Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. a jeszcze taką fotę wygrzebałam starą, on chyba wygląda jak dziad przez tą fyzurę durnowatą :D teraz jak zarośnie, to zostawię mu futerko na długość, tylko ewentualnie przytrymuję :) miał taką fajną pyzatą bródkę, to wzięłam i ucięłam :cool3: tu było chyba lepiej, choć krótko: [IMG]http://images63.fotosik.pl/339/56bb0dd55bcfe88dgen.jpg[/IMG] [SIZE=1]i będzie też lepiej, jak przestanę robić zdjęcia kalkulatorem [/SIZE]:roll:
  2. ja nie pogardzę bannerkiem :cool3: w nagrodę mogę Ci dać tenisówkę albo dwie, bo mam jeszcze kilkanaście w zapasie - o ile Waldek lubi :D a na pokaz sztuczek czekam! Patryk robi ładniej i spokojniej w domowych warunkach, albo jak mu przejdzie fiksacja i się znudzi spacerem...czyli po jakichś 8 godzinach :D
  3. dla mnie bomba, Waldek i tak biega luzem, Pat może się tym razem już nie będzie czepiał (przypominam że laba TŻ-ta przestał kąsać przy chyba trzecim spotkaniu :cool3:), dałoby radę, nie musimy łazić po skałkach, tam idąc prosto od 'mojej' strony jest caaaały czas betonowa ścieżka :)
  4. [quote name='Majkowska'] Czekaj czekaj, jak kto leży? [/QUOTE] no kto - Waldek oczywiście, przecież on jest cały czas w ruchu :D
  5. ale śmieszna pyza :D a dlaczego ona nie lubi tak bardzo czapek? nie znam się absolutnie na dzieciach, ale o nienawiści do czapek jeszcze nie słyszałam. lubię za to wkręcać małym dzieciom różne głupoty, z TŻ-tem wymyśliliśmy całą historię dla jego małej chrześnicy odnośnie Wróżki Pęcherzycy :cool3: która przychodzi po dzieci w nocy, jeśli nie zrobią siku przed snem :cool3: mało to wychowawcze :diabloti: ale na młodą podziałało, jeszcze coś wkręcaliśmy o przeciwieństwie Wróżki Zębuszki, która wyrywa zęby zepsute od cukierków i niemycia... teraz ma już 6 lat i nam nie wierzy w te banialuki :( a Waldemar zadowolony jak zawsze, a powiedz - jakim cudem zrobiłaś zdjęcie jak leży? :cool3: na zewnątrz? :cool3:
  6. absolutnie obojętna mi jest godzina, bo jutro nie mam nic do roboty do wieczora prócz sprzątania, ale to mogę robić i po ciemku, a łazić po skałkach - nie :) nie wiem, 14? ciekawe jak tym razem Patryk zareaguje :roll: bo dziś coś raczej był nie w sosie, a rano zaliczył atak ze wzajemnością na asta :diabloti: obiecałam, że wrzucę zdjęcia z gór z zeszłego tygodnia - tutaj królewny dostały karę za ucieczkę przez siatkę, prowodyrem okazał się nikt inny niż Patryś :D zwracam uwagę na ponure miny :D [IMG]http://images61.fotosik.pl/339/032c46e91d1c8541.jpg[/IMG] ...i jak zawsze zgodnie - trąbimy z jednego wiadra! [IMG]http://images64.fotosik.pl/339/dcc17805fc29009f.jpg[/IMG] dla porównania ze wszystkimi Waszymi radosnymi zwierzętami na zdjęciach - mój wiecznie cierpiący Patryk, który przed dwie bite doby szalał z Neską na dworze - taką miną podsumowuje swój żywot: [IMG]http://images64.fotosik.pl/339/24956b7c4399f539.jpg[/IMG] aport kija musi być :D [IMG]http://images62.fotosik.pl/339/ad79c179085c0eb2.jpg[/IMG] konia z rzędem temu, kto rozszyfruje, co dolega temu psu z tymi minami:D zrelaksowany i szczęśliwy jak zawsze! [IMG]http://images65.fotosik.pl/339/b5890bda723b542dgen.jpg[/IMG]
  7. zaspamuję sobie wątek :cool3: właśnie uczyłam go nowej sztuczki, tym razem ma to być "posprzątaj", przyda się po tym, jak narobi syfu :D wyklikałam mu, że ma wziąć kapeć do gęby, ale to u niego licha sprawa, bo jak są wokół smaczki, to patrzy tylko na nie, trudno nakierować uwagę na inny przedmiot.. ..więc go nim podrażniłam :diabloti: bzyczenie pszczoły i zbliżający się kapeć - wziął w gębę - klik - smak. za trzecim razem załapał, ale nie rozumie jeszcze, że ma trzymać w gębie, a nie tylko oślinić i rzucić o ziemię. jutro następna sesja ;) dam Wam znać za trzy dni, jak mu idzie sprzątanie :D
  8. ocet ma właściwości odsmradzające również podobno :cool3: ale ja nie zaryzykuję, choć Patryk cuchnie jak stado bobrów - ma strupki od drapania się, więc by chyba wyszedł z łazienki po moich zwłokach :shake:
  9. a dziś rano mnie przywitał z ogonem machającym się ledwo nad ziemią i podchodził do mnie bokiem, jak on przerażająco nie umie kłamać :loveu: sam się w ten sposób sprzedaje, że coś zmajstrował - tym razem pogryzł szmatkę do wycierania łap :cool3: ale i tak czekała na wywalenie do kosza, więc udałam, że nie widzę zbrodni ;)
  10. miła i czuła :D dla Patryka :D JA :D oooo nie, kochana, jak mnie zdenerwuje, to wydzieram się równo, tyle że on z mojego krzyku sobie nic nie robi, za to jak wyciągam w jego kierunku dłoń i wrzeszczę, to od razu kłapie - nawet jak chcę go za obrożę zawlec na posłanie, bo mnie ignoruje. jak atakuje innego psa, to nigdy nie wrzeszczę, żeby go nie podkręcać - wtedy właśnie zaciskam zęby, robię "eeej" i go odciągam w inną stronę, bo kiedyś robiłam aferę, ale wtedy jeszcze gorzej się nakręcał. uczyłam go absolutnej musztry na "siad" w jakimkolwiek momencie spaceru i teraz wygląda to tak, że szczeka na psa (widziałaś z jaką zaciętością to robi :cool3:), ja mu daję "siad", a on faktycznie siada i na siedząco drze mordę :D :D :D taka mała porażka wychowawcza :D szukam teraz innej komendy uspokajającej, bo to nie zda ezgaminu. i tak jak Ty z Amorem - jak Patryk pokazuje rogi, to mu nie odpuszczam. trochę to taka walka z wiatrakami, bo warknie na mnie, kiedy dotknę łapy - to dotykam znowu, a on znowu warczy, głośniej - i tak w kółko, aż mnie kłapnie i go ochrzanię. za to jeżeli uda mu się wytrwać :cool3: i nie warknąć za dotknięcie "zakazanej strefy" to go chwalę i karmię smakami najwylewniej jak się da, może w końcu załapie :) z czasem stoję dobrze, ale nie dziś, idę do dentysty na 15 więc pewnie wrócę, jak już będzie ciemno, ale możemy jutro wyskoczyć! teraz rzeczywiście jest już zimno :D więc kąpiel to chyba średnia opcja dla psów ;)
  11. tadaaam, zaliczone. pierwsze w życiu oszczekanie przez asta! :) ale to Patryk zaczął :angryy: ja się czasami zastanawiam nad jego instynktem samozachowawczym... :D a tak na marginesie,to obróżki z KudłatyArt są trochę droższe, niż z DogStyle, ciekawe jak z ich jakością w porównaniu do tych drugich...? Batmany też mi się nieziemsko podobają :loveu: a szukam dla Pata jakiegoś zestawu konkretnego, bo ma dziadowską smycz i dziadowską obrożę, kupowaną w ciemno na szybko w markecie, bo nie wiedziałam, po jakiego psa jadę do schronu :)
  12. na asta wołali raczej Brutek :D
  13. aha, i ja nie mówię nikomu, że on 'może capnąć', bo on za mocno nie podchodzi pod definicję takiego typowego 'łapacza', on, kiedy głaszcze go ktoś 'nowy' (czyli niewidziany np. od wczoraj) to jest w takiej euforii, że daje ze sobą robić wszystko. poza tym nikt jeszcze się nie pokusił o branie go na ręce, więc generalnie nie ostrzegam, bo nie ma po co :D
  14. historia ze schroniska jest taka, że nikt nic nie wie - albo jest z normalnej łapanki, albo od sławetnej Anny K. z mordowni, taką potencjalną wersję mi sprzedały pracownice, ale ogólnie - nikt nic nie wie :shake: żadnej historii. bity raczej nie był, bo nie boi się zamachnięcia nad nim ręką, gwałtownych ruchów, kijów i tak dalej, czasem leży rozwalony na podłodze jak zamiatam i nawet się nie przesunie o centymetr, a macham miotłą obok jego pyska.
  15. [quote name='Majkowska']A jak reagujesz jak Cię złapie? A pamiętasz że zaciągasz mnie siłą na to szkolenie? Ile ono wogóle kosztuje? Bo jak mam inwestować w mojego pieska to muszę wiedzieć ile ta przyjemność mnie wyniesie....I dalej czekam na jakieś informacje - własciwie to jak chcesz to ja się chętnie przejdę do faceta próbnie, zobaczyć jak szkoli, bo panicznie boję się szkoleniowców którzy wezmą 5stówek po czym powiedzą że pies jest totalnie dominacyjny i trzeba go szarpać na kolczacie a to że sika ze strachu po nogach to jest oszustwo i tak naprawdę i tak chce nas zdominować... A znasz jego historię ze schroniska? Może jemu coś ktoś zrobił kiedyś, moze miał (albo ma?!) jakiś uraz fizyczny, coś go boli itd? A może Ty się spinasz i czaisz się? U mnie z Amorem było tak że jak tylko powiedziałam komuś że może capnąć to ten ktoś się spinał, a on od razu wykorzystywał moment słabości - dlatego nie mówiłam nigdy nikomu :D[/QUOTE] Różnie reaguję, w zależności od tego, za co złapie - w dużej mierze ignoruję, albo pies dostaje jakieś "nie wolno", ewentualnie jak przegnie,to go przeganiam do siebie na posłanie. W zależności od 'mocy' ugryzienia i sytuacji - jak go biorę na ręce i mnie chwyci, to i tak go podnoszę - nie robię tak, że przerywam czynność. Intuicyjnie - nie wiem, czy to źle, czy dobrze - z jednej strony pokazuję mu, gdzie może sobie swoje pogróżki wsadzić, ale z drugiej strony on się coraz bardziej irytuje, że jego burczenie nie daje efektu. Nie mam pojęcia ile kosztuje szkolenie, wiem, że właśnie koło 4-5 stów mniej więcej. Dowiem się, to dam Ci znać na pewno i idziemy razem :) A odnośnie cykania się i podchodów, to unikam tego jak mogę - ja się nie boję tych jego reakcji, mi jest raczej smutno, więc nie sądzę, że on czuje jakiegoś cykora ode mnie. Z resztą to są losowe momenty i chwilowe 'zawirowania', on tak naprawdę na co dzień jest przesłodki, teraz leżał mi na kolanach i dotykałam 'złych miejsc' i nie burknął ani razu.
  16. aha, dodam jeszcze, że jak się ze mną wita, to można go podnieść spokojnie i wziąć na ręce, wylizuje buzię i tak dalej, a czasem nawet w losowym momencie można go spokojnie unieść. tylko właśnie CZASEM, a nie zawsze :roll: nie jest mi to podnoszenie potrzebne do szczęścia, ma prawo tego nie lubić, ale do cholery jasnej - przy głaskaniu żeby się odgryzał? dodam, że to nie są ataki-ataki, tylko takie kłapanie, to nie boli ani nie zostawia śladu, ale wyraz pyska ma makabryczny. to takie oślinianie zębami raczej, no ale sam fakt, że chwyta, jest niefajny. mały psychol - sekundę później macha ogonem jakby nic się nie stało :D a przecież gdyby coś mu nie pasowało, to by się np. obraził (bo potrafi :cool3:) TŻ ma czasem tak, że z nim się bawi czy go mizia, nagle słychać takie zjadliwe warczenie/ujadanie i widać Patryka, który z agresywną mordą łapie TŻ-ta za dłoń, TŻ mówi "eeeeej!", Pat się oblizuje i przeprasza, a sekundę później znowu macha ogonem i nadstawia łeb... jakby miał miejsca, których nie można dotykać, ale to za każdym razem inne miejsce :D
  17. [quote name='Joanna-F']Może nie chodzi o miejsce, tylko o sposób dotknięcia? Może za mocno?...[/QUOTE] właśnie nie wiem - nie mogę tego rozgryźć. przed sekundą miałam identyczną sytuację. gapił się,machał ogonem, to podeszłam, on się rozwalił zrelaksowany na boczku, miziam, miziam...nie dotknęłam niczego 'zakazanego' typu brzuch, on sobie mrużył oczki, super pięknie, podsypiał...i nagle CAP, taki chamski atak z wywalonymi kłami... zdążyłam zabrać rękę, nie mam pojęcia, co to było, bo od razu spuścił łeb i wysyłał sygnały uspokajające, oblizywał się... nie wiem, może to przez sen było? :cool3: [quote name='motyleqq']a kiedy idziecie do szkoleniowca?[/QUOTE] właśnie NIE WIEM :shake: bo mam taką biedę od paru tygodni, że strach :diabloti: i mówię całkiem serio, a nie chcę inwestować w jedną-dwie lekcje tylko od razu full serwis. mam nadzieję, że wreszcie w listopadzie, bo nie wyrobię z nim dłużej w takiej formie :diabloti: te jego odpały są tragiczne, super pięknie, a nagle "a, se dziabnę", a potem przeprasza. koleżanka miała takiego psychicznego kota, który wchodził na kolana, łasił się, mruczał, głaskało się to to, a ono użerało znienacka do krwi w rękę i sobie szło w cholerę :shake: [quote name='Majkowska']Albo moze chodzi o Twoją postawę - może ma jakieś skojarzenie że jak np ręce idą tak to trzeba atakować, a jak ręce idą inaczej to jest fajnie i się można głaskac? Albo np czegoś pilnuje- miski, zabawki, zapachu?[/QUOTE] naprawdę się temu przyglądam i nie widzę ŻADNEJ prawidłowości, a mam badawczo-analityczne zacięcie :diabloti: i doszukuję się, czego tylko mogę. no nic. raz jest ok, a raz uwali - nie podchodzę do niego znienacka, nie robię gwałtownych ruchów (i tak ich się nie boi, ale tak na wszelki wypadek), niczego nie pilnował - mogę się doczepić jedynie do faktu, że on wcale nie chciał mizianka, tylko łaskawie pozwolił się głaskać, ale skończyła mu się cierpliwość... nie wiem, nie rozumiem. podnoszenia się boi jak ognia, może on te głaskanie traktuje chwilami jako próbę oderwania go od ziemi? z kolei często jest tak, że można nim machać jak szmacianą lalką, daje pociągnąć/przełożyć łapę, nawet tylne, wywala brzuch i jest ok, ale tylko wtedy, kiedy...no właśnie :roll: wtedy kiedy pozwoli, czyli NIE WIEM kiedy :roll:
  18. [quote name='Majkowska']Czy wasze psy też tak robią czy może gryzą jakoś staranniej? [/QUOTE] Patryk żre kawałami. Odkąd ma Acanę rybną, to nie słyszałam ani razu chrupnięcia :diabloti: bo bubki są bardzo małe, więc wżera je jak ryż z miski, po cichutku :D na szczęście trawi tę karmę ładnie, ale póki jadł mięso, to też makabra i połykanie. Zdarza mu się charknąć kością prasowaną, to jestem w szoku, że skusił się na połknięcie takiego potwornego kawałka...
  19. mnie np. Maks nie irytuje, chociaż jest pospolite - mogłabym tak zostawić, jakbym wzięła schroniskowca z przybitym imieniem, za to Dżekiego bym zmieniała choćby go tak nazywali od 10 lat :diabloti: okropne jest też Puszek,bo to i dla kota i dla psa i dla cholera wie czego... Kajtek, Kubuś też pospolite, ale ładnie brzmią, Amor też jest ok :D za to np. Brutusa nie lubię imienia, choć ukochany ast TŻ-ta tak się zwał...a u mnie na poprzednim osiedlu był yoruś wychodzacy z babulinką o tym imieniu :diabloti: żywe 3kg Brutusa :diabloti:
  20. co to jest BRYTAN POLSKI? :crazyeye: czy ja dobrze widzę? gość sprzedaje psy rasy, którą sam wymyślił i jeszcze w komplecie z 'rodowodem'?
  21. prażę właśnie garnek cebuli, śmierdzi na cały dom :D, przychodzi do mnie moja królewna i CHLAST na plecy w kuchni, tarza się, tarza - kucam, głaszczę go, on macha ogonem, daje się dotknąć po brzuszku, miziam, miziam...i nagle coś nie tak - nawet nie wiem gdzie dotknęłam - odwraca się, WRRRR i łapie mnie zębami, a za moment znowu leży i prosi o mizianie :D nie-nor-mal-ny! ja nawet nie wiem jakich on miejsc nie lubi, bo raz to brzuch, raz łapa, a teraz sama nie wiem co jaśnie panu się nie spodobało :roll:
  22. spoko, ja też niedługo będę odcięta od świata, jak mi w końcu laptop padnie, bo obecnie trzyma się na ładowarce przyklejonej na taśmę do stołu :D
  23. a te imię Bleki jest wg. mnie obrzydliwe, tak samo jak Dżeki, strasznie nie lubię, a laba zawsze wołam jakkolwiek inaczej, byleby tego nie używać :diabloti:
  24. [quote name='Robokalipsa'][B]Profesor [/B]aż ciekawa jestem imion dla dzieci :evil_lol: Znam sukę o imieniu Bleki - amstaffka,taka maszyna że hu hu :razz: Ogólnie to ja zawsze wymyślam fajne imiona [SIZE=1]tak mi się wydaje hehe [/SIZE]a kończy się na zwykłych :roll: A psy były następujące od kąd się urodziłam. Figar - średni płowy z ciemną maską wilkowaty lekko , potem Tipi zmieniony na Grymek :angryy: schroniskowy średniak, później Tina biała terrierowata znaleziona w Parku.. nie pamiętam ale byłam w 1/2 gim i ją znalazłam na wycieczce klasowej.. Wypłakałam u kierowcy,żeby wziął z psem. Miała być Shakią (szakią) wiecie czasy Shakiry :D Przelotem była Majka, a nadal jest Iris CC Gaspar który miał być uwaga LIKANEM [SIZE=1]byłam fanką underword[/SIZE] i Kasta ,która początkowo miała być Lego ,Deneris ,Basha.. Stanęło na Kasta bo ja nie mogłam się zdecydować i decyzję podjął TŻ. W ciągu 5 sek ... :D[/QUOTE] Odnośnie tej Shakiry i mody na imiona... spanielka babci, która miała być moja, jak się odchowa, nazywała się - uwaga - MILAGROS :diabloti: hahaha, czasy telenoweli...:loveu: rodzina generalnie zdrobniła to na Milka, ale wraz z babcią ukułyśmy te wspaniałe imię zadowolone z siebie nieziemsko, komedia :D [quote name='Majkowska']Czarna wygląda przy niej jak świnka morska :D[/QUOTE] Kasta jest piękna :crazyeye: uwielbiam takie asty 'kluchowate', tzn. nie grube, bo jest ślicznie umięśniona, tylko takie większe, molosowate lekko... takie do poklepania po doopince :loveu: a powiedz, obróżkę masz z DogStyle? bo ja chcę swojej francy nabyć właśnie stamtąd, a wiem, że jest kilka innych firm, które szyją tego typu. Patryk brzydki, to chociaż go wystroję ładnie :diabloti: Jak jakościowo i skąd ona jest?
  25. [quote name='Joanna-F']Śliczny Patryk :loveu: Na tych poprzednich zdjęciach był trochę... bardziej śliczny :lol: ale teraz też jest uroczy. No i Walduś cudny ;)[/QUOTE] on jest zawsze prześliczny na swój sposób :cool3: a tak ogólnie,to jest najbardziej niefotogeniczny pies jakiego znam, na żywo nie jest taki tragicznie sierotowaty, a ładnych fotek ma może z 5,np. tą z avataru. jakby musiał pójść do ogłoszeń, to ktoś musiałby się baaaardzo napracować z fotkami :cool3: [quote name='Majkowska']Jak tam było na błoniach? ;)[/QUOTE] poszłyśmy jednak na Skałki :D u nas tak to wygląda, zmieniamy plany 5x w ciągu godziny, bo Iza zawsze tak kursuje po całym Krakowie, że ostatecznie wychodzi w praniu, dokąd idziemy. [quote name='Robokalipsa']Ja się wtedy tego durnia bałam. Miałam ze 12 lat i to był dorosły pies jak do nas trafił :D Był cholernie agresywny,nikt z rodziny go nie puszczał ze smyczy ale za to ja mogłam nawet na osiedlu :diabloti: Oczywiście w kagańcu na który sam odkładałam pieniądze bo babunia stwierdziła ,że nie potrzebuje :shake:[/QUOTE] eee,to z Patem nie jest tak źle, on jest [I]nieco [/I]agresywny, wczoraj mnie mocno upierniczył :shake: ale to moja wina, bo był tłum ludzi w domu i nie wyczułam, że się zestresował i chciałam go pogłaskać, zjechałam na brzuch,no i mi się dostało...a dziś go przytulałam rano jak szmacianą lalkę, więc różnie z tym jego byciem [I]niedotykalskim [/I]:D nieraz sam wlezie na kolana i warczy, jak go się dotknie :cool3: a jednocześnie się przytula i ociera łbem. nienormalny :D wszystko na jego zasadach musi być :D [quote name='Majkowska']Ja też w tym wieku miałam Amorka, który jak leżał na kanapie to mi wejść do pokoju nie pozwalał... dostawałam wtedy od rodziców ochrzan że drażnię psa i wycofywałąm się, a on potrafił jeszcze za mną iść i nie pozwolić mi przejść koło miski. Łapał wtedy za nogi z warkotem. Użarł mnie nie raz, miał mnie w dooo regularnie, warczał, ujadał, był twardy jak kilof i obalił mi wszystkie teorie książkowe które wobec niego stosowałam. Taki mi się pierwszy pieseczek trafił i zawsze wszyscy mówili że agresywny z natury i powtarzaliśmy to do czasu aż nie nauczyłam się z gościem robić porządek. Nauczył mnie tego że psa wcale nie muszę bić, szarpać i stosować wobec niego brutalnych metod wychowawczych. Wystarczyła konsekwencja i praca. Teraz żałuję że tak późno się za niego wzięłam, bo te conajmniej 10 lat z nim przeżyte nie byłyby aż tak ciężkie. Teraz na szczęście mam Waldka sierotę, mięczaka absolutnego z którym walk toczyc nie musze. Czy go dobrze wychowuję to nie wiem ,ale zycie z nim jest o wiele łatwiejsze. A tak z ciekawości - Profesor, to Twój pierwszy pies?[/QUOTE] Tak, pierwszy stricte osobisty. Jak byłam mała, to rodzice [I]względnie[/I] zgodzili się na psa, ale w takiej formie, że babcia odchowa szczeniaka, a potem nam odda podrostka :cool3: więc na biedną babinkę spadł obowiązek odchowania... dalmatyńczyka :cool3:. Lata 90-te, kreskówki i te sprawy, więc dalmatyńców było w schronisku od groma. Babcia wzięła szczeniaka, bo wybłagałam pieska z bajki :D no i generalnie to była jesień średniowiecza, co ten piesek wyrabiał... ...moja wiedza opierała się wtedy na rozróżnianiu ras, no ale miałam chyba z 7 czy 8 lat...oczywiście możecie sobie wyobrazić, co babcia po dwóch zawałach miała z dalmatyńcem w mieszkanku... oddała go po bodajże pół roku do wujostwa na wieś, pies dożył chyba 9 lat, został wiejskim burkiem, ale nie łańcuchowcem na szczęście. to była prawdziwa apokalipsa, bo młody żarł ile babcia mu dała (a dawała bardzo dużo :cool3:), demolował chatę, no ale kto miał go niby wybiegać...kiedyś wołali jakiegoś majstra, bo Hawi (tak miał po schronisku) wlazł pod wannę i nie mógł się wydostać, bo był tłuściutki :placz: i rozkrajali boazerię, żeby go wywlec stamtąd... makabra! po tej przygodzie babcia uznała, że weźmie coś mniejszego i łatwiejszego - i te 'łatwiejsze' okazało się być... cocker spanielem :cool3: aaach, ta niewiedza... matka była amerykanką, ojciec angielski (pewnie w typie, kto wtedy myślał o rodo u mnie w rodzinie...) i spanielka była super, prześliczna i mądra, ale dożyła chyba 8 czy 10 miesięcy... wpadła pod samochód, babcia z nią sobie też totalnie nie radziła, bo to była prawdziwa petarda. spanielka pomieszkiwała u mnie, więc taki to był 'mój' pies. babcia chciała jeszcze na stare lata przygarnąć yorka, to było chyba z 3 lata temu...no, ale niestety nie zdążyła i odeszła :( a ja już miałam taką wiedzę, że umiałabym znaleźć jej spokojnego burka w typie, ale nieważne. Patryk jest pierwszym prywatnym od podstaw :) chociaż mocno towarzyszyłam przy opiekowaniu się Brutusem, astem TŻ-ta, już za TM... i obecnego labradora też pomagałam odchować, dopóki mu nie wyrosły rogi i nie zaczął być 40-to kilową torpedą :diabloti:
×
×
  • Create New...