Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. czytam i czytam, całą noc, cały dzień... chyba jednak ta wetka miała rację - pies ma atopówkę :placz:, zdjęcia w sieci i opisy miejsc, w których się drapie - pasują... pachwiny, całe podwozie, łapy, itd... lek nadal nie pomógł, więc mamy atopówkę wywołaną prawdopodobnie jakimś jedzeniem... alergen może wyjść nawet po tygodniu, a odkąd 'zluzowałam' mu dietę z acaną rybną, to zjadał tylko owoce/warzywa, to podobno nie powinno uczulić, a z innych 'podejrzanych' rzeczy zeżarł tylko jajko na twardo :roll: ze 2 tygodnie temu, bo dostała je Neska, ale nie zdążyła do niego dobiec... ...leży smętnie wariat i przewraca oczami, nawet nie pobiegł za piłką :placz:, jutro jedziemy znowu do wetki i ma dostać Depo-Medrol...
  2. dałam cudzysłów specjalnie. miałam na myśli to, że niektórzy (np. moja mama) uważają, że kaganiec to ostateczność i powinien je nosić tylko pieniący się agresor z kłami na wierzchu, bo po cóż ja takiej bidzie jak mój sznup zakładam do tramwaju... przecież on lubi ludzi... no, lubi. ale wystarczy, że raz nie polubi, a przepisy są jakie są. skoro nie ufam mu z atakowaniem innych psów, bo to loteria, to może się też zestresować w tłumie - i koniec. o to mi chodziło, żeby nie traktować kagańca jako 'niehumanitarności' podczas codziennych spacerów. mój nie musi nosić, ale ast daruni - według mnie tak.
  3. wiem, ale się wytłumaczę pro forma, bo widzę, że tu spina rośnie do rangi grubego przedsięwzięcia :D a temat dotyczył tego, że ast nie nosi kagańca non stop... mój pies jest agresorem do innych zwierząt i skoro w stresowych sytuacjach (typu "drugi pies wyskoczył znikąd") za Chiny nie mogę powiedzieć, że mam nad nim pełną kontrolę - nawet mimo smyczy, a to tylko 13kg niby-sznupa...to wg. mnie darunia nie może mówić o pełnej kontroli z astem. i koniec. pełna kontrola byłaby w kagańcu - wiem, że to 'niehumanitarne', żeby pies miał ciągle namordnik, ale skoro nie podobają mu się ludzie w kapeluszach, albo nie daj boże - dziecko podbiegnie przytulić psa znienacka...nie chcę sobie tego wyobrażać.
  4. [quote name='dog193']Jak najbardziej :) Chyba nanwet nie ma sensu wyciągać jakichkolwiek argumentów, np że o agresji Shiro do ludzi koleżanka napisała w odpowiedzi na pytanie Pani Profesor. Może Pani Profesor pracuje w tej samej firmie i też bierze udział w eksperymencie? :lol: [/QUOTE] nope. wsadziłam niechcący kij w mrowisko - pytałam w odniesieniu do lektury wątku daruni kilka stron wstecz, bo któregoś razu siadłam i przejrzałam prawie cały naraz... i tam znalazłam, że ast jest trochę [I]niepokorny,[/I]stąd moje pytanie, czy już się uspokoił.
  5. jakie piękności oparte o murek :loveu: prawdziwy model :loveu: a powiedz mi, SKĄD masz tę smycz? bo to jest taka sama, jaką ma Neska, uwielbiam na niej prowadzać Pata, a byłam w zoologu na Lea (stamtąd ma Neska) i już takich nie ma :shake:, a jest fantastycznie miękka i ciężka, dawaj namiary!
  6. aha, je i załatwia się normalnie, ale jest agresywny, kiedy dotknie się go w okolicach zada/łap, w ogóle nie macha ogonem, wylazł - bo wylazł, ale zrobił szybko co miał zrobić i nawrota do domu. zjadł, bo zjadł, ale też tak dosyć obojętnie. za cholerę nie wiem co go mogło uczulić - u znajomych spał na ręczniku frotte, pił kranówkę, jadł to co zawsze. aha - dzisiaj wyszedł drugimi drzwiami wacik i strzępy papieru toaletowego :cool3: więc śmietnik łazienkowy oficjalnie się wyniósł :cool3:
  7. pani Karolina Miechowska z Mogilan, zrobiła super wrażenie, bo opowiadała o wszystkim wyczerpująco i w ogóle zdaje się mieć pojęcie, co robi - ze szczegółami powiedziała o możliwych opcjach i tak dalej, jestem zadowolona z wizyty. raport - Patryk całą noc przesiedział - tak, przesiedział, jak statuetka - na dywaniku pod drzwiami, to nie było proszenie o siku/dwójkę, tylko taki stan otępienia. liże się dalej, zero efektów. zaraz się dowiem od wetki, co robić, bo Pat jest ogłupiały, nie macha ogonem, non stop go tam swędzi, jak idzie, to podnosi łapę albo się rzuca z nienawiścią na tę pachwinę. Majkowska, przerobiłam wywiad pod ścianą u znajomych, nikt mu nic nie dał, kuchnię zamknęli - nie ma siły, że coś wtrynił. Z resztą ja wyszłam stamtąd koło 22, a znajoma już w zasadzie kładła się spać, ufam jej w tej kwestii, bo wie, że pies to alergik i tak dalej.
  8. przeraża mnie to :roll: ile przede mną wizyt, diagnoz... leków... pies się męczy wyraźnie, liże to cholerstwo, mam nadzieję, że nie rozerwie sobie majtek na tyłku przez noc :roll:
  9. a jeśli jest to [I]jedyna [/I]opcja? bo tak zrozumiałam, jeżeli pies ma kontaktówkę jakąś i atopowe zapalenie skóry... na razie zastrzyk nie daje poprawy, jak się lizał, tak liże - założę mu majty na noc, może ich nie zeżre...
  10. ok, była wetka, wspaniała babeczka :loveu: szkoda, że tak daleko ma gabinet, aż pod Krakowem... ale dojeżdża do domu, dała Patrykowi zastrzyk sterydowy i generalnie są dwie opcje: 1. albo mu się poprawi, a to oznacza atopowe zapalenie skóry i alergię kontaktową 2. albo mu się [I]nie [/I]poprawi i ma pokarmówkę :roll: w drugim przypadku wszczynamy dietę eliminacyjną z karmą typu vet concept... ale będzie masakra z pilnowaniem jego diety :roll: pies jest otępiały, nie wie co się z nim dzieje, liże tę pachwinę, ale nie dostał antybiotyku, bo nie rozwalił do krwi, więc nie ma co faszerować biedaka. siedzi tępo jak statuetka i nie reaguje na wołanie, strasznie mi go szkoda :( dziewczyny, jeśli to atopówka... leczenie sterydami nie jest fajną rzeczą dla psa, prawda?
  11. ja się tylko tak lekko wtrącę - darunia, nie odbierz tych uwag jako ataku na swoją osobę - moim zdaniem, jeżeli pies ma być obronny, to powinien być ku temu przeszkolony, tak, aby wiedział, kiedy ma bronić, a kiedy dać sobie siana (jak przy 'dziwnie ubranych przechodniach'), bo mogą kiedyś wyjść z tego niezłe kwiatki, jak nie daj boże się na kogoś rzuci, a go nie utrzymasz...
  12. ja się martwię mocno jego podejściem, bo jest dla mnie tak szorstki w obejściu, jak chyba nigdy - nie rozumiem. TŻ go właśnie zawołał - pies przyleciał, pomachał ogonem, w trakcie polizał się z 10 razy po nodze :roll:, a na mnie - wywalone. przewraca oczami albo łypie groźnie, jakim cudem on łączy swój dzisiejszy dyskomfort ZE MNĄ? :roll: nie reaguje również na krzyki/prośby w kontekście lizania tej cholernej pachwiny, nie mam kołnierza, na noc pewnie będzie trzeba zmajstrować jakieś majty albo inną prowizorkę...
  13. [quote name='Koszmaria']trzymam kciuki,żebyście to szybko rozpoznali. jakby co,to na chłopskiej jest całodobowy dyżur.[/QUOTE] wiem, dzięki - znalazłam już kilka, ale jedną panią mi znajomy polecił, zobaczymy - będzie o 22. [quote name='Angi']ojej, nie fajnie... :/[/QUOTE] bardzo niefajnie :( teraz zasnął wymęczony, serce mu wali w ogóle jakoś nienormalnie, doopinkę ma łysawą już przez te wygryzanie... nie mam pojęcia, co mu się stało - może coś zeżarł? choć szansa jest mała, z resztą nie widziałam takiej reakcji u niego po niczym. chyba naprawdę będzie trzeba przeprowadzić mu testy, bo wg. wetki wygląda to na atopowe zapalenie skóry, jeśli nie daj boże to uczulenie na roztocza to... mamy problem :placz: i w ogóle jakiś straszny się dziś do mnie zrobił, TŻ-ta jeszcze w miarę toleruje, ale na mnie burczy, nie macha ogonem, jak go wołam - może myśli, że to ja mu coś zrobiłam? :roll: nie sądzę, że się obraził za noc poza domem, bo często bywał u kogoś i spływało po nim jak po kaczce, on za kawałek jedzenia pójdzie mieszkać do przychodnia z ulicy...zdam relację, jak będzie po wizycie. na razie gryzę pazury :roll:
  14. ehhh... na później... u Patryka nie istnieje taka instytucja :diabloti: "na później" to mogą być paprochy z podłogi :diabloti:
  15. ok, z tym raczej nie będzie problemu, ale mamy nową apokalipsę... Patryk został grzecznie na noc u znajomej, odebrałam go dopiero po południu, koleżanka chwali, że był grzeczny, kimał cały czas, itd.... ...i jak się przyjrzałam to wiem, dlaczego taki grzeczny :roll: dostał jakiejś hiper-alergii, cały dzień wylizuje i wygryza pachwinę, zrobił już sobie ranę, śmierdzi od niego makabrycznie dzisiaj... nikt mu nie dał nic do jedzenia wczoraj - poza tym co je normalnie - więc to nie wina jakiegoś alergenu w żarciu, fakt faktem - wygląda tragicznie, jest osowiały, ugryzł mnie, jak go dotknęłam znienacka... ledwo z TŻ-tem obejrzeliśmy, co mu się tam dzieje - jest od dołu cały zaogniony, wylizuje tę pachwinę i wyżarł wszystkie kudły stamtąd... wetka już jedzie, bo znajomy - zwierzęcy fanatyk - polecił mi babeczkę z dojazdem do domu, zobaczymy, co powie... denerwuję się jak nie wiem :roll:, dałam mu wapno, mam nadzieję, że TYM RAZEM padnie jakaś sensowna diagnoza...
  16. relacja po dwóch godzinach od rzekomego zeżarcia - pies taki sam, jak był :D więc idę podrzucić kukułcze jajo z instrukcją obsługi ;) trzymajcie kciuki!
  17. dużo nie traci :cool3: zobaczymy, jak dziś koleżanka z nim wytrwa, nie był u niej jeszcze, ale lubi ją i zna, a ona lubi psy, więc raczej spoko. dostanie instrukcję co zrobić z psem, w razie zacznie wymiotować i trzeba będzie jechać do weta, choć znając Patryka i jego twardy żołądek :cool3: - raczej nie będzie to potrzebne.
  18. tak, koleżanka dostanie instrukcję, ale pies nawet nie wymiotuje, więc pewnie spanikowałam, albo tego wacika wcale tam nie było :cool3:
  19. Spanikowałam przez ten zmywacz, bo waciki zżerał nieraz, tak samo papieru się nie mogłam doliczyć ani sztuk podartych chusteczek :cool3: i właśnie rozważałam, czy go nie przetrzepać wodą utlenioną, ale jak ma mi potem źle się czuć, to nie wiem, czy jest sens... pożyjemy, zobaczymy :D
  20. halo halo, ciotki - pytam też tutaj, bo do mnie mniej osób zagląda pies [I]prawdopodobnie [/I]zeżarł wacik nasączony zmywaczem i pokryty lakierem, zmywany wczoraj, więc trochę wyparował - nie mogę znaleźć w śmietniku, a na bank tam był - zmusić go do wymiotów, czy olać? help help help :placz:
  21. ciotki, apokalipsa :placz: debil wlazł i rozgrzebał śmietnik w łazience, nie zamknęłam, to był moment... zazwyczaj stamtąd nic nie zjada, bo i po co - tyle że nie mogę w śmietniku zlokalizować wacika ze zmywaczem :placz: był niebieski od lakieru, zmywałam pazury wczoraj w nocy...przetrząsnęłam śmietnik, nie ma na bank... przerzygać psa wodą utlenioną? zmywacz był od wczoraj tam, pewnie wyparował, no ale... nie wiem co robić :roll:
  22. mówiłam, że nie będę nadużywać cierpliwości Twojego TŻ:D zostawię sobie Twoją ofertę na bardziej nagłą sytuację :cool3: bo dziś to formalność, zostanie u znajomych, z którymi idziemy dziś na koncert, tzn. z ich współlokatorką, a moją bardzo dobrą koleżanką:) więc tak naprawdę będzie non stop z kimś, odbiorę go rano, ciekawe, czy będzie mnie pamiętał :D
  23. u nas wór z eko-śmieciami, jeżeli są w nim tylko butelki plastikowe i papiery, jest nietknięty - jeśli wyląduje tam karton po mleku bądź jakieś mocno pachnące opakowanie, to wór jest rozwleczony, a co ciekawsze rzeczy - zdewastowane na posłaniu :cool3: coraz bardziej się przymierzam do tej klatki, bo czasem po prostu zapomni się wynieść ten wór i pies się rozkręca...
  24. aaa, żeby nie było zaraz, że pies mnie poniewiera - on na tą płytkę JUŻ nie wchodzi, tzn. tak mi się zdaje - od dłuższego czasu nic tam nie upolował, więc chyba sobie odpuścił - tyle że ostatnio znaleźliśmy podejrzanie czyste opakowanie po serku wiejskim :cool3:, takie duże wiaderko zostawione do umycia, nie przypominam sobie, żeby ktoś je mył :cool3: a było czyste, ale jednocześnie obok stał zamknięty gar z zupą, więc sama nie wiem, co ten spryciarz znowu wykombinował za metodę.
  25. ehhh, nie mam póki co tego komfortu, bo to nie moje mieszkanie... a zamiast bramki musiałabym wstawić chyba ogrodzenie ogrodowe :diabloti: bo mam duży salon z 'wyspą' na środku i kuchnią w formie aneksu, możliwość odgrodzenia żadna - naprawdę. przynajmniej nauczyliśmy się chować żarcie ;) aha, i po raz któryś to napiszę - mój pies jest nienormalny. na blacie może leżeć[I] cokolwiek, [/I]jeśli ze śmietnika coś wypadnie,to zeżre, choćby to był obierek od ziemniaka (wczoraj niosłam śmieci na klatkę i wypadło coś z wora,bo był dziurawy, nie zdążyłam podbiec nawet :roll:), a koło psiego legowiska jest stolik obłożony warzywami i owocami...zawsze tam trzymamy. Leżą tam jego ukochane owoce, jabłka itd., marchewka, banany... pies to ma w zasadzie na wyciągnięcie pyska, bo jest na jego wysokości... i co? i nic. nigdy NICZEGO stamtąd nie wziął, a do kuchni lezie, ryzykując życiem (bo zawsze jest ochrzan i kara) i wspina się na płytkę po byle co:D
×
×
  • Create New...