Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 565
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ostatnio Krakers miał atak mniej więcej w tym samym czasie co moja Fraszka. I tym razem podobnie- Fraszka miała w czasie ostatniego weekendu aż 3 ataki:placz:. Z tym, ze pierwszy był taki jak zwykle a pozostałe ledwie zauważalne w odstępie kilkunastu godzin. Pewnie znowu pogoda nie sprzyja padaczkowcom.
Czy Krakers miał wczoraj kilka ataków jeden po drugim?
Tez jestem ciekawa czy zażywa jakieś leki przeciwpadaczkowe? Fraszka jest bez leków ale myslę, że jeżeli powtórzy się sytuacja taka jak ostatnio to chyba zdecyduję się na leczenie.

Posted

Krakers miał 3 ataki, bardzo silne. Z ogromnym slinotokiem, niekontrolowanym oddawaniem moczu. Skurcze mięśni tak silne, że przerzucało go przez grzbiet z jednej strony na drugą. Wczoraj był bardzo osłabiony - raz tylko wyszedł się pozałatwiać, cały dzień leżał - trochę rozruszał się jak przyszłam z pracy.
Dotąd leków żadnych nie zażywał - miałam nadzieję, że to jednorazowy przypadek. Zresztą nasz weterynarz bardzo sceptycznie podchodził do efektów leczenia padaczki, gdy go o to we wrzesniu pytałam.

Posted

Ale przecież w dzisiejszych czasach padaczka u psów to już nie jest jakiś wielki problem. Są już na to skutecznie leki. W programie "Kundel bury i kocury" były prezentowane psy z padaczką np. Bronia (jest watek na dogo), którą adoptowali ludzie uprzedzenie o jej chorobie. Bronia dostaje regularnie leki i ataki są coraz rzadsze.
Ja miałam kiedyś suczkę- pudelka, ktora miała padaczkę, ale było to bardzo dawno temu. Ona nie żyje juz 15 lat i wtedy rzczeczywiście nie było na to leków i musieliśmy znosic te ataki ona i my. Teraz trzeba tylko szukać dobrego weta, a będzie dobrze.
Trzymam kciuki za Krakersa:thumbs:

Posted

Agnieszko przyczyny padaczki często nie da się uchwycić i wyeliminować ale objawy mozna leczyć i ja to robię od dwóch lat z powodzeniem u mojego psa , który miał ataki w pewnym momencie co 15 minut .

Jesli chcesz porozmawiać jak leczymy Bąbelka , oto mój tel 602 722 040
012 288 24 81 ( mozna późno) .

Moze poradź sie też innego lekarza .

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Zresztą nasz weterynarz bardzo sceptycznie podchodził do efektów leczenia padaczki, gdy go o to we wrzesniu pytałam.
Podobnie moi weterynarze- uważają, że leki tylko łagodzą objawy natomiast mają skutki uboczne, które mogą bardziej szkodzić niż ataki. Z tym, że u Fraszki ataki mają raczej łagodny przebieg a częstotliwość jest różna: średnio co 1,5- 2 miesięcy. Zdarzały się przerwy 3-4 miesięczne ale też w ubiegłym roku była seria 3 albo 4 ataków co kilka dni. No i ostatnio, jak już pisałam co kilkanaście godzin.

Myślę, że jeżeli u Krakersa napady są bardzo silne no i w dodatku co 15 minut (to chyba juz stan padaczkowy) to powinnaś rozważyć podawanie leków a przynajmniej leku we wlewce doodbytniczej (nie pamiętam nazwy), który podaje się w celu przerwania ataku.
Jesień to okres kiedy nasilaja się objawy wszelkich chorób układu nerwowego.

Posted

Co 15 minut ataki ma pies Pati ;) nie mój.
będę zaraz dzwonic do Pati po porady. Sęk w tym, że mam duże zaufanie do naszego weta, bo chłop zna się na rzeczy i nie owija w bawełnę - realnie zawsze ocenia sytuację i jest szczery. W sumie w jego interesie finansowym leżałoby podawanie nawet 'witaminek" i obiecywanie, że bedzie jakiś czas spokój.
uprzedzał mnie o skutkach ubocznych samych napadów, że leki nie dają żadnej gwarancji, że ataki znikną lub się osłabią. a przyczyny trudno szukać - możliwy jest nawet jakiś guz mózgu (odpukać).
Tak jak pisałam w momencie ataku nawet nie byłabym w stanie podać leku.
To nie jest tak, że ja odrzucam leczenie - ale jak dotąd słyszałam wiecej opinii negatywnych na temat leczenia. Może rozmowa z Patią rzuci jakieś nowe światło na tą sprawę.

Posted

kilka osob juz adoptowało od nas psy z padaczka i bardzo czesto kuracja luminalem przynosiła naprawde swietne eekty, jesli tylko leki były podawane regularnie.
a po kilku meisiacach czasamis ie nawet udawało odstawic leki calkowicie
Bąbelek Patii był taki okropnie biedny i teraz chłop na schwał!
:)
trzymam za was kciuki kochani!!!

Posted

Byłam dziś u weterynarza i wg niego podawanie luminalu miałoby sens gdyby ataki były częste (tak jak u Bąbelka Patii), bo luminal jednak ma działanie uboczne. W naszym przypadku lepiej nie stosować leków i pogodzić się z tym że raz za czas będzie atak. gdyby częstotliwość się zwiększyła to jest to do rozważenia.

Dziś Kraksiu już w pełni sił ganiał po ogrodzie.

Posted

trzymamy wiec kciuki za krakersa. faktycznie,e jsli ataki sa co jakis czas to mzoe nie ma sensu...
moj poprzedni jamnik tez miała ataki padaczkowe, co kilka miesiecy wiec po prostu je znosilismy cieprliwie

Posted

Pozdrowienia od Krakersa w barwach jesieni
[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img261.imageshack.us/img261/1769/p1030431pi3.jpg[/IMG][/URL]

[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img504.imageshack.us/img504/7183/p1030432gg0.jpg[/IMG][/URL]

Posted

Pewnie by był, bo ciotka kiwi już go w swoje szpony złapała i tak łatwo nie zamierzała wypuścić :cool3:
ale gdyby nie Ty Agnieszko to mógłby nie mieć takiego dobrego domu :loveu:
Byłaś jedyna osobą, która zadzwoniła z tego ogłoszenia. Jedyną! :Rose:

Najgorsze to, że on sie biednak tyle nacierpiał w tym schronisku. faktycznie nogę ma połamaną i biedną ale przecież nie musiał chodzić tyle miesięcy z tym wystającym gwoździem. tam zamiast wyjąc gwóźdź i zaszyć psa, żeby nie cierpiał to najpierw go tyle trzymali a potem postanowili noge uciąć. bez potrzeby jak widac... Biedny, jak go pan doktor otworzył to wypłyneła taka czarna krew, śmierdziało jak licho...

Posted

Ależ ja ciocię Kiwi też jak najbardziej miałam na mysli pisząc "gdyby nie Wy" ;)
Kilka dni temu sobie własnie myślałam, że ta noga mu jest bardzo potrzebna. Niby na niej nie staje gdy chodzi, ale może siedzieć jak normalny pies, załatwiać się jak normalny pies, wstawać i kłaść się bez problemu. Dobrze, że udało sie ją zachować.

Przez ponad rok Krakers spał jedynie na zdrowym boku, a od jakiegoś czasu nauczył się leżęc przewracać na drugi bok (przez grzbiet), ale żeby wstac musi przez grzbiet wrócić do pierwotnej pozycji. Śmiesznie to wygląda.

  • 4 weeks later...
Posted

Jego futro nie potrzebuje zbyt wielu zabiegów fryzjerskich. W okresie poza linieniem przeczesuje go chyba tylko raz na miesiąc. Jego futro jest tak sprężyste, że włosy nie placzą się miedzy sobą, nie spilśniają się. Biel łapek jest wypracowana przez samego Krakersa - on sobie je po spacerach wylizuje :) Jedynie w okolicy obroży czasami sie coś splącze, ale latwo to rozczesać.
Natomiast podczas linienia wychodzi niemal cala zbędna sierść na raz, ale martwe włosy są utrzymywane pomiedzy "żywymi'. Bardzo łatwo to wyczesac, ale trzeba kilka szczotkowań co pare dni.
Wodą go zbyt często nie stresuję. Wanne zaliczał chyba tylko raz na samym poczatku, latem był kapany w rzece. Wyjatkowo wczoraj Krakers brał prysznic, bo teraz mamy część ogrodu zaoraną (od kilku tygodni) i nie wiem co go wczoraj napadło na spacerowanie po zaoranym. Kulki ziemi mu wypadały z łap :razz:. Ale zniósł dzielnie wkladanie do kabiny i mycie łapek.

Posted

Kraksiu od kilku dni czuje sie nienajlepiej. Jest osłabiony. Stany głębokiego snu, kiedy nic nie jest w stanie go ruszyć przeplatają się ze stanami pobudzenia - wtedy dyszy, nie może sobie znaleźć miejsca, drgają mu poszczególne mięśnie lub np na przemian gdy leży podwija pod siebie przednią łapkę i prostuje. Chwilami jęczy a potem zaczyna szczekać. Prawie całą poprzednią noc chodził po sypialni, a jak stanął pod ścianą to zaczynał szczekać. Wyraźnie osłabiła się jego orientacja. Wypuszczony do ogrodu zaczyna chodzić wkoło, nie potrafi trafić do drzwi. Jest zdezorientowany i chyba wystraszony - ciągle trzyma uszy złożone do tyłu.
Weterynarz dyzurujący dał nam lek o nazwie PHENYTOINUM, ale dopiero w domu wyczytałam, że on jest raczej na ataki typu grand mal. Wysycenie we krwi też dopiero bedzie po jakimś czasie. Gdy pytałam o jakieś środki mogące mu pomóc od razu to niestety nie miał pomysłu. "Pocieszył" mnie również, że to mogą nie być objawy padaczki lecz małych wylewów krwi w mózgu.
Żal mi go bardzo i nie wiem jak mu pomóc.
Znów zawodzi - idę do niego, głaskanie przynosi mu małą ulgę.

Posted

Ta noc była taka sama - jeczenie, szczekanie, dyszenie, drgania mięsni. W przerwach spacerował tam i spowrotem po sypialni, próbował wcisnąć sie za łóżko, za szafę. jadę dzis do naszego weterynarza. To chyba nie jest zwykly stan padaczkowy - on nie odzyskuje już "normalności", chyba nas nie poznaje.

Posted

Czy jesli jedynym sposobem na to aby Kraksiu przestal cierpieć bedzie eutanazja poprzecie moją decyzję? Nie chce aby kolejną noc sie tak męczył - obawiam się, że to moze ucisk jakiegoś guza na mózg, bo jego to wyraźnie boli. Ten stan utrzymuje sie juz kilka dni, Krakers slabo kontaktuje, nawet miskę z wodą trzeba mu podstawiać pod pysk. Ma bardzo wrażliwą skórę - na dotyk reaguje drżeniem. :-(
Nie pomyślcie, że to "przedświąteczne pożądki" - szkoda, że muszę sie z tym zmierzyc właśnie przed świetami.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...