Pewnie, że kochany... :-)
A Domek już gdzieś jest. Tylko musi naszego Apsika znaleźć. Nowy rok zawsze przynosi nowe nadzieje...
Dobrej ostatniej tego roku soboty. :-)
Straszny bałagan :-(
Beniusia nam nic nie powie..
Trzeba się trzymać nadziei, że nie miała zabiegu 23 grudnia... I że w ogóle przed samymi Świętami w schronie nie było żadnej sterylizacji omyłkowo wpisanej do książeczki Beni...
Zaglądam do Emki i Pomadki, a tu piękny wspólny banerek. :-)
Jak się porówna dwa pierwsze i ten nowy, to widać, jak Dziewczyny się już zmieniły u Kasi. Zupełnie inne pycholki. :-)
Iwstar dziękuję Ci za banerek. Jak widać w mojej sygnaturce, bardzo mi się podoba. :-)
A moja Tonia się nie boi. Około północy jest troszkę zaniepokojona. Ale to pierwszy taki pies w moim życiu. Prawdziwy luksus.
Mimo to Sylwestra nie znoszę przez to strzelanie. Bardzo biedne są ptaki. Przeżywają potworny stres i latają jak oszalałe... :-(
Tysiu, chodzi Ci o spotkanie z Sonią, prawda ? :-)
Byłam u brata i spotkałam się z Sonieczką. Ona jak zawsze uśmiechnięta, miła i kochana. Zgrabniutka. Futerko piękne i gęste. Była trochę speszona naszą Dwudziestką, ale każdego przywitała. Tylko w oczkach już nie ma tego błysku co kiedyś. Sonia ma pewnie 10 - 11 lat... Ale najważniejsze, że zdrowa i zadowolona z życia. I Kochana przez Swoją Rodzinkę.
Teraz tylko musi przeżyć czas dorocznej ludzkiej głupoty. Boi się petard bardzo. Da radę. Nie pierwszy już raz przecież. Psy w dużym mieście mają jeszcze gorzej z tym szaleństwem...
Biedna, kochana Beniusia....
Czekałam na fotki i wiadomości o Suni, a teraz ryczę z Tobą, Eliku.... I nic już nie napiszę.
Tylko to, że zostanę to z Benią i poczekam, jak długo będzie tego potrzebowała. Do chwili, aż znajdzie swój Dom. :-)