-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Figunia replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Sunieczko zaznala takiej niedoli i podlego życia, ze teraz należy jej sie wszystko, co najlepsze. Bycie "francuskim pieskiem" też. Choć mam wrażenie, ze bycie pieskiem Nesiowatej, jest o wiele lepsze :) -
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Figunia replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Tak myslalam, miałam nadzieję, ze w koncu i u Was deszcz sie pojawi. Pewnie i tak za malo ale zawsze to juz cos. No i moze to jeszcze nie koniec...oby. A Lalunie dobrze rozumiem, też nie lubię moknac i marznac, choć sikania na wycieraczke nie popieram... -
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Figunia replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Bo to zwykle idzie w parze; wielki strach przed i olbrzymia radość po... -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Figunia replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
I ja tak samo. -
~ Figunia, maleńka sunieczka w typie pinczerka ma FORUMOWY DOMEK!! :)
Figunia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Cudny ten szkrab jest, do schrupania :) -
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Figunia replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Prawdziwa bieda z tak długim brakiem opadów... oby jeszcze deszcz sie pojawił, zanim wszystko wyschnie... To prawda, ze wszystkie psy nie lubia wizyt u weta. Zwlaszcza, gdy maja za soba jakis bolesny zabieg i trochę latek na grzbiecie. Ale jedne panikują bardziej inne mniej. Najfajniej wyglada pies, kiedy może wreszcie wyjść z gabinetu. Szczęśliwy, idzie jak burza, niemal taranujac wszystkich po drodze - byle do drzwi! -
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Figunia replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Biedna Lalunia. Pewnie w swym mniemaniu walczy o życie. .. Moja Figa tez strasznie panikowala u weta. Zresztą, już po wyjściu z domu, wiedziała gdzie idziemy, bo to był przeciwny do spacerów kierunek. Zatem już po kilku krokach zaczynała drżeć jak osika i opierać z całych sił tak, ze musiałam ją nieść. Ale w gabinecie juz "tylko" się trzesla, potwornie szczekala i usilowala uciec. Okropne to bylo zwlaszcza, gdy juz miala 16, czy wiecej lat. Bo miala chore serce i taki stres był niewskazany. Czasem wydawało mi sie, ze prędzej właśnie ten stres ją zabije, niż np.choroba, z która przyszlysmy. Życzymy dużo zdrowia i sił, dwu i czworonoznym Istotom. I zeby deszcz popadal, jak należy. U nas znowu pokropilo... -
Niepokoi mnie to, ze Laki po wejściu na I piętro, staje przed kolejnymi schodami nie chce iść dalej. Muszę Go do tego namawiać i zachęcać. Wyraźnie po pokonaniu pierwszego pietra, ma juz dosyć. Wydaje mi sie, ze w ogóle, szybko się męczy. Na przykład, po tym spacerze do Ciebie Aniu, wrociwszy do domu, padł jak długi. Najpierw tylko napil sie, a potem spał i chrapal prawie do 21. Wieczorny spacer był przez to o godzinę później. Może to tylko brak kondycji i wiek. Oby! Bo gorzej, jeśli coś mu dolega.
-
W sierpniu ma przylecieć Córka i chcemy jak co roku, ruszyć gdzieś "w swiat", czy też "w Polskę". To będzie raczej pierwsza połowa sierpnia. Natomiast jesień, to im wcześniej, tym lepiej. Zwykle wyjeżdżam z końcem października lub na początku listopada, zależy to od psów - kiedy "idą" do ds. Raz był to nawet poczatek grudnia. Ale jechac moglabym nawet juz z koncem września.
-
Takie obserwacje, jak myślę, może przeprowadzać każdy, kto ma w domu psa. Trzeba tylko mieć otwarty umysł, odrzucić wszelkie wcześniejsze, przekazywane z pokolenia na pokolenie lub wyczytane (w choćby najmadrzejszych podręcznikach) "prawdy" o tych zwierzętach. Oprocz otwartosci i odrzucenia schematow, trzeba takze widziec, nie tylko oczami ale i sercem. Nie bać się zobaczyć i nazwać to, co się zaobserwuje.
-
Cieszę się, ze potwierdzasz Sowo, także moje obserwacje i wnioski, jak chodzi o okazywanie uczuc, przez psy. Może one nie znają słowa "odwet", czy "zemsta", ale to nie zmienia faktu, ze potrafia pokazac, ze te ( i inne) uczucia nie sa im obce. Zaobserwowalam to już kilkanaście lat temu. Nie zapomnę, w jakie zdumienie wprowadziła mnie moja jamnisia szorstkowlosa, jak pierwszy raz, gdy byla odwrocona, złapałam ją delikatnie za ogonek, mówiąc : "dawaj ogona". Zatrzymała się jakby zdezorientowana i tak stała, bez reakcji. Ale gdy ja się odwrocilam i zrobiłam pierwszy krok, poczułam na piętach jej zęby. Leciutko, delikatnie, bez gryzienia! Złapała i odskoczyla patrząc na mnie. A jaki przy tym miala wyraz oczu i pyszczka!! Cieszyla się, machala ogonkiem i była strasznie z Siebie zadowolona. Całą sobą mówiła : "widzisz, Ty mnie za ogon, to ja Cię za pięty!". Ona nie tylko, oddawala mi "z nawiązką", ale wiedziała takze, ze to żart, zabawa. Nigdy, w żadnej innej sytuacji tego nie robiła, nie lapala mnie za piety. Ta zabawa trwała latami i nigdy nie zostawala mi dluzna. Oczywistym dla mnie jest, ze One czują i rozumieją dużo więcej, niż sie zwykle sądzi.