siekowa Posted March 3, 2007 Posted March 3, 2007 Hakunia napisała mi takiego smsa "Kropka ma raka pochwy.Byłam u weta rokowania kiepskie" :placz: nie wiem co napisac,ta wiadomośc mnie cholernie zdołowała... Quote
siekowa Posted March 5, 2007 Posted March 5, 2007 Hakunia była już u kilku wetów.Jutro Krope zbada dr Jugielski z lecznicy na Białobrzeskiej.Guz zwie się "stickers" i jest przenoszony drogą płciową przez psy! :crazyeye: Hakunia jest tym wszystkim zdołowana i boi się o swojego onka Hakera bo jest mała możliwośc,że mógł sie tym zarazic.Pewien wet uważa,że nie ma sensu jej operowac poniewaz choroba nawraca a no i możliwe,że po operacji musiałaby byc leczona chemią,pies bardzo cierpi a później najprawdopodobniej trzeba będzie ją uśpic po nawrocie choroby - już ja nie będe pisac co o tym myśle.Dr.Jugielski ponoc jest bardzo dobry w tym co robi więc zobaczymy co jutro powie.Trzeba trzymac za Krope kciuki. Quote
siekowa Posted March 5, 2007 Posted March 5, 2007 zapomniałam napisac że Kropa źle znosi podróże samochodem... Quote
siekowa Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 na dzień dzisiejszy wersja jest taka,że Kropka będzie mieć operacje Quote
Hakunia Posted March 9, 2007 Author Posted March 9, 2007 Wreszcie jestem, po przerwie spowodowanej zmianą dostawcy internetu z Tp na netie. To jakaś farsa bo na początku netia obiecala podłączyć w 12 godzin a zeszło się .....prawie miesiąc. No, ale do rzeczy bo chodzi tu o psiaka a nie o jakieś bzdury... Niestety okazało się że Kropka ma raka pochwy zwanego stickerem. Narośla są położone b. blisko cewki moczowej co może powodować komplikacje po operacji, tzn. zrosty mogą ją zablokować. Dr. Jagielski przychylał się bardziej do chemioterapii niż do zabiegu. W chwili obecnej Kropka będzie miała jeszcze konsultacje na SGGW. I najprawdopodobniej jednak zabieg, ponieważ nie widzę sensu męczenia psa chemią, co ma być to będzie... Kropka bardzo żle znosi jazdę samochodem, wymiotuje nawet na krótkich odcinkach drogi, nawet jak nic nie je wymiotuje śliną, także 2 razy miałam sprzątanko samochodu. Więc tym bardziej ta chemia odpada bo bym musiała ją 6 razy wozić. Kropka dostaje co drugi dzień antybiotyk w zastrzyku, ale ogólnie jest w dobrym stanie. Jest to pierwszy pies jakiego znam, który się śmieje!!! To niesamowite!!! Jak mnie długo nie widzi, macha szaleńczo ogonem a wargi jej się unoszą, nosek marszczy...najpierw się wystraszyłam że na mnie warczy..ale ONA SIĘ ŚMIEJE!!! Jak biorę ją na ręcę to tak się mocno wczepia łapkami, żeby jej nie puszczać, jak dziecko spragnione miłości. Jak tu nie kochać takigo psiaka? Walczę o sunię do końca!!! Quote
tanitka Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Hakuniu, walcz o nią! ona właśnie Tobie zaufała i za okazane ciepło daje ci wszystsko co może: swoją radość i uśmiech!!:lol: pisz jak ona będzie to wszystko znosić. Quote
Hakunia Posted March 10, 2007 Author Posted March 10, 2007 Bardzo boję się złego werdyktu. We wtorek będzie oglądał ją chirurg na SGGW i oceni co dalej robimy. Po raz pierwszy w życiu mam taką syduację, że nad zwierzakiem którym się opiekuję wisi wyrok, a nademną ewentualna dycyzja o uśpieniu. Kurcze ale mam dziś czarne myśli...Muszę sobie powtarzać, że wszystko będzie OK!!! Quote
Hakunia Posted March 11, 2007 Author Posted March 11, 2007 Czekam z utęsknieniem do wtorku i liczę godziny do wizyty bo Kropka dziś chyba nie najlepiej się czuła. Leżała dużo na boku i pomrukiwała, ale jak tylko wychodziła na dwór humorek jej wracał jak również na widok zabawek. Kropka bawi się chętnie zabawkami, a na początku nie wiedziała do czego służą..tylko patyki ją interesowały. Odbiera zabawki Onkowi i nie chce mu oddawać warcząc na niego. Ale muszę powiedzieć, że b. niszczy zabawki odgryzając wszystkie wystajace części, a potem robi dziury dalej..i po zabawce. Kropka ma niebotyczny apetyt na wszystko i w każdej ilości co odbiło się na jej figurze, zrobiła się okrągła i grubaśna, ale przed operacją nie biorę jej na dietę, żeby była silna do walki z chorobą. Dostaje też od początku witaminy. Potem rozpoczniemy walkę z nabytymi kilogramami, jeszcze zdąży schudnąć jak każda laska na wiosnę. To taka mała blondi-tak ją czasem nazywam. Quote
tanitka Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 dlaczego decyzja o uśpieniu? czy to znaczy, ze operacji wcale moze nie być? z jakiego powodu? Hakuniu?:-( Quote
Hakunia Posted March 13, 2007 Author Posted March 13, 2007 Właśnie wróciłam z SGGW. Konsultację przeprowadził chirurg i poparł dr. Jagielskiego co do chemioterapii, ponieważ guzków jest b. dużo i dr, nie daje gwarancji czy po wycięciu nie pojawią się nowe. :placz: . Jestem już załamana i nie wiem co mam dalej robić. Męczć psa chemią z niewiadomym skutkiem czy operować też nie wiadomo z jakim. Kropka jak zwykle bardzo żle zniosła jazdę samochodem. Wymiotowała samą śliną ale za to w takiej ilości że nie wiem gdzie to jej się zmiściło. Całą drogę w tą i z powrotem miała wymioty!!Bardzo ją to wymęczyło i z tego wysiłku zaczęła znowu krwawić. Nię mogę jej już tak męczyć. Muszę coś zdecydować, tylko co? Może Ktoś jest mądrzejszy odemnie i coś doradzi...Gdzie są granice zdrowego rozsądku?? Zrobiła też siku w samochodzie...ale to mało ważne. Leży teraz bez sił na posłaniu:placz: . Quote
siekowa Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 ja mądrzejsza napewno nie jestem ale myśle,że warto spróbować walczyć o życie Kropeczki,napewno początki będą trudne no ale Kropa ma jeszcze tyle życia przed sobą :( Quote
tanitka Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 a czy poza tymi eksploatującymi podróżami ona żle się czuje? Quote
erka Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Chyba nie ma co sie spieszyć z ostatecznymi decyzjami, trzeba próbowac ratować sunieczkę. Nasza Norunia też miała guz Stickera, była operowana w Krakowie, a potem wyadoptowana do nowego domu. Podobno teraz guz odnowił sie. Ale nie wiem czy w jej przypadku stosowano chemioterapię. Kiedy jeszcze była wcześniej badana w Kielcach, wet powiedział,że trzeba zastosować chemioterapię i w przypadku tego guza przynosi ona dobre efekty. Quote
Hakunia Posted March 14, 2007 Author Posted March 14, 2007 Rozmawiałam na temat Kropki z jeszcze jednym wetm poleconym mi przez znajomych. Jest to starszy,ok. 60-tki doświadczony wet. Powiedział że wg, niego wszystkie te zabiegi służą jednemu-wyłudzeniu pieniędzy i koniec. Dziwił się, że godzę się na to aby krwiawiąca suka kontaktowała się z moim psem. W tej krwi są wydalane chore komórki które mogą zarazić mojego psa. Każdy wet mówi co innego..i kogo słuchać? Jeden, że nie zaraża drugi, że zaraża. On proponuje uśpienie i koniec. Co tu robić??????????????:shake: Quote
Hakunia Posted March 15, 2007 Author Posted March 15, 2007 Od jutra Kropka zaczyna chemioterapie:placz: ... Quote
ulvhedinn Posted March 15, 2007 Posted March 15, 2007 Już pisałam Hakuni na Pw, ale tu też napiszę skrótowo. A doświadczenia wiem, że chemiotrapia przynosi różne skutki i różnie psy ja znoszą. U Zuzi z czerniakiem nie było żadnej poprawy, a znosiła nieźle, za to Mila w zasadzie nie miała skutków ubocznych, a efekty były wręcz rewelacyjne, mimo bardzo złych rokowań. A zabiło ją serduszko... Moim zdaniem warto spróbować każdej rzeczy, która daje szanse na życie! Tym bardziej, że sunia jest wesoła, silna, ma apetyt... Na ostateczną decyzję zawsze jest czas- a nie da sie jej odwrócić. WALCZCIE!!! Quote
Hakunia Posted March 16, 2007 Author Posted March 16, 2007 Ulv, mam nadzieję, że robię dobrze. Dzięki dziewczyny za słowa wsparcia, bo b. mi są one potrzebne:-( . Boję się tych skótków ubocznych, wymioty itd. codziennie długo pracuję i ciężko mi będzie dać sobie radę z tym wszystkim...Może martwię się na zapas...zobaczymy. Sunia jest młoda, silna trzeba było spróbować. Dziś pewnie już nic nie skrobnę bo jestem umówiona wieczorem między 17-20.poza kolejnością. Ale mogę dopiero dotrzeć po pracy o 20. Jutro napiszę co i jak. Quote
erka Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 Trzymamy mocno kciuki za Kropeczkę, wszystko będzie dobrze!:p Quote
Enid Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 prawie plakałam się czytając historię kropki... na poczatku myslałam, ze to kolejna opowieść jak pies zostaj ew rodzince, imo wszystko. Al eta choroba... zycze duzo sily i cierpliwosci, na pewno warto! Moj asuńka umarła rok temu, miała guza i lekarz mówil, zeby ją uśpic, a my nie pozwoliliśmy. Walcyzlismy o nią, niedługo neistety, ale kochan aumarla w domku, na swoim kocyku z glowką na rękach ukochanych państwa... Quote
Hakunia Posted March 17, 2007 Author Posted March 17, 2007 Wczoraj wróciłam późno i jeszcze poszłam na długi spacerek, bo Kropka oprócz chemi dożylnie dostała kroplówkę, aż urósł jej garb z wody więc musiała to wszystko wysiusiać. Na razie wiadomości są dobre, bo Kropeczka czuje się ok. Nie było żadnych wymiotów, apetyt dopisuje-jak zwykle, dziś chciała się bawić. Niestety w samochodzie jak zwykle wymiotowała, pomimo że dałam jej środek na chorobę lokomocyjną i jechałam jakbym wiozła jajko:shake:. Teraz Mała leży mi jak zwykle pod nogami i powarkuje jak zbliża się Onek. Jest dość zaborczą panną :evil_lol:. Oby tak dalej znosiła dalsze leczenie-trzymajcie ciotki kciuki!!!;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.