Jeśli już zamieszczacie mój wpis, odnośnie zachowania Frania, to byłoby fajnie nadmienić, że opis kłopotów brzuszkowych zamieściłam jedynie PIERWSZEGO DNIA po wyciągnięciu go ze schronu i po podróży.
Wszyscy zgodzą się z tym, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Już drugiego dnia wyprózniał się normalnie i tak do końca, gdy był u mnie.
Nikt nie pisze że był tłuściutki. Wychudzony, wręcz zagłodzony ze starymi bliznami - tak wyglądał.
Nie robię też tajemnicy z tego, że po odejściu mojej 19-letniej suni nie planowałam już psa.
Jednak są takie sytuacje, że wbrew wcześniejszym postanowieniom, zmienia się zdanie. Powinniście dobrze wiedzieć, o czym piszę, bo choć zapewne macie w swej okolicy potrzebujących psów dostateczną ilość, to jednak zdecydowaliście się zabrać jeszcze tego z innego miejsca kraju. Zapewne wbrew logice i rozsądkowi.
Pani mając w domu 6 psów i bardzo absorbującą (co jest stale podkreślane) pracę pisze, że w razie potrzeby weźmie do domu jeszcze i Frania, czemu zatem dziwi moja decyzja, skoro nie mam żadnego i jestem cały czas w domu? Oczywiście z wyjątkiem zakupów...
Przestałam tutaj się udzielać, bo ta nieprzyjemna wymiana zdań wg mnie jest niepotrzebna, nie mówiąc o tym, że do tego żenująca.
Mnie zależy na tym, żeby pomagać i robię to, kiedy tylko mogę.