Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 327
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Basia Z.']Jeżeli są dwa domy chetne adoptować Misię gdzie od razu suczka mogłaby sie przywiązać do właściwej osoby to ja nie rozumiem po co ona miałaby teraz iść do domu tymczasowego, za który w dodatku trzeba tyle płacić. Wybaczcie szczerość ale dla mnie domy tymczasowe to jeszcze jeden sposób znęcania sie nad psami, dosyć perfidny, z odroczonym skutkiem i także sposób zarabiania dla tych co prowadzą płatne dt. Piechciu w Bełchatowie w schronisku jest śliczna ruda sunia w typie pekińczyka. Inna niż Misia ale powiedz tej pani od "gospodarczego" może akurat jej się spodoba i jeśli nie Miśke to chociaż tą adoptuje http://www.schronisko.sanikom.pl/do_adopcji.html

No rzeczywiscie, lepiej psa oddac do byle jakiego DS i pozbyc sie problemu niz dac go do DT w ktorym poczekal by na wlasciwy, kochajacy dom. :roll: :shake:

Posted

kurna sama już nie wiem:( boję się ukraść psa:( za dużo już tej babie powiedziała:( wie że działam w schronisku, ma mój telefon, boje się, że będą z tego problemy:( mogę ewentualnie tylko porozmawiać z nią, że mamy cudowoski dom dla niej i wybłagać, ale myślę że ona boi sie syna.

chętnych do pomocy w sterylce proszę o wpłaty tutaj:
nr konta:
37 1140 2004 0000 3902 6530 4732
Piechowska Magda
Pabianice 95-200
tytuł "sterylka Misi"


nie no nie wiem co robić:( za dużo juz zostało powiedziane, aby ją ukraść i pozostać anonimowym:(

Sabina nie można kłaść na tobie całej odpowiedzialności za opłacanie dt:(

sama już nie wiem zgłupiałam:(

teraz będę miała kociaka w domu bo wrócił po jednym dniu adopcji i nie wiem czy Misia zgodziłaby się z nim gdybym ją wzięła na sterylke.

aaa może ktoś z was chciałby kociaka hmm??? jest mi potrzebny teraz jak piąte koło u wozu:(

Posted

Piechciu współczuję Ci podejmowania decyzji ... no cała sprawa po prostu robi się głupia. Dla mnie oczywiste jest, że nie powinnaś ukraść czyjegoś psa a jeżeli już to może lepiej byłoby się wkoło rozejrzeć i ukraść jakiegoś innego psa , któremu powodzi się znacznie gorzej niż Miśce bo np. dźwiga ciężki łańcuch na szyi zdychając jednocześnie z głodu i z zimna. Dziwi mnie niezmiernie, że zgłosiły się dwa domy chętne do adopcji pieska i bez sprawdzenia, z góry zostały potraktowane jako złe - czy mało jest psiaków potrzebujących domu, chociażby w pabianickim schronisku ? Przecież jest nawet założony wątek małych piesków - nie ma tam żadnych wysterylizowanych suczek gotowych do adopcji ? czy nie należy wykorzystać takiej okazji ?

Posted

a gdybys jej powiedziała że suka miala ogloszenia ze jej poprostu ktos chetny na sunie -dobry dom itd moze by ja oddali


albo inaczej Ty załatw sterylkę a niech ktos inny kogo ona nie zna jedzie po sunie bo tobie nie pasuje i ten ktos poprostu jej nie odda
nic jej nie da twój nr tel ani inne dane

zawsze mozna potem udac ze Ty o niczym nie wiesz Ty tej suki nie zabrałaś prawda !!!!

wiem to szalony plan

Posted

ANETTTA napisał(a):
a gdybys jej powiedziała że suka miala ogloszenia ze jej poprostu ktos chetny na sunie -dobry dom itd moze by ja oddali


albo inaczej Ty załatw sterylkę a niech ktos inny kogo ona nie zna jedzie po sunie bo tobie nie pasuje i ten ktos poprostu jej nie odda
nic jej nie da twój nr tel ani inne dane

zawsze mozna potem udac ze Ty o niczym nie wiesz Ty tej suki nie zabrałaś prawda !!!!

wiem to szalony plan


No to oskarżą weterynarza, że wydał psa przypadkowej obcej osobie. Zresztą teraz jak wiedzą, że Piechcia chce się nią zaopiekować to i tak nie uwierza w "przypadek' tylko będa wiedzieli, że to ukartowane

Posted

Basia Z. napisał(a):
Dobry, wrażliwy człowiek, który naprawdę ma zamiar opiekować się psem i zajmować się nim jak należy weźmie psa z najgorszej nędzy takiego właśnie brudnego, zmarźniętego i wystraszonego bo to są te najpiękniejsze chwile w których rodzą sie emocje wiążące na całe życie - zarówno ze strony psa jak i człowieka. Biorąc psa do dt przywiązujecie je do siebie. Nierzadko pewnie pies w takiej sytuacji zakochuje się w opiekunie obsesyjnie wręcz jak małe dziecko w matce i nie wie co go dalej czeka a wy oddajecie je później kretynom, którzy mają wobec psa postawę roszczeniową jak wobec jakiejś rzeczy, która ma spełnić pewne warunki a jak nie to "fora ze dwora". To są ludzie bez uczuć, którzy nie wczuwają się w emocje psa, nie rozumieją go ani tez nie mają zamiaru się nim szczególnie zajmować. Druga sprawa to to, że ludzie adoptujący psa często nie mają pojęcia jak wygląda dt. że pies jest brany do łóżka. Myślą, że pies będzie ich kochał jak go zaadoptują i będzie wdzięczny i szczęsliwy a pies im płacze, leży pod drzwiami i chce wracac do "swojego domku" i człowiek ma prawo być rozczarowany. Jak w takich warunkach mają sie wzbudzić uczucia.


Czytam watek Misi i mało piszę, ale teraz już nie wytrzymam. Kobieto na jakim Ty świecie żyjesz? DT, to znęcanie się na psem? Lepiej niech tuła się po ulicy, albo gnije w schronie, bo jeszcze przywiąże się do opiekunów w DT, a oni, źli ludzie wydadzą go na pewno na mięso. Czy Ty zdajesz sobie sprawę w tego jak głupia jest ta Twoja teoria? Chodzisz po wątkach i biadolisz nad każdym psiakiem, ale jeszcze żadnemu nie pomogłaś. Bo ten ma uszy za mało stojące, a tu rodzina się nie zgadza i zawsze jest wzięłabym go, ale... Ile już tych psów było, bo trudno mi zliczyć?

Piechcia
ja uważam, że kradzież psa jest w tej sytuacji niedopuszczalana. Suka ma dach nad głową, więc można ją intensywnie poogłaszać i poszukać nowego domu uzgadniając z właścicielką. Wcześniej weź ją na sterylkę tak, jak planowałaś i ogłaszaj. Wypytaj panią jak suka zachowuje się w domu.
Włos mi się jeży na głowie jak czytam o tych domkach, o których tu piszesz. Ja po rozmowie z takim domem od razu powiedziłabym, że psa nie dostanie. Nie wiem nad czym tu się zastanawiać. Trzeba ciachnąć Misię i szukać dalej cudownego domu, a nie byle jakiego. Taki już ma u tej kobiety.

Posted

joanna83 napisał(a):
Czytam watek Misi i mało piszę, ale teraz już nie wytrzymam. Kobieto na jakim Ty świecie żyjesz? DT, to znęcanie się na psem? Lepiej niech tuła się po ulicy, albo gnije w schronie, bo jeszcze przywiąże się do opiekunów w DT, a oni, źli ludzie wydadzą go na pewno na mięso. Czy Ty zdajesz sobie sprawę w tego jak głupia jest ta Twoja teoria? Chodzisz po wątkach i biadolisz nad każdym psiakiem, ale jeszcze żadnemu nie pomogłaś. Bo ten ma uszy za mało stojące, a tu rodzina się nie zgadza i zawsze jest wzięłabym go, ale... Ile już tych psów było, bo trudno mi zliczyć?

Piechcia ja uważam, że kradzież psa jest w tej sytuacji niedopuszczalana. Suka ma dach nad głową, więc można ją intensywnie poogłaszać i poszukać nowego domu uzgadniając z właścicielką. Wcześniej weź ją na sterylkę tak, jak planowałaś i ogłaszaj. Wypytaj panią jak suka zachowuje się w domu.
Włos mi się jeży na głowie jak czytam o tych domkach, o których tu piszesz. Ja po rozmowie z takim domem od razu powiedziłabym, że psa nie dostanie. Nie wiem nad czym tu się zastanawiać. Trzeba ciachnąć Misię i szukać dalej cudownego domu, a nie byle jakiego. Taki już ma u tej kobiety.


Zgadzam sie 100%!!!

Posted

nie no psa napewno nie ukradne, to bez dwóch zdań. Po pierwsze za dużo mam do stracenie, po drugie nie wiem z jakim człowiekiem mam do czynienia i jak będzie chciała to narobi mi koło tyłka, chociażby w gazecie, że kradnę psy, a oni lubią takie kąski.

Zrobię Misi badania, sterylkę z waszą pomocą finansową i popracuje nad panią i adopcją. Boję sie tylko, że nawet jak ją teraz urobię iż pies nie jest jej potrzebny to potem się rozmyśli. Chyba że po badaniach lekarskich wymyślę jakąś ciężką chorobę, która wymaga drogiego leczenia, ale to też dość ryzykowne posunięcie.

Co do potencjalnych ds, to jest tylko jeden ta pani od "gospodarczego", bo ta druga już wtedy nie oddzwoniła. Podeślę tej pani tą sunię z Bełchatowa, tylko kto prowadzi jej sprawę?ktoś to kontroluje w Bełchatowie czy ona ma sie kontaktować ze schroniskiem?bo jej trzeba psa zawieźć:(

Posted

Przyznam się szczerze,że też pomyślałam o niecnym planie wymyślenia jaakiejś choroby,której leczenie byłoby drogie i niepewne do wyleczenia.Myślę,że wtedy i syn się zgodzi.Cierpią nie tylko psy głodne i na łańcuchach,w sumie Misia przez te lata też była zdana na siebie i na dobrych ludzi,którzy ją dokarmiali.Rodzinz się nie interesowała,czy nie jest głodna,czy jest jej ciepło,czy jest bezpieczna,że rodzi często.a przede wszystkim sunia jest NIEKOCHANA i ona to czuje,boi się tej kobiety.A poza tym,ci ludzie są nieprzewidywalni,to może być chwilowy kaprys zabrania jej dodomu,jak ich wkurzy to znajdzie się znów na dworze,zdana znów na siebie.Wystarczy popatrzeć na jej smutek w oczach,to nie jest szczęśliwy pies,jabym ją za wszelką cenę wyrwała od tych obojętnych ludzi,nie wiadomo czego można się po nich spodziewać.

Posted

Azalio to wszystko prawda co piszesz. Do tego ta wypowiedź kobiety, że "jej bić nie trzeba bo jak tylko weźmie smycz do ręki to ona już wie o co chodzi" to chyba znaczy, że kiedyś się tego Miśka musiała dowiedzieć , bo przecież pies sie z taką wiedza nie rodzi. Smutne to ale tak albo jeszcze gorzej żyje może więcej niz połowa psów w swoich własnych domach... . Ale może tak jak piszesz naprawdę im się odwidzi i Miśki się sami dobrowolnie zrzekną za parę dni jak się nią nacieszą.

Posted

słuchajcie...nieoczekiwany zwrot akcji...
zabrałam Misię...a było to tak
byłam dizś umówiona na badania z Misią ale pani była tak zmęczona po pracy że kazała mi sie odwalić i pomagac komu innemu bo ona ma zdrowego psa i nie będzie latała z nim po lekarzach dla mojego widzimisie. Pomijam fakt,że to ja miałam jechac z psem. Ale nie poddawałam się i trochę w ostrzejszym tonie zaczęłam dyskusję czując że babsko miękknie i w końcu poddała się i mówi "to se Pani ją zabieraj" a ja na to "w takim razie będę za 5min":) no i pojechałam tak jak stałam, bez zbędnych słów wzięłam psa i wyszłam, ale wredne babsko złośliwie mi ją nakarmiło więc z badań nici:( planuję jutro ją zabrać
Mamy problem z dt bo chwilowo wcisnęłam ją koleżance ale ona ma kota cukrzyka, który na każdy stres reaguje spadkiem cukru prawie do zera:( i potem go reanimują:( nie chcę ryzykować. A poza tym mieszkają ok 15km ode mnie i lecznicy i długo pracują, ciężko będzie pogodzić, ich życie, badania i sterylkę;(
aha i mama dom dla suni:) Państwo z Zamościa dzwonili do mnie ze 2 dni temu, na wszelki wypadek wzięłam ich telefon i przydał się. Myślę że nie trzeba ich sprawdzać, bo brzmią fajnie, z panią mi się dobrze rozmawiało. Nawet pomagała mi kombinowac jak ta Misię zabrać;) niestety trzeba im psa zawieźć:( chociaż do Lublina, dołożą do transportu 100zł.
Teraz kwestia sterylki i przetrzymania suni.
Sunia była przeszczęsliwa że wyszła stamtąd, nawet obroży nie miała tylko baba wcisnęła jej uchwyt od smyczy na szyję, nawet zdjęć jej tego nie mogłam:( masakra:(

szukajcie transportu...
jak to wszystko ogarnąć:(????

Posted

piechcia15 napisał(a):
słuchajcie...nieoczekiwany zwrot akcji...
zabrałam Misię...a było to tak
byłam dizś umówiona na badania z Misią ale pani była tak zmęczona po pracy że kazała mi sie odwalić i pomagac komu innemu bo ona ma zdrowego psa i nie będzie latała z nim po lekarzach dla mojego widzimisie. Pomijam fakt,że to ja miałam jechac z psem. Ale nie poddawałam się i trochę w ostrzejszym tonie zaczęłam dyskusję czując że babsko miękknie i w końcu poddała się i mówi "to se Pani ją zabieraj" a ja na to "w takim razie będę za 5min":) no i pojechałam tak jak stałam, bez zbędnych słów wzięłam psa i wyszłam, ale wredne babsko złośliwie mi ją nakarmiło więc z badań nici:( planuję jutro ją zabrać
Mamy problem z dt bo chwilowo wcisnęłam ją koleżance ale ona ma kota cukrzyka, który na każdy stres reaguje spadkiem cukru prawie do zera:( i potem go reanimują:( nie chcę ryzykować. A poza tym mieszkają ok 15km ode mnie i lecznicy i długo pracują, ciężko będzie pogodzić, ich życie, badania i sterylkę;(
aha i mama dom dla suni:) Państwo z Zamościa dzwonili do mnie ze 2 dni temu, na wszelki wypadek wzięłam ich telefon i przydał się. Myślę że nie trzeba ich sprawdzać, bo brzmią fajnie, z panią mi się dobrze rozmawiało. Nawet pomagała mi kombinowac jak ta Misię zabrać;) niestety trzeba im psa zawieźć:( chociaż do Lublina, dołożą do transportu 100zł.
Teraz kwestia sterylki i przetrzymania suni.
Sunia była przeszczęsliwa że wyszła stamtąd, nawet obroży nie miała tylko baba wcisnęła jej uchwyt od smyczy na szyję, nawet zdjęć jej tego nie mogłam:( masakra:(

szukajcie transportu...
jak to wszystko ogarnąć:(????


Piechcia nie wydawaj psa bez wizyty. Ileż to domków brzmiało cudnie przez telefon...

Posted

Piechciu jesteś wspaniała :) podziwiam, że umiałaś tak skutecznie z tą kobietą postępować i Miśkę odbić . Sporo mam ostatnio wydatków ale troszkę się dołożę. Wstaw jakieś zdjęcia uśmiechniętej Misi i napisz co to za ludzie ja wezmą, jak mieszkają

Guest Ciocia Gosia
Posted

Tak, Misia jest u nas. Jest bardzo grzeczna, wzorowo chodzi na smyczy. W nocy była bardzo cicho- mam nadzieję, że spała w domku, który przyszykowaliśmy z mężem. Na początku jak weszłam do domu to zawarczała, ale myślę że nie ma się co dziwić bo miała trochę intensywny dzień w doznania. Każdy pies by tak reagował. Następnie już jak mnie obwąchała to nastał etap machania radośnie ogonkiem i układania brzuszka do miziania.

Na spacerze Misia zrobiła ma nie super wrażenie- bardzo grzeczna. Martwi mnie natomiast fakt, iż ani razu na spacerze nie zaznaczyła terenu i się nie wysikała po psiemu. Nie wiem, może to dlatego, że tyle siedziała na swoim podwórku. Co wy o tym myślicie? Troszkę się wysikała przed domem dopiero, ale trwało to zaledwie sekundę.
W domu nic mi nie nabrudziła więc najgorsze jest to, że ona ze stresu trzyma to wszystko w brzuchu.

Niestety nie chce jeść. Wczoraj troszkę liznęła karmy z puszki, ale były to śladowe ilości. Przez noc nic nie ruszyła a rankiem również nie wykazywała żadnego zainteresowania jedzeniem. Ma wodę i ciepły domek do spania u mnie w domu.

A kotu muszę kupić kaganiec bo mało co wczoraj psa nie przy atakował... Na szczęście mąż interweniował i złapał kota w porę.

Posted

piechcia15 napisał(a):
słuchajcie...nieoczekiwany zwrot akcji...
zabrałam Misię...a było to tak
byłam dizś umówiona na badania z Misią ale pani była tak zmęczona po pracy że kazała mi sie odwalić i pomagac komu innemu bo ona ma zdrowego psa i nie będzie latała z nim po lekarzach dla mojego widzimisie. Pomijam fakt,że to ja miałam jechac z psem. Ale nie poddawałam się i trochę w ostrzejszym tonie zaczęłam dyskusję czując że babsko miękknie i w końcu poddała się i mówi "to se Pani ją zabieraj" a ja na to "w takim razie będę za 5min":) no i pojechałam tak jak stałam, bez zbędnych słów wzięłam psa i wyszłam, ale wredne babsko złośliwie mi ją nakarmiło więc z badań nici:( planuję jutro ją zabrać
Mamy problem z dt bo chwilowo wcisnęłam ją koleżance ale ona ma kota cukrzyka, który na każdy stres reaguje spadkiem cukru prawie do zera:( i potem go reanimują:( nie chcę ryzykować. A poza tym mieszkają ok 15km ode mnie i lecznicy i długo pracują, ciężko będzie pogodzić, ich życie, badania i sterylkę;(
aha i mama dom dla suni:) Państwo z Zamościa dzwonili do mnie ze 2 dni temu, na wszelki wypadek wzięłam ich telefon i przydał się. Myślę że nie trzeba ich sprawdzać, bo brzmią fajnie, z panią mi się dobrze rozmawiało. Nawet pomagała mi kombinowac jak ta Misię zabrać;) niestety trzeba im psa zawieźć:( chociaż do Lublina, dołożą do transportu 100zł.
Teraz kwestia sterylki i przetrzymania suni.
Sunia była przeszczęsliwa że wyszła stamtąd, nawet obroży nie miała tylko baba wcisnęła jej uchwyt od smyczy na szyję, nawet zdjęć jej tego nie mogłam:( masakra:(

szukajcie transportu...
jak to wszystko ogarnąć:(????


A czy w tej sytuacji jednak możliwy jest zwrot za sterylkę fundacji (to co było pisane wcześniej) bo w sumie Sunia znów jest bezdomna i jest na DT ;-) Myślę że już wspaniałą część zrobiłaś bezbłędnie teraz trzeba wysterylizować. Po za tym ktoś wyżej się już deklarował jako DT gdyby sunia nie mogła zostać u Twojej znajomej- w międzyczasie przeprowadzić wizytę adopcyjną a potem sunie do nowego domku wysłać :)
Ja w miarę swoich możliwości finansowo wesprę :) Po za tym jeśli faktycznie nowi opiekunowie będą ok to koszty są do ogarnięcia.

Posted

dziś sunia miała robione badania a ponieważ nie mogliśmy dogadać się do terminu sterylki to od razu została dzisiaj w lecznicy i jeśli jutro wyniki krwi wyjdą ok to zrobią jej zabieg z miejsca i będzie z głowy, a Gosia wieczorem po pracy ją odbierze:)

to pomóżcie mi szukać kogoś z Zamościa do wizyty p/a

Posted

piechcia15 napisał(a):
dziś sunia miała robione badania a ponieważ nie mogliśmy dogadać się do terminu sterylki to od razu została dzisiaj w lecznicy i jeśli jutro wyniki krwi wyjdą ok to zrobią jej zabieg z miejsca i będzie z głowy, a Gosia wieczorem po pracy ją odbierze:)

to pomóżcie mi szukać kogoś z Zamościa do wizyty p/a


Napisalam na zamojskim watku z prosba o pomoc z wizyta przedadopcyjna. Prosilam o napisanie tutaj jesli sie ktos zgodzi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...