-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Zapytam Anulko. Dziękuję za przypomnienie!
-
Misiunia pozdrawia Ciocie!!! Niebawem śliczny chudzielec zmieni gabaryty, bo apetyt dopisuje. Mam wrażenie, ze już wygląda lepiej, niż te 8 dni temu. Ale to jeszcze chudzinka straszna. Jednak właściwa dieta plus Kreon robią swoje i (odpukac!!!), kupole już są prawie normalne. Prawie, bo kolor jeszcze taki niezbyt...za jasny, za żółty. Pewnie to jest juz kwestia czasu. Od kilku dni zauważyłam też rysę na idealnym dotąd wizerunku suni. Nie lubi piesków. Niby macha ogonkiem, ale za chwile przypuszcza atak. Nie zawsze tak jest, ale jednak często. Lepiej traktuje suczki. Pani Kasia juz o tym wie, dziś rozmawiałyśmy, mówiła też, ze planują iść z Misia na szkolenia - naukę takich podstawowych zasad wlasciwego psiego zachowania. A my tymczasem planujemy iść jutro do weta na ściągnięcie szwów. Znowu Misiaczek będzie biedny, ale co zrobić. ..
-
Również witam pięknie Ciocie malagos:) Czytałam wcześniej wątek Majeczki, ale przez wyjazd miałam spore zaległości. Teraz już je nadrobilam. Zgadzam się, Majeczka to także II (Istota Idealna). Tak z urody jak i charakteru. Gdybym mogła, nie oddalabym tego Cudeńka nikomu, tak, jak Loni... Na szczęście "moja" będzie miała super kochajacy, mądry i ciepły domek, wiec jest łatwiej. Czego i Majeczce i Tobie życzę...A najlepiej, żeby Majeczka została u Was...
-
Bardzo serdecznie raz jeszcze dziękuję za chęć pomocy. Nawet nie chęc, tylko natychmiastowe dzialanie... Dobrze, ze udało się z przekierowaniem przesyłki. Serdeczności!!!
-
Kolejny raport i dobre wiesci. Wszystkie sprawy związane z poranną toaletą - na piątkę z plusem! Swoją porcję piersi z kurczaka z ryżem i marchewka (i Kreonem) zjadla z apetytem. Potem asystowala nam przy sniadaniu. Musimy być twarde, bo choc Misia siedzi grzeczniutko, nie skacze, nie szczeka, to wyraźnie czeka na poczęstunek. A tu niestety, figa z makiem, nie może dostać niczego. Na nic słodkie minki, machanie ogonkiem, nawet dotykanie noskiem i tracanie łapką. Przekochana jest i przeslodka. Nie jest natarczywa, nie obraża się też, jak nic nie dostanie. Wszystko przyjmuje z anielskim spokojem, zrozumieniem i cała sobą pokazuje, ze nas i tak kocha. Córka, podczas pieszczot, troszkę ją delikatnie tarmosila, na co Misia odwzajemniala sie, łapała ją (delikatnie!!!) ząbkami, udając "złego psa". Ona jest tak cudowna, ze wprost brakuje slow. Nie wiedzialam, ze istnieja takie cuda. Jest Istotą idealną.
-
Ciociu ewu, Jesteś niesamowita! Ratujesz kolejne psie życie. Brak słów, by wyrazić podziw i wdzięczność. Mam nadzieję, ze kiedyś będę mogła Cię poznać, usciskac... A Misia na popołudniowych spacerach zrobiła dwukrotnie koopke i... jest dobrze!!!! Jestem szczęśliwa, choć może to za wcześnie na fanfary i ogłaszanie zwycięstwa nad chorobą. Bo jeszcze trzeba powalczyć z kokcydioza. Ale to juz nie ten sam pies. Inne zachowanie, inny chód, dobry apetyt, ciekawość, obszczekiwanie kolegów, obrona domu (szczeka!!!). To wszystko daje nadzieje, ze Misia jest na dobrej drodze do odzyskania zdrowia. Jak przypomnę sobie Misie sprzed tygodnia...walkę, by cokolwiek zjadla, jak powolutku chodzila, albo stała w miejscu, te biegunkowe kupki, jej apatie...myślałam też, ze ona chyba jest głucha, bo zupelnie nie reagowala na głos. Jedynie machaniem ogonka pokazywała, ze ma do nas zaufanie. I dopiero teraz, kiedy zachowuje się już normalnie, uświadomiłam sobie, w jak ciężkim była już stanie.
-
Dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie!
-
Wspaniale, ze skończyła się jego udręką i prawdziwie pieskie życie. Teraz będzie już tylko dobrze i normalnie. Gucio jest śliczny, oby szybko ktoś bo pokochał.
-
Tak zrobię, jesli trafia do mnie. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!
-
Tak, Dziewczyny już w domu. Misia jest niesamowita. Potrafiła z radością, podniesionym wysoko ogonkiem iść na przechadzke z mężem Asi. Nawet nie obejrzała się za córką!!!! Kiedy zostały odwiezione pod dom i zorientowala się, ze Pan odjedzie, nie chciala iść z corka. Zrobiła w tył zwrot i do samochodu. Pan jeszcze uchylił drzwi i Misia chciała wskoczyć Mu na kolana... po porcji glaskow została zabrana do domu. Fajne było to, ze na początku poinformowalysmy Ich, ze Misia kobiety akceptuje ale na mężczyzn szczeka, boi się, itp. Za każdym razem, kiedy Misia adorowala męża Asi, mowil: "rzeczywiście, bardzo nieufna do mężczyzn..." Szkoda, ze tak nie pokochała od pierwszej chwili Swojego przyszłego Opiekuna, ale wszystko przed nią!
-
Dostałam od przyszłych Opiekunów Misi 200 zł !!!
-
-
Super!!!!! Dzięki przeogromne!!!! Czyli, Innym domkom juz dziekujemy? Bo Pani zainteresowana Misia będzie chyba jeszcze dzwonić... Czekam w napieciu na powrót moich dziewczyn i relacji córki ze spotkania z Panem Wojtkiem. Mam nadzieję, na rychłe powitanie Domku Misi na Dogo. Wdzięczna jestem za ta sugestię, miałam o tym wspomnieć, ale....skleroza i emocje....wciąż zapomniałam.
-
Potwierdzam wpłatę 100zł od Anuli! Dziękuję pięknie i zaraz pisze PW. Razem wpłynęło już dla Misi 370 zl !!!! Ciocie, Jesteście niesamowite!!!! Bardzo dziękuję!!!! Zaraz bede wklejać fakturę (za usg i robale) i paragon za Kreon. Fakturę od weta, za wizyty i badanie krwi, mam mieć w przyszłym tygodniu.
-
Dzis rano była wielka radość, bo po raz pierwszy Misia zrobiła normalną koo!!!!!! Nie miałam zastrzeżeń, może poza barwą, bo mogłaby być ciemniejsza... Ma apetyt, choć nie jest tak, ze zje każdą ilość i nie ma dość. W którymś momencie przestaje jeść, potem znowu apetyt wraca. Dziś już zjadła 4 razy, jakby wiedziała, ze musi jeść często, nieduże porcje. Mężczyźni mają u Niej "przechlapane". Na szczęście kiedy się ja ignoruje i zachowuje spokojnie, sama podchodzi i po chwili jest ok. Na szczęście Pana Wojtka juz na drugim spotkaniu potraktowała przyjaźnie, bez warkolenia, kulenia się, szczekania. Ale dziś tak miło i fajnie potraktowała nieznanego faceta, ze jak to się mówi, byłam w szoku. Do córki przyjechala koleżanka z TZem. Stali jeszcze przy aucie, kiedy wyszlam z Misia na spacer. Misia bardzo nie lubi, kiedy się z córką rozdzielamy, która z nas by nie odchodziła, ciągnie za nia, opiera sie z calych sil, trzeba ja brac na ręce. Teraz też nie chciała iść ze mną, tylko ciągnęła do nich. Ale, gdy podeszłam raz jeszcze (bo wcześniej przywitalismy sie), to okazało się ze Misia nie idzie ani do córki, ani do Asi, tylko do tego faceta... Macha ogonkiem i jest szczęśliwa. Pan zaproponował, ze może zatem Misia pojedzie z nimi na spacer. No i sprzedałem Im Sunie. Zaraz potem zadzwonił Pan Wojtek z pytaniem, czy mógłby przyjechać i zobaczyć Misie. Pech chce, ze pozniejsza pora Mu nie odpowiada, bo jest przed dluzszym wyjazdem. No wiec dzwonilam do corki, by dowiedziec sie, gdzie są, a potem do P. Wojtka, by dac na nich namiary. Takie to dziś mamy przygody... Wizyta PA ponoć wypadła dobrze, czekamy na relacje Poker, a przy okazji jeszcze raz serdeczne podziękowania dla Cioci, za jak zawsze niezawodna pomoc.!
-
Ciocia Cancer przysłała dla Misi 50 zł! Od Ewu zaś dostaliśmy 100zl Kochane!!! Dziękuję serdecznie!
-
Ciocie drogie, nie wiem teraz co zrobić, by żadnej z Was nie urazić. Ewo Marto - kochana, bardzo jestem wdzięczna za tak wielką pomoc. Wierzę, ze tą karmą jest dla tak chorych piesków właściwą i dobra. Ale, jeśli można również podawać kurczaka/indyka z ryżem i warzywami, a pieski wolą takie jedzonko, to raczej wolałabym też im to gotowane w domu podawać. Szkoda, ze nie miałam wcześniej możliwości, by to napisać. Tak jeszcze myślę, ze może Opiekunowie Misi woleliby podawać jej puszki, może kupiliby je po prostu albo też trzymali w rezerwie. Zobaczymy, jak to będzie, jednak nie chciałabym, byś Ciociu myślała, ze pomoc Twoja odtracam. No i żeby ten dar serca się nie zmarnował, jeśli Misia będzie jadła gotowane. Aniu, dziękuję za przekazanie tego, o co prosiłam. Życzę Ci udanego odpoczynku, byś naprawdę porządnie odpoczela od wszystkich spraw. Anulko, dziękuję serdecznie za rady i pieniądze za usg i na Amyladol. Tylko -i tu znowu jestem w kropce- kupilam juz Kreon, czy jeszcze do tego można dawać Amyladol? Kreon kosztował 60zł, na receptę.Jest tego 50 tabletek na 50 dni. Zalezalo mi, by podac Misi te enzymy jak najszybciej, wet potwierdził, ze to konieczne. Tego Kreonu już do apteki nie oddam. Więc może niech już Misia go bierze. Robiła pod wieczór kupkę i była ona znacznie lepsza. Chyba wlasciwa dieta plus Enzymy daly taka poprawę !!! Apetyt ma też prawie normalny. Po prostu chce jesc i je wszystko, tzn. chude mięso wymieszane z marchewką i ryżem. Oblizuje mi palce, zbiera to, co wypadnie na podloge... Ciocie , napiszcie proszę, co teraz zrobić z karmą puszkowa, ktora lada dzień przyjdzie i z Kreonem. Bardzo jeszcze raz dziękuję wszystkim za wszelką pomoc i każdy wpis. Tyska, witam Cię szczególnie serdecznie, bo od tylu lat czytam Twoje wpisy na różnych wątkach i jestem pełna podziwu, zwłaszcza, ze pomagasz tak aktywnie i mądrze już od wielu lat, a Jesteś młodziutka Osoba. Alaskan malamutte, dwbem - witajcie kochane, dziekuje za każdą radę i proszę, bądźcie z nami.
-
Na kokcydie wet na razie nie podał leku. Najpierw Misia musi się wzmocnić, bo to bardzo silny srodek i biegunka byłaby wówczas nie do opanowania.
-
Usg powtórzone - niestety, Pani doktor nie udało się trzustki zlokalizować. Z tych samych powodów, nie mówiła nic o trzustce przy pierwszym badaniu. Potem poszłyśmy do naszego weta, przekazać te wiadomości i On uważa, ze restrykcyjna dieta plus Kreon powinny sprawić ze Misia wyzdrowieje. Od dziś, Misia je już chude mięso z ryżem i marchewka, kupiłam też już i podałam Kreon. Do tego mam dla niej od weta probiotyk na odtworzenie dobrej flory bakteryjnej. Fakturę za badania kału i usg już mam. Jak tylko wróciłam do domu, zadzwonił Pan Wojtek, potem Pani Kasia, i nadal deklarują chęć adopcji Misi. Jednak mają trochę obaw, głównie o to, czy tak chory pies może zostawać po 7 godzin w domu sam, wiec podałam telefony do obu lecznic, by Państwo porozmawiali z lekarzami, bo moze moje zapewnienia, ze sunia wyjdzie z tego itp, nie są tak przekonujące. W każdym razie wizyta Pa nadal aktualna! Jak sobie coś przypomnę, to napiszę.
-
Jestesmy z Misia w gabinecie. Pani dr powtórzy usg wcześniej trzustka była niewidoczna. Musimy jednak czekać i to ponad godzinę, bo są inni pacjenci. Za to badanie nic nie zapłacę. Acha, Pani dr powiedziała, ze raz jeszcze przegladala próbki kału Misi i znalazła 1 jajo kokcydia.
-
Też jestem wdzięczna Wam kochane, Ciocie za zainteresowanie i wszelkie rady! Nie pisze już do każdej z osobna, cytując Jej wypowiedź, bo dla mnie pisanie na tabletecie jest mocno wkurzajace i zabiera mnóstwo czasu, który wole (i musze) inaczej spozytkowac, zwlaszcza teraz. Nie ma zdania, by nie byla przekreconego wyrazu, dotkne cos przypadkiem, juz said klopoty, no właśnie już zmienił język na angielski. Chętnie trzasnela bym nim o podłogę, bo gdy się spu iesze, jest to mocno denerwujące. Więc proszę o zrozumienie ze czasem pisze zdawkowo i do wszystkich ogólnie. Dodam też, ze są to moje ostatnie dni z Córcia, która wylatuje już w poniedziałek, a właśnie te ostatnie dni to tylko skupiam się na Misi, jej poświęcam prawie cały czas. Oczywiście Córka wszystko rozumie i we wszystkim pomaga, bo tak samo kocha te Stwory.
-
Melduję, ze mam już na koncie wpłaty od Cioci Anicy 70 zł, Elik 20 zł i Poker 50 zł. Wraz z Misia pięknie dziękujemy!!!!
-
Corka juz pobiegla po piers z indyka. Misia jeszcze rano zjadla skrzydelko (niestety, ze skora, bo nie wiedzialam, ze Jej nie wolno tluszczu...), byla bardzo glodna. Na spacerze juz trudno mi za nia nadazyc, wystarczy, ze idzie szybkim kroczkiem, to juz muszę prawie biec. Była też kupa, oczywiście nieladna, Ale to juz nie jest jak woda, która rozlewa się w kałuże, tylko taki bardziej uformowany, konsystencji, powiedzmy budyniu, kopczyk. Acha, Misia nie wymiotuje.
-
Poker, zadzwonie do tych ludzi ale najpierw chce widzieć się z wetem, który leczył Misie, dowiedzieć się, jak On to widzi, żeby móc przekazać Im już konkretne informacje. Wet będzie w gabinecie od 16, wiec dopiero po południu dam znać, czy Państwo dalej chcą Misie adoptować. Jeszcze zanim pójdę do weta, udam sie do wetki, która robiła usg i albo niech sobie przypomni, jak wyglądała trzustka, albo niech badanie powtórzy. Bo ani słowa o trzustce nie rzekła, choć pytałam. A to teraz jest tak ważne. Nie chciałabym dzwonić do Nich teraz, kiedy mowilabym, ze "są podejrzenia...", "być może...", itp. Tylko już konkrety.
-
Ciociu Anulko, za usg zapłaciłam 80zl. Ciociu Poker, wczoraj wyslalam nr konta, czy wiadomosc nie doszla? Badanie kału na pasozyty - 20zł, test na lamblie 50. Razem 150zl. Natomiast badanie krwi kosztowało 75 zł. Misia je tyle, ile ma ochotę. Raz mniej, raz więcej. Kiedy tylko chce - dostaje - dokąd chce jesc. Wcześniej ryżu ani marchewki nie tknela, cieszylam się, gdy zjadła odrobinę mięsa. Teraz, kiedy jest podejrzenie zap. trzustki dietę pewnie trzeba bedzie zmienić...? No i pewnie będzie musiała brac leki. Ale czemu przy robieniu usg, nic nie wzbudziło niepokoju Pani doktor? Pytałam jak wygląda trzustka, ale chyba tego nie usłyszała...mówiła o innych narzadach. Misia tak ładnie już je, ze mam nadzieje, ze wszystko będzie dobrze, bo przeciez nadal zle by sie czuła. .. Anulko, zaraz wysle nr konta. Dziękuję serdecznie za serce dla Misi. Tobie i wszystkim Ciociom! Za troskę i wszystkie rady oraz obecność na wątku. Nie mam faktury za usg i pasozyty, bo nie wzięłam danych fundacji. Jutro tam podejde. Postaram się też o fakturę od doktora, za badanie krwi i wcześniejsze wizyty. Jak dotąd cały koszt leczenia i diagnostyki, to 115 + 150 czyli 265 zł. Najważniejsze jednak, by sunia wróciła do sił i odzyskała zdrowie.