-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Najwyższy czas zakończyć ta wielka ucieczke, Nadziejko! Dołączam z kciukami i mocno wierzę, ze teraz juz sie uda. Oskarkowi trudno zrobić zdjęcia. Jak tylko ustawie tableta, od razu glowka w bok, na dół, odwraca się, wszystko, byle nie patrzeć na wprost. Zrobiłam mu dziś nad Odrą kilka zdjęć (wyszły takie sobie), mnóstwo jest oczywiście do wyrzucenia, ale teraz chciałam kilka pokazać i nic z tego. Znowu pojawia się komunikat, ze operacja przesłania zdjęć nie powiodła się. O, widzę, ze może jedno się przeslizgnie...
-
Sonia - znalzła przystań na stare lata:):) - dziękujemy
Figunia replied to Szira's topic in Już w nowym domu
Ewuniu, jak milo, ze przyszlas pozegnac Sonie... Dobrze, ze Jesteś znowu z nami! -
-
Tysiu, skopiowalam tekst ogłoszenia, które zrobiła Oskarkowi Ciocia Kulfoniasty: Oskarek ma około 1,5 roku i waży około 7 kg.Jest wykastrowany, odrobaczony i zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. Piesek zachowuje czystość w domu. Kocha wszystkich ludzi, pieski też - z każdym chciałby się bawić – to słodziak i straszny z niego przytulak.Potrzebny najlepszy domek - kochający i wyrozumiały - żeby go trochę wymęczyć zabawą, spacerami, ale też przytulać, pieścić, bo on to uwielbia. Pieszczoch - musi być blisko człowieka, najlepiej na kolanach, potrafi też znienacka "rzucić się w ramiona" - jak ma na to ochotę. Jak każdy młody psiak ma niespożyte pokłady energii – dlatego potrzebuje domu, który mu zapewni dużo ruchu i zabawy, ale też będzie konsekwentny i nauczy, co mu wolno – a czego nie.Bardzo wesoły, pozytywnie nastawiony do życia Psiaczek. Może byłoby warto zamieścić jeszcze taka informacje, ze Oskarek w domu w ogole nie szczeka. Ludzie chodzą po korytarzu, a On ma to w nosie. Owszem szczeknie czasem (taki wyraz bezsilnej rozpaczy), gdy coś jem i się nie chce podzielić...lub zbyt długo czeka na miskę, bo coś tam jeszcze kroję, lub dmucham,bo zbyt ciepłe. Stróż z niego żaden. Ale dla niektórych ludzi, to spora zaleta.
-
Możliwe, ze pisałaś, to przepraszam. Wcześniej drazylam ten temat przy Misi... Dziękuję za odpowiedź, jutro wyśle tam fakturę. Oby udalo się złapać sunie! A Eklerek to wypisz wymaluj Oskarek!. Ani chybi bracia! Oby już i w Oskarku ktoś się tak zakochał!!!
-
Mnie też się wydaje, ze lokatora nie można wyrzucic tak sobie, na bruk. Oby Pani szybko uzyskała pomoc, bo zapewne jest dobrym Człowiekiem, no i zima idzie... Gdyby jacyś madrzy ludzie Nią pokierowali, pomogli - uratowane zostałyby aż dwie Istoty. Trzymam za to kciuki! Basiu, mam pytanie, z ktorym noszę się jak kura z jajem, bo wciąż tu coś smutnego sie dzieje i nie chce zawracać głowy prywatą. Ale w końcu dziś spytam, bo może czas tu jest ważny. Otóż mam już fakturę od weta za kastrację Oskarka. Chyba wreszcie jest wszystko napisane jak trzeba. Co z Nia zrobić, czy mam ja Tobie wysłać? I drugie pytanie, czy szczepic Oskarka na wirusowki? Wsiąść ten cały zestaw, bodaj na 7 chorób? Oczywiście za parę dni, bo jeszcze może być osłabiony po chorobie i antybiotykach. Tu juz lekarz zdecyduje, kiedy można go szczepic. Tylko, tak jak w przypadku Misi martwię się, co jeśli on był szczepiony zanim trafił do schronu...
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Figunia replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Zagladam do Grzesia z kciukami. -
Sama prawda Elu, ale chciałoby się więcej... I żeby tych biedaków tak nie przybywało, bo wciąż ta nasza pomoc, to kropla w morzu potrzeb.
-
Basia pewnie zapomniała podać Swój telefon. Za dużo spraw ma na głowie....wcale się nie dziwię. Czyli nadal jest podany mój - niestety, nikt nie dzwoni. Ale jednak ludzie interesują się Oskarkiem, skoro jest tyle odkryć. Jest wiec nadzieja, ze ktoś to wybierze. Jeszcze raz dziękuję za pomoc dla Oskarka! !!!
-
Myślę, ze trafiliby do innej Cioci. Moze wlasnie do Pokerkowej....? ;)
-
Dobrze, ze akurat im moglam pomóc. Przez cały rok zwykle jeden pies...w tym roku wyjątkowo dwa - cała moja pomoc...
-
Tyle tych biedactw, ze można się załamać. Żebym choć mogła bardziej pomagać...
-
Sonia - znalzła przystań na stare lata:):) - dziękujemy
Figunia replied to Szira's topic in Już w nowym domu
Wczoraj dostałam wiadomość od Opiekunów Soni, taka najgorsza, najsmutniejsza... Wkleję ja. Dzień dobry, Niestety tym razem nie mamy już dobrych wieści. W zeszły piątek 08.09.2017 po prawie czterech wspólnie spędzonych latach odeszła od nas Sonia... Jej stan pogorszył się bardzo nagle. We wtorek zabraliśmy ją do weterynarza i w trakcie badań okazało się, że Sonia ma wielkiego guza na wątrobie wielkości 10*7cm, który spowodował zapalenie trzustki, wątroby oraz dróg żółciowych i uciskał na inne narządy wewnętrzne. Sonia z dnia na dzień czuła się coraz gorzej, nie potrafiła wstać bez pomocy, nie spała w nocy. Dostawała kroplówki i masę zastrzyków przeciwbólowych, przeciwzapalnych, itp. W związku z opinią lekarzy, że jej stan jest beznadziejny, a pies mocno cierpi (bo zapalenie trzustki jest bardzo bolesne) podjęliśmy decyzję, że nie będziemy już przedłużać jej cierpienia... Ciężko nam się pogodzić z tą stratą po tych kilku latach i mimo, że mamy jeszcze Spika i Lili, to w naszym domu jest teraz ogromna pustka... W załączniku przesyłamy jeszcze kilka zdjęć Soni. Pozdrawiamy, Magda i Mateusz Żegnaj kochana sunieczko. I do zobaczenia! -
Wracam jeszcze raz do finansów, bo przypomniałam sobie o tym, ze wraz z Oskarkiem, dostałam od Ciebie Basiu, 50 złotych!!!! Głupio mi ,ze o tym zapomniałam ! Basiu, dlaczego nie skorygowalas moich rozliczeń??? !! Zatem Oskarek na dzień dzisiejszy, dysponuje kwotą 150 zl. A do maleńkiej laciatej suni już zagladnelam Elu. Tylko, co tu pisać. Ale wierzę, ze szybko znajdzie dobry domek, najlepszy.
-
Sprawdziłam finanse (str.345 )i po Misi zostało dla Oskarka 140 zl. Wydalam na leczenie 40 zl i jeśli na tym się zakończy, to zostanie równa "stowka". Czyli byłoby na wirusowki.
-
Dziękuję, chyba mogę już napisać, ze mamy się lepiej. Byliśmy też u doktora i boczki Oskarka znowu były klute... Tym razem panikowal i płakał... Na jutro i środę dostałam tabletki, a w czwartek znowu mamy się d oktorowi pokazać. Gardziolko już wygląda lepiej, zresztą ze jest poprawa, to widać i słychać. Choć kaszel jeszcze trochę męczy pieska, ale to już bez porównania z tym, co bylo w sobotę. Zapłaciłam znowu 20 zl. Muszę odnaleźć stronę z rozliczeniem finansów i je zaktualizować. Mam pytanie do Ciebie Basiu, czy zaszczepić Oskarka na wirusowki? Oczywiście, jak już będzie można. Boję się, ze nie ma tych szczepień (jak Misia). A moze coś wiadomo na ten temat ? Książeczki Oskarka nie mam, doktor zapisuje na kartce podawane leki.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Figunia replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Zaglądam i ja do Maluszka i przykro mi, ze nie moge pomoc. Oby ta pomoc jednak dla Niego nadeszła jak najszybciej. -
To bierzemy się z Oskarkiem w garść i walczymy sami... :) Jeszcze czasem maluch kaszle, ale to już nie jest to, co bylo. Odkąd dostał te zastrzyki, ani razu nie zwrócił. Broi już, bawi się pluszakiem, domaga jedzenia. Ale cicho sza, żeby czasem nie cieszyć się zbyt wcześnie...
-
Kochane, mam jeszcze pieniądze! Przecież została kasą po Misi. Basiu kochana, zajmij się Gośćmi i w ogóle mną się nie przejmuj. Elik, Tobie też kochana, bardzo dziekuje, ale na razie poza DS dla kawalera i lepszym zdrowiem, nic nam nie trzeba!
-
Nie, nie mam Basiu, musze wszystko kupic. Ale tymczasem dałam Oskarowi kilka owoców żurawiny w chlebku z pasztetem. To lepsze, bo naturalne. Na szczescie mam troche suszonej zurawiny, oczywiscie sam owoc, bez zadnych dodatków cukru czy oleju.
-
Oskarek ma zapalenie gardła. Całe gardło bardzo czerwone (słowa doktora). Temp. 38.6, płuca i oskrzela czyste, tchawica też ok. Tylko to gardło. Doktor mowi, ze to bakteryjne zapalenie i potwierdził, ze jest jakaś epidemia, bo "prawie każdy pacjent ma te objawy". Oskar dostał zastrzyki, mam kupić rutinoscorbin i syrop prawoslazowy. Jutro mamy znowu przyjść na zastrzyk, potem dostanę leki do domu. Zaplacilam 20 zlotych. Ten lekarz jest po prostu niesamowity. Nie dość, ze to niedziela i nie przyjmuje pacjentów, nie odmówił pomocy, zbadał psa rzetelnie, dał leki i nie chciał policzyć extra za dzień świąteczny, jak Go o to prosilam. Rzekl tylko: "niech pani nie zartuje" i ze 100zl wydal mi 80. A Oskarek jeszcze pokaszluje, ale dużo słabiej i nie zwraca już. Prosił też o jedzenie. Teraz spał, właśnie się budzi i chyba chce mnie zepchnąć z tapczanu. Wcisnął się za moje plecy i spycha konczynami. Taka to wdzięczność. ..
-
Czyli nie mogę mu pomoc. Dopiero jutro. Na szczęście teraz śpi. Oby wytrzymał do jutra. Właśnie zbudzil się i pokaszluje...