-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
Tysiu, widzę że w Twojej pamięci zapadł obraz Mimisi z pierwszego okresu, ona do obcych to już nie tak, że nogi gubi, tylko staje dalej, w bezpiecznej odległości, obszczekuje i pomału się zbliża, szczególnie jak gość nie patrzy, podejdzie i powącha, oczywiście tylne nogi zostawia po drugiej stronie pokoju ;), ale szybko można ją skusić smaczkiem i potrafi po niedługim czasie wziąć go od obcego z ręki. Mam nadzieję że to wszystko będziesz mogła zobaczyć jak przyjedziesz. Dzisiaj miałyśmy kolizję, czołowe zderzenie nosami, w zabawie, wystraszyła się, ale tylko na chwilkę i zaraz dalej wariowała. Nigdy jeszcze nie weszła po schodach na piętro, chyba nie zna co to schody. Niestety i u nas kocie, lisie, jeżowe czy borsucze placki na jezdni to "normalka", zabite sarny też się trafiają, mieszkam na terenie Natura 2000, szkoda tylko że kierowcy do tej natury nie dorośli. Moje koty też są niewychodzące. Jeszcze dwa lata temu te mądrzejsze mogły latem wychodzić, do czasu aż jeden stracił życie w paszczach wiejskich psów puszczanych luzem. Dla moich kotów pies to przyjaciel. Mój Połówek się popłakał, chociaż "gadał" że to wiatr mu oko zawiał. Teraz tylko na smyczy po ogrodzie, mamy grafik ;) i malutką zewnętrzną kociarnie kończę, taką na trzy koty i też zrobimy grafik. W tym są dwa pampersiarze, więc lekko nie jest. Dochodzących też kilka jest, darmowe korytko każdego skusi. Na wsi koty muszą sobie same radzić, w całej wsi chyba tylko ja dokarmiam koty i robię za nawiedzoną/wariatkę.
-
Na razie wszelkie przedmioty w ręku człowieka to zagrożenie, oprócz jedzenia które Mimi zawsze wyczuje, bo jest łakomczuchem. Jak czeszę np.Psotkę to się przygląda, ale z bezpiecznej odległości, jedna szczotka leży sobie w zabawkach, żeby się Mimi z nią oswoiła. Ogólnie Mimi jest całkiem normalnym, strachliwym psiaczkiem, chociaż dla każdego "normalny psiaczek" co innego znaczy. Tysiu, ja też dobrze pamiętam początki, aż się wierzyć nie chce że to ten sam piesek, zresztą sama zobaczysz. Niestety, tyle kotów mi się nazbierało zanim zrobiłam sterylkowy porządek w mojej części wioski. A osiem lat temu, kiedy kupiliśmy tą chałupę na wsi, miały być tylko dwa, ze schroniska. I tak było, ale bardzo krótko, później te koty spadały z nieba, z krzaków, z drzewa, znad rzeki itd. O Mimiśkowej cieczce już dawno zapomnieliśmy ale jak sama napisałaś tym bardziej że na tym moim końcu świata, gabinety wet są jakie są. I strach że Mimi się znowu zamknie jak jej taki stres się zafunduje. Nie wiem... U mnie jej NIC nie grozi, bo jedyny mój synuś jest bezjajeczny ;)
-
Pewnie że poczeka, super :). Mimi jest przekochana, a ja chciałabym dla niej jak najlepiej. U mnie raczej do przodu już nie pójdzie, może niewiele. Gdybym miała tylko jednego swojego psiaka to Mimi bym nie oddała, ale mój zwierzyniec jest ogromny, trzy psy i 11 kotów, nic więcej na stałe się nie zmieści. Wcześniej było coś pisane o chodzeniu na smyczy. Cały czas chodzimy na długiej flexi, Mimisia próbuje ciągnąć i prowadzić tam gdzie ona chce, ale ładnie reaguje na zastopowanie smyczy i można nią pokierować. Ja jej mogę skrócić długość i nic się nie dzieje, mnie już zaakceptowała no chyba na 90% :) Tak jak już pisałam wcześniej, przy wyjściu na spacer do drzwi podchodzi sama, chociaż czasem muszę dobrą chwilę poczekać i powołać, aż podejmie decyzję w swojej łepetynce i przyjdzie pod drzwi, nadal ma opory przy przypinaniu smyczy, chodzi o majstrowanie przy grzbiecie, ale grzecznie czeka. Ostatnią zabawę w berka urządziła mi przy zakrapianiu advocatem ;) Dzisiaj Mimiśkę pogoniła malutka kurka silka, aż mi się zakręciła wokół pergoli, ale Mimi sama zaczęła, najpierw to ona chciała na tą kurkę zapolować, no okej chciała się z nią tylko pobawić, niestety kurka nie zakumała o co Mimiśce chodzi i ją pogoniła.
-
Mimisia nadal grzeczna. Jak widzę że coś się zaczyna ingeruję i jest na razie ok, różki się schowały jak u ślimaka ;) Tak że spokojnie można czekać na wolne miejsce w dobrym domu z wychowawcą. Chyba podziałało to że na nią nakrzyczałam i cofnęła się kilka kroków w tył z próbą zajęcia pozycji dyktatorki czy innej cysarzowej, przynajmniej na razie. Zresztą Mimisi można wiele wybaczyć, choćby za poranne całuski, którymi mnie wita.........skoro świt.
-
Uuuu, jaki ruch na wątku się zrobił :), a Mimisia jakby nosem coś czuła, dzisiaj grzeczniutka, że prawie -do rany przyłóż- :) Mimi do mnie nie jest wcale lękliwa, ale do wszystkich innych już tak, choć nie jest tak jak na początku, bo ciekawość często zwycięża. Co do żebractwa to Mimi w mig pojęła o co kaman, a że mój Połówek słabego charakteru jest, to go zawsze obskakują wszystkie zwierzaki, weźmie od niego jedzonko z ręki, ale głaskać się nie da. Za wyjątkiem łóżka oczywiście, tam może ją głaskać i Mimi często śpi po jego stronie łóżka. Mimisi brakuje takiego -dotknięcia palcem- i pchnięcia w odpowiednim kierunku, oraz co najważniejsze, zatrzymania niewłaściwych Mimiśkowych emocji. Jak dostaje głupawki to skacze po fotelach, biega, wskakuje mi na kolana i z kolan i z powrotem, wariuje. Lubię ją obserwować, bo ma takie różne zachowania dzikiego zwierzątka. Fizjologia wydalnicza Mimisi też odbiega od normalnej psiej. Jest kochana i zawsze jest blisko mnie, będzie cudownym, wiernym, oddanym przyjacielem dla kogoś kto ją pokocha. A tu proszę, najgrzeczniejszy psiak pod słońcem, niestety tragiczna jakość.
-
Świąteczne dzień dobry. No pewnie że tragedii nie ma, zapiszcie ją po prostu w kolejkę tam gdzie jest ktoś po psim szkoleniu żeby z nią popracował, Mimisia to naprawdę materiał na idealnego psa, bardzo lubię to dzikie Dingo, ale domek stały może nie akceptować agresywnych zachowań, a najgorsze co mogłoby się przytrafić Mimisi to kolejny zwrot z adopcji. Wczoraj się na mnie "boczyła", bo na nią krzyknęłam, a wiem że to nie tak powinno wyglądać. Teraz siedzi w drzwiach kuchni i razem z Jeżynką i obserwują każdy ruch Połówka, który robi śniadanie, a może mu coś spadnie?
-
Tysiu, bo Mimisia jest super, mam nadzieję że się o tym przekonasz jak przyjedziesz, i że Mimi zaprezentuje się odpowiednio :) Nie ma wielkiej tragedii, ale wiem że u mnie może być tylko gorzej z jej zachowaniem, a trzeba jej pomóc, bo potencjał Mimiśki jest wielki. Może udałoby się Wam lub Tobie przyjechać 12 lub 13? Mam wtedy "luzy" :) Pamiętaj że gdybyś jechała sama to ja Cię odbiorę w Nysie i do nysy na busa odwiozę, ale może Twój chłopak da się namówić.
-
Tysiu, Mimisi będę kibicować i pomagać aż do znalezienia swojego szczęścia w ds-ie Kto spędzi z Mimi trochę czasu nie może się w niej nie zakochać, jest pocieszna, na łóżku wariuje, turla się że aż czasem spadnie, daje buziaki, no kochana jest, lubi mizianko po brzuszku, pod brodą, w ogóle lubi wszelkie mizianki, aż oczka zamyka, śpi przytulona do mnie, ale te agresywne zachowania mogą to wszystko zepsuć. Nie jest to jeszcze zachowanie nagminne, raczej takie "odpały" i jest to dość ostre, z postawioną sierścią, z szarpaniem się na smyczy itd. I nie chodzi mi o to by jak najszybciej Mimi gdzieś przenieść, na spokojnie, jest początek maja, ja dopiero w czerwcu wyjeżdżam, tak do 10 czerwca żebym ją mogła podrzucić do Anetki, potem jeszcze na cały lipiec może wrócić gdyby nie było nigdzie wolnego miejsca. Jak za bardzo będzie agresywna do Psotki to Psotę po prostu będę zabierała ze sobą, albo Mimi zamknę w sypialni z Yoshim, bo do niego na ostro nie skacze (przynajmniej na razie). Do Jeżynki też nie podskoczy, bo Jeżynka, to pies łańcuchowy, zahartowany w bojach i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Mam dużo przeczytanych kryminałów z Gusiaczkowego Volumenu, może ktoś by ode mnie przejął te książki i zrobił bazarek??? Dla Mimisi oczywiście. Mogę wysłać książki na własny koszt paką do osoby która zrobi bazarek.
-
Tysiu, ja przecież nie "wyrzucam" Mimi z dnia na dzień, piszę tylko że to idzie w złą stronę. Mimiskę bardzo lubię i chciałabym dla niej wspaniałego domku, jej się zresztą nie da nie lubić, bo to na ogół słodziak kochany, ona jest młoda, odpowiedni opiekun będzie w stanie nauczyć ją normalnych zachowań, ja tego nie potrafię, ani nie mam do tego predyspozycji najmniejszych. A jak się nam Mimiśka zepsuje na amen to będzie problem z domkiem.
-
Przykro mi to pisać, ale trzeba szukać dla Mimi nowego miejsca. Kto czyta dość uważnie wątek ten wie że Mimi się ostro rozkręca, a teraz zaczyna być agresywna, do Psotki szczególnie. Do ludzi za ogrodzeniem skacze i szarpie się na smyczy, jeży się i ostro ujada, na Połówka też szczeka ale jeszcze agresji ostrej nie ma. Koty też zaczyna na poważnie podganiać, tylko do mnie ma respekt i do obcych, bo strachulec z niej dalej. Dziwnie to może brzmi, strachulec z napadami agresji. Koniecznie musi iść do kogoś kto ją ułoży, bo jak tak dalej pójdzie to agresywnemu, mimo że małemu psiakowi domu raczej nie znajdzie się. We mnie jest wpatrzona, bawi się, daje przytulać, słucha w miarę ;), Mimi to zdecydowanie psiak jednego człowieka, ale trzeba ją ratować przed jej własnym charakterem. Tysia się pewnie załamie jak wróci, ale to jest konieczność, potrzebny ktoś z mocnym i zdecydowanym charakterem, żeby nad nią zapanować, bo ona nadal jest wspaniałym, milutkim psiaczkiem, ale...zaczyna się coś złego dziać w tej małej rudej główce. Jak nic rosną różki.
-
Mimi zaliczyła kleszcza, jako jedyna. Zakropiona jest advocatem. Jeśli ma jakieś grosiki w skarbonce to może przydałoby się jej kupić dodatkowo jakąś lepszą obróżkę na pchły. Na moim zadupiu mogę kupić tylko taką zwykłą za kilkanaście złotych. Jeśli wystarczy taka, to proszę o decyzję i kupię. A tak poza tym rośnie nam potwór, Mimi ma już 6,3 kg :) i wilczy apetyt. Jakby mogła to by wlazła na stół żeby zwędzić jedzenie, jak dostanie coś dobrego, to je warcząc, choć nie ma koło niej nikogo. Mimi jest szalona, wesoła i charakterna, choć nadal mocno strachem podszyta. Oczywiście łap do niej wyciągać nadal nie można, ani brać na ręce, bo panika, strach i ucieczka, a jest w tym dobra, bo zwrotna i szybka. Jednak gdy sama chce, to i na kolana wskoczy, i buzi da, i doprasza się o mizianie, a jak coś jem, to próbuje mi wejść na głowę, pewnie by mi z ust wyciągnęła jakby mogła. Obszczekuje dzieci jeżdżące na rowerach przed ogrodzeniem, tylko z tą różnicą że np.Yoshi szczeka i merda ogonem, a Mimi obszczekuje naprawdę, jeżąc sierść na karku. Mimiśka to kochany psiak, a w łóżku przytulak, szkoda że jeszcze nikomu do niej nie zabiło mocniej serce. Miłego majowego długiego weekendu życzymy i niech nam wszystkim pogoda sprzyja :)
-
Najlepszym bramkarzem w domu jest Yoshi, to znaczy, leży pod bramą, obserwuje, a jak ktoś przechodzi/przejeżdża to obszczekuje i biega wzdłuż bramy, rezerwowym bramkarzem jest Jeżynka, zawsze dobiega Yoshikowi z pomocą, Psotka i Mimi to bramkarki dorywcze bo smyczowe, więc jak się trafi jakiś delikwent to pomagają ;) Tysiu, mi baaardzo pasuje powszedni dzień, bo wtedy będziemy miały dużo czasu dla siebie, w sobotę chłop mi z pracy wraca o 13, nie żeby przeszkadzał, ale muszę po niego o tej porze podjechać, przywieźć, nakarmić biedaka, zabierze mi sporo czasu, który możemy spędzić razem, no i w powszedni jest lepsze połączenie. Do wyboru do koloru :) http://nysa-wroclaw.pl , ale jak Ci będzie sobota pasować to nie ma sprawy, jakoś to ogarniemy. Może we dwie spróbujemy wyjść na spacer z Mimi gdzieś dalej, poza wioskę? Patrz na prognozę pogody i nią się kieruj przy wyborze terminu, żebyśmy nie musiały siedzieć w domu, tylko chociaż na tarasie, w ogrodzie zaczyna się robić ładnie, zielono i kolorowo, będzie miło :)
-
Mimiśka nie ma litości, skoro świt zaczyna tłuc się po łóżku jak opętana, fikać koziołki, turlać się, traktorzyć, koniec spania. TYsiu, to jest taśmowa flexi, przy rozwijaniu i zwijaniu robi więcej hałasu niż linkowa, dlatego Mimi na niej chodzi, taka zołza ze mnie ;) Skracanie smyczy zostawiam Anetce, ja sobie z tym nie umiem poradzić, a ta łobuzica zaczyna ciągnąć i próbuje mnie na siłę prowadzić tam gdzie ona chce. Zastanawia mnie też stwierdzenie tej pani co zrezygnowała, że Mimi nie chciała być w domu tylko na ogrodzie. U mnie Mimi robi obchód całego ogrodu, ma swoją ulubioną drogę, oczywiście z moją niewielką korektą i sama prowadzi pod drzwi do domku. Kilka razy weszła w rolę "bramkarza" razem z moimi :) Czasem wychodzimy na spacer na dwie fleksi: Psotka i Mimi, wtedy wyczyniam na trawie piruety w wymachem rąk żeby mi się nie plątały, bo przecież tak już jest, że jak się prowadzi dwa psy na smyczach to one specjalnie robią wszystko żeby się splątać na amen. Meble zostawiła w spokoju na rzecz przeróżnych rzeczy niekoniecznie zabawek ;) Mimi do mnie przyjechała w lutym, teraz mamy koniec kwietnia, to jest czas w którym odpowiednia osoba, kochająca psy, ale nie "treser", jest w stanie zdobyć serce Mimi i zrobić z niej całuśnego psa, miziastego, choć nie w każdej sytuacji, strachy są i pewnie będą jeszcze wiele wiele miesięcy a może i dłużej. Ja piję kawkę i piszę do Was, a ona w międzyczasie wyszalała się po domu, obszczekała wszystko co się dało, wyszarpała co pod mordeczkę podeszło, teraz padła nieżywa, choć czujna. Tak tak, Mimi potrafi używać głosu, zawyć też potrafi. I te jej pazury, strasznie ostre, żadne z moich takich nie ma, skacze na człowieka jak Bambi, swoimi przednimi szczudełkami i nieźle drapie. Jak się zwinie w rogalik to wydaje się malutka psinka, ale jak porozkłada te soje szczudełka to spory piesek się robi ;) Tysiu, jeśli odwiedziny planujesz w niedzielę to musisz mi dać wcześniej znać, żebym sobie zaplanowała wolne, jeśli natomiast w dzień powszedni to wystarczy dwa dni wcześniej. Mam nadzieję że Mimi nie zestresuje się i pokaże się z dobrej strony :), choć i diabelska iskierka się w niej tli, a nawet zaczyna żarzyć ;))) oby nie wybuchła wielkim płomieniem ;))) Miłej niedzieli cioteczkom.
-
Tysiu, karma jeszcze jest, spoko. Dziki pies dingo wita cioteczki Szalona Mimiśka zrobiła się niezłą rozrabiarą, strach oczywiście towarzyszy nam na każdym kroku, ale Mimi potrafi się przełamywać. Obcych ludzi, rzeczy i sytuacji się boi, eMa obszczekuje nadal, ale pożebrać przy stole, albo w kuchni potrafi i wziąć z ręki smakołyka też ;). Dzisiaj przyjechał kuzyn kosić trawnik, a to nowa sytuacja dla Mimi, był problem z podejściem do drzwi na spacer. Generalnie jednak Mimi dobrze sobie radzi, energia ją rozpiera, a z braku chętnych do zabawy wyładowuje się na mnie, na moich kapciach, których ciągle szukam, ciągnie mnie za szlafrok, podgryza w łydki, skacze mi na plecy, a pazury ma ostre jak nie pies, daje buzi i fuj fuj potrafi wziąć kawałek cukierka "z pyska do pyska". Niestety mam również złą wiadomość, oprócz tych dwóch tygodni w w czerwcu, szykuje mi się mały remoncik w sierpniu, będzie zrywanie podłogi i różne inne naprawy jak to w starej chałupie, Tysiu trzeba dla Mimi na sierpień znaleźć lokum. A może do sierpnia Mimisia będzie już w DS? A tak wyglądają Mimisi poranki, sikamy, kichamy, ziewamy ;) A tak Mimi pomaga w sprzątaniu ;)
-
Olenko, kto Mimiśki nie widział na początku "na żywo" ten nie jest sobie w stanie wyobrazić jak dzika była Mimi. Tylko do mnie jest taka. Jak zobaczy kogoś obcego to uciekając ze strachu się przewraca, wszystko nowe ją paraliżuje. Tysia jest w stanie ocenić zmianę. Mimi jest młodym, dorastającym psiakiem więc jest nadzieja na oswojenie. Poświęcam jej dużo czasu, przez co moje psiaki są zazdrosne, niestety nie potrafię jej wychowywać i boję się że nabierze u mnie złych nawyków. Dla Mimi koniecznie potrzebny jest ktoś potrafiący wychowywać psa. Jest niekłopotliwa, przesympatyczna, ale jak już pisałam, ma oznaki charakternego psa, chciałby dominować, jeszcze się boi ale próbuje. A jest wątek Twojego dzikuska?