Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Misia dziś została zaszczepiona na "wirusowki". Za miesiąc znowu się zobaczymy, bo Pani Kasia i Pan Wojtek przyjadą do doktora wyczyścić jej ząbki z kamienia. Panienka wazyla dzisiaj 7,2 kg. Przytyła równe 2 kg!!! Oskarek, choć dużo mniejszy od Misi, też waży podobnie, bo 7,1
  2. Misiuni nigdy dość. Cudo utkane z puchu i slodyczy...
  3. Muszę odszukać wątek Koli, bo ciekawam bardzo tego podobieństwa.
  4. Ten tydzień spędzony z Misia był cudowny, taki wypoczynek sam na sam z sunieczka...
  5. Ponieważ udało mi się wkleić zdjęcia Oskarka, to jeszcze wrzucę Misiunie, ze swojego cudnego domku.
  6. Też tak mi sie wydaje. Oby w czwartek juz doktor zrobił mu rachu-ciachu... I oby dobrze to zniósł. Ja też...
  7. Nie wie, to prawda, Basiu! Nawet chyba ma do mnie wielki żal. Od jakiegoś czasu nie chce wracać po spacerze do domu. Zapiera się wszystkimi łapkami i ani go ruszyć. Stoję przed gankiem z tym uparciuchem i co się naproszę, to moje. Jeszcze niedawno choć niechętnie, z przerwami, ale maszerowal po schodach do góry. Ostatnio już go muszę wnosić... A tak sie cieszyłam, ze w koncu mam psa, który będzie wprost smigal po schodach, bez konieczności noszenia, bo mlodziutki, zdrowy... Lubi w zabawie mnie podgryzać, rękę traktuje jak swoją kość. Myślę, ze to z zemsty za to uwięzienie. Tylko by spacerowal, węszyl, szukał towarzystwa.
  8. Na szczęście Elu, Oskarzatko sporo śpi w ciągu dnia. Na szczęście - bo jak nie śpi, to tak rozrabia, szaleje, ze powiedziałabym, ze to szczeniak z adhd... Słodki jest przy tym, przytulasny i rozkoszny. Nie da się go nie lubić.
  9. Trzy fotki zmęczonego lobuziaka. Moja ulubiona owieczka wytarmoszona, straciła oko. Oskarek namiętnie kradnie kapcie, buty i zanosi na tapczan, co widać na zdjęciu. A paragon dotyczy leków uspokajajacych dla malucha, bym mogła wyjść z domu. Czy się sprawdzi - okaże się jutro.
  10. Elik, jeszcze raz dziękuję serdecznie!
  11. Basiu, nic nie trzeba dopłacać. Przecież po Misi zostało 140 zl - o ile mogę te pieniądze przeznaczyć na Oskarka. Na kastrację jesteśmy wstępnie umowieni na ten czwartek. Ale doktor będzie jeszcze dzwonił, by termin potwierdzić. Ten srodek uspokajajacy zadziałał dość dobrze. Piesek rzeczywiście przespał koło 8 godzin, ale juz przed 5 rano zrobil mi pobudke, radosnie wskakujac na glowe... Jutro rano dostanie kolejna porcje i po 30 minutach będę próbowała wyjść z domu.
  12. Dodam jeszcze, ze wciąż nie dostałam od doktora ostatniej faktury za badania krwi Misi (z lipca), na 110 zl. Za dzisiejszy lek , który ma wyciszyć Oskarka zapłaciłam 15 zl. To są 3 strzykawki, przed chwilą dostał pierwszą. Doktor Oskarka przy okazji obejrzał, zbadał i powiedział ze, cyt: "ma powiekszone jajka". Też tak mi sie wydawało, ze są jakies nienaturalnie duże... Jeszc ze jedną sprawa o której wciąż zapominam. Z pieniedzy zebranych od Darczyncow, kupilam dla Misi Kreon. Brała go przez kilka dni i potem badania pokazały, ze jest już całkiem zdrowa. Co zrobimy z tym lekiem? Szkoda, by u mnie leżał. Decydujcie Ciocie, bo to Wasze pieniądze. Na pewno jest sporo piesków, którym lek by sie przydał.
  13. Elik kochana...zatkalo mnie tak, ze nie wiem, co napisać. Bo, przeciwnie, mam wielkie wyrzuty sumienia. Zrobiłam nadzieję...A potem stchorzylam i się wycofalam. Moze troche tlumaczy mnie fakt, ze jestem sama i jeszcze coś tam...ale i tak jest mi z tym źle. Pocieszam sie jednak, ze jeszcze może kiedyś się przydam, pomogę i niejako zrehabilituje. Dziękuję za dobre słowa!
  14. Biedna Nadziejka i Wy też... Oby sie w końcu udało ja złapać. Właśnie wróciłam z Oskarkiem od weta. Ogromnie się cieszę, bo kastrację zrobimy u Niego. Powiedziałam też, ze piesek ma lęk separacyjny i spytalam, czy może coś na to poradzić, bo jestem sama a wychodzić muszę. Dostałam jakiś srodek na wyciszenie. Mam mu dac dziś na noc zawartość strzykawki, a jutro rano powiedzieć, jak zareagował. A będę jutro rano jechać tam razem z Misia i jej Opiekunami!!! Pani Kasia i Pan Wojtek chcą spytac o szczepienia, przy okazji poprosza o obciecie jej pazurkow i zagladniecie do pysia, bo Misia ma na ząbkach kamień i chcieliby go usunąć.
  15. Zaglądam, ale co tu pisać. Patrzę na te zdjęcia i coś dusi w gardle. Zdrowiej Kruszynko!
  16. Noc w miarę spokojna. Maluszek trochę biegał, popiskiwał (jak zgasilam swiatlo), ale w końcu zasnął i to nie na mojej głowie, waląc we mnie co chwilę łapkami - jak wczoraj... Na spacerach biega jak szalony z nosem przy ziemi, lize trawę. ..w domu nadal uparcie szuka wyjścia, drapie w drzwi. Nasluchuje dobiegajacych dźwięków, jak tylko uslyszy szczekanie, skomli, wyje i tez szczeka. Nadal nie moge oddalic sie od drzwi, bo albo za moment albo od razu rozpaczliwie ujada. Próbuje co jakis czas go zostawiać i zaraz wracam, by nauczył się spokojnie czekać, ale rzadko kiedy udaje mi sie zdarzyć wejść, zanim się nie rozszczeka i pochwalić go, ze był grzeczny... Niestety w końcu będę musiała wyjść i zostanie sam . Oby tylko nie szczekal i nie wył przez ten cały czas... Do weta idziemy na 16.
  17. Dobrze Basiu, niech tak będzie, dziękuję! Do weta biegniemy jutro na 16. Mam nadzieje, ze wet będzie, no i ze malucha ciachnie...
  18. A jednak nie pomogę.. Iza, Bezunia - przepraszam.
  19. Jednak się pomyliłam. Nie 240, tylko 140 zl zostało z pieniędzy dla Misi. Wkleję rozliczenie z 26 lipca: Zaplacilam za ostatnie badania 110zl. Fakturę mam otrzymać w sobotę. Zatem rozliczenie portfela Misi wygląda teraz tak: Z wpłat na Misie, na konto, mam 390 zł. Plus 200 zl od przyszłych Opiekunów. Razem: 590 zl. Wydałam na badania, leki i leczenie 340 zl. (Faktura za usg i badania kału - 150 zl, Faktura za 3 wizyty plus badanie krwi - 130 zl, Kreon 60 zl (w zaokrągleniu...)). Zostało 250 zl. Za wczorajsze badania (25.07.) odejmuje 110 zł i zostaje 140 zl. Basiu, napisz proszę, co robimy z tymi pieniędzmi.
  20. Jasne, zaraz napiszę. Maluch jakby sie uspokoil. Nawet trochę pospalismy... Rozmawiałam z Panią Kasia (od Misi) i podczas rozmowy Oskarek wskoczyl na parapet i zaraz zaskoczył, zrzucając metalowa ozdobę. Gdyby okno było otwarte... Do niedawna jedynie podrygiwal oparty łapkami o parapet, nie sądziłam ze uda mu się wskoczyć... Misia swoich Państwa pięknie przywitała, cieszyła się, tulila. W tym tygodniu chyba znowu się spotkamy, bo przyjadą z nia do weta, który ja leczył, by podjął decyzję o szczepieniach. Nie wiem co w sytuacji, jesli Misia była już szczepiona w tym roku na wirusowki. Czy ponowne szczepienie niczym nie grozi? Jeszcze dodam, ze Pani Kasia nie chce od nas na ten cel żadnych pieniędzy. Mówi, by przeznaczyć je np. na potrzeby pieska, który teraz jest u mnie. Czy wszyscy darczyńcy, którzy wplacali na misie, wyrażają na to zgodę? Stan konta Misi, to 240 zł. - jeszcze sprawdzę, bo pisze z pamięci, a ta mi czasem płata figle. Gdyby do tego dodać Twoje Basiu wczorajsze 50 zl, to Oskarek miałby 290zl. Zaraz cofnie się kilka stron i sprawdzę, czy dobrze pamietam.
  21. Drogie Ciocie, teraz napisze krótko (żeby nie narzekac). Maluch pilnie wymaga kastracji. Zwietrzyl sunie z cieczka i po prostu szaleje. Chce za wszelką cenę wyjść z domu. Skacze na parapety, drapie do drzwi, skomli, szczeka, nawet wyje. Do tego ma lek separacyjny, już od rana mam problem, by wyjść 2 kroki za drzwi. Poza tym jest słodki, kochany (choc nie słucha nic A nic), laduje się na kolana, przytula. Ma apetyt i dobrze, bo to też chudzinka... Teraz przysnał, oczywiście, przytulony, z główką na mych kolanach, wiec mogę pisać. Bo jak nie śpi, to jest bardzo absorbujacy. Najgorzej, ze muszę go jutro już zostawić samego, bardzo się tego boje. Właściwie to już dzisiaj miałam iść na zakupy, bo nie sądziłam ze tak szybko wrócę do domu i nie mam prawie nic. Wczoraj musialam sie od Misi ewakuować, bo chłopak co chwilę posikiwał. A przeciez nie byłam u siebie. W domu byliśmy przed północą a maluch pół nocy skakał po mnie, kompletnie nie reagował na żadne polecenia, no i jestem dziś mało co żywa... Ale - mam nadzieje, ze piesek z czasem się uspokoi. Tak myślę,ze przyczyną jego zwrotu nie było żadne uczulenie u dziecka. Bo prawdopodobnie tak samo zachowywał się u nich. Niestety, musiałam odmówić przyjęcia Bezuni. Bo ten malutki szatanek, to dla mnie wystarczające wyzwanie... Ciocia Kiyoshi na szczescie wszystko rozumie, choć i tak strasznie mi przykro, ze tak sie stało.
×
×
  • Create New...