Podzielę się swoimi refleksjami, jeśli można :) Żeby sprawa była jasna: wbrew temu, co powszechne na dogo, nie jestem absolutną przeciwniczką budy...Dlaczego? Otóż, mam przyjaciół w Szwecji, których często odwiedzałam i właśnie tam zauważyłam, że sporo psów nie mieszka w domach, ale w budach i mają cudowne, psie życie. Dlaczego? Budy są mega wypasione, a Szwedzi to bardzo aktywni ludzie; mnóstwo czasu spędzają na świeżym powietrzu, uprawiają sporty i psy towarzyszą im w tym cały czas. W lesie, nad jeziorem, na biegówkach, z kijkami i zawsze z psem. Te psy towarzyszą im w codziennym życiu, są w stałym kontakcie, po prostu nie śpią w domu i tyle. Z tego powodu, taki rodzaj "bycia w budzie" nie budzi mojego sprzeciwu. Dom, który stara się o Baksa robi na mnie dobre wrażenie, ale nie dla Baksa (moim zdaniem), bo nie każdy pies odnajdzie się w takich warunkach. Baksio to wycofany pies, który potrzebuje stałego kontaktu z człowiekiem i obawiam się, że nie mieszkając w domu, nie będzie mógł bardziej się otworzyć. Niestety, Baksiur już drugi rok czeka na swojego ludzia i mimo ciągłych, wyróżnianych ogłoszeń NIKT nie dzwoni... Ciężki orzech do zgryzienia :(