[quote name='julk44']Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy... Serce mi się kraje, w życiu nie myślałam że będę musiała uśpić mojego Przyjaciela :( Brakuje mi go bardzo, dzisiaj rano miałam wrażenie że przyjdzie się przywitać i że będzie tak jak dawniej :( Ale moje małe biedactwo śpi sobie już spokojnie na działce u babci. Ładne ma miejsce wybrane, pomiędzy tujami :) Będzie mu tam dobrze...
Kurde nie mogę posprzątać jego rzeczy, łzy mi same płyną jak spojrzę na jego miski, łóżko, na jego ulubione czekoladki :placz: Nie dociera do mnie że nie ma Go już z nami :placz:Odszedł na moich rękach, trzymałam go mocno w ramionach kiedy dostał ten cholerny zastrzyk :placz:[/QUOTE]
[quote name='Elwira11']Czasami zastanawiam sie czy wy myslicie o psie czy tylko o sobie? O wlasnym egoizmie. Bo dac psu odejsc godnie aby nie cierpial jest najwiekszym aktem milosci z naszej strony , bo kazdy z nas ktory kocha swoje zwierzatko chcialby aby bylo z nim dlugie lata. Ale zycie psa jest krotkie , tak bardzo krotkie i to boli ze odchodzi za wczesnie dla nas ale trzeba zdac sobie sprawe ze to juz chory i wymeczony czesto cierpiacy staruszek. Poki jest to choroba dajaca rezultaty i RADOSC Z ZYCIA psu to nalezy walczyc. Ale w przypadku starszego czesto zaleznie od rasy bardzo starego psa trzeba zdecydowac sie na godne odejscie psa bez bolu i aby pamietal te dobre chwile a nie cierpienie na jakie narazamy swojego psa z czystego egoizmu bo nie chcemy go stracic, tak , to boli i nie zapominamy przez lata swojego przyjaciela. obecnie przy dzisiejszej medycynie mozemy sztucznie przetrzymywac psa przy zyciu bardzo dlugo ale czy on tego chce ? Czy nie cierpi? Jesli widzimy brak radosci i blysku w oku psa to chyba on chce juz odejsc. lekarstwa sa dobre kiedy moga wyleczyc a nie przedluzac cierpienia abysmy my cieszyli sie naszym pupilkiem bez konca. lekarstwa sa dobre dla jeszcze nie starego psa kiedy powinnien jeszcze pozyc do swoich lat. Czasami jak czytam te cierpienia psow ktorym sie sztucznie przedluza zycie dla radosci swoich wlascicieli to mam lzy w oczach. Najwieksza przysluge i okazanie bezwzglednej milosci mozemy poprzez ocene czy nasz pies nie cierpi? Czy juz czas na odejscie?[/QUOTE]
Podpisuję się pod tym obiema rękami. Mój Pablo (12 lat, retriever) odszedł 16 lutego. Też na nerki, też w moich objęciach. Tęsknota jest bolesna i rozdzierająca, ale pociesza mnie to, że zrobiłam to dla niego, nie myśląc o swoim bólu. Twój Dyzio biega teraz z moim Pablem za TM. Są szczęśliwi