Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Marek Aureliusz to bardzo ciekawa postać w historii, filozof, cesarz, stoik. To bardzo zacne imię, ale zawsze można je zmienić. Aruś jest bardzo fajne, Aruś-Akadiusz- Pitbull-Stramowski ;))))))))
  2. Zaczynamy nowy dzień, kawą oczywiście No cóż Nesiu, tak jak zwykle przeczołgaliśmy się po mieście, w gościach Mimi jest bez nóg, za to bardzo grzecznie zostaje w samochodzie i czeka na mnie jak robię zakupy. Na razie upałów nie ma, więc nie narażam się na pobite szyby. Kocie koszyki na parapecie i leżaki na kaloryferze są przez rudzielce zaanektowane na amen, a wszystko jest chyba związane z tym, by przebywać tam gdzie ja i chyba z zazdrością. Kiedy siedzę przy kompie (to jest właśnie przy oknie z koszykami) dziewczyny zajmują koszyki, kiedy idę do pokoju to dziewczyny przemieszczają się na leżaki i tak za mną w -te i we wte-. Idziemy w nowy dzień
  3. Biedny Ralficzek, łudziłam się że to może coś nie aż tak poważnego. Do marcowej stałej dorzucę dodatkowy grosik.
  4. To czekamy na dobre wieści i głaski dla Ralfika
  5. Budzimy się za chwilę wybywamy do miasta, oczywiście Mimi jedzie ze mną, niemrawym śpiochom należy się odpoczynek od wariatki. MIłego dnia zaglądającym i kibicującym Mimisi, która już ponad rok czeka na tego jedynego człowieka który ją pokocha na zawsze i do jej ocean miłości, cierpliwości i czasu...
  6. Z historii znamy rugi pruskie, poznajcie współczesne rugi, rugi parapetowe, cóż...rude wredne?Koty zostały wyrugowane...z koszyków.
  7. Marek Aureliusz to pikuś przy moim kocie Krzysiu, coby Połówek czuł się doceniany dostał możliwość wybrania imienia dla kota ze schroniska, wybrał więc mu imię - Krzyś Jarzyna ze Szczecina Szef Wszystkich Szefów- :)))))))
  8. Och szkoda że nie pojedzie tam gdzie miała szansę pojechać, trudno :( A ja tak szybko pomykając zostawiam wielkanocny koszyczek, a co, tylko koty mogą korzystać z parapetów? I filmik z wybiegu.
  9. Eluniu, miałam na myśli Marka Aureliusza obojga imion, pewnie Jo37 pomyślała o tym samym. Jakkolwiek piesio będzie miał na imię to najważniejsze żeby znalazł ciepły dom dla swojej starej dupci :)
  10. Gdyby nie ruda szalejka wzięłabym go na bdt i dożycie.
  11. Elu, w marcu jednorazowo coś dla dziadzia o pięknym imieniu przeleję, podaj mi proszę konto na pw i link jeśli założysz mu osobny wątek.
  12. W totalnym niedoczasie ostatnio żyję. Mimisia dzisiaj znowy będzie mi towarzyszyć do miasta, cóż, na razie czołgaczem, chyłkiem przemykając, próbując wcisnąć się w każdą napotkaną dziurę, lub na rączkach, przemieszczamy się po mieście, na peryferiach, p-r-a-w-i-e że "kozaczymy" ;), w gościach broszkujemy na kolanach. Nadchodzi weekend więc jakieś pstryki może powstawiam. Dzisiaj ostatnia wizyta Myszkina u weta i zobaczymy jak to się będzie rozwijać, Jeżynka trochę niedomaga, tak więc sporo czasu zajmują mi moje choraczki. U nas brzydko, mokro i mroźny wicher duje, coś mi szepcze do ucha że zima wraca ;) Dobrego dnia
  13. Witaj ranny ptaszku Pięknie pięknie, słonecznie, aż się chce żyć. Wczoraj ogarniałam donice z chryzantemami zimującymi, w zeszłym sezonie porobiłam sadzonki na nową rabatkę i rwą się do życia choć trochę za wcześnie. Zaraz jadę do miasta, zabieram Mimiśkę, niech sobie reszta towarzystwa odpocznie od rudego szaleństwa. Zostawiam komiks, tekst sami sobie domyślcie ;)
  14. I to jeszcze jak, pięknie, słoneczni, ciepło, cudownie :) Zaczęłyśmy prace porządkowe w ogrodzie. Chciałam nagrać filmik jak Mimisia na luzaku, przybiega po smaczki na zawołanie, ale brakło czasu. (Na zamkniętym wybiegu oczywiście.) I wszystko by było ok, gdyby te dwie diablice dalej nie konkurowały w podszczywaniu każdego kąta, nogi od stołu a nawet.......siebie Jeszcze chwila i obie będą w pampersach zapychać. Jednak żeby nie było tak kolorowo, to choruje Myszkin, coś mu się w nosku brzydkiego zrobiło. Miał czyszczony nosek, zęby, sprawdzanie czy nie ma przetoki, jest na zastrzykach, w czwartek kolejne badania.
  15. Czy zmieniło się konto do wpłat stałych deklaracji? Lutową stałą wysłałam na to konto co zawsze.
  16. Trzymam kciuki żeby akurat to miejsce wypaliło, Moja stała poleciała dzisiaj. Eliku, niestety moje stado nie akceptuje Duszka, biedny mieszka w łazience, a jest taki miluchny, miziasty, i ciekawski, kochana kocinka. Wetka i dawna karmicielka szukają dla niego domku niewychodzącego, ale wiadomo jak to z tymi domkami jest. A w domu cudowna cisza, wszyscy śpią, nawet Mimi :)
  17. Tysiu, myślę sobie że to nie tylko pylenie wpłynęło na pogorszenie Twojego zdrowia, ale i te kilka godzin spędzonych w gęstej sieci kocich alergenów ;), mówiłam Ci że córa jak tu przyjedzie to zaczyna się uczulenie na drugi dzień. Po zadrapaniu ani śladu, ale musisz przyznać że wyglądało niepokojąco. Wetka za wizytę nic nie wzięła, tylko za krople a to groszowe sprawy. Niedawno wróciliśmy z ostatniego spaceru po ogrodzie, takie ostatnie siusiu przed spaniem. Towarzystwo zaległo po kątach i czeka na otwarcie sypialni, a Mimi jeszcze szaleje, biega z zabawkami po domu, ciąga kocyk, szczeka. Niech się zmęczy, będzie lepiej spała ;). A dzisiaj rano po wyjściu z domu taki widok zobaczyłam :(
  18. Na dobudzenie Zachowanie Mimi przy Tysi było spowodowane tym, że Tysia emanuje spokojem i dobrocią, a zwierzaki to czują, ruda i mnie zaskoczyła, bo zapewniam, że jest bardziej rozdarta i nieufna wobec innych osób których nie zna. Takiej córki, można mamie Tysiowej pozazdrościć i pogratulować, i nie są to uprzejme komplementy, tylko najprawdziwsza prawda. Życzę Ci Tysiu, żeby życie nigdy nie zmieniło Twojej osobowości. Dobrego dnia wszystkim, dzisiaj w świat jedzie ze mną Psotka, Mimi miała wczoraj dość atrakcji, niech odparują z niej emocje ;)
  19. Nooo tak, Tysia zobaczyła dzisiaj moją prawdziwą twarz, rozkojarzonej, zapominalskiej i zakręconej baby. A zaczęło się tak, zostawiłam telefon w samochodzie, choć czekałam na info od kuriera. PODOBNO kurier tłukł się przed domem i trąbił, ale chyba trąbeczką odpustową, bo ani ja, ani Tysia, ani PSY nie słyszały, oczywista oczywistość furtkę miałam zamkniętą na cztery spusty, więc ten kurier nie mógł się był dostać do drzwi, a dzwonek przy furtce jakiś czas temu ktoś mi rozwalił, chyba kamiorem. Kiedy się ocknęłam, z prędkością światła popędziłam do samochodu po telefon, kilka minut rozmowy z kurierem i jak trąba powietrzna porwałam kurtkę, zostawiłam Tysię z całym domowym majdanem i pogoniłam kilkanaście kilometrów za kurierem. Cała ja i moja gościnność. Jak u Chmielewskiej...prawie.
×
×
  • Create New...