Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Tobołki popakowane, Mimi idzie na wygnanie ;) Godzinę jeszcze doprecyzuję z Anetką, późnym popołudniem bo lekarka mi obiecała że jak mama dobrze wybudzi się z narkozy i wszystko będzie ok po zabiegu to będę ją mogła zabrać dzisiaj koło 18, więc mogłabym jutro wyjechać z domu wcześniej, tak żeby Tysia się z nimi spotkała tam na miejscu w hotelu. Na razie czekam na telefon ze szpitala. Na potwierdzenie że Mimi jedzie na kolonie cała i zdrowa, ma wszystkie nogi, uszy, oczy i tak dalej ;) dwa filmiki.
  2. Misi nie mógł się zesikać bo był już bez życia, po bardzo dogłębnej lobotomii ;) Nooo ciotki-klotki, rudzielce nie rzucają się na siebie z zębiskami, otwarcie, to taka wojna podjazdowa, robienie sobie na złość. Mimisia za wszelką cenę chce sobie podporządkować Psotkę, ale Psotka się nie daje i odpłaca Mimi pięknym za nadobne, jednak to Mimisia jest tą bardziej zaangażowaną w konflikt stroną. Z Jeżynką też za sobą nie przepadają, ale Jeżynka to babcia i wkurza ją szaleństwo Mimi. Z drugiej strony Mimi to taki głupolek że można z niej ciągle boki zrywać, zawsze czymś rozbawi. Nie ma dnia żeby czegoś głupio-śmiesznego nie wymodziła. Tysiu, Ty się nie martw i spokojnie szukaj dla niej domu, bez pośpiechu, bo co nagle to po diable. Ja nad babami panuję, to ja jestem przewodnikiem stada, a po tamtym wypadku jestem bardziej przewidująca. Mimisia zasługuje na wyjątkowego człowieka, bo jest wyjątkowa, coś jakby pies pomieszany z kotem czy lisem;)))))))))
  3. Proszę o konto, jakiś grosik dorzucę.
  4. Proszę państwa, oto miś został rozszarpany dziś. jedna ruda go zabiła, druga ruda go zmoczyła. Dalsza część pokropku jest po drugiej stronie miśka, więc podejrzana jest tylko jedna, akrobatka chodząca na przednich łapkach, żeby nie było że tylko na jedną skarżę, druga nic a nic nie ustępuje pierwszej w przedstawionym zachowaniu, została zepsuta złym przykładem, a tyle lat była grzecznym pieskiem.
  5. Zgadnij ;) ...tia, takie z nich psiapsiółki że jakby mogły to by jedna drugą z domu rakietą w kosmos wystrzeliła, a do tego coś musiało między nimi zajść poza moimi oczami, bo znaczą chałupę na akord, a było już spokojniej. One tak się kochają że się aż nie znoszą. A zazdrosne obie że strach. A poza tym to anielice ;)
  6. Tysiu, nie jestem w stanie obiecać czy dam radę wprowadzić w życie zalecenia pani trener, przy tak dużym zwierzyńcu i innych obowiązkach, może mi po prostu na to zabraknąć czasu. I na dobranoc, fotka, jak zawsze koszykowa, dwie rude siury, a dla siebie nawzajem słodkie żmije.
  7. Żyjemy, żyjemy, tylko trochę skręt mam ostatnio, Na piątek mama do szpitala, więc badania trzeba porobić, a z osobą niepełnosprawną to jest jak wyprawa na K2 ;). Mimisię cza zapakować na kolonie. Jestem umówiona z Anecik na sobotę, jeszcze tylko dokładna godzina do ustalenia, bo muszę rano mamę odebrać ze szpitala po zabiegu. No i ja się muszę w międzyczasie trochę odwieśniaczyć przed wypoczynkiem, na głowie coś wymodzić, manikiry pedikiry i inne cuda na kiju, no i nie mam co na siebie włożyć ;) Wiecie przecież że przed urlopem trzeba się porządnie zmęczyć żeby był powód do odpoczynku ;) Oba rude obszczymurki zaczynają mnie wkurzać, majtasy już wiszą im nad głową, to tylko kwestia kiedy się urwie ucho od dzbana, co to wodę nosi dopóki mu się ucho nie urwie ;). Mimiśka nie znajdzie domu, chyba że będzie jedynaczką, bo każdy ją odda jak będzie znaczyła w domu. No i jaki dzik z niej był taki jest. Zobaczymy jakie będą obserwacje i opinia z hoteliku po koloniach. Boję się tylko żeby jej coś nie zjadło na wywczasach. Niby tchórzyca ale i zadziora, no chyba że przez te dwa tygodnie nie wyjdzie z kennela ;)))) 3majcie się na razie, spróbuję jeszcze nagrać filmik z szaleńcem przed wyjazdem i wstawić. Waga 6,8kg Wścieklizna - jest. Advocate - jest. Puszki - są. Suche - jest. Ciacha - są. Smycze pojadą dwie, flexi i przepinana. Zabawka, dywanik własny do kennela. Co jeszcze??? Piszcie.
  8. Advocate Mimisia ma ode mnie. Tysiu, właśnie że Mimi trzeba pilnować z jedzeniem, bo by jadła aż by pękła, jest niesamowitym żarłokiem, jakby nigdy jedzenia nie widziała, czaaaasem zostawi trochę suchego, sporadycznie. Gdyby jej dawać ile chce to w krótkim czasie byłaby jak wielki pulpet i te chude nóżki pewnie by jej nie uniosły. Z Anetką się dogadamy, tylko mi się zapodział gdzieś jej numer. Trochę się z tym szpitalem namąciło, ale postaram się jak najszybciej odebrać mamę, zaraz po porannym obchodzie, potem muszę wrócić na wieś po Mimisię i dopiero wystartować w drogę. Będzie dobrze, musi być.
  9. Tysiu, Mimi w tej chwili waży 6,8kg i to jest moim zdanie waga optymalna, nie powinno się jej pozwalać przekraczać 7kg ze względu na budowę ciała, to oczywiście tylko moje zdanie. Według wytycznych producentów, gdyby była tylko na suchej jest napisane 110gr na dzień, a gdyby była tylko na mokrej to 400gr na dzień. Proszę zdecydujcie ile czego zapakować z karm, bo ciacha to oczywista oczywistość :) U mnie nie dostaje tyle w posiłkach, bo w ciągu dnia zawsze coś wyżebrze, szczególnie od Połówka, bo on żadnego posiłku nie zje bez dzielenia się. I smaczki zawsze jakieś w ciągu dnia się trafiają ;) Nesiu, Bianka jest głucha i żywiołowość Mimi ją denerwuje, więc Mimi schodzi jej z drogi. Tutaj Bianka nie miała zamiaru złomotać Mimisi, przechodziła ostrożnie do ostatniego koszyczka i sobie powąchała Mimisię, a ona taka grzeczniutka jak w czapce niewidce, byle tylko Bianka sobie poszła.
  10. Przyszła paczka z karmą, ale to jest za dużo jak na dwutygodniowe kolonie. Nawet gdyby Mimi jadła same puszki to i tak za dużo, bo jest 24 duże puchy i 5kg suchej karmy do tego ciacha i smaczki. Mam to podzielić czy jak??? Tysiu??? Przywiozłam Advocate od weta i cała czwóreczka będzie "kropelkowana", bo z kleszczorami żartów nie ma. No i nieuchronnie zbliżają się kolonie. Koszyk story: Komu można podskoczyć to można, a komu nie to nie... Kolejność zdjęć prawidłowa, Mimi po rozeznaniu z kim ma do czynienia udaje że jej tam nie ma ;)
  11. Ejjjj...no...., przecież to nie pierwsze kolonie Mimisi. No, troszkę na poprzednich narozrabiała, ale może teraz będzie lepiej. Na razie czekamy na info od Tysi, kiedy i jak będzie transport. Moja propozycja podrzucenia Mimi do Strzelec Opolskich nadal aktualna, ale to transport musiałby być Anecikowy, bo tak właśnie było to zorganizowane poprzednio, ale nie wiem jak to tam TYsia zaplanuje. Wczoraj Mimi uznała, że Połówek zdecydowanie za dużo zjada na śniadanie, więc ze swojej nieopisanej łaski postanowiła go odciążyć, zanim mrugnął okiem z talerza zniknęła mu jedna kromka, Mimi została przez Połówka okrzyknięta złodziejskim psem ;), ale spłynęło to po niej jak po kaczce i z wielkim apetytem wciągnęła sobie kromala, a co! Bo przecież nie będziemy jej wyrywać chleba z paszczy, pazerna jest na jedzenie okrutnie. Jakby jej nie pilnować to byłaby z niej solidna baryła. A tak w ogóle to gdzie się Tysia zapodziała?
  12. Jeszcze mam kilka ostatnich dni pracowego szaleństwa, muszę wszystko wyprowadzić na tip top przed urlopem, a jeszcze jutro nawiedza nas sanepid, więc brak czasu na oddech, ale już jestem na finiszu :). Nesiu
  13. Mimisia suche je takie jak i moje, był Bosh, Fitmin, Wolf of Wilderness, Mimisia nie jest wybredna, je wszystko. Puszki to generalnie Animonda. Lubi sobie surowiznę chrupnąć, zielone żwacze mrożone, wcale nie takie śmierdzące są te mrożonki z zooplusa. Jajo lubi :), serek biały jako rarytasik, Mimi zjada wszystko co na drzewo nie ucieka. Swoje i nie swoje, boję się jakiejś psiej bójki właśnie o jedzenie. Do mnie nic nie kupujcie, na razie nie ma takiej potrzeby. Mimisia papu wciąga rano około 9 i po południu około 17, w ciągu dnia wiadomo coś tam zawsze skapnie, jakiś gryzak, ucho, czy inny kapeć. Tysiu, myślałam że to bliżej gdzieś ten hotel i pomogę z transportem, ale to ode mnie prawie 200, w te i we wte 400, a ja zaraz na drugi dzień wyjeżdżam i znowu kilkaset km mam przed sobą, nie dam rady fizycznie. Bardzo mi przykro. Gdyby transport był Anecik, to mogę Mimi dowieźć za Strzelce Op. tam gdzie się z Anecikami spotykałam poprzednio, tyle dam radę. Z powrotem też mogłabym ją tam odebrać, zawsze to będzie taniej.
  14. Hej hej, ciepełka nadal nie widać i nie czuć, pewnie jak już przyjdzie to taki upał że do zdechnięcia. Eliku, fakt, trochę się martwię, ale nie spaniem w kennelu tylko psychiką Mimisi, a również tym żeby się nie naraziła jakiemuś agresywnemu psiakowi. Wczoraj pierwszy raz, sama wepchała mi się na kolana i spała odprężona, obok, przytulona do nogi to tak, ale na kolanach jeszcze nigdy, zawsze po chwili schodziła. Kupką strachu była, jest i będzie, to już się nigdy nie zmieni. Jak się czegoś wystraszy to potrafi się przewrócić, chce szybciej uciekać niż nogi potrafią. Na wirażach też wywija orły. A dzisiaj koty, Maja z Ursusem :) Dobrego dnia.
  15. ...się trzymamy... Przymrozku nie było, dzisiaj. Wczoraj wtachałam wszystkie donice do spiżarki i do domu, pelaśki, fuksje i inne, zapomniałam tylko nakryć wiaderkiem karczocha, dzisiaj nie zapomnę i wieczorem dostanie kapelusz z wiadra. U nas centralne ustawione na 21st, więc zimno nie jest, ale może dzisiaj wrzucimy kilka polan do kominka. Wszyscy się lenimy i odpoczywamy, Połówek i wszystkie zwierzory po spacerku śpią, tylko Mimi zrobiła sajgon w chałupie i dopiero padła, a mnie czeka sprzątanie jak skończę kawę. Cóż, pogoda paskudna, ale przecież ruda musi gdzieś upuścić energii bo inaczej pęknie od nadmiaru jak balon. Udanej ciepłej niedzieli, choćby pod kocykiem. ...bendziem sie lać...
  16. To życzę Ci Nesiu tego deszczu, bo wiem jak bardzo jest potrzebny. U nas trochę popadało trzy dni temu. Zapowiadają deszcze na dzisiaj, zobaczymy. Dziewczyny kochane, dziękuję za dobre słowa, ale wiecie, dwa choróbska w te czy we wte to już mi nie robi różnicy ;), tym bardziej że to są choroby do zaleczenia/wyleczenia. Wróciłam po dwóch latach jak córka marnotrawna na vitalię, jednak pełnowartościowe posiłki powinni układać dietetycy, człowiek zawsze sięgnie po to co lubi, a wartości odżywczych nie liczy, przynajmniej ja, tym bardziej że nie jem mięsa. A przy okazji coś tam zawsze w dół poleci A teraz wróćmy do podstawowego tematu tego wątku. Szalona koza wczoraj przyprawiła mnie o prawiezawałserca. Rano zobaczyłam że coś ma koło ucha. Przyglądam się co to za farfocel jej wisi, patrzę i patrzę.....kleszcz! Nosi obróżkę, po adwokacie minęło chyba z półtora miesiąca. ...ale ale...u Mimi to nie może być tak normalnie, bo kleszcz "se" wisiał rozorany jak łańcuch na choince, sama sobie zrobiła operację na kleszczu. Usunęłam to co zostało w skórze i padł na mnie blady strach. Szczęściem moja wetka nie wyjechała na długi weekend, więc z paniką w oczach i Mimiśką pod pachą popędziłam do niej. I znowu dostałam od niej "puk" w głowę, obrzęku nie ma, stanu zapalnego również, ranka zaopatrzona. Obserwować zachowanie, w razie zmian interweniować. Akurat przy szalonej Mimi obserwacja zmiany zachowania nie jest czymś trudnym. Przy okazji zrobiony został manicure, zrobiony to nie adekwatny wyraz do wykonanych czynności, manicure został wywalczony, dwie na jedną, a i tak wielkiej przewagi naszej widać nie było. Nastała też faza wzmożonego obszczywania czego popadnie, wiosna? czy raczej musiało coś zajść między dziewczynami kiedy moje oko było skierowane w inną stronę, bo znowu jest walka podjazdowa o tereny w domu. -Ten schodek jest mój-, -a właśnie że mój- i tak z każdym kątem. Za chwilę będą chodzić w majtkach, jak bum cyk cyk. Dlatego po raz trylionowy podkreślam że ewentualny dom bez suczek. W domu z dziećmi też nie widzę jej absolutnie. I zachowanie standard, panicznie strachliwy zadzior. To pies jednego i tylko jednego człowieka, toleruje i wykorzystuje innych (oczywiście tylko tych, których dobrze pozna), ale to nie są jej ludzie. Próbujemy tak, Idziemy z Połówkiem pod rękę, Mimi na smyczy, po chwili oddalamy się od siebie o krok lub więcej (wszystko zależy od uwagi Mimi), jak tylko Mimi się zorientuje że to nie ja trzymam smycz, to wpada w panikę, ani w prawo, ani w lewo, tylko jak najdalej od trzymacza smyczy. A Połówka zna już przeszło rok, leży, śpi, między nami, podskubuje go po łydkach, skacze po nim w łóżku, daje się głaskać, Połówek nie może stuknąć garnkiem w kuchni bo Mimi porzuca mnie wtedy i pędzi do niego uprawiać żebractwo i wtedy jest cicho, ale bez jedzenia chodzi za nim i szczeka, ma siedzieć i się nie ruszać, wyjątek - droga do kuchni. Chyba by musiał chodzić po domu ze smaczkiem w ręku, to wtedy by nie darła japy ;) Tysiu, może zmiana otoczenia i warunków dobrze Mimi zrobi. Wiem że przez dwa tygodnie niewiele można zaobserwować przy takim psiaku jak Mimi, ale może, skoro ta pani jest szkoleniowcem, będzie Ci mogła pomóc dając wskazówki jakiego człowieka i domu szukać dla Mimi. Moim niezmiennym koszmarem jest to, że ktoś nieodpowiedzialny (o umiejętności wybitnego maskowania się ludzi, wiemy na dogo dużo) bierze Mimi a ona zwiewa, będzie nie do znalezienia i nie do złapania. Świętujcie dziewczyny i jedyny chłopaku, odpoczywajcie, leniuchujcie bo to bardzo przyjemny stan, życie jest jedno :)
  17. Meldujemy że żyjemy. Ostatni czas musiałam poświęcić sobie/zdrowiu, cóż oprócz wora chorób który już posiadam, dołączyło zapalenie tarczycy i dna, ale się nie poddaję. Rozdarta Mimisia ma się dobrze strach i panika - obecna szczekliwość - obecna apetyt - obecny pomysłowość - obecna niechęć do suczek obowiązkowo obecna. Świat się kręci.
  18. Zdrówko baaardzo pożądane, do tego wyładowały mi się baterie, w poniedziałek wizyta u kardiologa, może coś pomoże, a poza tym wszystko ok, Mimi grzeczna na miarę swoich możliwości. Pozdrawiamy wszystkich po-świątecznie. Niestety ja, jako wybryk natury świąt nie lubię. Dobrego dnia.
  19. Wcale sobie nie radzę :), ale czy wypucowane mieszkanie ma jakieś znaczenie w ogólnym rozrachunku życia? Żadnego. Gości przyjmuję w lecie na tarasie ;), a bliscy się już przyzwyczaili i nawet nie pisną ze strach....eeeee...z szacunku ;) Nesiu Ty niezłomna i wytrwała
  20. Mimiśkowy stalowy przewód pokarmowy nawet nie zareagował na półlitrowy kefir, nooo... całego nie zdążyła wypić, co na drzewo nie ucieka to ląduje w Mimiśkowych głębinach trzewi, a ona nic sobie z tego nie robi, a właściwie robi...ale całkiem normalnie ;))) Nesiu, nie szalejemy, wcale, przy takiej ilości zwierzaków, świąteczne sprzątanie mija się z celem, jako takie utrzymywanie stałego porządku to jest wszystko co można osiągnąć ;) Dobrego dnia.
  21. Dziękujemy, dziękujemy za pamięć niezawodnej cioci Nesi Och, od wielu wielu lat moje podejście do świąt uległo totalnej metamorfozie, nie wywracam chałupy do góry nogami. Zakupy ciut bardziej urozmaicone jak na normalny weekend, to dla Połówka, bo mi by wystarczyły same jajca, żurek, trochę warzyw i owoców, mojej córce też. Moje związki z kościelnymi obrządkami są dość luźne, poprzez zaszłości jeszcze z czasów dzieciństwa, a Boga widzę w każdym stworzeniu i każdej formie natury. Tak więc święta nie spędzają mi snu z powiek i nie przyprawiają o rozdrażnienie że z czymś nie zdążę ;) Totalny slow life ;) A co u Mimisi? Wczoraj zjadła cały serek wiejski z Piątnicy, no bo skąd? Popiła kefirem. Nie żeby specjalnie, tylko tak niechcący. Spadła nagle manna z nieba za sprawą kotów i Mimisia skwapliwie skorzystała z nadarzającej się okazji. Nie powiem żebym nie bała się rewolucji żołądkowych, ale na razie spokój. Obżartus śpi zadowolony z siebie :)
  22. O, razem pisałyśmy :) Tak, Mimi absolutnie nie nadaje się do puszczenia luzem w stado, ani do wspólnego jedzenia, bo może dojść do walki, z suczkami jej absolutnie nie po drodze, potrzebuje dużo uwagi i jest absorbującym psiakiem. Dwa tygodnie to nawet na obserwację niewiele czasu. Jak byłam mała to co roku jeździłam na kolonie i dawałam radę to i Mimi też da ;)
×
×
  • Create New...