Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Zostały obie, krwi nigdzie nie widzę, czyli nie było najgorzej ;)
  2. Damy głos później, zaraz jadę w miasto i się zastanawiam czy którąś zabierać czy zostawić w domu obie, hmmm...
  3. I zebrały się nad Mimisią czarne chmury, i nastał dzień sądu i kary za grzechy, armagedon. A armagedon wygląda tak ewentualnie tak alibo jeszcze tak czasem ciekawość brała górę nad strachem Teraz, już po powrocie, w domu panuje krystaliczna cisza........, zobaczymy jak długo. Mimi za karę, to znaczy za zbyt ostre wystartowanie do Psotki, pojechała ze mną w trasę. Najpierw się trzęsła ze strachu, bo pewnie jazda samochodem skojarzyła jej się ze sterylką, później było już bez trzęsawki ale niepewnie, ogon pod się cały czas, smaczki były ignorowane calutką drogę, jednak w ostatnich sekundach drogi, pomiędzy bramą a podjazdem do garażu znikły w tajemniczy sposób. Na podwórku jeszcze chwila ogon na dole, potem się otrzepała i ogon stanął dęba. W domu spokojniejsza, teraz odsypia stresa. Noooo...to się wredota dorobiła...;)))
  4. Witajcie :) Do wód to my zasuwamy co drugi dzień na osiemnastą, przez Czechy mamy pół godziny jazdy, więc Mimi sobie jakoś radzi ;))) Jeśli się kiedyś wybiorę na uzdrawianie stacjonarne lub urlop, to Mimi, jeśli nadal będzie u mnie, znowu będzie musiała spakować manatki i jechać na kolonie, dlatego niech się jej szmal zbiera w sejfie, bo na pewno się przyda, jak nie na kolonie to może do nowego domu na potrzeby wychowawcze. Olenko, nie żałuj kota, żałuj Mimisi, jak już któremuś kotu dokuczy solidnie, to tak spyla po chałupie że nogi gubi, potrafią ją zdrowo ścignąć, akurat z tym kotkiem - Kitusiem, a właściwie to jest kotka, bardzo się lubią. Eliku, zdrowie mam do bani od dziecięctwa, ale inni mają gorzej, więc nie narzekam. -Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy...- :))) Zostawiam rozdarciucha, z zatkaną paszczą, wydłubującą z piłeczki odrobinki mięska, które tam wepchałam.
  5. Na początku chciałam przeprosić Tysię, dopiero teraz, kiedy przeczytałam na wątku, że wysłała do mnie smsa sprawdziłam telefon i odczytałam go, oczywiście jest, przyszedł w piątek, a ja go dopiero teraz zauważyłam. Wybacz Do mnie najlepiej dzwonić i to do skutku, bo połączeń też raczej nie sprawdzam, nie jestem zwierzęciem iPODowym ani komputerowym, chyba się zatrzymałam na telefonie stacjonarnym i łupkowej tabliczce. Wszystkie ciotunie też proszę o wybaczenie Dynie to najmniejszy z moich problemów minionych dni, dynie to przyjemność, szczególnie w kuchni :) W nowy tydzień wchodzę z opanowaną sytuacją, przynajmniej na razie, szkoda że człowiek nie może się sklonować byłoby super. A żeby się odstresować, od jutra zaczynamy kąpiele w moim ukochanym, przepięknym Wojciechu w Lądku Zdroju, tak że za chwileczkę będę nówka jak niemowlę. A wracając do tematu najważniejszego, Mimisi nie przerobiliśmy na mielone, na razie ;). W zachowaniu znaczących zmian nie ma. Nadal energia ją rozpiera, na podwórku jest bardzo odważna, kiedy się nie boi oczywiście. Na Połówka nadal szczeka i tak jej chyba zostanie, amen. Tylko kiedy się nie rusza, siedzi lub leży i oczywiście kiedy ma coś na talerzu, wtedy jest bardzo ok, Połówek znaczy. Mimi z Psotką otwartej wojny nie prowadzą, ale są dla siebie wredne i robią sobie złośliwości, choć Psotka jest bardziej ustępliwa, Mimiśka to harpagan. Jak nie śpi to nie usiedzi ani sekundy w jednym miejscu. Do wczesno-porannych pobudek Mimiśkowym dziarmoleniem już się chyba przyzwyczajamy, koniecznie muszę ją nagrać, wzbierającą we mnie złość zawsze rozładuje jakimś jodłowaniem czy inszym gulgotem i choć chciałoby się ją zdzielić w tą rudą łepetynę to i tak człowiek parsknie śmiechem i złość ulatuje. Kradnie kapcie, potrafi także ukraść np. moją koszulę nocną i ganiać z nią po domu. Przynosi sobie z podwórka żołędzie i szyszki, potem je szatkuje, że Yoshi lubi znosić do domu szyszki to wiedziałam, ale żołędziowe zbieractwo wprowadziła Mimi, za co bardzo wdzięczne jej są koty. Ostatnio o mało nie pożarł Mimisi szarpak, który sobie sama nanizała na szyję, jakimś cudem, bo ten szarpak ma małą pętlę, nie wiem jak ona to zrobiła. Z sypialni w której urzędowała Mimi usłyszałam jakiś rejwach, nagle wypada rudzielec, bo coś jej się do szyi przylepiło Yoshi próbował odebrać szarpak Mimi i prowadzał ją jak na smyczy, z szarpakiem na szyi Mimisia była grzeczna jak aniołek i pozawalała się Yoshikowi prowadzać :) I jeszcze krótka migawka A tu zwróćcie uwagę na kabaretowe, muzyczne tło Artura Andrusa, całkiem w temacie ;), tak się przypadkiem zgrało :) Miłej niedzieli
  6. Z niedzielną popołudniową kawusią wpadam Dzięki piękne że zaglądacie i pamiętacie. O z Mimisią nie sposób się nudzić, właśnie zaliczyła kolejny wygłup, ...się ze śmiechu popłakałam, cyknęłam fotki, wieczorkiem napiszę.
  7. Witajcie niedzielnie Niestety sterylka spłynęła po Mimisi jak woda po kaczce, w zachowaniu zero zmian, rywalizacja z Psotką trwa w najlepsze, ale największy problem że nadal potrafią po sobie kropić, nie sikać tylko znaczyć, obie wysterylizowane. Nie na okrągło, tylko jak im odbije, dzisiaj obie dostały opiernicz bo piłkę znaczyły na zmianę. Potrafią też spać razem na jednym fotelu! One są jak dwie wredne siostry. Stały domek bez suczki, bo szybciej wróci jak bumerang. Nie da się jednak wredziastej nie lubić, jest rozbrajająca. Strach nadal wisi jej na ogonie i ciągle ją goni. Zawału przed chwilą prawie dostała, bo Połówek wybierał się na rower i założył na głowę bejsbolówkę, no straszne to było, Coś z wielkim dziobem z przodu! Chciało ją zjeść. Mimi szaleństwo ma we krwi i jest roztrzepana jak jajko na omlet, lubi bardzo biegać po domu i wskakiwać na mnie na fotel, wczoraj przez pomyłeczkę se wskoczyła, ale na fotelu zamiast mnie siedział hehehe Połówek , widzieliście kiedyś start rakiety? Domowym towarzystwem Mimi są koty, z nimi wojuje, oprócz Bianki, Bianka ściga Mimiśkę, może uda mi się kiedyś skręcić filmik. Może uda mi się pstryknąć dzisiaj jakieś fotki to wieczorem wrzucę, a na razie takie, odpoczynek po wariacjach, łóżko rano było ładnie zasłane, ale Mimi z Yoshim posłali po swojemu.
  8. Jeszcze jedna wpłata z Forum Ogrodniczego za kfiatecki, ode mnie dla Tofisia, na zrzutce, to wpłata 40zł podpisana "FO Jola"
  9. A jakże pomaga, przeszkadza, psuje, podlizuje się, wszystko na raz. Teraz coś ukradła i niszczy, ale nie zaglądam jej do paszczy bo jest spokój i cisza, niech se niszczy. A tak btw zostawiam Wam schemat konfiguracji nocnej po mojej stronie łóżka, ja to to w środku, kto by dał radę tak spać? Kto się zamieni? Miłego dnia kochane, dzisiaj zbieramy dynie.
  10. Taki on półplaskaty ;) Ode mnie za sprzedane hojki, poleciało dla Toficzka, na zrzutkę pomagam - 30zł z Forum Ogrodniczego, podpisane Mirka FO.
  11. Poleciało 50zł dla sunieczki.
  12. Ja też poproszę o numer konta, dorzucę grosik dla suni.
  13. Dzień dobry :) Bez kawy nie ma zabawy, na rozbudzenie chętnym Niezawodna ciocia Nesia już na posterunku Szalejce chyba do starości wystarczy pomysłów. Muszę kiedyś nagrać jej poranne pogawędki na dyktafon, choćby człowiek był zły to i tak się roześmieje. Teraz obserwuje jak Połówek szykuje się do pracy, szczeka, powarkuje i pilnie go obserwuje, a w nocy śpi u niego na nogach, nie u mnie. Jak siedzi w fotelu - cisza, jak zacznie chodzić po domu - szczeka i warczy, Mimiśka oczywiście a nie Połówek. Dobrego dnia wszystkim.
  14. Połówkę kombuchy którą mam zamiar odciąć mogę podzielić na pół, bo jest naprawdę duża. Jedna ćwiartka dla Eli, komu druga? Jutro podzielę i wyślę. Elu podaj adres na pw. Moje psiaki też obszczekują ludzi i psy za płotem, biegają, szczekają, ale merdają ogonem, Mimisia natomiast szczeka na serio i zamienia się w jaszczura, czyli staje jej pas sierści od głowy do ogona, ale niech tylko ktoś przekroczy furtkę, to ze strachu chce się zabić uciekając na oślep, natomiast Psotka i Jeżynka są w stanie zalizać na śmierć, natomiast Yoshi, mój synuś jedyny, zaczyna wtedy zachodzić delikwenta od tylca i próbuje skubnąć za nogawkę. Strach Mimisiowy jest nie do wyobrażenia, tyle czasu minęło, a jeśli się jakieś energiczne ruchy wykona, np.śpiesząc się do wyjścia, Mimisia uciekając kropi siuśkami ze strachu. Ja naprawdę sobie jej nie wyobrażam w takim standardowym polskim domu, dlatego marzy mi się dogomaniacki domek. Teraz napiszę jak ostatnia świnia, Mimi jest młoda, a dużo dogomaniaków ma staruszki, schorowane, może Mimi mogłaby pocieszyć kogoś po stracie pupila. Może, może, może, ktoś taki ją tu wypatrzy i się zakocha, bo ona jest do zakochania, mała absorbująca szalejka. Co do gości, to albo akceptują psy, koty, szczekanie i kłaki na spodniach, albo odwiedzają mnie latem, kiedy można spędzać czas na tarasie i w ogrodzie. Na spotkania ze znajomymi najczęściej umawiam się w kawiarniach/cukierniach, oni mają komfort że nic po nich nie skacze i nie drapie, i możemy spokojnie porozmawiać, bez psiego akompaniamentu ;). Generalnie więc, w domu odwiedzają mnie w zasadzie tylko zwierzoluby a mi to pasuje ;)))
  15. Eliska, Nesiu, zapraszam na niedzielną kawkę -A ja już nigdy nie miałam tak głębokiej więzi z psem- , Mimi jest właśnie takim psiakiem, wchodzi w bardzo głęboką relację, ale tylko z jedną osobą, nikt i nic się więcej nie liczy, a nawet jest zbędne. Dlatego bardzo się martwię żeby znalazł się dom na miarę Mimisiowych wymagań. Na razie nic się nie dzieje i Mimi może sobie spokojnie u mnie mieszkać, niestety ja tylko z wierzchu jako tako wyglądam, w środku jestem jak robaczywa śliwka i w każdej chwili może mi się życie wywrócić do góry nogami. Młodej rudej trzeba znaleźć młodą, niekoniecznie rudą, lub starszą zdrową rzepę ;) W marzeniach widzę dla Mimisi dogomaniacki dom, może komuś zabije do niej serce, dlatego też nie cisnę Tysi na szybkie szukanie, nie wyobrażam sobie powrotów z adopcji, jest na to zbyt krucha psychicznie. Co zaś do tych dwóch pierwszych zdjęć, to Mimi tak dziwnie kręci głową o 360st w poziomie, czyli w kółko, tak łapie zapachy, kiedyś na jakimś filmie przyrodniczym widziałam takie zachowania jakichś psowatych, ale to było bardzo dawno i nie pamiętam co i kto. Na początku było to dla mnie dziwne i myślałam że jej się głowa urwie ;), a ponadto Mimi jest psem gadającym, czym nas rano rozbraja i rozśmiesza, i wybaczamy jej pobudki i podgryzki. A wracając do kombuchy, poczytajcie, szczególnie podobają mi się te napoje gazowane z sokiem owocowym i ocet. A placek dlatego że ona jest właśnie w formie okrągłego placka ;), Jedną mam za dużą, mogę połowę odciąć, podzielić na pół i obdarować kogoś. Nooo...to...niedzielną lekturę polecam https://www.olgasmile.com/grzyb-herbaciany-kombucha.html Pozdrawiamy i buziaczki ślemy
  16. Kochane cioteczki Karmy nie potrzebujemy, przynajmniej na razie, natomiast niezbędna jest taśma klejąca, żeby na noc sklajstrować Mimiśce łapy i pyszczor. To jest ADHD do kwadratu i żarłacz rencowy w jednym, obiecuję sobie wysmarować na noc ręce olejkiem wrotyczowym, niech się naje ;) Niestety Mimi nadal jest psem jednego człowieka :(, nie jest w stanie z nikim oprócz mnie nawiązać bliższego kontaktu, obcy człowiek to panika i w krzaki albo w mur, gdziekolwiek, osoby znajome (moja mama, brat, Połówek) obszczekiwanie, obszczekiwanie ustaje gdy osoba je, wtedy Mimi zmienia się w dziada proszalnego, niestety gdy kończy się jedzenie obszczekiwanie wraca. Jest już u mnie ponad pół roku i chyba się już nie zmieni. Taka jej uroda. Nie wiem jak wygląda sytuacja rodzinna pani z którą Tysia jest w kontakcie, ale nie każdy będzie tolerował wiecznie obszczekującego psa, gdy tylko ruszy nogą, czy wstanie z fotela. Trzymam mocno kciuki za ewentualny domek, chociaż już nie mam pomysłu jak taki domek miałby wyglądać. Mimisiowy awers jest radosny, wesoły i kochany, ale rewers już niekoniecznie. A tak offowo, obdarowała mnie znajoma dwoma plackami kombuchy i mam zagwozdkę, modzę coś ;)
  17. Mimiśka wita Ja dołączam do Tysi w temacie czasu braku. Troszkę przetworów też trzeba porobić, i naleweczek, i ziółek posuszyć. Wczoraj zlałam nalewkę wrotyczową, pieruńsko ohydną, jeszcze do zlania ocet i olej, robi się orzechówka, muszę dorobić piołunówki, dzisiaj czeka dereń i chciałabym krwawnika nazbierać, czekają pomidory żeby je zesosić na zimę do słoików, kupnych sosów nie trawię, śliwki też czekają, muszę Połówka zaopatrzyć w dżemiki, bo to taki Kubuś Puchatek Dżemikowy. Wierzę że Mimi w końcu znajdzie ten swój domek, że człowiek, ten jej, wyczekiwany, wypatrzy ją, właśnie ją. Mimisia jest 100%owym antydepresantem, bez skutków ubocznych, nooo...prawie ;) Strachem i paniką podszyta, ale mimo to radosna, uparta, energia z niej tryska niczym gejzer. Ostatnio pożarła długopis, zdążyłam w ostatniej chwili przed rozgryzieniem wkładu na łóżku w sypialni. Chodzi za mną i kąsa mnie w łydki, kapcie trzymamy z Połówkiem na nocnych szafkach, nie żeby jakoś bardzo niszczyła, po prostu się nudzi. Z psami nadal nie nawiązała bliższych relacji, ani one z nią, bardziej weszła w stado kotów, bo może im dokuczać dopóki się nie wkurzą, śpi razem z kotami na łóżku, psiaki uciekają od niej na łóżkowe antypody. Co zaś do drzwi, to pieseły w nich nie gustują, ale koty bardzo, niedługo przedrapią się na ich drugą stronę, mimo że kocie drapaki są porozstawiane po domu, cóż, przecież nie powyrywam im pazurów, a to tylko drzwi, jak już zrujnują je do szczętu to wymienię, trudno. Zostawiam szalonego rudzielca, mam też jakiś filmik, wrzucę w najbliższym czasie. I obiecuję poprawę w podpisywaniu listy obecności na wątku, tylko nie wiem od kiedy ;) Fotki takie se, ale lepsiejszych na razie nie mam. Pozdrawiam Was serdecznie
  18. Jesteśmy, żyjemy, jeszcze chwilka i zbiorę się "do kupy" ;) Wiernym cioteczkom ślemy serduszko i cioci wiadomej witamy ciotulę Alfę razem z jej ogonami i życzymy miłego dnia choć to poniedziałek Wieczorkiem napiszę słóweczko.
  19. Elizabetko, totalnego dystansu do rzeczy materialnych nauczyły mnie koty. Wtłukły mi cały Bolesławiec, mój ukochany, ostał się jeden kubeczek, straciłam wiele wiele cennych dla mnie rzeczy, tylko rzeczy, ale i ja się nauczyłam profilaktyki ;))), niestety wpadki się nadal trafiają, wyłącznie z mojej winy. A dwie pary butów, to mały pikuś. Straciłam też całą kolekcję kwiatów domowych, przez trzy lata nie miałam ani jednego, teraz pomału odnawiam ją, hoje, achimenesy, skrętniki, oczywiście z uwzględnieniem kocich możliwości. Meble, drzwi, szafki z ornamentami kocich pazurów... Psie pomysły przy wyczynach kociego stada są niezauważalnym akcencikiem, uwierzcie, do tego moje koty są niewychodzące, więc nie mogę ich wykopać na dwór. Demolka Group , proszę jeszcze trzy sztuki dołożyć, nie były głodne więc się nie pofatygowały do foty.
  20. Pomysłów rudzielcowi nie brakuje, tylko ja się rozsypałam po weekendowych imprezach i się "do kupy" zebrać nie mogę, ale się w końcu zbiorę. Do tego bardzo mi bliska osoba, jak druga mama, kochana, jest na ostatniej prostej. Zaraportować tylko mogę udane ataki Mimiśkowe na dwie pary moich trepów, jedne wyjściowe, drugie domowo-zakupowe. Z reguły buty są w szafkach, ale....jak pewnie wiele z nas, lubię sobie nóżki podciągnąć pod się na fotelu, a przy kompie siedzę na krześle "po turecku", Mimi wykorzystała sytuację i obie pary nadają się tylko na ogród. Z tym że resztki jednych z nich schowałam przed chuliganką tak skutecznie, że od trzech dni znaleźć ich nie mogę Niebawem coś napstrykamy nowego, a na razie serdecznie dziękujemy za pamięć o nas i odwiedzanie wątku.
  21. Nic szczególnego poza tym że w piątek postanowiła popełnić samobójstwo poprzez utopienie. Chciawszy się napić w trakcie dziczenia z miski wkopanej na rabatce rodkowej (w celu poprawienia wilgotności powietrza), się Mimiśkowe łapki wygły nie w te co trza stronę i wpadła głową do miski. Próba utopienia nie powiodła się, bo miska była za mała.
  22. Szurnięta bojałka mówi ciotuniom Dzień dobry :) Dwa dni, znaczy dwie noce było ok, dzisiejszej Mimisia znowu miała napad głupawki, trochę jakby nie żyję bo wstałam zmęczona. Przyszły domek Mimi musi na rudego szaleńca zasłużyć, Tysia ma zielone światło na wybrzydzanie. Mimi naprawdę nie nadaje się do pierwszego lepszego domu który chce mieć pieska. Musicie mi wybaczyć że do poniedziałku raczej mnie nie będzie, więc i Mimisi tysz, ale mam "ślub i wesele" bratanicy, to znaczy, dzisiaj w nocy na lotnisko do Wrocka, w sobotę będę robić za kierowcę, w niedzielę w południe na lotnisko do Wrocka, wybawię się że hej!
  23. Oczywiście wszystkie ciotunie są przekochane, ale ciocia Nesiowata wiernie Mimisi kibicuje, często odwiedza wirtualnie, codziennie a nawet i częściej, ale szurnięta Mimisia kocha wszystkie ciotule. O tak!
  24. Wpadam jeszcze znośnym porankiem życzyć Wam dobrego dnia Pokerku, pomysłowość Mimi jest zaskakująca ;) Cioci Nesiowatej, Mimiśka wysyła priorytetem
  25. Kochane, ja nadal nie żyję i chyba jeszcze do końca tygodnia żyć nie będę, bo najbliższe trzy dni to ma być apogeum upału. Energię ma tylko Mimisia, Połówek i czasem koty, reszta nas leży i dogorywa. Tak po prawdzie to Mimi woli koty od psów, lubi się z nimi hmmm....bawić, szczególnie lubią się z Kitusiem (Kituś to kotka), Bianki rudzielec unika, boi się jej, schodzi z drogi, omija wielkim łukiem. Bianka jest głucha, a Mimiśka jej nadokuczała i teraz Bianka poluje na Mimi. Mimiśka to głuptak straszny, ma robaki w tyłku i tyle spokoju jak śpi. Ostatnio rozrabia w nocy, żeby jeszcze sobie poszła rozrabiać do innego pokoju, a ona wariuje na łóżku, przez dwie noce to myślałam że jej przywalę czymś albo uduszę, ostatnia noc już była ciut lepsza, zobaczymy dzisiaj. Skacze, turla się, robi fikołki, podgryza, mamrocze pod nosem, porykuje, jak się zmęczy pada i śpi. Ostatnio na spacerze poszła na mnie barankiem, prosto w nogi, aż sobie jęknęła a ja myślałam że orła wywinę, taki głupol, nie patrzy gdzie leci, byle prędzej, szybciej. Nudzić się z nią nie można. Tysiu, Mimi obszczekuje na filmiku stołek który przewróciły koty. A teraz to jeszcze liście zaczęły polować na Mimi, lecą z drzew i chcą ją pożreć, straaaszszszne są te liście. Dobrej nocy
×
×
  • Create New...