Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Mimisia wita niedzielnie swoje forumowe anioły. Memory trafnie to ubrałaś w słowa, tylko tyle i aż tyle Mimisi do szczęścia potrzeba. Pokerku, piłka nie może się ani toczyć ani odbijać, piłka musi się nie ruszać, przecież jest ogromna i może Mimiśkę zjeść. Toczący się chrupek to co najmniej głaz narzutowy atakujący małego pieska. Z tym puszczaniem luzem Mimi u pani, to był przepraszam za wyrażenie "chory" pomysł. Dzisiaj wyrwała mi z ręki smycz. Dobrze że u pani był ogródek solidnie ogrodzony, bo nigdy byście już jej nie zobaczyli, nie od parady ma takie długie nogi, widzieliście charta w sprincie? Dwie pary szelek i setka róż na ogrodzie zrobiły swoje, Mimiśka w moment się zatrzymała zaplątując smycz w róże. Muszę doczepić do smyczy gumkę na rękę. Przyszły dom dla Mimi, tylko w mieście, żeby człowiekowi nie przyszło do głowy puścić ją luzem!!! Mimiś najlepiej czuje się w domu, na kolanach, w łóżku, na fotelach, wszelkie legowiska dla niej nie istnieją. Teraz siedzimy razem przy kompie, piszemy do Was, pijemy kawę ;), Mimiśka podgryza mi łydkę, czasem brodę, skubie szlafrok, z bezpiecznej pozycji kolan obserwuje domowe życie. I tak patrzy na człowieka. Miłej niedzieli.
  2. Piłeczka to na razie straszny potwór, może zrobić krzywdę pieskowi, trzeba ją podrzucać daleko od Mimiśki, ona mooooże podejść tylko kiedy piłeczka się nie rusza. Jelonek Bambi to dobre porównanie :) Mimiś mnie skubie, podgryza, liże, włazi na głowę, ale nie daj panie wyciągnąć do niej ręce, zwiewa że nogi gubi. Nie potrzebuje do szczęścia żadnych zwierząt, to wybitna jedynaczka, człowiek jest najważniejszy, całkiem inaczej niż u pani, ale z psiakami dogaduje się poprawnie, ale te kontakty nie są dla niej niezbędne. Nie wiem dlaczego taka była diagnoza behawiorysty, że koniecznie drugi psiak. Problemem Mimisi jest strach i tylko strach. Szelki, smycz, łóżko, człowiek, to wszystko co jej do szczęścia potrzeba.
  3. Dzięki Elik poczytam opinie o tych obróżkach, piguły to zawsze ostateczna ostateczność. Mimiśkowy tranzyt po domu to łóżko w sypialni - fotel - ganek i z powrotem, na razie z wyznaczonej trasy sama z własnej woli nie zboczy ;) Sobotni Mimiś
  4. Moim zdaniem dzika na pewno nie jest, ale jest jednym wielkim strachem, dla mnie to zasadnicza różnica. Zero agresji, sam strach. Największym błędem było puszczanie jej luzem i łapanie, to dla niej największa trauma. Gdyby nie to, to może do tej pory byłaby u pani, bo to jest pies kolankowo-łóżkowy. Potencjalny domek w przyszłości to tylko smyczowy, żadnych ogródków i wygodne kanapy i łóżko, i oczywiście wielkie serce dla lisopsa. Podobno są jakieś obróżki dla zestrachanych psów, coś ktoś słyszał? I czy to coś daje? Dzisiaj myślałam że w nocy gada uduszę. Żarła mnie okropnie, dostała prasowaną kostkę, jak się jej kostka znudziła to wróciła do moich rąk i wygłupów jej się zachciało, fikała koziołki, zaczepiała Psotkę i Yoshiego, te warczały bo zaspane, dwa razy dostawała eksmisję na legowisko, bezskuteczną. Jak już wyczerpała mi się cierpliwość i byłam bliska ukręcić jej łepek, przytrzymałam ją za szelki przez chwilę i wtedy wyczerpały jej się baterie, padła jak kawka. Spała do rana. Najzabawniej wygląda "kołami do góry" Bardzo długimi kołami. Niestety każdy energiczniejszy ruch, hałas, wyzwala w niej panikę że zabiła by się ze strachu o ścianę. Na smyczy do domu wchodzimy bez łapanki, razem z innymi psami, no może z minimalnym oporem. Muszę jej kupić jakieś zabawki gryzaki bo mi niedługo ręce odgryzie. Miłego dnia.
  5. Kolejny dzień za nami. Fotel został całkowicie zaanektowany przez Mimi, większość dnia na nim spędza i sama już na niego wskakuje. Po domu zaczyna spacerować sama, ale bardzo ostrożnie i tylko w konieczności. Wczoraj wieczorem hmmm... wzięłam ją do łóżka, umościła mi się na ramieniu i zaczęło się lizanko, następnie podgryzanko, koniecznie chciała skonsumować trochę mięska z mojej ręki, potem obgryzała mi palce, dałam jej kostkę taką białą do gryzienia, żeby się zajęła i dała mi spać, ale jak zaczęła skrobać zębami, to się niosło w nocy jakby kapibara metrową marchewę chrupała, dostała więc Mimiśka eksmisję na legowisko. Poskrobała jeszcze trochę i zasnęła. Na spacerkach ogonek miewamy do góry i nawet potrafimy nim pomachać do drugiego pieska. Dzisiaj w dzień chodziły na smyczach z Psotką, na dwie ręce, moje, i z niewielkim oporem wróciłyśmy razem do domu, na nóziach, bez łapania na ręce. Natomiast przypinanie i odpinanie smyczy jest traumą. Miski pilnujemy przed kotami, bo moje koty są namolne i się pchają psom do misek. Z piciem nadal bieda. Warczeć potrafi, dwa razy szczeknęła, na koty oczywiście, ale absolutnie nie jest do nich agresywna. Kiedyś tam w przyszłości domek Mimisi może być zakocony. Mój brat jak zobaczył Mimi spytał, a to na pewno jest pies?;))))
  6. Seramarias, dokładnie tak, lisek na sarnich nogach :) Tysiu, dziękuję za odpowiedź w sprawie łapania, dobrze jest wiedzieć skąd się biorą strachy żeby próbować z nich wyleczyć :)
  7. Tak myślałam, że była łapana/ganiana, strasznie się boi wracać do domu, to znaczy łapania, staram się to robić jak najmniejszym kosztem, to łapanie przyniosło dużo szkody, mam nadzieję że pomaleńku to przełamiemy. Na imię raczej reakcji nie widzę, może ze strachu. Karma Animonda tak, chociaż wybredna nie jest, byle było mokre, dzisiaj jadła Rocco. Próbowałam ją namówić na chrupy, umamlane konserwką, nie i już. Kontenerek mogę jednak odesłać, Mimi woli fotel, a kontenerek zajął Myszkin. Tysiu podaj mi adres na priv żebym go mogła wysłać. Elficzku zaraz Ci podam adres. Mimisia wszystkim ciotuniom mówi dobrej nocy :), tylko popatrzcie jakie mamy dłuuuugie łapki, jak Barbi ;)
  8. A co do długiej smyczy, to z czasem będziemy skracać po troszkę, na krótkiej smyczy paraliż totalus.
  9. Mimisia nic nie gryzie...na razie ;). Człowiek musi iść przodem a Mimi za nim, jak tylko człowiek znajdzie się za Mimiśką to strach w oczach panika i wyrywanie się. Kochani, ja nie chcę ani złotóweczki na swoje konto, przyjmę tylko jedzonko i ewentualne koszty weterynaryjne, Mimisia ma skarbnika i niech sobie ma tam swój porfelik, na przyszłość, choć socjalizacja na pewno będzie długa. Tysiu, czy może wiesz w jaki sposób Mimisia była łapana u pani kiedy biegała luzem po ogrodzie? Mimi chodzi na spacer w dwóch parach szelek, obróżka to na razie chyba nie jest dobry pomysł po tych obrażeniach które miała.
  10. Mimisia zaprasza na przedpołudniową kawę, obserwacja domowego życia z bezpiecznej pozycji kolan jest niezwykle zajmująca .
  11. Poranny spacerek za nami, było wszystko, układ pokarmowy odrabia stresy podróży, sika straaaasznie długo. Mało pije, więc nawadniam ją zupką animondową (woda+łyżka konserwy). Pani u której była Mimi nie skreślajcie, bo Mimiśka na dzień dzisiejszy jest absolutnie nieadopcyjna, nie dziwię się że pani się poddała, chciała pieska, nawet strachulca, ale Mimi to jest 100% strachu w strachu i 100% dzika w dziku. Absolutnie żadnego biegania luzem, bo później łapać chyba by trzeba było na podbierak, tylko smycz i powolna nauka. Przed zabraniem do domu próbuje się stawiać, ze strachu. W wyprawce jest nawet kagańczyk, więc pani miała problem z kłapaniem. Na rękach czuje się bezpiecznie i jest ciekawa świata, wszytko ją interesuje. Z kontenerka wyciąga ją tylko widok psiaka biegającego po tarasie, w sekundzie jest przy drzwiach tarasowych i do jedzonka. A tak to trzeba ją brać na rączki, tak więc robimy i zwiedzamy dom. Z kontenerka obserwuje wszystko bardzo uważnie, a że dzieje się u nas dużo, to i dużo bodźców dostaje, ale jest tym zainteresowana. Na razie jest trochę pogięta jak paragraf ze strachu, ale jak ją coś zainteresuje na spacerze to się prostuje i widać że będzie z niej mała arystokratka ;) Suche jedzonko jej nie interesuje, nawet jak jest zmieszane z mokrym to obliże i wypluwa. Jeśli więc chciałybyście Mimisię wspomóc to tylko puszkami. Na razie o weterynarzu nie ma co myśleć, bo kolejny stres absolutnie nie jest jej potrzebny, trzeba trochę czasu. Spróbuję jej zrobić fotę na kolejny spacerku.
  12. Dzisiaj tylko kilka zdań z pierwszych obserwacji. Na rękach jesteśmy odważne, ciekawe wszystkiego, zainteresowane otoczeniem i na kolankach też, możemy się wąchać i bratać z kotami i psami. Niestety przy próbie postawienia na ziemię nóżek nie mamy, łapki poskładane ze strachu jak scyzoryki, łepek jakby się dało to jak struś, w piasek. Animonda zjedzona "z ręki". Na rączkach na podwórko wynosimy, bo nóżek ni ma. Obecność zaznaczona kupalem na środku podjazdu ;) Chodzić na smyczy "tak normalnie" nie umie, ale na długiej biega, obwąchuje, tropi coś tam, ogonek w dół ale już nie całkiem pod brzuchem, końcówka do góry. PO jakimś czasie zaczyna kołować jak pies na uwięzi, kółko za kółkiem, zaczyna się nakręcać strachem, do domu tylko na rękach bo panika i paraliż.Teraz chwila spokoju, siedzi w transporterki (otwartym), w czapce niewidce, ale obserwuje, bo tu ciągle jak nie kot to kot albo inny kot, czasem psiak, człowiek, papuga się rozedrze. Tysiu, ja Ci ten transporterek kilka dni przytrzymam zanim odeślę, na razie nie chcę jej go zabierać, po kilku dniach przeniosę ten kocyk do mojego transporterka, bo widzę że ona musi mieć taki swój azyl z daszkiem. No i mamy pierwsze warczenie, bo Krzyś chciał wejść do transporterka i na Myszkina też nakrzyczała, czyli charakterek mamy ;) Mimiśka jest bardzo przystojna, ma długie smukłe nóżki, wygląda jak sarenka z lisią główką :) Połówek jak ją zobaczył powiedział -lisek.
  13. Jesteśmy od jakiegoś czasu w domu. Mimi jest zainteresowana otoczeniem, ale strach ją paraliżuje. Ona absolutnie do adopcji się nie nadaje. Napiszę coś więcej wieczorem. Justysia to urocza i kochana dziewczyna, śliczna dziewczyna.
  14. Zastanawiam się czy zabrać ze sobą Psotkę, Mimka będzie w transporterku, mogłyby się poznawać przez kratkę, weszłaby do domu z poznanym już pieskiem, może by jej było raźniej. Psotka jest bardzo towarzyskim i łagodnym pieskiem. Miałyby ponad godzinę na zapoznanie. Co myślicie???
  15. To życzę by podróż przebiegła szybko i spokojnie. Daj później znać czy 16.30 do Oławy jest aktualne, bo ja musiałabym po 15 wyjechać z domu.
  16. Masz rację Tysiu, nie będziemy jej stresować, transporterek odeślę pocztą. Szelki mam takie jak Psotka na zdjęciu u samej góry, dobrze trzymają, smyczki też mam. Biedna psinka.
  17. Tysiu, napisz mi jaki duży mam zabrać transporter, bo mam różne, podaj mi mniej więcej wymiary w jakim będziesz Mimke wiozła. Komitet powitalny już czeka :)
  18. Tysiu, ja się dostosuję do Ciebie, godzina i dzień są mi obojętne, może być i późny wieczór, z Wrocławia do Oławy jest dużo połączeń, a może ktoś kto jest na dogo z Wrocławia, podwiózł by Ciebie razem z Mimi do Oławy, to przecież rzut beretem. Psotka ma całe sześć kilogramów, ciut więcej ma Yoshi i Jeżynka, ale do 10 im brakuje troszkę. Jak się komuś chce kopać, to może się dokopać do mojego wątku tu na dogo i poznać resztę towarzystwa.
  19. Propozycja DT aktualna. Jeśli z Wrocka podjechałabyś z Mini do Oławy to mogłybyśmy się spotkać na dworcu PKP w Oławie właśnie, dzień i pora jest mi obojętna, dojadę tak jak będzie pasowało Tobie. Mini może sobie u nas dochodzić do siebie, będziemy się uczyć psiego życia i mam nadzieję że podołam. To jest Psotka z Krotoszyna, od niej będzie się Mini uczyła psiego życia.
  20. Elik, ażem się zarumieniła. Myślę że mogłabym pomóc Mini, a przynajmniej mogę spróbować, siedzę w domu, mogę jej poświęcić czas. To prawda stado u mnie zgrane, koty z psami razem śpią. Hehe mam jeszcze papugę z odzysku i jeżyka na zimowanie, zwierząt ci u mnie dostatek.
  21. Dom z ogrodem, cieczka nam nie straszna ;), ale myślę że na smyczy należałoby ją jednak uczyć chodzić, pomaleńku oczywiście. Tylko jeśli dobrze doczytałam to MIni jest daaaaleko ode mnie, ja mieszkam na Opolszczyźnie. Myślę że Mini mogłaby się dogadać z Psotką i Yoshim, bo Jeżynka to już starsza panna i ma swój świat i swoje sprawy, i do swoich tajemnic nikogo nie dopuszcza. No nic, poczekajmy na opiekunkę Mini, może gdzieś bliżej znajdzie się chętny domek do pracy z sunią.
  22. Gdzie w tej chwili przebywa Mimi? Jeśli jest małym pieskiem to może mogłabym jej dać BDT, są u mnie trzy małe psy i koty, więc nie wiem czy nie za dużo dla niej, mogłaby sobie pomieszkać u nas i się socjalizować, po waszej stronie byłaby karma i wet. Ja pomyślę, Wy pomyślcie. Jeszcze z eMem przedyskutuję sprawę.
  23. właśnie doczytałam , przelałam stałą za luty.
  24. Dzisiaj poleciała moja stała dla Rafcia.
×
×
  • Create New...