-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Boziu, właśnie tak to wygląda. Częste chrzakanie, jakby coś mu przeszkadzało i te białe wymioty. Na razie bez biegunki, kataru i temperatury. A jeszcze niedawno zaczepiał mnie do zabawy, podgryzał. Ale potem zaczęła się seria pokaszliwan z wymiotami. Teraz zasnął. Czy jest cos o leczeniu? Pewnie, jak u suni Anicy, antybiotyki i to silne...
-
Bardzo dziękujemy za pomoc dla psiaczka!!!! A telefon był podany mój (na czas wyjazdu Basi). Czyli teraz juz można podać telefon do Basi. I dobrze, bo nie za dobrze czuje się w tej roli, tj. nie potrafię trafnie ocenić ludzi, chyba też jestem zbyt ufna...
-
Niestety, Oskarek jest chory. Juz nie mam watpliwosci. Kaszle intensywnie i co chwilę zwraca. Może ktoś wie, czy jest na to jakiś domowy sposób, żeby już zadziałać. Oby jutro doktor był w gabinecie! Inaczej będę musiała szukać pomocy gdzieś indziej, a to niedziela...
-
Jej sunia ma kaszel kenelowy. Dzis wetka Jej mówiła, ze to może być wirusowe zapalenie tchawicy (lub krtani). Ania pisała tez , ze w naszej dzielnicy jest epidemia, stale spotyka kaszlace psy, do tego ich właściciele to lekcewaza, nie leczą, wiec jest coraz gorzej. A Oskarek właśnie jakby posmutnial, nie rozrabia jak dotąd... nawet widać to na fotkach... bardzo się boję o niego i jak dam rade...
-
-
Kilka zdjęć Oskarka. Wiem, niezbyt udane. Jeszcze będę się starała, może jutro się uda zrobić lepsze. W ogóle to strasznie martwię się, bo zaczął pokaszliwac. Jak przy tym zwrócił (samym plynem), pobiegalam do weta. Ale gabinet był juz zamknięty. Na szczęście jestem umowiona z doktorem na jutro rano po odbiór faktury za kastrację. Już ją dziś rano odebrałam, ale doktor nie wpisał Swego nr konta i dlatego mam przyjść jutro. Wezmę Oskarka pod pache i niech czorta obejrzy, czy to tylko jakiś blahy incydent, czy, nie daj Boziu, to przed czym ostrzegala Anica... Trochę mnie to przeraża, zwłaszcza, ze sama jestem jeszcze chora i ledwo łażę
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Dzwoniła do mnie Ania z prośbą o przekazanie wiadomości, ze jest dobry hotelik, który przyjmie pieska w podanym terminie. Jest tylko pytanie o jego stosunek do innych psów. Ania powiedziała też, ze napisze, ale jutro. -
Jutro postaram się zrobić zdjęcia.
-
Oczywiście, będę próbowała. Sęk w tym, ze mam tylko tablet, wiec jakość zdjęć jest taka sobie. No i czort albo szaleje, biega, dokazuje, albo śpi.
-
Też Anulko tym się martwie. Ogłoszenia robila Ciocia Kulfoniasty, chyba były wyróżnione, ale nie jestem pewna.
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Biedna Tasiunia, takie okropne dziadostwo się do suni przyczepilo. Oby już było coraz lepiej! Z tego co Aniu piszesz, wygląda, ze jednak trafiliście na dobrego weta. Oby tak było! A za radę dla mnie dziękuję Ci serdecznie. Oczywiście, zainteresuje się tym i poczytam. Takze uwazam,ze jak coś rekomenduje Magda, to można śmiało zaufać. Udanego wypoczynku kochana! I zdrowia - dla Was obu! -
Co u Oskarka? Chyba wszystko w porządku, poza tym, ze nudno... Opiekunka prowadza na spacery na smyczy, psa roznosi energia, a nie ma jak i gdzie jej wyladowac...ani pobiegać, ani poszaleć z jakim kumplem. W dodatku spacery teraz ograniczone do niezbędnego minimum, bo zmogła mnie choroba... Fajną zabawą Oskarka bylo maltretowanie pluszaków. Ale to się kończy, bo ten maly osioł jak już pluszaka rozedrze, to wyciąga "nadzienie" i po kawałku zjada. Więc zabawa kończy się awantura oraz zabraniem ofiary. Zostaja biedakowi moje ręce, na ktorych uzywa sobie bez żadnych zahamowań i skrupułów. Żadne "nie wolno!, nie gryz!", nie robią na nim wrażenia. Dopiero ostre "poszedł pies!" sprawia, ze nieco przytomnieje i się uspokaja. Przypuszczam, ze to gryzienie mogło być powodem, dla którego wrócił z adopcji. On tylko otworzy rano oczka (śpi oczywiście na mnie), rusza do ataku. Chwila na przymilenie się, całuski i już łapie ręce i gryzie, jakby to była fajna kość. No więc Tyska, jest tak, jakby to powiedział Sabała : dobrze, ale nie bardzo... I jak dotąd, żadnego telefonu.
-
Coz można napisać... Biedaku maleńki... Basiu, przytulam z całego serca.
-
Dobre Duchy Opiekuńcze Maluszka - prosimy!
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Aniu, domyślam się, jak bardzo się martwisz i denerwujesz. Inaczej jest, gdy się ma pełne zaufanie do weta, który w dodatku zna pieska od lat... Mam nadzieje, ze z Tasieńką juz jest lepiej, ze to najgorsze, jest już za Wami. I dziękuję za ostrzeżenie, choc zjezyl mi sie włos na głowie. Oskarek pewnie nie ma zrobionych żadnych szczepień, poza wscieklizną. Chyba muszę przejść się do weta i go zaszczepić. O ile fakt, ze niedawno był kastrowany, nie jest przeszkodą, bo sie nie znam. Musze napisac o tym na watku "Malenstw", tylko, ze ewu teraz walczy o zycie Maluszka, nie śpi, nie je i jak tu zawracać Jej jeszcze głowę... A tymczasem mine dopadla choroba i meczy duszacy kaszel... Tasienko, zdrowiej ! -
Jestem, czytam, przeżywam i ślę wspierające myśli.
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Figunia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
I ja także życzę Mari, by wszystko co złe, wreszcie się "przewaliło". Kłopoty, choroby i smutki, niech idą precz! Ściskam kciuki szczególnie za zdrowie, bo to podstawa... -
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Tak mi przykro, Aniu... nie wiem komu bardziej współczuć, Tobie czy Tasiuni. Oby Wam życzę zdrowia i sił. Mam nadzieję, ze leki pomogą i ten zły czas szybko pójdzie w zapomnienie. Trzymam kciuki mocno za Was, kochane Dziewczyny!!!! -
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Figunia replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Cudna sunieczka! I tak szybko przestawila sie z wczesniejszego podłego zycia, aż nie do wiary... Mądrusia jest i bardzo dzielna! -
Malutka Istotko, tyle dobrych serc Cię wspiera! Wracaj do zycia i pełni sil!!!!!
-
To jest coś potwornego, wprost nie do przyjęcia, gdy takie psie dziecko jest wyzute z radości, ufności, beztroskiego szczeniectwa. Taka kruszyna, a już wie, ze życie to cierpienie, a czlowiek bywa nieobliczalny. Oby te złe doświadczenie jak najszybciej poszły w zapomnienie. Tak zreszta na pewno bedzie. Te złe zostaną przykryte dobrymi, normalnymi, ale czasu trochę musi upłynąć.
-
Biedny dzieciaczku, coś Ty przeżył. ...