joanna83 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Mam dziś chwilkę, więc postanowiłam zapytać mądrzejszych jak powinniśmy postępować. Nasz pies (duży 40 kg mieszaniec), który ma już 2,5 roku robi się bardzo agresywny, gdy jest uwiązany. Rzuca się wtedy na każdego, kto zbliża się do niego lub przechodzi obok. Tylko ja i mój TZ możemy do niego wtedy podejść (i jeszcze kilka osób, które bardzo dobrze zna). Zachowanie to jest bardzo uciążliwe i skończyły mi się już pomysły jak sobie z nim poradzić. Dodam, że problemem nie są spacery, gdy pies jest na smyczy, ale sytuacje, gdy musi być uwiązany. Quote
Martens Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Pies uwiązany doskonale wie, że ma ograniczoną swobodę ruchu i nie ma szans na obronę, gdy zostanie zaatakowany - a kiedy wy odchodzicie, musi sobie radzić sam, więc uprzedza potencjalny atak. To ten sam mechanizm wg którego psy łańcuchowe dziczeją i stają się agresywne. Jakiego oczekujecie efektu? Jeśli pies ma zostawać uwiązany jakoś w pobliżu Was, to najlepiej chyba popracować powolutku nad skupieniem psa na Was, stopniowo dodając odległość i bodźce w postaci tych przechodzących ludzi. Jeśli natomiast pies ma gdzieś zostawać uwiązany sam, to ja za bardzo nie widzę na to rady innej niż... nie zostawiać go, bo niestety to niebezpieczne i dla ludzi, i dla psa. Jeśli sprowokuje jakiegoś idiotę, który mu coś zrobi, problem prawdopodobnie pogłębi się na amen, albo co gorsza agresja przeniesie się na więcej sytuacji. Quote
joanna83 Posted August 22, 2011 Author Posted August 22, 2011 Martens napisał(a):Pies uwiązany doskonale wie, że ma ograniczoną swobodę ruchu i nie ma szans na obronę, gdy zostanie zaatakowany - a kiedy wy odchodzicie, musi sobie radzić sam, więc uprzedza potencjalny atak. To ten sam mechanizm wg którego psy łańcuchowe dziczeją i stają się agresywne. Jakiego oczekujecie efektu? Jeśli pies ma zostawać uwiązany jakoś w pobliżu Was, to najlepiej chyba popracować powolutku nad skupieniem psa na Was, stopniowo dodając odległość i bodźce w postaci tych przechodzących ludzi. Jeśli natomiast pies ma gdzieś zostawać uwiązany sam, to ja za bardzo nie widzę na to rady innej niż... nie zostawiać go, bo niestety to niebezpieczne i dla ludzi, i dla psa. Jeśli sprowokuje jakiegoś idiotę, który mu coś zrobi, problem prawdopodobnie pogłębi się na amen, albo co gorsza agresja przeniesie się na więcej sytuacji. Tak, zdecydowanie wydaje mi się, że agresja wynika ze strachu. Nie mam pojęcia skąd się to u niego wzięło, ale zawsze był dość lękliwy. Powiem w ten sposób. Potrzebę uwiązania psa mamy tylko i wyłącznie, gdy wyjeżdzamy na wakacje pod namiot. Z wiadomych względów pies nie może biegać luzem po polu, a my też potrzebujemy wolnych rąk, więc przywiązujemy go do drzewa, czy wkręcamy śrubę w ziemię. Problem jednak w tym, gdy tylko zauważy, że smyczy nie trzymam, tylko jest uwiązany od razu atakuje każdego podchodzącego. Mogę stać nawet metr od niego, nie ma to znaczenia. Są to również współtowarzysze biwaku, osoby, z którymi spędził wcześniej dużo czasu. Chcielibyśmy ez stresu wyjechać z psami na wakacje i nie martwić się o bezpieczeństwo innych. Aha powiem jeszcze, że pies atakuje wtedy też drugiego psa, a którym żyje na co dzień. Quote
Evodish Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 A próbowaliście kojarzyć takie uwiązanie tak, jak kojarzy się np. klatkę kennelową? z przyjemnościami dostępnymi wyłącznie wtedy? Gryzak lub np. Kong mogłyby pomóc w zrelaksowaniu psa podczas takich chwil. I wtedy można sie pobawić najpierw w odwrażliwianie tak jak pisała Martens(czyli stopniowe wprowadzanie bodźca wywołującego reakcję i kojarzenie go z przyjemnościami, skupienie na Was) a jak się uda-zostawić psu coś, czym będzie się mógł zająć zamiast czekania na "atak" ze strony przechodniów. O wymęczeniu psa przed uwiązaniem nie piszę, bo to pewnie jest spełnione. Moim zdaniem ważne jest też miejsce uwiązania psa-im bardziej ruchliwe i "przelotowe", tym gorzej. Jak czynników pobudzających jest dużo (np. biegające wiewiórki, bliskość wody jeśli ją lubi, ryjący niedaleko kret, grill smażony obok) to też nienajlepiej, bo pies jest ciągle aktywny, niepotrzebnie skoncentrowany i napięty. Quote
joanna83 Posted August 25, 2011 Author Posted August 25, 2011 Evodish napisał(a):A próbowaliście kojarzyć takie uwiązanie tak, jak kojarzy się np. klatkę kennelową? z przyjemnościami dostępnymi wyłącznie wtedy? Gryzak lub np. Kong mogłyby pomóc w zrelaksowaniu psa podczas takich chwil. I wtedy można sie pobawić najpierw w odwrażliwianie tak jak pisała Martens(czyli stopniowe wprowadzanie bodźca wywołującego reakcję i kojarzenie go z przyjemnościami, skupienie na Was) a jak się uda-zostawić psu coś, czym będzie się mógł zająć zamiast czekania na "atak" ze strony przechodniów. O wymęczeniu psa przed uwiązaniem nie piszę, bo to pewnie jest spełnione. Moim zdaniem ważne jest też miejsce uwiązania psa-im bardziej ruchliwe i "przelotowe", tym gorzej. Jak czynników pobudzających jest dużo (np. biegające wiewiórki, bliskość wody jeśli ją lubi, ryjący niedaleko kret, grill smażony obok) to też nienajlepiej, bo pies jest ciągle aktywny, niepotrzebnie skoncentrowany i napięty. Pies nie chce zabawek, gryzaków kiedy jest uwiązany. Oczywiście próbowaliśmy odczulania dając mu smaki, nagradzając za brak reakcji na przechodniów. Jedyne co udało nam się do tej pory osiągnąć, to możliwość spokojnego odejścia od psa po przywiązaniu go. Do niedawna było tak, że skakał nam na plecy i łapał za rękaw jak odchodziliśmy. Teraz już grzecznie siedzi, ale obserwuje bez przerwy, co dzieje się wokół i jest cały czas spięty. Najdziwniejsze jest to, że zachowuje się tak nawet w terenie, który dobrze zna, czyli np na działce. Potrafi rzucić się na teścia, z którym przebywa co kilka dni, a nawet zdarzyło się, że próbował skoczyć na naszą córkę. Zawsze chodzi na smyczy i z tym nie ma w ogóle problemów (no może czasem na jakiegoś psa próbuje się rzucić, ale to zwykle mała szczekaczka powoduje konflikty, a on ją tylko broni). Już w zasadzie pogodziliśmy się z tym, że psa nie można uwiązywać, ale mam jeszcze nadzieję, że kiedyś uda nam się pojechać całą rodzinką na wakacje bez stresu ;) Quote
Martens Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 A nie było żadnej drastycznej sytuacji, kiedy na uwięzi zaatakował go pies, ktoś go drażnił, itp? Quote
joanna83 Posted August 25, 2011 Author Posted August 25, 2011 Martens napisał(a):A nie było żadnej drastycznej sytuacji, kiedy na uwięzi zaatakował go pies, ktoś go drażnił, itp? Raczej nie. Nigdy go nie uwiązujemy bez nadzoru, tzn. nie odchodzimy na tyle, żeby stracić psa z oczu. Quote
yamayka Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Z tego co piszesz psa mocno stresuje sam fakt uwiązania. Z tego napięcia może brac się agresja, może dochodzi do tego troche terytorializmu, plus silna frustracja. Swoją drogą - czy aby na pewno to agresywne ataki? Piszesz "rzuca się", ale może to na zasadzie "zatrzymania" przechodzącej osoby, próba rozładowania tego napięcia, jakie odczuwa przywiązany. Nie każde skakanie na człowieka i chwytanie zębami to agresja. Trudno wyrokowac na odległość, nie widząc psa. A ja bym pomyślała o klatce na wyjazdy, na tyle obszernej, by pies mógł tam wygodnie odpoczywać. Zakrytej, przytulnej. Myślę, że to byłoby lepsze dla jego głowy. Oczywiście przy umiejętnym działaniu, przyzwyczajeniu do klatki. Quote
joanna83 Posted August 25, 2011 Author Posted August 25, 2011 [quote name='yamayka']Z tego co piszesz psa mocno stresuje sam fakt uwiązania. Z tego napięcia może brac się agresja, może dochodzi do tego troche terytorializmu, plus silna frustracja. Swoją drogą - czy aby na pewno to agresywne ataki? Piszesz "rzuca się", ale może to na zasadzie "zatrzymania" przechodzącej osoby, próba rozładowania tego napięcia, jakie odczuwa przywiązany. Nie każde skakanie na człowieka i chwytanie zębami to agresja. Trudno wyrokowac na odległość, nie widząc psa. A ja bym pomyślała o klatce na wyjazdy, na tyle obszernej, by pies mógł tam wygodnie odpoczywać. Zakrytej, przytulnej. Myślę, że to byłoby lepsze dla jego głowy. Oczywiście przy umiejętnym działaniu, przyzwyczajeniu do klatki. Ataki polegają na chwytaniu za rękę i próbie ściągnięcia delikwenta w dół. Być może jest to chęć zatrzymania przechodzącej osoby, ale nie ma to znaczenia jakie są zamiary psa. Nikt nie chce odpoczywać w pobliżu wieszającego się na smyczy i szczekającego psa i to jest problemem. Rzeczywiście klatka mogłaby pomóc, ale nie zawsze jest możliwość jej zabrania, zwłaszcza, że musi być naprawdę duża. Z drugiej strony kiedy pies jest zamknięty w samochodzie, to też rzuca się na szyby w dzikim szale, nawet, gdy my siedzimy razem z nim w środku. Quote
yamayka Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Ok, czyli zakładam, że gdy jest uwiązany, to nie jest jednak agresja. Jak uspokoić psa w takiej sytuacji raczej nikt na forum nie opisze, trza by zobaczyć, podziałać... I moze nie do końca "pozytywnie", samymi nagródkami, bo z tego co się dzieje w aucie przy was wynika, że chyba niekoniecznie potraficie przekazać burkowi, że pewnych zachowań sobie nie życzycie. ;) Nie jestem pewna, czy pies "liczy się z waszym zdaniem". Klatki - nawet te duże - fajnie się składają na płask, i wygodnie przewożą, nie zawsze sa bardzo ciężke. Pomyślcie. Quote
Martens Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Ja bym się tylko obawiała, że jeśli to przy uwiązaniu to agresja obronna (a obstawiam że taka jest) to jakakolwiek awersja tylko nasili złe skojarzenia i poczucie zagrożenia - i agresję... Nie bawiłabym się z tym bez pomocy dobrego szkoleniowca. Quote
yamayka Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 No ba. Pewnie, że tu mozemy sobie gdybać, a za problem powinien wziąć się na miejscu ktoś z głową na karku. Martens, a powiedz, czemu jednak obstawiasz agresję obronną? Tak sobie myślę, że gdyby tak było, to "chwyceni za rękę i ściągnięci na dół" przez tego - jak by nie było - dużego psa mieliby mniej lub raczej bardziej poważne obrażenia. Wiele razy spotykałam się z tym, że na szkolenie zgłaszaja się ludzie z "agresywnym" psem, a okazywało się, że pies pobudzony, sfrustrowany, nieogarnięty, ale nie agresywny. Cholera, mi tu bardziej pasuje rozładowywanie napięcia "atakami". :) Quote
Soko Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 Agresja obronna nie musi równać się powaznym obrażeniom, wiem to sama po sobie, calkiem nieźle wyglądalam kiedyś jak na właścicielkę małego i groźnego niegdyś gryzacza :D Quote
joanna83 Posted August 26, 2011 Author Posted August 26, 2011 Agresja obronna? Czyli pies czuje się zagrożony i dlatego atakuje? Jesteśmy już jakiś czas po szkoleniu, rozmawialiśmy też z polecaną behawiorystką. Generalnie otrzymaliśmy poradę "to nie przywiązujcie go". Pies nie jest wyszkolony jak robocik, ale jest karny, słucha nas i wykonuje polecenia. Jednak to jest silniejsze od niego. Atakuje i kuli się, bo wie, że źle robi. W normalnych, domowych warunkach nie musimy go przywiązywać i wtedy o problemie zapominany. Natomiast latem wraca. Białystok nie obfituje w wybitnych szkoleniowców niestety. Dostałam jednak namiary na pana, który być może będzie w stanie jakoś nam pomóc. Nie bardzo w to wierzę, ale myślę, że warto spróbować. Quote
Soko Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 A to tak robiła Happy, rzucała się na wszystkich trzymając zabawkę w ręce, a potem przychodziła i tuliła się w człowieka jęcząc dalej z piłką w pysku, ale oddać nie potrafiła, bo to ją przerastało. Bez pomocy specjalisty ale z ignorowaniem jej złego zachowania w 2 lata doprowadziłyśmy do tego, że piłki dalej nie może puścić na komendę, natomiast już nie chce nas ugryźć, gdy widzi nagrodę, jest spokojna, a o piłkach nawet zapomina, jeśli jej nie przypominamy. Próbujcie psa wiązać na dosłownie sekundę, potem dwie, trzy, także w domu! Jakim cudem ma problem zniknąć, gdy ćwiczycie to w obcych miejscach, gdzie pies jest zestresowany, nie wie co się dzieje? Wszystko zaczyna się w domu, środowisku bezpiecznym i znanym psu, nawet jeśli co rok jeździcie w to samo miejsce, pies nie cuzje się komfortowo, co nasila ataki. Quote
Karro Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Ja myślę, że pies atakuje, bo ma ograniczony ruch i czuje się przy tym zagrożony, tymbardziej jeśli jest uwiązany w obcym miejscu. Z resztą to pisała Martens kilka postów wyżej. ;) Quote
Martens Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 [quote name='yamayka'] Martens, a powiedz, czemu jednak obstawiasz agresję obronną? Tak sobie myślę, że gdyby tak było, to "chwyceni za rękę i ściągnięci na dół" przez tego - jak by nie było - dużego psa mieliby mniej lub raczej bardziej poważne obrażenia. Wiele razy spotykałam się z tym, że na szkolenie zgłaszaja się ludzie z "agresywnym" psem, a okazywało się, że pies pobudzony, sfrustrowany, nieogarnięty, ale nie agresywny. Cholera, mi tu bardziej pasuje rozładowywanie napięcia "atakami". :) W sumie w dużej mierze się z Tobą zgadzam ;) ale nie rozstrzygałabym tego nie widząc psa. Pies jest uwiązany, łatwo cofnąć się poza jego zasięg, obce osoby które najprędzej mogłyby zostać pogryzione pewnie w ogóle w jego zasięg nie wchodzą, więc trudno zawyrokować, czy pies rzeczywiście nie byłoby poważnych obrażeń, gdyby ktoś się nie wycofał... Jeśli nie wiadomo co to jest, bezpieczniej założyć, ze to agresja obronna, bo nawet jeśli będzie to pomyłka, to z mniejszymi konsekwencjami niż gdyby była w drugą stronę. Też jestem ciekawa co powie specjalista. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.