brazowa1 Posted July 28, 2008 Author Posted July 28, 2008 malawaszka,ale ono tam bylo specjalnie wlozone. jajo,a nawet nie wiem,czyje bylo,drobiowe jakies. Quote
akucha Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 Ona ściemnia, ja nie wierzę, że można na trzeźwo i bez przymusu zjeść coś takiego. Brązowa, przyznaj się!!!! Quote
malawaszka Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 ale jajo po prostu stare ale jajo czy zbuka - bo zbuk to wiesz co to jest - embrion martwy :mdleje: jezu zaraz zwymiotuję bo ostatnio widziałam jak w jakimś programie za kasę jedli takie zbuki :shake: Quote
brazowa1 Posted July 28, 2008 Author Posted July 28, 2008 nikt mi za to nie zapłacil!przysiegam. mialam sprobowac,czy dobre,bo z chinskiego sklepu bylo,jakas a la salatka.Zjadlam,dziwne bylo,zielonobrazowe,wielkosci sliwki. Potem sie dowiedzialam,ze to 1000-,czy tam stuletnie jajo,fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu Quote
wiewiora1 Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 bRAZOWA ,,A TE PROSIACZKI SOBIE KOJAZYSZ??? Quote
ponka1 Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 Zaglądam do Berka, a Wy o takich przekąskach piszecie. Dopiero co wyszłam z zatrucia pokarmowego od niedzieli do dzisiaj i teraz trochę lepiej. Włączyłam kompa i znowu wszystko do gardła podeszło, a nutria na nic przerobiona nie będzie, trafiła z interwencji z jakiegoś magazynu, trochę oswojona a zęby ma niczego sobie- pomarańczowe. Quote
nelonik Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 brazowa1 napisał(a):nikt mi za to nie zapłacil!przysiegam. mialam sprobowac,czy dobre,bo z chinskiego sklepu bylo,jakas a la salatka.Zjadlam,dziwne bylo,zielonobrazowe,wielkosci sliwki. Potem sie dowiedzialam,ze to 1000-,czy tam stuletnie jajo,fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu Eee tam, marynowane bylo po prostu, najwyzej z rok w zalewie lezalo :diabloti:. No ale teraz juz wiadomo ze z chinskiego sklepu sie nie je... Quote
Betbet Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 a nietoperza byś nie zjadła? bo mi dzisiaj straz miejska przywiozła przerażona bo im ktoś przyniósł i nie wiedzą co zrobić. Quote
brazowa1 Posted July 29, 2008 Author Posted July 29, 2008 powiedz strazy miejskiej,ze maja zabronione dotykania dzikich zwierzat,a nietoperze sa pod scisła ochrona i jest ABSOLUTNY zakaz ich przetrzymywania .Chyba,ze minister da zezwolenie. jak nie wiedza,co zrobic,to po co przyjmuja? niech ten ,co przyniosl odniesie na miejsce i nawet nie patrzy w tamta strone. Quote
Betbet Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 straz miejska nawet do mnie nie podeszla bo akurat byłam zajeta goścmi i latałanm gdzieś w środku budynku. wcisneli topera maluchowi i kazali zaniesc do mnie. nie mam pojecia skad im ten pomysł przyszedł bo tu mnie nikt nie zna...i malo kto wie ze sie zajmuje zwierzakami...albo mi sie wydaje że mało kto wie:P no w kazdym razie ja nie miałam wyjscia jak dziecko stało przede mna z toperem w ręku...wzielam topera, poszłam do ciemnicy i zimnicy starej pruskiej piwnicy... powiesiłam topera na ścianie.obejrzałam go, jest lekko ranny.tzn widać, że albo go jakieś zwierze zaatakowało alo co bo ma na grzbiecie zaschniętą krew. jutro sprawdze czy sobie poleciał, czy dalej wisi na ścianie a może spadnął już... jakby spadnął to kcesz na kiełbase? berek chchałam Ci tlyko powiedzieć abstrachując od toperów i zbuków, że jesteś przepięknym psem i nie mogę uwierzyć w te twoje napady furii.serio, musiales podpaść brązowej że takie bzdury napisała... Quote
akucha Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 Topery to chyba na zupę, taki kurdupel to nawet na kabanosa się nie nada :shake: Quote
brazowa1 Posted July 29, 2008 Author Posted July 29, 2008 no chwala Bogu,ze mi nie podpadl,a tylko podpadal innym,bo ja tam ciagle musze i chce wychodzic. Quote
nelonik Posted July 29, 2008 Posted July 29, 2008 Betbet, na UG na biologii jest kolo nietoperzowe, bardzo preznie dziala, nie moge znalezc teraz ich strony ale na pewno gdzies widzialam. Moze by cos wymyslili? Quote
brazowa1 Posted July 29, 2008 Author Posted July 29, 2008 a ja tymczasem zadzwonie do kolegi ministra z donosem o popełnieniu przestepstwa.... Quote
ponka1 Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Berek czas na wieczorny spacer, a nietoperzy nie ruszaj ! w Rumi i na Suchaninie zarażone wścieklizną były, to i do Sopotu dolecą. Pewnie Berek ma jakiegoś w budzie, co go tam szczypnie i wtedy dostaje ataku :diabloti: Quote
wiewiora1 Posted August 4, 2008 Posted August 4, 2008 no z nietoperkami to ostroznie,,,,wscieklizny nigdy nie za wiele:)jak bedziesz zle sie czula ,,to znaczy ze juz czas:diabloti::evil_lol: Quote
Betbet Posted August 4, 2008 Posted August 4, 2008 hm...no może z Rumii do Świnoujścia jednak nie dolatują...a ja teraz tu stacjonuję... spoko toper doszedł do siebie i poleciał. niestety w rękawicach nie mogłam sprawdzić co mu się tam stało w głowę więc owszem, byłam przez niego dotykana "skin to skin" ale jeszcze żyję. myślę, że nie nabędę strachu przed dzikimi zwierzętami dopóki coś mi się nie stanie. jakoś ja nie umiem pracować przez rękawice itp. jak nie pomacam dokładnie to nie wiem z czym mam do czynienia. Berka też macałam i dopiero po pomacaniu stało się zakochanie. uczucia troche mi już przygasły bo się go boję...ale myślę o nim wciąż z sentymentem wierząc, że kłamiecie z tymi jego szałami Quote
wiewiora1 Posted August 4, 2008 Posted August 4, 2008 lepiej nie czekac az cie jakies swinstwo dopadnie,,,,lepiej,,,uzywac rekawic!!!choc sama wiem ze to nie wygodne,,ale czasem konieczne,,,,,, W prawdzie z wetka grzebalysmy przy operacji bez rekawic ,,bo ciezko sie szyje,,ale teraz mysle ze to glupota czasem!!!! Moja znajoma jest wetem,,od duzych zwierzat dopiero co ukonczyla studia ,,,i zalapala gronkowca,,,wiec ,,,,,,lepiej nie igrac z losem!!!!:p Quote
brazowa1 Posted August 10, 2008 Author Posted August 10, 2008 wczoraj jego ulubiona wolonatariuszka,nie wyprowadzila go na spacer,schowal sie do budy i nie chcial sie pokazac,a to oznacza,ze znowu dopada go to dziadostwo :shake: Quote
ponka1 Posted August 10, 2008 Posted August 10, 2008 Dobrze,że się schował zamiast szaleć, dzisiaj chyba było ok, bo obydwa się nastawiały przy siatce do drapanka. Quote
brazowa1 Posted August 16, 2008 Author Posted August 16, 2008 Dzis. Wchodze na jego wybieg,wołam,wołam.Nana w podskokach,Berka nie ma. Byl,siedzial w jednej budzie.Skad sie o tym dowiedzialam? bo 5 metrow od tej budy uslyszalam gluchy,wzmagajacy sie warkot.Na mnie.I te oczy szaleńca,jak u hieny :shake::-(:-(:-(.Wycofalam sie.I nawet nie chcialam ryzykowac przejscia znowu kolo jego budy,wyszlam szybko druga strona.Ani Gromit nie wyszedl na spacer,ani Mika ani Alaska.Zwyczajnie sie bałam. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.