Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Poker, nie wiem, kto wysłał mi tego maila. Nie było podpisu. Może Żona Jurka a może Jego Syn. Wysłany 19 marca a przeczytałam go na drugi dzień.
  2. Niestety, miałam tylko kontakt z Jurkiem. Już jest chyba po pogrzebie. W necie wyświetliła mi się informacja, że osoba o tym imieniu i nazwisku, została pochowana 14 marca na cmentarzu kielczowskim, na Psim Polu. Ostatni list miałam od Jurka 8 marca, więc to by się zgadzało. I rejon też.
  3. Taką wiadomość dostałam wczoraj: Z wielkim bólem zawiadamiam że Jurek nie żyje zator płucny. Mnóstwo zwierząt, psów, kotów, ptaków straciło wielkiego Przyjaciela. Ja też.
  4. Dziękuję Elu za zaproszenie. Wyślę cegiełkę. Pozdrawiam.
  5. Odpowiem za Jurka, byś zbyt długo Elu, nie czekała Pchełka, to koteczka, cudowna i kochana oczywiście:)
  6. Anulko, bardzo współczuję utraty Przyjaciela. Miki, śliczny, mądry pekineczek, miał wspaniały Dom, najlepszych Opiekunów. Szkoda, bardzo szkoda... Choć "znałam" go tylko ze zdjęć, to bardzo go polubilam. Wydal mi sie wyjatkowym pieskiem. Mądrym i charakternym w tym dobrym znaczeniu. Żegnaj Mikusiu.
  7. Eluniu kochana, dziękuję za tak piękne powitanie. Melduję też, ze przelewy juz zrobione. Pozdrawiam serdecznie.
  8. Elu, wyślę "cosik" Finusiowi, tylko dane do przelewu poproszę. I od razu poproszę też o numery kont do przelewów dla Odisia i kotkow Alvenki. Pozdrowienia
  9. Też dołożę cegiełkę psiaczkom. Poproszę nr konta.
  10. Z góry zgadzam się na każdą opcję. Tych biedaków w potrzebie jest tak dużo...
  11. Poprosze dane do przelewu, trzeba pomóc Amberkowi (i Sue)
  12. Poproszę numer konta do przelewu, też dołożę "cegiełkę "
  13. Chciałam spytać na PW, ale jest info, ze nie można wysłać wiadomości, wiec spytam tutaj. Czy dotarła moja wpłata dla Samby z 27 stycznia (200zl). Stale zapominam o to spytać, bo choć przeczesywalam wątek, to nie udało mi sie znaleźć potwierdzenia.
  14. Chyba z karmieniem Lucusia królikiem gotowanym na obiadek oraz suchą karmą z królikiem na śniadanko i kolację to był strzał w dziesiątkę - oby nie zapeszyć ! -ale już po 3 dniach Lucuś się nie drapie i zaczynają Mu te punktowe wyłysienia zarastać.Oby to się dalej sprawdziło to dla Jego zdrowia jestem gotów ponieść każdą cenę.Wczoraj wsparłem też bazarek dla Sierotek Violki,ale oczywiście jak zwykle wykupiłem wirtualne serduszka,bo mnie do szczęścia nic więcej nie potrzeba oprócz zdrowego i szczęśliwego Lucusia !
  15. U mnie wszystko obraca się wokół Lucusia- byliśmy na kolejnej kontroli,bo te drobne wyłysienia mi nie dają spokoju,chociaż już powoli zarastają! Teraz od 2 dni ma wyłączone z menu nawet mięso wieprzowe ,a włączony jest gotowany królik jako najmniej alergizujący i chudy a także wysokiej jakości karma odchudzająca sucha z królikiem ! Lucuś zjada wszystko z wielkim apetytem,bo królika świeżego kupiłem w Lidlu i ugotowałem z warzywami.Podzieliłem na 3 porcje do gotowania,bo z reguły waga jego jest ok,1,5 kg. Teraz zobaczymy jakie będą efekty zdrowotne bo to dla mnie jest najważniejsze.Teraz Lucuś leży obok mnie po spacerku,najedzony i rozbraja pluszowego reniferka !
  16. Czas tak szybko biegnie ! Dzisiaj mija 10 miesięcy odkąd Lucuniek jest z Nami ! Jak bardzo zmieniło się Jego życie po tylu latach w schronisku bez wolontariatu,spacerków z podłym substytutem jedzenia.Teraz wiedzie szczęśliwe życie-wczoraj byliśmy na kontroli u Naszej Pani Doktor z Jego skórną alergią - dostał super szampon za 50 zł,by skóra się leczyła i by Go nic nie swędziało- taką kąpiel powtórzymy za tydzień-tak 4-5 razy, no i musimy serdelka odchudzać,bo znowu jest po zimie "ponadnormatywny".Pomimo,że zaliczamy 3 spacerki ponad godzinne dziennie to jednak ma inklinacje do tycia.A Lucuś był na wizycie bardzo grzeczny i Pani Doktor mówiła ,że jest bardzo wesoły,szczęśliwy i wpatrzony we mnie jak w obrazek.Mówiłem Jej,że dlatego,że w domu jest naszym "oczkiem w głowie " i Numerem 1 !Całe nasze życie kręci się wokół Niego ! Pozostały Mu częściowo nawyki schroniskowe -lubi wylegiwać się w ciepełku na swoim posłaniu i nieraz poliże przednie łapki. Trasę spacerową ma wytyczoną na ponad godzinę i każde jej wydłużenie ignoruje i zawraca do domu-taki ukochany aparat.Oby tylko był zdrowy,bo po tych schroniskowych przejściach może być różnie,ale badania kompleksowe krwi nic nie wykazują.Pani doktor powiedziała,że może okresowo reagować na alergeny w trawach-no ale jest pod stałym nadzorem i od razu będziemy działać ! Przy okazji tradycyjnie wspomogliśmy finasowo do puszki biedulki bezdomniaki.Tyle wieści z Wrocławia-przytulaśki- Jurek. Ps. na razie Lusia jeszcze domu nie znalazła,ale cały czas myślę,że taka śliczna sunia znajdzie szybko kochającego Opiekuna i nowy dom.Z całego serca Jej tego życzę !Wczoraj przez przypadek połączyłem się z miłą Panią,do której Lucuś trafił z Zamościa na tymczas-opowiedziałem Jej o Lucusiu jak sobie teraz żyje-bardzo się ucieszyła i przekazała mi,że śledzi na bieżąco wątek Lucjusza na Dogomanii !
  17. Lucuś czuje się dobrze,ma apetyt,spędzamy dużo czasu na spacerkach-uwielbia ten teren ogródków działkowych,gdzie biega ,wącha i goni wrony-widać,że jest bardzo szczęśliwy ! Ma też tam "kolegów i koleżanki" i wszyscy Go już znają ! Za Tydzień ,minie 10 miesięcy jak jest z Nami- jak ten czas leci !
  18. Byłem wczoraj z Lucusiem na kontroli z tymi małymi wyłysieniami punktowymi-podobno to zarośnie -najważniejsze ,że się nie drapie! Może to być związane z trzustką ale wcześniejsze badania tego nie wykazały.Najważniejsze,że Lucuś jest wesoły,ma apetyt i widać szczęście na Jego Pysiu !
  19. Lusia obszczekuje wszystkich i nie mam wyrzutów sumienia ,że uratowałem Jej życie-wręcz odwrotnie -w warunkach,które tam miała doprowadziły by one do Jej zdziczenia-ludzie-psychole Ją przeganiali,a Ona uciekała przez ruchliwą ulicę.Wypadek by był tylko kwestią czasu -kiedy,i mógłby równie dobrze skończyć się Jej kalectwem- i to by wtedy była prawdziwa tragedia !Tutaj rozum musi wziąść górę nad empatią ! Właśnie wróciłem do domu po akcji ratowania starszego pieska,który był zdezorientowany i biegał po Dzielnicy.Mój telefon był nieczynny ,ale na ulicy osiedlowej Pani zadzwoniła na adres Przychodni gdzie był szczepiony ten piesek/miał blaszkę przy obroży/ i podali Nam adres zamieszkania-był prawie 5 km od "domu" ! Miałem przy sobie smyczkę Lucusia,więc po przypięciu wróciliśmy do domu,Lucusiem zajęła się żona ,a ja samochodem pojechałem do miejsca gdzie żył piesio. Tam pracownik Warsztatu samochodowego potwierdził mi,że piesek jest z tej posesji ,ale właścicieli nie było.Przekazałem Mu o całej sytuacji i zapowiedziałem ,że jeszcze raz właściciele nie dopilnują Piesia to podam ich do Straży Miejskiej ! Ten piesio jest raczej u nich "zbędnym balastem",bo po miskach,zamarzniętej w nich wodzie oraz zero karmy to raczej potwierdzało moje domniemanie.Piesio po zamknięciu przez Pracownika w boksie na "odchodnym" wchodził mi na ręce ,więc Go wziąłem ,przytuliłem i wycałowałem-chociaż tyle miłości Mu przekazałem.,Będę miał teraz "oko" na tą posesję-tak sobie postanowiłem! Jak jechałem z Nim samochodem /On siedział na tylnym siedzeniu / to przeszedł i położył mi mordkę na ramieniu -tak jeżdził też ze mną mój Napoleon podczas wojaży wczasowych.
  20. Jutro jadę do Lusi bo za Nią tęsknię i chcę z Nią trochę pobyć przed operacją sterylki !Lucuniek ma się bardzo dobrze ! Na Dogomani czytałem wpisy-cieszę się z radości Pań ! Basia też przez to szczęśliwa tam -w górze. Byłem też na zakupach oraz oczywiście u Suni -Lusi ! Najpierw szczekała a potem jak dostała kiełbaskę to już było wszystko dobrze.Pogadałem z Nią i Ją wygłaskałem ! 3.03 będzie miała sterylkę i będzie przebywać w sali pooperacyjnej.Dzisiaj padał na zmianę deszcz i grad-zrobiło się zimno,to dobrze,że Ona nie musi już marznąć i uciekać przed ludżmi i jest bezpieczna !Pomimo złej pogody było sporo ludzi z dziećmi i datkami i takich co wybierali pieski do adopcji,Najmniejsze szanse mają jednak duże starsze pieski.Takie powinny trafić do domków bez schodów ,bo nóżki odmawiają posłuszeństwa. Lucuś dzisiaj zaprowadzil mnie na ostatnim spacerku na Plac oraz na Ogródki Działkowe w poszukiwaniu Suni.W miejscach gdzie miał krostki-wypryski na skórze to ma małe wyłysienia,ale z czasem Mu to zarośnie -i tak jest dla mnie najcudowniejszy i najkochańszy Najważniejsze,że się nie drapie i Go nie swędzi. Bawi się swoimi pluszakami i je rozpruwa.,Tyle wieści z Wrocławia
×
×
  • Create New...