Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Super czarniawka

Czarniawka.:):)

fumlowac

:???:

Ja nie potrafię tak po prostu paznokciem. Brrr, obrzydlistwo.
Pomijam już kwestię, że nic raczej nie widzę na spacerze, bo czarny robal na tym czarnym, to ani ciut nie widać. Na Mazurach, to właściwie robię mu specjalny przegląd przed każdym wejściem na łódkę. Chociaż one podobno dla ludzi niegroźne.
To z puszczaniem, żeby złapać kleszcza to nawet mi się podoba. Pomysł, znaczy. :)

Posted

sorry z tym fumlowaniem - Fumlowac, to znaczy w duzym skrocie - grzebac - bardziej zegarmistrzoska robota hihi.
Wyciagac kleszcze paznokciami nauczylam sie w schronie. Przy wrazliwszych psach ta metoda byla duzo efektywniejsza niz podchodzenie z przyrzadani i skupianiu sie na miejscu, bo mozna bylo w czasie glaskania, ni z tego ni z owego ciach wyrwac gada zanim pies kapnal sie o co chodzi.

Posted

Gdzieś były rozmowy o naturalnych środkach przeciw kleszczom... Nie pamiętacie może na którym to wątku? A może tu ktoś szepnie czy używacie coś tego typu czy tylko obroże i kropelki typu Fiprex?
Wpadłam na jakiś spray z cytrusów, goździków i czegoś tam jeszcze - nie wiem czy to ma sens.

Posted

my uzywamy obrozy. ze względu na to, ze przy kropelkach musi być 5 dni bez wody... a w lesie Tazzman mi sie zwoduje zawsze wiec ograniczac mu las musiałam i w koncu kupuje obrożę... no i taniej mi wychodziło, dwie obroze w sezonie a nie 7 kropelek na Tazza XXL...

Fix miał biologiczna obrożę ziołowa dla szczeniąt jako pierwsza no i działała;)

Posted

Zibi uczulony jest na obroże - odpadły nam z użycia.
Może działała, bo nie trafiliście na kleszcza? ;)

Stosowałam wywar z goździków na komary - nawet działał. Ale na kleszcze...
No poza tym na tych Mazurach, to lasy, qrczę. :)

Posted

[quote name='ulana']Zibi uczulony jest na obroże - odpadły nam z użycia.
Może działała, bo nie trafiliście na kleszcza? ;)

Stosowałam wywar z goździków na komary - nawet działał. Ale na kleszcze...
No poza tym na tych Mazurach, to lasy, qrczę. :)[/QUOTE]

nie no raczej trafilismy... Tazzman miał... chyba b oto w zeszłym roku było... a w tym roku wczoraj już z Tazzmana na pół zywego bo jeszcze łapką machał ale nadsuszonego wyciagałam... i urwałam mu łeb kurde :shake:

Posted

[quote name='AnkaG']Ja zakrapiam Fiprexem[/QUOTE]
Też zakropiłam Fiprexem.

[quote name='Saththa']z Tazzmana na pół zywego bo jeszcze łapką machał[/QUOTE]
Matko, zrozumiałam, że Tazzman na pół żywy ledwo łapką machał i tak się zdenerwowałam, że nijak nie dotarło do mnie co dalej piszesz. Dopiero jak zaczęłam drugi raz od początku. Późno już chyba...

Dziś też po pobycie na działce dwa z Zibcia wyjęłam.
I w nos mu się coś stało. Nie wiem wlazł w coś może w tych chaszczach działkowych, bo część noska jakby obrzmiała i z wysiękiem. Obmyłam mu to wodą po prostu, bo włoski mu się przylepiały i zobaczymy jak jutro.

Posted

nie nie. kleszcz pół zywy!!!!! i przed chwila TZ wymacał kolejnego ale ten całkiem żywy ejszcze tez łapkami machał kleszcz znaczy! Tazzio nie machał bo TZ mu łapę trzymał bo na łapie miał. Okropienstwo wszystko juz mnie swędzi.


a Zibi jak? moze nakłuł sobie czym? dajcie znac!

Posted

U mnie Leo wszystkie z traw ściąga brodą, Mentor w zeszłym roku nie miał i w tym też nie.Ciupyrynda też nie miała.Leo był w tym samym miejscu i przyniósł osiem, wszystkie na łbie.
Mentor z Nikita chyba są dla nich za szybkie, bo Leo to taki szwędacz-węszacz.

Posted

No i niech mi ktoś powie, że nie istnieje nic takiego jak intuicja... Nie był to przecież pierwszy i nie ostatni kleszcz jaki wyciągnęłam z Zibiego, a jakoś tak mnie to zdenerwowało jak nigdy. W piątek Zibcio cały dzień spał i jadł. Złożyliśmy to na karb bardzo intensywnego działkowego czwartku - czasem tak ma, że odsypia różne wypady. Ale wieczorem wpakował się nam do łóżka bez żadnych pytań czy można i przespał z nami prawie całą noc. Już to mi się nie podobało. W sobotę rano nie zareagoał w ogóle na wyjście z domu obu panów. Stałam się nieufna. Niby było w porządku - apetyt miał, pił i sikał normalnie. Ale... zabrakło jego aktywności i ciekawości świata, taka apatia. I obojętne przyzwolenie. Spacer? OK. Może być spacer jak chcesz. Zabawy węchowe? No dobrze wąchnę skoro prosisz. Szczurek? Przyniosę, ale robię to tylko dla ciebie. Brakowało entuzjazmu. Mnie to wystarczyło, żeby wieczorem trafić do weta. Temperatura w normie, a we krwi babeszje. :( Parę zastrzyków, wielka kroplówa i pełne napięcia oczekiwanie na resztę wyników. Próby wątrobowe trochę podwyższone, ale nerki w porządku. Sika dużo i na żółto. :multi: Po ponad 4 godzinach wróciłam padnięta, a przede mną była jeszcze nieprzespana noc, bo kawalerowi nie podobał się wenflon i miał na niego spory apetyt. A więc dopadło nas to cholerstwo. Oby tylko się dobrze skończyło.

Posted

Dzięki wszystkim za życzenia zdrowia.
Właśnie wróciliśmy od weta po kolejnej kroplówce i antybiotyku. Zibcio wciąż sika dobrze, więc jutro już bez kroplówek. Wydaje się ciut żywszy, ale to jeszcze nie to. W domu śpi i śpi, na spacerze zaczął więcej wąchać, ale jeszcze chodzi dość spokojnie. U weta wszystko chciał widzieć i to było coś nowego, bo wczoraj stał zupełnie obojętnie. Może więc powoli wraca do siebie?
Na środę mamy zapowiedziane kontrolne badania krwi. Wetka dziwiła się tym wynikom wątrobowym, a zwłaszcza podwyższonej mocno bilirubinie. Czasem nie mogę za nimi nadążyć - jeden mówi, że tak może być i trzeba kontrolować, a drugi się dziwi, że skąd...
Bo wczoraj i w sobotę byliśmy na dyżurze, a dziś już w naszej klinice.

Posted

Po doświadczeniu z brokatem moge powiedziec ze objawy u Zibiego wskazują, na to, ze lepiej z nim i idzie ku dobremu. to trzymam kciuki by dalej tak szło i by wyniki się unormowały! :kciuki:

Posted

Witał radosnym machaniem ogona i małżonka, i Wojtka przed chwilą. I na żarełko już czekał asystując w kuchni. Chyba faktycznie wraca do zdrowia powoli. Ale jeszcze boję się cieszyć.
Wiecie on pod tą pierwszą kroplówką w sobotę strasznie się męczył, bo zaczęło mu się chcieć siusiu i nijak nie chciał siknąć na stół. A wet się uparł, żeby nie wychodzić, tylko tu, żeby zobaczyć ile siknie i jaki kolor. W końcu już biedak nie wytrzymał i poleciało na podłożoną ligninę. Zdziwko było, bo pańcia jeszcze chwaliła że sika. :stupid: No i w niedzielę, kiedy pod kroplówką znowu mu się zachciało mąż poleciał po ligninę, a Zibcio jak tylko ją zobaczył to fruuu... i sika. :) Skojarzyła od razu menda. Zawsze główka pracuje - kocham to u niego. :loveu:

Posted

my jak Brokat był na kroplówce to wychodzilismy na dwór by sie nie męczył i tam sobie sikał i wracalismy na dalsze nawadnianie...
Fajnie, że Zibi to spryciak i skojarzył te rzeczy :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...