dziuniek Posted November 17, 2013 Author Posted November 17, 2013 15 listopada zasnął mój ukochany piesiulek-Mały Książę-Karmelek [SIZE=3]W niedzielę miał usg, bo coś było nie tak. Pił, ale nie nabierał wody. Kolejne dni to kroplówki, badania. W czwartek obudził mnie nad ranem krzykiem, nie wiedziałam co się stało, krzyczał pięć minut, to nie było szczekanie ani skamlenie. Myślałam, że czegoś się przestraszył, że nie mógł wygrzebać się z koszyczka. Nie mogłam go uspokoić. Kolejna kroplówka, podczas której trząsł się ze strachu aż dostawał drgawek. Zdjęcie rtg wykazało, że ma okręcony i przemieszczony pęcherz, w każdej chwili mógł wejść do miednicy-powinien być operowany. Ale już ledwie stał na nóżkach, nie mógł połykać, karmiłam go z ręki, pił ze smoczka. Gdyby lepiej się czuł ogólnie, gdyby nie kłopoty z połykaniem i utrzymaniem równowagi (coś neurologicznego), to może...Ale nie mogłam pozwolić, żeby tak cierpiał, był w ogóle starszym, schorowanym pieskiem, miał wypadające rzepki kolanowe, kręgosłup zrujnowany, zmętniałe soczewki i bardzo cierpiał. Nie zgodziłam się na kolejną kroplówkę, pozwoliłam mu zasnąć. Biedny, biedny piesio. Quote
dziuniek Posted November 17, 2013 Author Posted November 17, 2013 (edited) Tak wyglądał, gdy dwa lata temu trafił do schroniska. Jaki ludzki potwór mógł doprowadzić psa do takiego stanu??? A tak w schronisku: Takiego wypatrzyłam na stronie Palucha: Edited November 18, 2013 by dziuniek Quote
dziuniek Posted November 17, 2013 Author Posted November 17, 2013 (edited) A to Karmelek w domu. Został wykastrowany, miał usunięte wszystkie zęby (przetoki i ropnie do kości), rok temu akupunktura sprawiła, że poruszał się bez bólu. Zawsze wiedział, że wchodzę w drzwi i wyskakiwał z koszyczka. Nigdy nie szczekał, tylko kiedy go głaskałam, mruczał jak kot. Nie był pieskiem "przytulaśnym", fizyczne ułomności bardzo go ograniczały, ale mi wystarczało, że był. Jeszcze teraz po domu skakał jak królik, ale nie miał już siły na długie spacery. Edited November 17, 2013 by dziuniek Quote
malagos Posted November 17, 2013 Posted November 17, 2013 Dziuniek, tulę Cię i nie mam słó pocieszenia.... Quote
beataczl Posted November 17, 2013 Posted November 17, 2013 spij pieseczku spokojnie.. [*] :( dziuniek przytulam i dziekuje za opieke nad Karmelkiem byl szczesliwy u Ciebie Quote
wiosenka Posted November 17, 2013 Posted November 17, 2013 Przytulam wirtualnie, czasem to najlepsze co możemy zrobić :(... Quote
sleepingbyday Posted November 18, 2013 Posted November 18, 2013 co za weekend. karmelek i sajuki. dziuniek, moje kondolencje. wiemy jedno, że miał piękne ostatnie dwa lata. Quote
Nutusia Posted November 18, 2013 Posted November 18, 2013 Miałam zaszczyt poznać Pana Karmelka osobiście. Tyle psiątek u Dziuniek, a ja właśnie najlepiej zapamiętałam Karmelka i tego dużego Pana Psa (zapomniałam imienia...). Dzięki Tobie, Przedobra Kobieto, Karmaluś przez te 2 lata zaznał tyle szczęścia i miłości, że mógł zapomnieć o tym, co było wcześniej - DZIĘKUJĘ! Quote
wiosenka Posted November 18, 2013 Posted November 18, 2013 Ja też widziałam na żywo Karmelka, moim faworytem pozostaje jednak Dropek ;). Quote
dziuniek Posted November 19, 2013 Author Posted November 19, 2013 Szafirek bardzo źle znosi swoja ślepotę i głuchotę, które nastąpiły dość nagle w lecie. Obija się o meble, nawet jak podstawiam mu miskę pod nos, to nie wie, gdzie jedzenie. Kiedy nie śpi, wyje i muszę go uspokajać. Dziś w nocy podrzuciłam mu mój sweter, wtedy dopiero zasnął jak kamień i spał do rana. Wyobrażam sobie jego odczucia-to jak dla nas pod wodą: nic nie słychać i nie czuć, koszmar. Na dodatek nie pije wody sam: nigdy specjalnie dużo nie pił, teraz muszę go poić, o ile zechce wypić. Mój poprzedni pies Arni przed śmiercią był też ślepy i głuchy, ale ja nawet o tym nie wiedziałam, dopiero kiedy wpadł na postawiony na ulicy słupek. Quote
malagos Posted November 20, 2013 Posted November 20, 2013 Nasza stareńka Majeczka wpadała na ściany, uderzała w nią nosem i tak stała, aż się ją przestawiło, jak zepsutą mechaniczną zabawkę, głową do pokoju. Rozlewała wodę z miski, często tak stała nad miską ze zwieszona głową, bo zapominała się napić. Quote
sleepingbyday Posted November 20, 2013 Posted November 20, 2013 moja poprzednia sunia na starość tez miala spore kłopoty z odbiorem bodźców - jak sobie nadała kierunek, tak szła, szla ludziom przy nogach, bo nie ogarniała, ze to nie moje, musiałam ją ganiać i zabierać tym nogom.... Quote
Nutusia Posted November 20, 2013 Posted November 20, 2013 Starość jest do chrzanu - największy bubel pana B. Quote
wiosenka Posted November 20, 2013 Posted November 20, 2013 No nie do końca Pana B ;). W końcu długość życia przynajmniej teoretycznie się wydłuża... Quote
Nutusia Posted November 20, 2013 Posted November 20, 2013 Co nie znaczy, że jego komfort jest lepszy - szczególnie na starość :( Quote
dziuniek Posted November 20, 2013 Author Posted November 20, 2013 wiosenka napisał(a):No nie do końca Pana B Tak, myślę, że to sprawka szatana. Quote
sleepingbyday Posted November 20, 2013 Posted November 20, 2013 z historii pamiętam, że to przez babę łasą na jabłka ;-) Quote
gosia7 Posted November 21, 2013 Posted November 21, 2013 tak mi przykro, dziuniek-tyle już wycierpiałaś tego roku ,Ty i psiaki,wyrazy współczucia... Quote
dziuniek Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 gosia7 napisał(a):tak mi przykro, dziuniek-tyle już wycierpiałaś tego roku ,Ty i psiaki,wyrazy współczucia... Moje cierpienie jest niczym w porównaniu z niezasłużonym cierpieniem tych wszystkich zwierząt, które powinny żyć i odchodzić w domach swojego dzieciństwa i młodości, a nie być wyrzucane na ulicę, gdy "nie nadają się" już do niczego. Cierpię, ale jednocześnie cieszę się, że Sajgonek zasnął w koszyczku pod kocykiem, że Misio odszedł właściwie w pełni zdrowia (gdyby nie nowotwór), a gdy ujrzałam go pierwszy raz w schronisku wyglądał jak zabiedzony, wyłysiały, zaropiały szczurek. Karmelek przywieziony przez straż miejską do schroniska był brudnym, bezsilnym kołtunem, a te dwa lata u mnie spał w czystych pieluszkach, skakał, mimo swojego kalectwa, po mieszkaniu jak króliczek i dawał nam wszystkim radość, że istnieje, tak jak wszystkie żywe stworzenia w moim domu. Quote
dziuniek Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 Ps. Jak mojego wątku nie wypiszą z tego Tęczowego Mostu, to nie wiem, co będzie...w końcu jest rok 20[SIZE=5]13...Ale już niedługo się kończy... Quote
dziuniek Posted November 26, 2013 Author Posted November 26, 2013 Kokiś w domku. Starość, chudość, smród i góra chorób: niewydolność krążeniowo-oddechowa, wątroba w rujnacji, nerki pewnie też, głuchota kompletna, góra leków. Ale adopcja odbyła się bezproblemowo, bo przy wejściu spotkałam p.dyrektor i nie musiałam mówić, że wolę sprawę załatwić przed sylwestrem... Oczywiście miły pan doktór z twarzą jak nagrobek opisał straszny los ewentualnego właściciela tak chorego psa i wydatki miesięczne na weterynarza, bagatela, 200 zł.! Chciałam mu się roześmiać w twarz, nie wiedział biedak, ile wydałam z okazji choroby Karmelka! Kokiś (roboczo) lata po mieszkaniu jak opętany, mam nadzieję, że mu się do jutra(wizyta u weta) nie pogorszy, jest podekscytowany ilością psów i kotów, każdym zainteresowany seksualnie. Oczywiście nie kastrowany. OOO patrzę, że legł na podłodze. Już wstał. Głodny był, jakby nie jadł od miesiąca, a podobno nie ma apetytu, ja bym też nie miała, jakby mi kazali jeść suche z takimi zębami (i chyba z nimi tez niewiele da się zrobić, jak u Szafirka, z powodu serca). Zjadłem, nasiusiałem i słucham koncertu Mam nadzieję, że drodzy darczyńcy zgodzą się, abym pozostałą po Misiu kwotę przeznaczyła na Kokisia i jego leczenie oraz specjalistyczną karmę wątrobową. Quote
malagos Posted November 26, 2013 Posted November 26, 2013 Ale wiadomość!! To miał psiak szczęście niebywałe! Jak grzecznie słucha koncertu, jakby przez całe zycie nic innego nie robił :) A może tak został w schronisku przyzwyczajony, z pianino, lśniąca podłoga, smaczna przekąska... Quote
dziuniek Posted November 26, 2013 Author Posted November 26, 2013 [quote name='malagos']Ale wiadomość!! To miał psiak szczęście niebywałe! Jak grzecznie słucha koncertu, jakby przez całe zycie nic innego nie robił :) A może tak został w schronisku przyzwyczajony, z pianino, lśniąca podłoga, smaczna przekąska...[/QUOTE] Fortepian, Małgosiu, fortepian!!! Quote
Pollyg Posted November 26, 2013 Posted November 26, 2013 (edited) [quote name='dziuniek'] Zjadłem, nasiusiałem i słucham koncertu on trochę wygląda na artystę :D trzymam kciuki za Kokisia Dziękuję Edited November 26, 2013 by Pollyg Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.