Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 200
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No jak zobaczyłam twigg- taką drobniutką to od razu pomyślałam, że nie będzie jej się bała i miałam rację. Podeszła, dała się pogłaskać. Na początku miałyśmy tylko trochę z nią pochodzić, ale wyciągnęłam smycz- naturalnie początkowo piszczała, trochę zwiewała. A potem zaczęłam z nią gadać jak kretynka, że jedzie do nowego domku to ta bez problemu dała się zapiąć- byłam w szoku serio! Na smyczy szła ładnie, bo jak mówiłam umie ładnie chodzić. Potem dałyśmy jej uspokajacz bezpośrednio do pyszczka- bardzo szybko ją wzięło, wniosłyśmy ją do samochodu no i grzecznie leżała, ja jej trochę kleszczy powyciągałam od razu. Teraz twigg pisała, że Frodka trochę się wierci, bo jej za gorąco.

Posted

Teraz tylko się denerwuję jak to będzie w nowym miejscu, jak ją wyprowadzi z samochodu, czy nie szarpnie, nie ucieknie, czy się dogada z drugim psiakiem- jednym słowem nerwy, nerwy, nerwy. No i już z Tofikiem tęsknimy i sobie chlipiemy za naszą Frodzią.

Posted

Ja już jej wczoraj założyłam obrożę, to na początku nie chciała się za nią dotykać,ale potem stopniowo, stopniowo pozwoliła.Widać, że ona była nauczona chodzenia na smyczy- bo grzecznie idzie na luźnej przy nodze, tylko się boi.

Posted

Don_toffino, dobrze, że twigg nie jest dużą kobietą tylko drobną. Frodka się jej nie wystraszyła:lol:. Myśl pozytywnie,że wszystko będzie dobrze!:loveu:
Jesteś super!!! Dałaś tej wspaniałej suni szansę na dobre życie!!!

Posted

Ale facetów to ona naprawdę się boi. Była praktycznie nieprzytomna, a nie dała się panu wziąć na ręce i my musiałyśmy ją wnieść do samochodu. Koszmarnie to wyglądało.

Posted

Super, tylko najpierw muszę ją zaciągnąć do weta żeby jej skóre obejrzał, bo ma tam jakieś zgrubienia dziwne, jeszcze mi się nie udało jej całej wyczesać, no i wiadomo szczepienia i książeczkę założyć, a potem ją będziemy męczyć sterylizacją. Ja jak zobaczyłam te wszystkie kleszcze u niej, to już mam obsesję i mnie wszystko swędzi :D
Jak dojechałyśmy to była masakra, brat narzeczonego miał mi pomóc ją zanieść do domu, ale go obwarczała i już się bał ją dotknąć. Wzięłam moją Arię na podwórko żeby się tam zapoznały, ale moja Frodke obszczekała, a Frodka zestresowana podróżą na nią nawarczała. Także zostałam sama z bezwładnym psem na podwórku, się zaparłam i jakoś mi się udało ją wnieść. Frodka, to ciężki bydlak jest ;p
Myślałam, że to po tym leku tak jej nogi odmówiły posłuszeństwa, ale w domu jak zobaczyła jedzenie, to nagle się okazało, że potrafi chodzić i to całkiem sprawnie :D Najchętniej pochrupała suchą karmę. Potem położyła się na kocyku w kuchni, dałam jej uszko świńskie i je żuła grzecznie, w czasie kiedy ją czesałam :) Później mi się udało przekonać ją do narzeczonego, zjadła mu trochę smakołyków psich z ręki, dzięki czemu już mógł mi pomóc ją wykąpać, trochę piachu nam się udało z niej zmyć, no a później znowu leżała na kocyku, ale ani kotu, ani Arii nie pozwoliła podejść, więc pozostałe zwierzęta trzymały się z daleka od kuchni. Zostawiłam jej na wszelki wypadek lampkę włączoną i przespała spokojnie noc.
Rano jak się obudziłam poszłam do Frodki, do kuchni i dopiero wtedy wstała żeby się przywitać, trochę się pokręciła, ale tylko po kuchni. No to żeśmy się ubrali, zapakowałam ją w szelki i smycz, nie uciekała i małymi kroczkami ją podprowadziłam do drzwi, za które trzeba ją było siłą wypchnąć, ale co jakiś czas dawałam jej smakołyk żeby ją zachęcić i już normalnie sama zeszła po schodach, na dole się trochę przestraszyła pani wychodzącej z klatki i podskoczyła, ale szybko się opanowała. Jak już i Frodkę i Arię wyciągneliśmy na podwórko, to Aria na początku biegała wokół niej szczekając, bała się bliżej podejść, ale po jakimś czasie obie się rozluźniły, obwąchały i zaczęły bawić. Tylko Frodka jeszcze ani siusiu, ani kupki :(
Na szelkach Frodkę dużo łatwiej prowadzić, pochodziły sobie z godzinkę, jak Frodka zobaczyła innego psa, to go obwarczała z daleka, ale spokojnie z nią przeszłam i nie wyrywała się do niego, ani nic. Nawet udało mi się wejść do sklepu, kiedy Frodka została z narzeczonym, ale zdecydowanie pewniej się czuje w moim towarzystwie, już spokojnie mogę ją pogłaskać, czy odciągnąć od czegoś. Jak suczki weszły razem do domu, to już było lepiej, nawet się w pokoju trochę bawiły, Frodka po spacerze już pozwiedzała dokładnie mieszkanie. Tylko Frodka nie lubi jak Aria podchodzi do niej kiedy sobie przysypia i wtedy ją przegania. Kot się póki co nie wychyla, jemu to pewnie najdłużej zejdzie się przyzwyczaić, tak samo w sumie z każdym innym nowym psem w mieszkaniu było.
Teraz Frodka odpoczywa, za jakiś czas znowu ją wyprowadzę, niech obwącha dokładnie okolicę, może uda jej się załatwić w końcu. Muszę ciągle pilnować żeby przypadkiem żadnej bitwy o jakiś kawałek karmy, co gdzieś tam się zagubił nie było, miski chowam, Aria musi sobie przypomnieć jak wygląda karmienie w towarzystwie drugiego psa, no i jak jeden zostaje pogłaskany, drugi też od razu musi.
Jak mój narzeczony ją zobaczył, to powiedział, że kawał psiska i się jej trochę boi, więc jak coś, to ja wchodzę pierwsza do kuchni żeby się nie wystraszyła, ja jej zakładam szelki i tak dalej :) Wydaje mi się, że ona trochę szuka we mnie oparcia, jakby kojarzyła, że to ja ją zabrałam i jak narzeczony jej daje z ręki smakołyk, to się najpierw na mnie spogląda :D
Frodka jest super pieskiem, tylko już widzę, że będzie potrzebować dyscypliny, bo jest na tyle duża, że spokojnie sięga kuchennego blatu, a warknięciem nie jednego człowieka by wystraszyła, dlatego już staram się jej pokazywać, gdzie nie powinna łapek pakować. O, i potrafi łapkę dać na komendę :) A jak ogonem machnie, to wszystko wokół się przewraca :D
Na razie mam tylko telefonowe zdjęcia, na których mało widać, bo aparatowych nie mam jak zgrać w domu, ale to już zacznę kolekcjonować i w poniedziałek wszystkie zrzucę :)


Tutaj Frodka żuje sobie psią kostkę, bardzo jej się spodobało to zajęcie :)

Postanowiła przejąć Ariuszowe legowisko, mimo że tylko przednie łapki jej się tam mieszczą :D



A tutaj robi to swoje: pomerdam, ale jeszcze nie podejdę...


I na koniec trochę przepychania, widać jaka moja jest malutka. Czekam aż mi mieszkanie rozniosą :D

No i Frodka jeszcze czasem liże Arie po pyszczku, ale jak śpi, to nie wolno przeszkadzać. Teraz leży zmęczona wrażeniami, mam nadzieję, że też mi się uda trochę jeszcze przespać przed spacerem, bo zanim się Frodkę ogarnęło wczoraj, to już późno było, jeszcze całą noc mi się Frodkowe rzeczy śniły, a o 5 pobudka żebym mogła pierwsza do Frodki wejść :D

Posted

No i widać, że kanapa kiedyś była przysmakiem Ariusza :D
Frodka jak zobaczyła, że wstałam też się podniosła i znowu przepychanki z Arią. Ta mała ją tak śmiesznie zaczepia, za łapki ją ciąga żeby zwrócić na siebie uwagę.
A jak tylko usiadłam znowu przy komputerze, to Frodka już na kocyku grzecznie leży, no i ma tam obok smycz i szelki żeby sobie mogła obwąchać i się z nimi oswoić.

Posted

Będę musiała szybko wykombinować jej jakieś imię, które by pasowało do takiego dumnego psiaka, ale jeszcze nie wiem, co by jej do charakteru dopasować :)
No i Frodka rzeczywiście lubi zimny wiaterek, więc muszę marznąć przy oknie otwartym, może jak mi się uda ją już dzisiaj do końca wyczesać, to będzie jej lżej, bo ma zapasy zimowej sierści, która z niej garściami wychodzi.

Posted

Ale super wieści! Frodka szybko dogada się z Twoją suką, obie muszą poznać zasady drugiej. Koniecznie idź z nią do weta i napisz jak było :) Trzeba ją na pewno zaszczepić, odrobaczyć itp. No i zapytaj weta kiedy byłoby można zrobić sterylkę :) Czekamy na więcej zdjęć :)

Posted

W poniedziałek ją zaprowadzę do weta, który jest ulicę dalej, myślę, że da radę sama podejść, może jak będzie tylko ze mną, to tak się nie będzie bać, a jak nie da rady, to będę musiała poszukać jakiejś pani weterynarz, co by mogła do nas do domu przyjechać :)
Frodka chodzi za mną po pokojach i grzecznie spała, kiedy ja spałam, wstała kiedy ja wstałam i zaraz będziemy iść na spacerek.

Posted

Ojej trochę mi ulżyło, że jest w miarę grzeczna. A jak z wychodzeniem? Umie załatwiać się na podwórku, czy trzeba wszystko od podstaw?
Ja też miałam takie pierwsze wrażenie, że ona jest olbrzymia. Ale potem zobaczyłam wilczarza i stwierdziłam, że Frodka to kruszynka. Naprawdę jak się przyzwyczaiłam to mi teraz wydawała się taka średnia po prostu.

Posted

twigg, super sobie dajesz radę! Brak siusiu i koopy, to stres. Przeważnie tak psy reagują. Jak będziesz wychodzić, to spróbuj jej zostawić włączone radio, tak cichutko, ale jednak jakaś muzyka, głosy...Będzie może spokojniejsza. Skoro była tak strasznie zakleszczona, to uważaj na kolor moczu i zachowanie Frodki. Mam nadzieję,że żaden kleszcz nie był zarażony. Lepiej dmuchać na zimne. Zaszczepić można psa w dobrej kondycji zdrowotnej, bo inaczej może zejść śmiertelnie( mam takie przeżycia za sobą...też duży, czarny psiak...). I spróbuj narzeczonego uaktywnić, aby nie bał się suni, bo będzie bieda. Psy wyczuwają strach u ludzi. No i masz rację, wychowuj ją, Ty masz być przewodnikiem stada. Ona żyła w lesie, na powietrzu więc trochę na początku będzie jej gorąco ale przywyknie. Skoro nawet chce włazić do łóżka, to może jednak była kiedyś z człowiekiem, który ją bezczelnie wywalił, bo nie dawał sobie z nią rady...Zbyt łatwo pokonuje kolejne stopnie wtajemniczenia...Ma złe wspomnienia z facetem, to chyba pewne...i dlatego się ich panicznie obawia...Twój narzeczony musi jej pokazać, że są też dobrzy panowie.

Posted

Dobrze,że już nie wybiega Wam na spotkanie:lol:. Teraz będzie oczekiwać na swoją nową pańcię:loveu:...Miejmy nadzieję,że ze zdrowiem u Frodki wszystko okey będzie i powoli całkiem się zaaklimatyzuje:lol:.

Posted

Dzisiaj jej wyciągnęłam obrzydliwego, wielkiego kleszcza i wyczesałam porządnie, jest bardzo grzeczna przy czesaniu, chyba nawet jej się to podoba, bo później zaczęła przysypiać w trakcie. Jest podczas czesania tak zrelaksowana, aż uznałam, że można to fajnie wykorzystać do nauki, więc teraz jak wchodzi brat narzeczonego, to nie przestaję jej czesać, Frodka widzi, że nic szczególnego się nie dzieje i nie zwiewa już do drugiego pokoju. Tym samym sposobem udało mi się ją trochę oswoić z kotem, który w końcu może wejść do kuchni i sobie spokojnie zjeść :) Głaszczę go przy niej i nagradzam smakołykiem za każdym razem kiedy Frodka nie stara się go upolować i zachowuje spokój i tym sposobem kot mógł już dzisiaj poprzytulać się ze mną w łóżku, kiedy Frodka leżała na podłodze w tym samym pokoju :)
Jakoś się obydwa pieski tak przestawiły, że wychodzę z nimi tylko dwa razy dziennie, ale na dużo dłużej, a jak są w domu, to śpią jak zabite, tak są umęczone. W sumie to fajne, bo z Arią musiałam wcześniej wychodzić częściej na samo siku, a teraz się jakoś tak do Frodki dostosowała, albo po prostu jest tak wykończona, że już jej się nie chce :) No i Frodka póki co w żaden sposób nie sygnalizuje chęci wyjścia na dwór, ale wychodzimy o stałych porach i ani razu nic w mieszkaniu nie narobiła. Też zauważyłam, że czasem pewien rodzaj ekscytacji u Arii denerwuje Frodkę i stara się ją uspokoić. No i jest dużo roboty przy karmieniu, żeby każda zjadła w spokoju, ale nie było bitwy o miski.
Frodka coraz lepiej reaguje na szelki, zaczyna kojarzyć, że oznaczają spacerek i też nie zwiewa przede mną w kąt jak próbuję je założyć. Zawsze najpierw Ariuszkowi przypinam smycz, tak żeby Frodka widziała co robię i jak Aria się przy tym zachowuje i mogę już spokojnie do Frodki podejść ze smyczą w mieszkaniu, czy na dworze, bo zazwyczaj na spacerze jak trzymam Frodkę, to mam jeszcze gdzieś w drugiej ręce, albo przewieszone na ramionach inne smyczki.
Frodka w ogóle bardzo ładnie chodzi na smyczy i potrafi załapać świetny kontakt z przewodnikiem, dzisiaj już ćwiczyłyśmy chodzenie i na treningowej i na krótkiej, na długiej jej lepiej idzie, albo mi się tylko wydaje, bo tą dłuższą potrafię jakoś lepiej operować :) No i ćwiczyłam z nią dzisiaj chodzenie przy nóżce ładne, stawanie i zawracanie, fajnie chodziła za moją ręką i łapała kontakt wzrokowy, dobrze na nią działają nawet pochwały jako motywator. Uczymy się też przywoływania i nie podbiegania do obcych piesków, no ale to jak najszybciej muszę jej dobrać imię żeby się przyzwyczaiła. No i łapkę ładnie podaje, nawet mojemu narzeczonemu, jeszcze jej się udało dziś wejść do sklepu na chwilkę.
Fajnie się przepychała na spacerku z seterem sąsiadki, ale na niezrównoważone pieski reaguje warczeniem, dlatego muszę cały czas i Frodkę i Arię uczyć opanowania żeby był spokój i w domu i na dworze :) No i Ariuszowy poziom ekscytacji trzeba kontrolować podczas zabaw żeby Frodka się nie wkurzała, ale to już mam w sumie od kiedy Aria weszła w okres dojrzewania :D
Widać, że Frodo czuje się pewniej jak coś zrobi dobrze i się ją pochwali :) Podpatrzyła dzisiaj trochę aportowanie Arii i później też już brała piłeczkę w pyszczek, ale jak się rzuci, to jeszcze za nią nie goni, dopiero jak już Aria jej przyniesie, albo trzyma w pyszczku, to bawią się w berka. No i żeby trochę Frodkę rozruszać, to próbowałam z nią biegać przy nodze, póki co to tak raczej truchta jak konik obok :)
Na popołudniowym spacerze było lekkie spięcie, musiałam stanąć pomiędzy nimi żeby je uspokoić, jeszcze się nie poustawiały i nie wiadomo, która rządzi. Aria do Frodki czuje respekt, bo widzi, że nie ma z nią szans, ale i tak potrafi jej odwarknąć, ale po każdym konflikcie, już troszkę później Aria chciałaby do Frodki podejść, ale się obawia jej reakcji i znowu trzeba jakoś rozładować atmosferę. W ogóle Ariuszek dość dobrze Frodkę przyjął, daje jej się obwąchać, podchodzi do niej spokojnie, nie broni terytorium, za to z Frodką mogą być problemy jeśli chodzi o bronienie zasobów.
A dzisiaj na wieczornym spacerku Frodka znalazła jeża, prawie mi rękę wyrwała jak do niego dziko podbiegła, ja się zastanawiam, co ona tam takiego super wypatrzyła, bo już ciemno było, patrzę, a tu kulka kolców :D Zaraz Aria też przybiegła i obydwie się chciały ze zwierzątkiem zapoznać, strasznie śmiesznie to wyglądało :D
Trochę się martwię tym zgrubieniem na karku u Frodki, że to jakieś choróbsko skóry, bo w ogóle jak ją czesałam to zauważyłam, że dużo skórki jej schodzi, no ale zobaczymy u weterynarza, mam nadzieję, że nic poważnego się u niej nie dzieje. Jak ma jakieś mniejsze kleszcze jeszcze, to mam nadzieję, że pani weterynarz pozwoli wyciągnąć, bo jak jej dzisiaj wyciągałam tego wielkiego, to aż miałam dreszcze z obrzydzenia, a nie chcę żeby Frodka po mnie wyczuła, że coś złego się dzieje, bo takie zabiegi znosi wzorowo.
Fajny z Frodki jest piesek, dużo się dzięki niej uczę, no i fajnie się stadko obserwuje, psie zachowania i język :) Mam nadzieję, że Frodek ma dobrą kondycję, to jak już nabierze pewności siebie nauczymy się biegać razem i pojedziemy kiedyś na dog orient całym stadkiem :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...