-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
No cóż, Mimisia się nie popisała ;), akurat dzisiaj, jak nas odwiedziła Tysia musiała się wdać w psiokocią bójkę, Mimi wylądowała u weta, nic strasznego się nie stało, ale jest drapnięta w okolicach oka, mamy kropelki do oka na tydzień. Dicortineff-vet. Przy okazji Duszek ma obcięte pazurki i ...........przybrał wreszcie na wadze, ważył 2,5 a teraz 3,1 :)
-
Tysiu, będzie dobrze To oczywista oczywistość że Połówek jest tragiczny, jest na najostatniejszym końcu w naszym stadzie, nikt się go nie boi, nikt nie respektuje, a ja nie mam siły z nim walczyć. Koty mu włażą do talerzy, psy się upominają, Mimiśka mu ostatnio ściągnęła wędlinę z chleba, wystarczyło że w drugą stronę odwrócił głowę. Jak jest posiłek, to ja jem w spokoju, koło mnie pustynia, a wszystkie zwierzaki, siedzą, stoją, skaczą koło niego. I niestety, uprzedzam rady, on jest niereformowalny. Nie jest w stanie pojąć co ja do niego gadam i tłukę do głowy, zero, echo, jak do wiaderka. Przytaknie, obieca i tak robi to samo.
-
Tak tak, Mimisia ma taką umiejętność że z biegiem czasu coraz mocniej zasiedla serce. I choć nadal razem z Psotką znaczą teren w domu, to nie da się na nią gniewać, no nie da się, a w to że się zaprzyjaźnią to już wierzyć przestałam, teraz wszystkie już wydzierają japy, Yoshi przy nich to aniołek. Idzie sobie Połówek przez chałupę a za nim trzy baby wydzierające paszcze. Eliku, herbatka z lilaka jest fermentowana i ma delikatny zapach i posmak karmelu, wcale majowym bez nie pachnie. Tylko poczytaj https://rytmynatury.pl/lilak-pospolity/ Po co mam pić chińskie czy inne herbaty skoro u siebie mamy tyle dobra wszelakiego.
-
Oj tak, radocha wielka, tylko że temperatura dodatnia i nawet nie chcę myśleć jak to będzie wyglądało jak stopnieje. Mimisia pięknie dziękuje za pyszny futer, dostarczony jeszcze w zeszłym tygodniu. Mimi w tym tygodniu udzieli audiencji swojej prawnej opiekunce, zaiskrzy??? Spryciara ta nasz Mimisia U nas taka zima dzisiaj :) więc poczęstuję Was herbatką z.....lilaka, z dodatkiem suszonej czerwonej porzeczki, zdrowo i smacznie :)
-
Wczorajsza relacja z wyprawy ;) Zaznaczam że Mimi jest u mnie prawie rok, śpi ze mną, mizia się ze mną, daje całusy, liże, przytula się i w ogóle. A na wycieczce wygląda to tak, teren na przedmieściach, spokojny, ale odgłosy miejskie dość intensywne, czyli Mimi jest atakowana ze wszystkich stron, w tym wszystkim i ja staję się dla niej może nie zagrożeniem, ale też nie ostoją W mieście trzeba uważać na każdy samochód i każdą dziurę, bo Mimi próbuje w każde możliwe miejsce się wcisnąć i zniknąć. Wchodzimy do klatki w budynku, Mimi nadal ciężko wystraszona, ale z niewielką pomocą smyczy wchodzi ładnie na trzecie piętro. W mieszkaniu nie opuszcza moich kolan, choć śladowo zna moją mamę i brata, mamie daje się pogłaskać, od brata bierze kawałki kiełbaski, ale nie od razu, obserwuje wszystko, ale do mnie przyspawana jest na amen, dzięki Bogu obyło się bez sikania i kupczenia, bo zapomniałam położyć sobie na kolana podkład, uffff. Mimi w gościach Przez calutki czas nie wydała z siebie głosu. Po powrocie na własne podwórko, otrzepała się ze stresu i heja w swoje znane miejsca z radośnie merdającym ogonem.
-
No niestety mi się po "staremu" nie wklejają, ale mam konto na fotosiku to jakoś będzie. Pokerku, gdyby u psów występował autyzm to na pewno Mimi by go miała(a może i występuje). Ona tylko wtedy współpracuje kiedy chce, chociaż -współpracuje- to zbyt wielkie słowo, jak nie chce, to -nie widzi-nie słyszy-nie żyje, nie ma jej, jest w jakimś innym wymiarze do którego człowiek nie ma dostępu. Dzisiaj była znowu ze mną w mieście, może wieczorkiem wrzucę relację z wyprawy prawie beznogiej Mimisi ;)
-
A to było tak.... Idziemy rano na spacerek na ogród, Mimi z Psotką w podskokach, nagle Mimi robi w tył zwrot i ucieka, patrzę i patrzę zaspanym okiem, zamglonym snem wzrokiem i nic nie widzę, a Mimi rwie do tyłu aż iskry z kostki brukowej lecą. No coś musi być nie tak, przyglądam się, co się zmieniło, jak w tych zagadkach 'znajdź pięć różnic", noooo i załapałam, przewrócona duża donica, donicę postawiłam na swoim miejscu i wtedy owa donica przestała być zauważalna dla Mimi, i przebiegła koło niej bez strachu z ogonkiem do góry. A co do donicy, to niezła bójka musiała być na podwórku, psy w nocy szczekały, wszystkie, ale myślałam że jakaś pijaczyna z impry wraca, a tu proszę, jakieś łomoty na podwórku się odbywały, bo donica spora i pełna ziemi, więc nielekka, hmmm...koty? Lisy? Mimisia pozdrawia cioteczki i życzy miłego dnia. Chciałam tu wstawić fotkę ale się nie da, coś się pozmieniało???????
-
U nas śniegu niewiele, mrozik tylko w nocy i rano i niech tak zostanie, cieszmy się taką zimą i nie narzekajmy, bo jakby przyszła do nas taka jak w USA to sparaliżowałoby calutki kraj. Mimisi na pewno prawdziwy dom ciężko będzie Tysi znaleźć. Wybiera się w lutym do Mimi w odwiedziny, więc naocznie zobaczy jak to wygląda i to na pewno pomoże jej w spojrzeniu na DS dla rudzielca. Jako jedynaczka u osoby z empatią i wielkim sercem, świadomą że Mimi nie może się wyrwać czy wysmyknąć z szelek, w domu o grubych ścianach (bo Mimi lubi sobie poszczekać), widzę Mimiśkę jak najbardziej :) Luda pomalscona staluska :)
-
Może troszkę ;), bo ona jest naprawdę wyjątkowa, wprowadza w życie świeżość, radość, śmiech, taka z niej komediantka i nie da się na nią gniewać nawet jak coś tam narozrabia. Np. biegnie do przodu a patrzy do tyłu i bum w coś. Ostatnio na wieczornym spacerze nastąpiła właśnie taka kolizja drogowa, aż sobie Mimi jęknęła, rozwinęła szybkość ponaddźwiękową tylko zamiast przed siebie to się rozglądała na boki, automatyczny pilot nie zadziałał i Mimi zapaliła z baranka w niczego nie spodziewającego się Yoshika. Jęknęła, stękneła i już miała dość spaceru, prościutko jak po sznurku pod drzwi i do domu. Mimisia ma u mnie bezterminowy tymczas, ale nie mogę jej zagwarantować domu na stałe. Nie będę się rozwodziła nad chorobami, ale w każdej chwili istnieje ryzyko że w moment nie będę w stanie nawet o siebie zadbać a co dopiero o zwierzaki. Stada zwiększać nie mogę, te moje futerka są starsze 9-9-11 i mam nadzieję że dociągnę razem z nimi, a jak nie to dyspozycje są wydane. Na razie łykam piguły, jestem zdyscyplinowaną pacjentką, jak jest gorzej zwiększamy dawki i jakoś leci. Wierzę że Tysia znajdzie dom wyjątkowy, tak wyjątkowy jak wyjątkowa jest Mimisia, niech szuka pomału i przebiera jak w ulęgałakach, aż wreszcie znajdzie ten jeden jedyny, może nawet nie dom ale człowieka. Dobrej nocy wszystkim
-
Taki dom to cudowny dom, z tym że Mimi bardzo lubi przytulanki i mizianki, ale tylko ze swoim własnym człowiekiem, sama wskoczy na kanapę, przytuli się do nóg i zasypia, nooo łóżko uwielbia i harce na nim. Mimisia nie jest jakim dewastatorem, żeby chodziła i niszczyła, tylko jak coś jej w zęby wpadnie no to..., czasem coś podwędzi, szczotkę, czy kawał drewna, kapcia, ale ona jeszcze jest młoda i energiczna. Przenoszenie Mimi w miejsce gdzie jest dużo psów byłoby nonsensem, ona musi mieć stały kontakt z człowiekiem i indywidualne traktowanie. Jestem na 100% pewna że w większej grupie psów, cofnie się w relacjach z człowiekiem i będzie ostatnią ofiarą w stadzie.
-
I tak z niedzieli zrobił się czwartek, ale wreszcie ufff..., remont w Warszawie skończony. OJ, gorąco się zrobiło na wątku Mimisi. Może na początek opiszę naszą wizytę na szczepieniu. Mimi jakimś trzecim zmysłem wiedziała że coś się święci, więc do samochodu na rączkach. W aucie Mimi zachowuje się swobodnie, całkiem dobrze, zagląda przez szyby, lub leży sobie na siedzeniach, nie jak Yoshi skulony na podłodze prawie że pod fotelem. U wetki na podwórku, obcy teren, Mimi ogon pod brzuchem i zaczyna kołować na smyczy, chce czmychnąć. Na rączkach idziemy do przychodni, Mimi przestraszona, wczepiona we mnie, ale z moją pomocą da się ją zaszczepić i obciąć pazurki. Wychodzimy, Mimi na rękach, rozmawiamy jeszcze o Duszku, podchodzi mąż wetki, też wet, u Mimi strach wzrasta, wet ją głaska a Mimi sika i popuszcza kupkę......na mnie oczywiście, wracamy w śmierdzącym aucie :)))))))))))))))), kurtka w moment poleciała do prania, a Mimi na swoim terenie, otrzepała się i w galop po podwórku, ale jak stres odpuścił, to padła i spała ze trzy godziny. Jak widać zdecydowanie lepiej zniosła kontakt z kobietą wetką niż z jej mężem wetem, o czym się przekonałam dobitnie ;) Fakt niezaprzeczalny, chłop nieruchomy to chłop dobry, chłop się ruszający to chłop zły, amen. Mimi nie jest uciążliwym psiakiem, raczej zabawnym pomysłowym Dobromirem. Gdyby nie ten strach to byłaby fajnym psiaczkiem w każdym domu, oczywiście bez suczek, bo konkurencja w zaznaczaniu terenu może wkurzyć, mnie nie, ale każdego innego jak najbardziej. Ja kocham zwierzaki i akceptuję je takimi jakimi są, Wydaje mi się że strachu Mimi się już nigdy nie pozbędzie, a jej psychika jest delikatna jak pajęczyna, najmniejszy podmuch bodźców robi z nią demolkę, ale na swoich śmieciach Mimi dość szybko stabilizuję się. Mimisia na stałe nie może u mnie zostać, z ogólnie pojętych przyczyn zdrowotnych, ale mam nadzieję że przez najbliższe lata jeszcze na kolana nie padnę, więc nie jest tak, że trzeba na szybko, już już szukać dla niej miejsca. Tym bardziej że zaraz wiosna i będziemy dożo czasu spędzać w ogrodzie, będzie kopać dołki pod warzywa, bo lubi takie zajęcie ;) I Mimi potrafi zapaść w serce. Nie jest to pies dla ludzi którzy chcą mieć pieska, maskotkę, ale dla kogoś kto szuka przyjaciela i towarzysza, bo taka właśnie jest Mimi i zaakceptuję ją taką jaka jest. Troszkę Mimisi zostawiam.
-
Nie nie kochane, wizyta w poniedziałek. Wetka się urlopuje. Jesteśmy cali i zdrowi, ale mamy sajgon z końcówką remontu w Wawie, a z takiej odległości to się okropnie takie sprawy koordynuje. W niedzielę mam luzu trochę to postaram się jakieś zdjątka wrzucić. U Mimi constans i nic się nie zmienia, z dziewczynami na wojennej ścieżce z Yoshim ok, z kotami ok, raz grzeczna raz urwis. Absolutnie żadnej suczki w przyszłym domu, a najlepiej żeby jedynaczką była. Jak mnie nie ma w domu to wędrują z Psotą po domu, jedna za drugą i spryskują swoje własności i w kółko powtarzają po sobie, jak jestem w domu spokój, chyba przyjdzie je rozdzielać jak wychodzę z domu. Pozdrawiamy.
-
A my po ostatnim spacerku. Trochę dopadało śniegu, więc Mimi szczęśliwa, jak ona szaleje, skacze, goni, szarpie mnie. A do tego cwana bestia, chyba najcwańsza z całej czwórki. Wygłupy wygłupami, ale mnie wywłóczy po jej specjalnych miejscach w ogrodzie, a potem ciągnie jak koń z powrotem do domu pod drzwi i otwieraj jaśnie panience bo właśnie zdecydowała się zakończyć spacer i nie interesuje jej, że inni by jeszcze pospacerowali (inni to znaczy Psotka ;)). Korytko wygłodniałych bezdomnych kotełków napełnione, do rana zawsze jest wyczyszczone do ostatniej chrupki. Pomalutku wszystkie futra szukają dobrych miejsc do spania, oprócz tych które czekają na otwarcie sypialni i wryją się na łóżko. Tym sposobem śpię jak kanadyjski traper w futrzanej czapce, czyli z Majką na głowie. I choćbym ją zganiała, to jak tylko zamknę oko to czapka, wraca mi na głowę. Oprócz Majki na łóżku śpią przyczepione jak rzepy Myszkin, Kituś i Ciumka, tak na bezczelnego. Mimisia i Psotka na granicy dwóch materaców, tylko po przeciwległych stronach, nie mogą naruszać swoich terytoriów, bo się robi hałas, no i Yoshi, mój synuś. Jaśnie książę lubi spać pod kołderką, ale że pod kołderką szybko się gotuje to dla ochłody zeskakuje do parteru, a jak się ochłodzi to drapie w materac żeby mu zrobić miejsce, bo musi wskoczyć pod kołderkę znowu się zagotować, i tak ze cztery razy w ciągu nocy. Dzisiaj Mimi bardzo grzecznie spała całą noc, a rano nie szalała, nie gryzła, nie jazgotała, tylko trochę pod nosem mamrotała. Grzeczna dziewczynka. To co, idziemy spać? Dobrej nocy.
-
Karma karmą, ale może by coś takiego wypróbować. Tego akurat nie miałam, ale inne produkty używam i jestem zadowolona. Działanie, Skóra i sierść: utrzymywanie równowagi mikroorganicznej, wspomaganie leczenia bakteryjnych i grzybiczych schorzeń skóry, wypieranie chorobotwórczej mikroflory i hamowanie jej rozwoju, profilaktyka i wspomaganie leczenia alergii, łagodzenie świądu (alergie, „hot spot”, ukąszenia owadów), usuwanie zabrudzeń. Sposób użycia: Do codziennej pielęgnacji psa i higienizacji jego otoczenia poprzez oprysk okrywy włosowej zwierzęcia oraz posłań i miejsc, gdzie przebywa pies. https://www.centrummikroorganizmow.pl/pl/pro-biotyki-dla-psow/130-higienizator-dla-psow-500ml.html