Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. To oczywista oczywistość że miska była winna. Dzisiaj rymsła z koszyka na krzesło i z krzesła na podłogę, wredny koszyk i krzesło, tak się biedna śpieszyła że się jej nóżki poplątały. I ja tak myślę. Tysia załatwia kolonijną miejscówkę dla Mimi, jak zajrzy to może napiszę coś już konkretnie. Mam u siebie na kilka dni mamę, Mimi jakby mniej na nią szczekała :), kiedy jej się podoba to szczeka, tak se, a co.... A kiedy rozumek coś innego podpowiada to.....(niestety moja mama i mój Połówek są niereformowalni, to u nich standard i NIC z tym nie mogę zrobić)...
  2. Na dobranoc Mimisia wskoczyła do miski z wodą, nie żeby specjalnie, tylko tak niechcący, przez roztargnienie..., czekamy aż przeschnie zanim dostąpi łóżkowania.
  3. Oby, choć w dwa tygodnie nie sądzę że uda się okiełznać jej strachy i ułożyć do życia...no właśnie gdzie? Mimo że mi "ufa", przytula się, śpi przytulona, daje buziaki, noski i nawet trochę słucha ;), to i tak strach ma pod skórą że w każdej chwili mogę jej zrobić coś złego. Boi się wyciąganych w jej stronę rąk, bo dale nie wierzy czy przypnę smycz czy może zdzielę przez grzbiet. No i te klatki, jak ona tak bardzo kocha łóżeczko, przytulaski i skakanie jak pchła po kołdrze. Będzie mi serce krwawić, ale jak to dla jej dobra to trudno, tak musi być. Niedziela zapowiada się pięknie i nawet piję kawę, pierwszą od iluś tam dni. Diamencikami nigdy nie byłyśmy, a już brylantami to w ogóle, do szlifowania nigdy się nie nadawałam i już nigdy nadawać nie będę, Mimisia tysz. Ja to mogę być nieszlifowanym ametystem lub górskim kryształem a Mimi...hmmm....żywe srebro...czyli...? Dobrej niedzieli.
  4. Żyjemy to za duże słowo, bardziej odżywamy, to znaczy ja odżywam, bo ruda zdrowa jak rydz. Hotelik na kolonie Mimisiowe brzmi dobrze, a nawet bardzo dobrze, jednego się tylko boję, że nawet jak ją tam oszlifują jak brylant to u mnie się momentalnie odszlifuje do formy otoczaka rzecznego. To mam nadzieję wiecie. Jeśli byłby brany pod uwagę dłuższy pobyt Mimi w tym szkoleniowym hoteliku, to ja zwiększę swoją deklarację na 100zł miesięcznie, bo chcę dla niej jak najlepiej, bo na to zasługuje, bo jest kochanym, radosnym psiakiem z niewielkimi mankamentami. Może wieczorkiem skrobnę coś więcej.
  5. Dokładnie tak robię z Mimi. Kiedy zaczyna mnie podgryzać i staje się to natarczywe i niezbyt delikatne, widzę że zaczyna się nakręcać, pociągam ją za szelki przytrzymyję/unieruchamiam chwilę, Mimi się uspokaja/wycisza i zajmuje czym innym. Tyle że Mimi ma niecałe siedem kilogramów a Toffik chyba ponad dychę.
  6. Puc, Bursztyn.. to pierwsza samodzielna lektura mojej córki, chyba w drugiej klasie, uwielbiałam ją obserwować kiedy czytała tą książkę i zaśmiewała się do łez. A moją ulubioną książeczką z dzieciństwa były "Przygody Filonka bezogogonka" :), zaś horrorem dzieciństwa był "Antek", koszmar Rozalki prześladował mnie chyba całą podstawówkę.
  7. A płakałaś nad jego losem? Mnie strasznie serce bolało i chętnie bym mu pomogła ciągać te wagoniki ;)))
  8. Jesteśmy już w domciu, Mimiśka oczywiście nie zjadła ani pół smaczka, ani kropelki wody nie wypiła, wszystko wmłóciła jak już wjechałyśmy z powrotem na podwórko i zaciągnęła się swojskim powietrzem;). Po dłuższej nieobecności, kiedy wrócimy do domu i odepnę smycz, Mimi biega po domu i warczy, niech mi mądrzejsi powiedzą o co kaman. Zjadła napiła się i padła, stres odpuścił. Biedny rudzielec, po przejażdżce złachany jak Łysek z pokładu Idy ;)
  9. To niech na straszeniu się skończy ;) Wczoraj trzy godziny Mimi gankowała w odosobnieniu, jak wróciłam Mimi powitała mnie jazgotem, a po wejściu cieszyła się jak każdy psiak. A dzisiaj, po zapodaniu odpowiedniej dawki kofeiny w żyłę, jedziemy brum brum na kilka godzin, a co tam, pojeździmy sobie, co będziemy w domu siedzieć. Dobrego dnia wszystkim.
  10. tak, to jest bardzo trafny opis Mimi bardzo długo na to pracowałam, przyszły domek musi mieć tego świadomość, choć pewnie teraz szybciej jej przyjdzie zaufać człowiekowi, ale warto, bo to wyjątkowy psiak. Nie wiem czy zrozumiecie to co napiszę, ale dopiero od niedługiego czasu, kiedy tłumaczę/karcę (słownie oczywiście) Mimi ,ona jest po mojej stronie rzeczywistości, choć nie za każdym razem. Mimi ma swój własny świat w którym się chowa gdy coś jest dla niej za trudne emocjonalnie do ogarnięcia i możecie sobie do niej mówić jak do.....wiaderka, pustego. To też Elu, plus wredne choróbska które ryją we mnie tunele jak krety w ogrodzie i w każdej chwili mogą mnie wykluczyć na długi czas lub na stałe z normalnego życia. Dlatego moje podejście do rzeczy materialnych jest takie jakie jest, są nic nie warte, miło i przyjemnie jest jeśli są ;), ale jak ich nie ma to świat się nie zawali, będzie trwać a my w nim, byle życie i zdrowie było. Ja Tysi też współczuję szukania domu dla Mimi, bo człowiek odpowiedni dla Mimi nie może być prosty jak budowa cepa, musi mieć jakieś głębsze uczucia, empatię, zrozumienie dla ułomności, cierpliwość itd. itd. itp. A czytając wątki na dogo i FB, to ludziska już dawno prześcignęli kameleony w kamuflowaniu swojej prawdziwej twarzy. W kilka dni potrafią się zmienić z anioła w potwora. A niektórzy gębę potwora noszą przez całe życie jak sztandar.
  11. Ależ nikt się nie obraża, ja od początku trąbię że do wychowywania się nie nadaję, absolutnie. Nie zgodzę się jednak że jazda ze mną i przebywanie poza domem to jest dla Mimi nagroda, wyjazd zawsze zaczyna się strachową trzęsawką, wiele razy nurkuje ze strachu pod siedzenie, ale generalnie jest bardzo grzeczna. Przyznam natomiast rację co do wypychania z miski, mogłam glizdę skarcić. Co zaś do Połówka, to tylko i wyłącznie jego wina że daje się takiemu kurduplowi stłamsić, on jest na samym końcu stada i NIC tego nie zmieni, jest niereformowalny a ja nie będę z nim wojować, bo szkoda nerwów. I gdyby moja sytuacja była inna to bym jej nikomu nie oddała, bo Mimi jest debeściara, tylko nie dla każdego.
  12. Sobotnie dzień dobry, u nas zaczął się sezon mgieł, mlecznie mamy za oknem. Tak jak Tysia napisała, Mimi nie ma problemu zostawać w domu, ale nie z suczkami, bo i z Jeżynką ma na pieńku. Jak to u ludzi, baba w domu musi być tylko jedna ;) Nooo mam tą wielką klatkę, ale czy sama chciałabym w niej siedzieć? Mimi w aucie jest grzeczna jak aniołek, w czasie jazdy leży sobie grzecznie jak tylko przyhamuję lub stanę, Mimi wygląda raz przez jedno raz przez drugie okno, uważnie obserwuje otoczenie, sama wskakuje do samochodu, przy wychodzeniu czeka grzecznie aż ją przepnę ze smyczki zabezpieczającej na długą i dopiero na głos wyskakuje z auta. Do mamy jeździmy dwa razy w tygodniu, Mimi grzecznie (kierowana) wchodzi na trzecie piętro, w mieszkaniu wskakuje na nasze krzesło i się z niego nie rusza aż do wyjścia, łypie tylko oczami na wszystkie strony i radary nastawia. Nie ma jej. Na Mimisiowy paniczny strach przed wszystkim nie ma lekarstwa. I po raz kolejny napiszę że Mimi byłaby najszczęśliwsza gdyby była jedynaczką i miała człowieka dla siebie. Nie zdziwcie się jak kiedyś zobaczycie na zdjęciu obie rude zapampersowane, mają szczęście że to tylko wiejska chałupa, gdyby to było w miejskim mieszkaniu to....., jedna drugą najchętniej wystrzeliłaby z katapulty jak najdalej od domu ;) A poza tym Mimi jest super pieskiem, super przyjaciółką, kochaną pocieszką z malutką domieszką zołzowatości, no i ten strach. Ostatnio o mało nie dostała zawału przez rękawiczkę którą wiatr zwiał ze stolika, bo przecież taka potworniasta czerwona ogrodowa rękawiczka może pogonić, a nawet dogonić rudą i ogon urwać. Dobrego dnia :)))
  13. Tak źle to chyba nie jest, we wcześniejszych postach było napisane że pani Kasia uważa że Tofik jest gotowy do adopcji tylko dla odpowiedniej osoby.
  14. Czyli nie wiadomo na 100% czy DT da sobie radę z Tofikiem? A może jest jeszcze wolne miejsce tam gdzie Malwa proponowała przenieść Fado? Tylko cena że głowa boli.
  15. Kurcze, a nie będzie to dla niego za duży stres? Nie dość że go zabierzecie od p.Kasi, pojedzie w nieznane, to jeszcze w klatce? Czy nie poskutkuje to sporym cofnięciem? Jednak przypięty, na siedzeniu, będzie mógł obserwować otoczenie i stres na pewno będzie mniejszy. Tak jeździ ze mną Mimi, tylko przypinam ją do zagłówka i na tyle swobodnie, by mogła sobie chodzić po tylnej kanapie, wyglądać przez okna, a w razie strachu hycnęła sobie pod tylne siedzenia. ....ale ja się nie znam...to tylko taka moja subiektywna myśl...
  16. Nesiu, co poradzić, niektóre baby tak mają ;) Dzisiaj pół dnia spędzimy w samochodzie, Mimisia kiedyś do swojego domu pójdzie z wyuczonym zawodem komiwojażera ;) Mimisia ma straszny bałagan w głowie, sto pomysłów na godzinę i usposobienie klowna. I zawsze, ale to zawsze człowieka (a przynajmniej mnie) rozśmieszy. Wczoraj na ostatnim siusiu, w Mimisiowym wydaniu ekwilibrystycznym oczywiście, robiąc stójko-dreptaczkę na przednich łapkach, się jej potknęło o kamień, zrobiła salto mortale i zaliczyła glebę, ale się z wielką gracją i piorunem pozbierała, a ja miałam trochę śmiechu przed snem. Zaraz pakujemy Mimiśkowy plecak, jakieś papu na przegryzkę (choć wątpię czy cokolwiek zje), butelkę z łoter i..... "Uciekają rzędy drzew, twarz mi chłodzi wiatru wiew,Świat uśmiecha się, psiakrew, bałamutnie,A ja biorę gaz pod but, raz na objazd, raz na skrót,Byle dalej, byle w przód, absolutnie, absolutnie." autor: wielki W.Młynarski Miłego wszystkim dnia :)
  17. No tylko, prezeska i kierowniczka zamieszania jest tylko jedna, siłowanie psychiczne rudzielców wykorzystał Kituś, zajął wolny koszyk i przygląda się co rude wyprawiają ;)
  18. Na dzisiaj mam komiks ;) Prawie jak walka o ogień, Mimi pokazuje tu swój zołzowaty charakterek i stawianie na swoim. A zaczęło się tak, że Psotka zasnęła w misce. Tytuł damy taki: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta....a miska jest tylko jedna ;), resztę sobie dośpiewajcie ;))) wpychamy na siłę rude dupsko do miski i wypychamy niechciane towarzystwo...
  19. Tysiu, jak najbardziej, myślę że nawet sama byłaby zadowolona, tylko trzeba jej zostawić zajęcie bo inaczej sama sobie znajdzie ;) Mimisia jest wspaniałym psiakiem tylko nie dla każdego człowieka. Tylko i wyłącznie dla człowieka - być, a w żadnym przypadku dla człowieka - mieć. Radku, kartkami to się chętnie dzielą, ale już jedzeniem niekoniecznie ;) O właśnie, Mimisia w obronie swojej miski i jedzonka zamienia się w czupakabrę ;) Nulka, jako że koty w naszym domu są w przytłaczającej większości, psy przejmują niektóre kocie zwyczaje, a już przyjaźń Mimi z Kitusiem jest wyjątkowa, niestety nigdy nie mam pod ręką telefonu żeby uwiecznić najlepsze momenty. Dobrej nocy.
  20. Chociaż ostatnio jeden z kryminałów przeczytały koty, a że ich jest tak dużo to się sprawiedliwie podzieliły kartkami.
  21. :) Całkiem nieźle Nesiu, ale nic nie tknęła, ani rogu, ani kostki prasowanej, ani nawet nie widać było żeby się wody napiła, chyba czas jej zszedł na poddrzwiowych kontaktach z Psotą. Jak wróciłam to się cieszyła jak normalny psiak ;))) No i najważniejsze, papuga cała i zdrowa, a klatka stała na swoim miejscu, bo bałam się że Mimi za bardzo nią się zainteresuje. Dzisiaj od rana zdążyła przeczytać caaaałą gazetkę z Pepco, co do ostatniego strzępka. Książki zaleca się trzymać poza zasięgiem pysiaka piranii. Dobrego dnia.
  22. Poleciało.
×
×
  • Create New...