszego samochodu, nie czułem zapachu mojego Pana... Wszystko zniknęło, a ja sam znalazłem sie na ruchliwej ulicy... Nic z tego nie rozumiałem... Nie wiem ile czasu mineło aż ktoś mnie zauwazył i powiadomił miejsce, które nazywacie schroniskiem. Tak, teraz jestem tutaj razem z innymi psami... Na poczatku było mi bardzo źle. Nerwowo kręciłem się w boksie, a gdy ktoś przechodził głośno szczekałem i szukałem mego Pana. Nikt na mnie jednak nie zwracał uwagi, a opieka pracowników i wolontariuszy nie była taka, jaką mnie otaczał moj Pan. Swój smutek ukrywałem głęboko w sercu i dużo ludzi go nie zauwazalo. Pytałem się psiaków co to za miejsce, czy mój Pan wróci po mnie... Nikt nie chciał jednak mi tego powiedzieć, jakby to była jakas tajemnica. Czas mijał, moja nadzieja choć maleńka pozostawała we mnie jeszcze przez długi czas. Az któregoś dnia jeden pracowników powiedział ze smutkiem: "Twoj Pan nie wróci, on Cię porzucił..." Nie rozumiałem dokładnie tych słów. Wiedziałem, ze "Pan nie wróci" znaczyło to, ze pewnie nigdy go nie zobacze... Ale "porzucił?"... Moj wspolokator z boksu wytłumaczył mi, ze moj Pan po prostu sie mnie pozbył, ze juz mnie nie chciał... Po tym moja nadzieja zgasła. Dręczyły mnie pytania... Dlaczego? Jak on własciwie tak mógł? Byliśmy razem 1,5 roku... Tylko 1,5 roku... Nie chcę już o nim pamiętać... Przyzwyczaiłem się do schroniska, dowiedziałem się tez, ze jest możliwe, ze ktoś mnie jeszcze kiedyś weźmie do ciepłego domu, do rodziny i na wspolny, długi spacer... Tutaj nazywam się Maurycy, przywykłem do tego imienia, do tego psiego gwaru. Wiem też, ze na swoją kolejke na wybieg muszę chwilke poczekać i aby zwrócić uwage ludzi, trzeba poszczekać. ;) Choć na to ludzie różnie reagują, na pierwszy rzut oka wydaję się krzykliwym kudłaczem, ale kto mnie zna... Ten kto mnie zna wie, ze jestem wspaniały, przyjaznym psem, ze szczekam, bo chce zeby ktoś do mnie podszedł, powiedział ciepłe słowo i zapiał moją obrożkę na smycz... Moge powiedzieć jeszcze, ze z innymi psami dogaduje sie dobrze, jestem zdrowy, mam komplet szczepien, jestem odrobaczony i wykastrowany... Niedawno pracownik - opiekun zrobił mi nową fryzurkę! Choć tak naprawde troche futerko mi się skołtuniło i trzeba było obciąć futerko z tułowia... ;) Niedługo znów będę miał takie piękne "ubranko" Moim marzeniem jest znaleźć nowego Pana, który pokocha mnie i NIGDY nie porzuci... Obecnie mam 2,5 roku... Czy ktoś mnie pokocha? Jest marzec 2008 roku. Mój wątek spisałem psią łapką (za drobnym pośrednictwem ;-) ) prawie rok temu. Opowiedziałem Wam moją historię, bo chciałem się z Wami podzielić tym, z czym nie mogłem się pogodzić - zostałem okrutnie porzucony i skazany na bezdomność. Potraktowano mnie jak przedmiot, jakbym nie miał uczuć... Dwa lata spędziłem w Kundelku, choć nie było mi tu źle, w głębi serca ogromnie tęskniłem za ciepłem i dotykiem dłoni Tego Jedynego Człowieka. "Moim marzeniem jest znaleźć nowego Pana, który pokocha mnie i NIGDY nie porzuci... " - pisząc to nie byłem pewny czy nie wymagam zbyt wiele, czy moje marzenie jest w ogole realne. Teraz wiem, że marzenia się spełniają. Trzeba tylko mocno w nie wierzyć. Nie wiadomo przecież, kiedy dokładnie w naszym życiu zjawi się Ktoś, kto zapnie smycz i powie "jedziemy do domu, Przyjacielu". ________________________________________ Maurycy uwielbia się bawić :-) Maurycjusz grzecznie PROSI o piłeczkę Skok do sznura "... niech że se troche dychne" i juz po chwili gotowy do kolejnej akcji :loveu: Quote
g_o_n_i_a Posted April 26, 2007 Author Posted April 26, 2007 Schronisko Kundelek Rzeszów ul. Ciepłownicza 3 Tel. 0 510-170-788 Quote
ewatr Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Maurycy słodziaku z umiechem od ucha do ucha :lol: na górę marsz domu szukać !!! znalazłam jego Bannerki tylko trzeba podlinkować :) Quote
:: FiGa :: Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Maurycy ma niesamowite spojrzenie :( Takie głębokie i smutne. A gdy człowiek już na niego zwróci uwagę robi wszystko by został jak najdłużej :( Opiera się o kraty boksu... Patrzy głęboko w oczy smutnym spojrzeniem.. Rozpaczlilwie szczeka gdy człowiek od niego odchodzi... Quote
k_c Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Maurycy nie poddawaj sie znajdziesz domek na jaki zasługujesz Quote
Poker Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 żeby tylko znalazł domek.ja mam już 2 podobne ze schronu i są cudowne.Maurycy niech domek Ciebie znajdzie!! Quote
ewatr Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Maurycy :-( jak macie wiecej zdjęć Maurycego to powstawiajcie proszę na wątek Quote
Poker Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 zdjęć jest dużo,może Ty ich nie widzisz w związku z wariactwem na dogo Quote
matinestka Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 ej no :/ cos z tym dogo ... to jeszcze raz..... :bluepaw: Quote
matinestka Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 KTO SIę ZE MNą POBAWI ........????? :bluepaw: Quote
ewatr Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 moze ten post nie zniknie szuka Mayrycy domu : http://www.allegro.pl/show_item.php?item=190655781 Quote
Yolka Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Gonia opisała historię Maurycego, ja dodam, że Maurycy jest bardzo przystojnym pieskiem ( co widać na zdjęciu ) i lubi sport. Jest pieskiem żywiołowym:Dog_run: , lubi zabawy:Cool!: i poszukuje kochających , odpowiedzialnych WLAŚCICIELI. Quote
matinestka Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 KTO RZUCI PIłECZKę MAURYCEMU NA PIERWSZą STRONE?????? KTO???? KTO POPROSI , BY PRZYNIóSł Ją NA WłASNY FOTELIK , OBOK DłONI UKOCHANEGO PANA??????? :bluepaw: Quote
ewatr Posted April 30, 2007 Posted April 30, 2007 Poker napisał(a):giną posty!!! dokładnie :mad: no to jeszcze raz :http://www.allegro.pl/item190655781_maurycy_mlody_pies_z_lasu_.html Quote
matinestka Posted April 30, 2007 Posted April 30, 2007 powariowało to dogo :shake: no niech to..... Mauryciuszu rzucam piłeczkę na pierwszą stronę dla Ciebie!! pędź szybciutko :loveu: :bluepaw: Quote
g_o_n_i_a Posted April 30, 2007 Author Posted April 30, 2007 Hop Maurycy :loveu: Muszę nieśmiało przyznać, ze podoba mi się mój tekst o Maurycym. Tylko czekać na nowy przypływ weny zeby zaczac pisac o Baronie... :p Quote
k_c Posted May 3, 2007 Posted May 3, 2007 matinestka napisał(a): Mauryciuszu rzucam piłeczkę na pierwszą stronę dla Ciebie!! pędź szybciutko :loveu: :bluepaw: no to zobaczmy jak wyszło matinestce to rzucanie piłeczka ;) Maurycjusz grzecznie PROSI o piłeczkę Skok do sznura "... niech że se troche dychne" i juz po chwili gotowy do kolejnej akcji :loveu: Matinestka super sie spisała :loveu: i Maurycy zmęczony:eviltong: ale szczęśliwy z piłeczką w zębach wrócił do boksu :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.