Ja też skrobnę kilka słów od siebie-niedawno dotarłam do domu, wyprowadziłam moje potworki, mogę zasiąść do kompa:lol:. Ogromne dzięki dla Bernadki-bez jej pilotażu bylibyśmy jak dzieci we mgle...Przejęła nas w odpowiednim momencie, dowiozła na miejsce, potem wywiozła na autostradę. Super!!! Dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki, bo to ogromnie ulatwiło operację:loveu:. Gabi i jej TŻ ogromnie przejęci, rozdarci(bo domek świetny, ale z Cindusią się zżyli) i nie obyło się bez łez, ale wszyscy wiemy jakie to trudne chwile. Psinka na początku spięta, przerażona, potem powoli zaczynała się interesować ogrodem i nowym towarzystwem. Na pewno na początku (kilka dni) nie będzie łatwo, bo mała reaguje warkotem i pokazywaniem ząbeczków, kiedy czuje się niepewnie, ale myślę, że jeśli tylko dostanie trochę czasu i nie wywinie żadnego głupiego numeru, to będzie cacy, bo domek wyrozumiały i z wielkim sercem dla zwierzaków. Kończę, bo padam (ponad 360km zrobiłam i tyłek mam jak naleśnik od siedzenia w samochodzie), czekamy na wieści od Gabi. Gabrysiu, Bernadko i Michale-super było Was poznać w realu;). Cudowne też jest to, że ludzie, którzy znają się tylko z dogo i widzą się po raz pierwszy w życiu, potrafią się zorganizować i działać wspólnie dla dobra psiaków. I naprawdę nieźle to wychodzi:lol: