katya Posted September 13, 2007 Posted September 13, 2007 Bardzo się cieszę, że z Babcią Szarotką lepiej :) Oby tak dalej. Quote
Witokret Posted September 13, 2007 Posted September 13, 2007 Moriaaa napisał(a):A ja jeszcze dodam, że nasza Szara myszka ma nie 6 a około 13 lat. I jak widać ogroooooomną wolę życia:multi::multi::multi: :-o:-o:-o no proszę... A nie wygląda :cool3: Quote
aneczka0106 Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 To jeszcze my dokładamy kciuki, bo tak tylko czytamy i czytamy...:kciuki::kciuki::kciuki: Quote
hanka456 Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 Szarotka była dzisiaj na pobraniu krwi u pana doktora. Tak dzielna, ze aż dumne byłyśmy z niej. Ma sie ku życiu. Choć ciągle jest jeszcze dość słaba ale wie co sie wokół niej dzieje i zywo na wszystko reaguje. Quote
hanka456 Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Szarotka mieszka w hoteliku i tak sobie myslę, ze dlugo tam zostanie jak nie na zawsze. Quote
katya Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Jej, jaka biduleczka... Ja mam nadzieję, że ona doczeka fundacyjnego azylu. Quote
hanka456 Posted September 17, 2007 Posted September 17, 2007 Szarotka cieszy sie zbliżającą jesienią i ciepłymi dniami. Szarotka prosi o wsparcie, będzie leczona do konca zycia. Quote
Moriaaa Posted September 18, 2007 Author Posted September 18, 2007 Szara po lekach unormowała się...czuje się dobrze..ale, po tym co się stało wydamy sunię tylko do doświadczonego domku, najlepiej lek.wet.Jest tu taki na dogo?;) Quote
Witokret Posted September 18, 2007 Posted September 18, 2007 Boshee jaka bidunia z niej :shake: Oby wszystko faktycznie się unormowało ! Quote
hanka456 Posted September 18, 2007 Posted September 18, 2007 Bardzo potrzebny domek, ktorego wlascicielem byłby lekarz weterynarii. Quote
Ayia Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 Domku znajdz sie :( pokaz sie wrescie ile ona ma jeszcze wycierpiec? :( Quote
hanka456 Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 Sunska jest w bardzo dobrej kondycji. Cieszy sie zyciem i dzisiaj probowała zaczepiać mnie do zabawy. Quote
ewatonieja Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 a poprzedni chętni nie dadza odpowiedniego domu szarotce? Quote
hanka456 Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 Szarotka będzie leczona do końca zycia, czy byłby ktoś chętny i odpowiedzialny na tyle aby pokochać psa tak chorego, a tak bardzo spragnionego miłości. Quote
Moriaaa Posted September 28, 2007 Author Posted September 28, 2007 ewatonieja napisał(a):a poprzedni chętni nie dadza odpowiedniego domu szarotce? Jacy chętni??? Jedyny chętny dom na Szarotkę to nie do końca normalna Zosio innych nie zlokalizowałam. Quote
Neris Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 kochający, spokojny domek... tego jej potrzeba. Quote
hanka456 Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Szarotka przebywa w domu tymczasowym czekając na domek. Innym się udało. Otrzymały szansę na nowe życie. 9 psiaków wyrusza w podróż do nowego zycia. Fundacja Niechciane i Zap0omniane - SOS dla Zwierząt prosi o wsparcie finansowe dla naszych podrózników. Koszty transportu przerastaja nasze mozliwosci na ten czas. Nie mamy prawa odmówić tym, które czekaly tak długo szansy na nowe zycie. Dlatego prosimy o pomoc. Każda złotówka jest na wagę złota. podaję numer konta.: FUNDACJA NIECHCIANE I ZAPOMNIANE - SOS DLA ZWIERZĄT 93-161 Łódź ul. Naruszewicza 15/179 BANK PKO BP 22102034080000490201742246 Quote
moumine Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 wiem, nie wypada tak mówić, ale ja to bym za***** takiego sk***** ;( :[ biedactwo. :( Quote
moumine Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 a panów z bejsbolem szybko da się zebrać :] w razie czego. ;) myślę,że nie odmówią. draniowi się należy ! ot co ! przytulcie ode mnie Niunię. Quote
Aethelred the Unready Posted October 14, 2007 Posted October 14, 2007 Pewnie zdziwi was, że mam odwagę pokazać się na tym forum znowu. Zajęło mi to sporo czasu by jakoś dojść do siebie i nabrać odwagi by tu zajrzeć. Cała ta sprawa z biedną Szarotką potoczyła się fatalnie, wiem i jest mi bardzo ciężko z tego powodu. Zawsze już będę sobie wyrzucać podjęcie nieprzemyślanej decyzji i unieszczęśliwienie psa i rozczarowanie ludzi, którzy chcieli jej pomóc. Bardzo mnie zabolały wasze komentarze, ale pewnie na nie zasłużyłam. Najbardziej mi przykro, że Moriaaa, która przy naszym ostatnim spotkaniu była miła i mówiła, że rozumie, teraz określa mnie jako,, nie całkiem normalną''. To bardzo przykre. Fakt, że chciałam jak najlepiej nie pomógł biednej psinie, wiem, ale czy to od razu znaczy, że jestem kompletnym potworem, pozbawionym sumienia i serca? Uważam, że nie jestem gorsza niż przeciętny człowiek i naprawdę kocham zwierzęta.Dalej będę im pomagać i opiekować się tymi, którymi mogę. Jest mi przykro, że tak to wyszło i że mnie nienawidzicie. Wygląda to niemal tak, jakby miłość do zwierząt szła w parze z niechęcią do ludzi...a przecież to nieprawda. Tylko, że tak to wygląda i może zrazić kogoś do tego forum. Proszę was tylko o odrobinę zrozumienia i może troszkę mniej takiego potępienia jeśli kiedyś ktoś znajdzie sie w takiej samej sytuacji tzn. nie będzie mógł sobie poradzic z psem, którego opieki sie podjął. Wiem, że nie jestem jedyna. Mam nadzieję, że biednej suczce powiedzie się w życiu dobrze i znajdzie kogoś kto będzie ,, jej człowiekiem'' jak ja nie mogłam. Przepraszam was dogomaniaczki za całe zamieszanie, którego byłam przyczyną i unieszczęśliwienie psa no i rozczarowanie was. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.