[COLOR=#222222][FONT=Times]to niepojete, jak ludzi boli to, ze sa wsrod nich tacy, ktorzy ratowaniu zwierzat oddaja swoj czas i pieniadze.
Chyba nie sa w stanie pojac tego, ze robi sie to ze wspolczucia, ze wspolodczuwania, z potrzeby serca.
A poniewaz takie uczucia sa im obce, wesza jakis mega-interes. Ulubione powiedzenie: "jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, ze o many..." - to im pasuje...
Po prostu, kazdy sadzi wedlug siebie. To jedno z niewielu powiedzen, ktore trafia ZAWSZE w samo sedno i wszystko wyjasnia.
Pozdrawiam Kochane Krakowianki (i nie tylko...)[/FONT][/COLOR]