Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13198
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Zgredek jest prawie gluchy. Prawie, bo silny dzwiek jeszcze slyszy. A widzi wg mnie dosc dobrze i zawsze podchodzilam don powoli, spokojnie z wyciagnieta reka, by widzial.
  2. Mocno podejrzewam, ze masz Ciociu w domku jakiegos czorta z piekla rodem, a nie piesia...:)
  3. Niech sie Mu spelnia Twoje zyczenia Ewus! Wlasciwie to nie wiadomo, czy ktos Go krzywdzil, czy tylko nie znal dotyku ludzkiej reki i glaskow sie bal. Zle napisalam, do glowki tez trzeba bylo wyciagac reke bardzo powoli, nie dotykac przypadkiem znienacka, bo rowniez sie wzdrygal, ale to nie to, co wyprawial przy dotknieciu tulowia. Biedus, gdyby wiedzial, ze juz zawsze bedzie zadbany a dotyk, to tylko glaski, ewent. czesanie...
  4. Anulko, dziekuje serdecznie za mile slowa. Takze czekam na (tylko dobre!) wiesci o Maluchu.Nie wydaje mi sie, by sie do mnie przyzwyczail, moja obecnosc jak i nieobecnosc przyjmowal bez zadnych emocji, typu cieszenie sie, czy smutek, ze wychodze. Jedynie pod koniec pobytu u mnie, tak po ok. 3 miesiacach, kiedy bralam Jego glowke w obie rece, glaszczac i mowiac cos tam do Niego, to mruczal i to dosc glosno. Ale nie wiem, czy to byla oznaka zadowolenia czy tez skarga...Bo kazdy dotyk, poza glowa, wywolywal wzdrygniecie, tak silne, ze czasem wypadal z poslanka. Tak mocne byly te odskoki tulowiem, wykrety, byle tylko uciec przed reka...Przykre to bylo bardzo i do samego konca nic sie nie zmienilo. Tak samo nerwowo i paniczne reagowal na wziecie na rece, co niestety fundowalam Mu non-stop, bo nie wolno Mu chodzic po schodach. Na szczescie teraz mieszka na parterze i do tego ma ogrodek, co, jak juz slyszalam, bardzo Sobie ceni. Pozdrawiam Serdecznie!
  5. Dziekuje Ewus, Tobie takze zycze wszystkiego, czego najbardziej Ci potrzeba!
  6. Kochany Maluszku, trzymaj sie dzielnie i zdrowo! Glaszcze i caluje glowke i twe sliczne uszka, przemily i grzeczny chlopaczku !
  7. To Ewunia na brak zajec i nude nie narzeka... :) Zycze, by Sunia w koncu sie ustatkowala, nabrala dobrych manier..., a Krabulkowi, zycze tak wspanialego domku, w jakim znalazl sie Sheldon!
  8. Wspaniale, ze moze ta milosc kontynuowac... Tez mysle, ze Jego pierwszy Opiekun cieszy sie Jego szczesciem - a wszystko dzieki Wam!!!!
  9. Ciesze sie szczesciem Lobuziaka prze-przeogromnie!!!!! :)
  10. Dziekuje za zaproszenie na watek Mileczki. Czytam watki zamojskich psiakow, wiec od dawna juz trzymam kciuki za odmiane Jej losu.
  11. Czytalam z usmiechem na twarzy dwie ostatnie strony...A teraz taki szok! Od poczatku, choc z przerwami, sledzilam Jego watek. Jego znalezienie i ocelenie to byl cud. Przykro strasznie i zal, jednak fakt, ze uniknal bolu, cierpnienia jest ogromna pociecha. Jak tak pomyslec, to wypadaloby wszystkim pieskom zyczyc tak lagodnego przejscia za TM, a nie tego, przez co zazwyczaj przechodza (wraz z Opiekunami). Dziekuje Opiekunkom za prawie 5 lat godnego zycia Keruska! Badz Piesiu szczesliwy tam, gdzie Jestes!
  12. Wspaniale!!! Dziewczyny ciesze sie razem z Wami szczesciem Kubusia. Ten zlodziejaszek serc niewiescich zasluguje na taki wlasnie wspanialy domek. Trzymam kciuki, by to byla prawdziwa milosc, wierna i niezawodna - ze strony Domku oczywiscie :) Bo oczywiste jest, ze Kubus da z Siebie wszystko... I Azuni, ktora jest przeciez tak samo cudowna i slodka, tez niech sie taki domek jak najszybciej juz objawi!!!!
  13. Tycinka cudowna! A najwazniejsze, ze juz wcale nie wyglada na taka biedusie, jak na poczatku :)
  14. Dziekuje Gabrysiu za zaproszenie do suni. Strasznie mi przykro ale moge tylko kibicowac...
  15. Szczesliwa Pieknota i tak trzymac!!!!
  16. Biedne te lapenki...i pysio jakby smutniejszy...Malenka, zdrowia Ci zycze, powrotu do sprawnosci sprzed operacji i wierze, ze tak bedzie. Ale moze o rozrobach z kotami i zjadaniu myszek juz zapomnij...
  17. Przeczytalam watek Azuni i Kubusia. Czy musze pisac, ze Psiaki przecudowne, ze jeden skradl mi serce od razu i to dokumentnie... A wiecie co, moim skromnym zdaniem, choc maja u Kasi jak w raju, to uwazam, ze najwyzszy czas, by zwolnily wreszcie innym miejsce i ruszyly do SWOICH domkow :) Trzymam kciuki za odpowiednie, czyli najlepsze DS-y!!!
  18. az boje sie spytac: czy wiadomo co z Nia???
  19. Ale minke ma taka, ze balabym sie do Jego Pancia podejsc... :) Malenki, dzielny stroz.
  20. Na pewno nie zapomnieli!!!! Nawet calkiem niedawno opowiadalam Panciowi Loni o wyczynach tej rudowlosej Pieknoty. O bandyckim wyrywaniu lupow kotkom oczywiscie... Pozdrawiam cudowna Opiekunke i Jej Podopiecznych!
  21. Ciocie drogie, dziekuje za odwiedziny i mile slowa!!! Kiedys info o nowych wpisach na watkach Dogomanii mialam na poczcie. Teraz tego nie ma a jakos nie moge sie przestawic, dlatego wydawalo mi sie, ze tu nikt nie zaglada... A Lonia znowu dzisiaj mnie odwiedzila. Malutki Skarbus, tak wpatrzona w Swego Pancia, ze swiata za Nim nie widzi. Tylko na raczki i tylko wtulac sie i piescic...Jakbym Gadziorki nie przekupila smakolykami (Nadal z Niej wielki lakomczuszek), to nie pozwolilaby sie dotknac. Ale jakims cudem udalo mi sie Ja wziac na rece, wycalowac i wyglaskac. Potem, gdy nie bylo juz smaczkow, chciala mnie zjesc, gdy tylko widziala moja reke... No czy nie Zolzica Przekochana??? Zdjec nie robilam, wolalam na Nia patrzec. A Zgredus cala wizyte przespal tuz obok nas, na legowisku i nawet nie wiedzial, ze kilka razy panna do niego zagladnela. Ale zupelnie jej tez spiacy piesek nie interesowal. Tydzien temu o malo nie odeszla.... Moze wkleje info, jakie juz po wszystkim dostalam od Jurka. Bo wtedy, gdy walczyl o Jej zycie, nie napisal mi nic... !Nareszcie mogę do Ciebie napisać by Cię nie zmartwić !Prawie nie zmrużyłem oka od soboty od 5,00 aż do poniedziałku jak Ci wieczorem wysłałem smsa.Ale jest już dobrze.W sobotę rano Loniusia zaczęła gwałtownie wymiotować żółcią i myślałem,że to coś jednorazowo Jej zaszkodziło,ale jak pojechałem na zakupy to żona zadzwoniła bym natychmiast wracał bo dalej wymiotuje i się przewraca.Natychmiast pojechaliśmy do weta,dostała 3 zastrzyki ale wyczuli ogromny guz w brzuszku -organoleptycznie bo nie robili rentgena,Dostałem zaopatrzenie w zastrzyki na niedzielę/bo wiedzą ,że ja sam daję zastrzyki / i wróciliśmy do domu.Ale cały czas stan się pogarszał,nie spała ani Loniusia ani ja- co wypiła trochę wody to za godzinę,dwie zwracała żółcią,widać było jak cierpi ,na jedzenie nie mogła nawet patrzeć a w niedzielę po południu nawet już nie piła wody.Ja odchodziłem od zmysłów,cały czas była na moich rękach,masowałem Jej brzuszek a temeratura wzrastała przez niedzielę.Probiotyki też nie pomagały.W końcu w niedzielę o 22-giej zmiażdżyłem Silimarol /śr.na wątrobę/ i wstrzyknąłem Jej strzykawką do bużki bezpośrednio do przełyku.Zacząlem też intensywnie masować Jej brzuszek.Zasnęłą na godzinę i jak się obudziła to wreszcie się załatwiła mi na rękę bo nie zdążyliśmy nawet wziąść gazety.Bardzo Jej ulżyło i potem znowu zasnęła.Pilnowałem Jej cały czas aż do poniedziałku do rana a rano żona przyniosła mi w misce to co nie chciało się spłukać z Jej kupki w toalecie- 15 kamyków o łącznej wadze 35 gram !!!Te skomasowane kamyki w jelicie stworzyły "guz" i doprowadziły do tego stanu.Wtedy uzmysłowiłem sobie ,że jak w piątek wróciłem od Ciebie to zabrałem się za koszenie trawnika a Loniusia jak zwykle urzędowała ze mną na ogródku,i intensywnie kopała w miejscu gdzie były pomidory i musiała tam bezwiednie polykać te kamyki /tak twierdzą weterynarze/Rano w poniedziałek to już była normalna Loniusia- domagała się jedzenia,bawiła się piłeczkami i wszystko było ok.Mam te kamyki w pudełeczku "na pamiątkę" no i pokazałem je w klinice !Ale zastrzyki z antybiotyku jeszcze bierze i probiotyki podawane strzykawką bezpośrednio do bużki. Ma szalony apetyt i teraz czuje się wspaniale- nareszcie przespaliśmy noc /tylko jedna pobudka o 2,00 / i wstaliśmy o 7,15 !!!Teaz jest tak ode mnie "uzależniona" po tej walce z chorobą,że nawet jak idę na chwilę do kuchni to muszę Ją zabierać ze sobą,sadzam Ją na fotelu w JADALNI by mnie wdziała i wtedy mogę coś robić czy gotować.Ja po tym wszystkim byłem taki wykończony,że nawet jak się położyłem to z powodu działającej adrenaliny nie mogłem zasnąć.Ciekawe co jeszcze "wymyśli " moja"Niunia ".Nie muszę chyba dodawać ,że na żadnych Imieninach nie byłem ale naważniejsze ,że Loniusia już zdrowa ! A ja jeszcze dodam, ze od tamtego czasu Lonia ma calkowity zakaz bawienia sie samotnie na ogrodku. Teraz juz tylko pod kontrola! No i Jurek zamierza usunac wszystkie kamyki z trawnikow...
×
×
  • Create New...