-
Posts
23497 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
O Bunie miałam ostatnio 2 telefony...jeden od Pani która nigdy nie miała psa, z pytaniem czy Bunia nadawałaby się do dzieci 2 i 8 lat, bo ta starsza córka bardzo chce pieska...odmówiłam... drugi od Pani która napisała mi smsowo że może przygarnąc Bunie i czy dowieziemy, odpisałam, że transport możliwy, to ona że w sumie najlepiej dzisiaj jej Bunie dowieśc bo jutro ma wolne..ja na to, że tak przez sms to się nie da adopcji przeprowadzić, musi być rozmowa, wizyta, to Pani mi odpisała, że już rozumie czemu tyle psów jest w schronisku, jak mamy takie wymagania i tak utrudniamy !! w końcu jednak zadzwoniła...okazalo się, że ma: 2 duże psy samce w kotłowni, jedną sunie agresywną z adopcji, jeszcze się okazało że ma drugą jakąs sunie, w sumie te sunie sobie czasem wychodzą poza teren, ale wtedy z sąsiadkami je łapie i nie ma kłopotu, no a najbardziej to musi uważać bo te samce mogą te sunie pogryśc...także....takie coś.....
-
moja znajoma jest załamana...już przeszła od etapu histerii, rozpaczy, po złość, bezradnośc...staram się jak moge, bo to przeze mnie wypatrzyła tego psiaka i teraz nie może żyć :( tak się martwi.... No nic...dodzwoniła się znowu do Pana Grzegorza i on ponownie potwierdził, że panuje i że wyda psa z najbliższym trasportem na Poznań (w piątek)...trzymajcie kciuki....za niego..
-
Moja znajoma juz 10 dni stara się o adopcje psa z Radys. Dzięki pomocy osób które znam ze starych lat udało nam się ustalić numer kojca w którym jest. Od 10 dni moja znajoma jest informowana- najpierw że psa dowiozą, wskazują termin, znajoma bierze urlop, po czym nikt nie przyjeżdża, znajoma dzwoni okazuje się że transport odwołany, ale będzie inny, mijają dni, same znajdujemy osobe która jedzie do Radys i wraca w strone tego DS - może psa zabrać, ale dziś w Radysach okazuje się, że NIE...jednak trzeba osobiście przyjechać po psa. Moja znajoma nie ma nawet prawa jazdy, ja z nią nie jestem w stanie jechać swoim autem :( kazałam jej dzwonić do Bielawskiego, odebrał i powiedział, że on zadba by pies wyjechał z tą wolontariuszką,że na kojcu jest rezerwacja i wszystko załatwione...chwile później tego psiaka odnajduje w radysach kolejna moja znajoma ze starych lat, która jest tam- Marlena od transportów. Psiak siedzi w boksie, nie ma żadnej rezerwacji na kojcu, w dodatku ma jakąś rane na grzbiecie....aha- dodam też że dopiero dziś Pani Marlena podała nam wielkość psiaka i mniej więcej jaki ma charakter, do tej pory były to informacje...tajne? Nie wiem jak to się skończy. także.....Znajoma znowu próbuje dzwonić do pana Grzegorza....
-
Kochana, poczekajmy może na wizyte Państwa u Poli i na to jakie padną deklaracje. I tak dziś się tej wizyty nie zrobi bo przeciez Państwo będa na zamojszczyźnie ;) spokojnie. Trzymajmy po prostu kciuki, ślijmy dobre myśli. Jesteśmy wszystkie bardzo ciekawe zdania Murki. Janeczka- głeboki oddech, pyszczna kawka- i czekamy :)
-
Janeczko..poczekaj do jutra. Super, że Pan jedzie z Panią, więc jednak teorie spiskowe z wątku odpadają ;) Murka ma duże doświadczenie, porozmawia, wypyta, wyczuje, zobaczymy jak Pola na nich zareaguje a oni na nią...Na razie bez stresu- chwytaj dzień :) :) Los zadecyduje czy to dom dla Poli czy nie- jutro będzie wszystko wiadomo. Fajnie, że chcą jechać tak daleko, żeby zapoznać kaleką, niepozorną sunie...to już dla mnie dobrze wróży..jakoś mam dobre przeczucia choć jestem w mniejszości :) A o Zamościa chcą jechać pozwiedzać ? czy do schronu?
-
Przede wszystkim kochana, trzeba Pana dokładnie wypytać: jakie warunki będzie miała Pola (dom, ogród, ogrodzenie, czy będzie mieszkać w domu czy na zewnątrz, czy będa spacery...chociaż z tego co napisałaś brzmi mi to DOBRZE. Pan być może nie rozumie czym jest wizyta przedadopcyjna- bardzo często ludzie myślą, że właśnie wizyta przedadopcyjna to jest ICH wizyta u psa...po której zadecydują czy psa chca czy nie ;) także- na spokojnie... Może być też tak, że Pan chce zwyczajnie poznać Pole nim podejmie dalsze decyzje- tzn. czy w ogóle przystępować do procedury adopcyjnej...Cce jechać tak daleko więc to juz dobrze o nim świadczy. Ja zwykle pozwalam ludziom jechac do psa bez wizyty...Na żywo najlepiej widać z kim się ma do czynienia, jak pies reaguje na tą osobe, czy iskrzy...Można tez w pewien sposób odwieść osobe od adopcji....Gdy jest po wizycie z wynikiem pozytywnym...to wtedy jest taki niesmak...ludziom się wydaje, że juz powinni psa zabrać..nie wiem... Wiesz, musisz wyczuć tego Pana...mi się wydaje, że jest warty zachodu..... Co do żony...nie spekulowałabym az tak daleko...ludzie są w takim wieku, że nie będa sobie podchodów robić...Wystarczy z Panem szczerze pomówić o uczuciach żony....Na spokojnie, ja bym drążyła..myśle że warto, ale wiadome- nie rozmawiałam, wiec moge się tez mylić...
-
to fajnie :) a ja dziś zajrzalam na konto i są dwie nowe wpłaty od deklarowiczów (DZIEKUJE <3 ) - 30 zł od Jolanta N. - 100 zł od Kinga R. W poniedziałek napisze wszystkim deklarowiczom z fb o domu :) chociaż przyznaje, że jakoś mam ostatnio takie dziwne strasznie w sobie odczucia, że znów wolałabym jeszcze z tydzień odczekać na spokojnie, ale tez nie chce by potem ktoś miał pretensje.... Środki zebrane tutaj, które zostaną po Toniku zasilą konto innego Radysiaka na pewno. Jeśli nie pod moją opieką, to innego, także nic się nie zmarnuje...
-
W RADYSACH JEST TERAZ MOJA KOLEŻANKA MONIKA Znalazła przed chwilą psa który jutro jedzie do mojej znajomej na DS :))) A TERAZ SZUKA MUSKATA ps. jest w tym momencie w radysach ok. 700 psów i....... "wszystkie psiaki są dowodami w sprawie, więc będzie wyadoptowane na umowę na dom tymczasowy z opcją domu stałego".
-
Moja znajoma dziś do mnie zadzwoniła najszczęśliwsza, bo jutro ma przyjechac ten jej Radysiak <3 <3 Tak się ciesze. Byle tylko Radysiak polubił adoptowanego od nas z przytuliska Liska ;) Druga dobra wieść jest taka, że dziś znów rozmawiałam z rodziną chętną na Diunkę....wczoraj jeszcze rozmyślałam, ale dziś Pani całkowicie rozwiała wątpliwości. Myślałam czy robić tam wizyte czy nie...ale w sumie dwie sunie z adocji i dwie takie wizyty już u Panstwa były. Dostałam zdjęcia terenu, suniek poprzednich i tej, która była identyczna jak Diunka...Dobrzy to są ludzie...będzie miała sunia dobre zycie, spokojne, ale też będzie przy boku osób odpowiedzialnych i znających się na psach. To ważne. Jestem umówiona z Panią, że pojada do DIunki w przyszły wekend...na razie czekamy cierpliwie na Kasieńke...bo teraz Kasia ma obowiązkowe wolne, na które ją wysłałam ;) :) wreszcie czas dla rodziny- psiątka poczekają <3 <3
-
Dokładnie.
-
Moim zdaniem leczenie jest najskuteczniejsze gdy lekarz skupi się na przyczynie choroby a nie łagodzenia objawow Teraz zabieranie w pogoni tych psów z R to jak sama widzisz działanie doraźne. Prawdziwym rozwiązaniem będzie przekonanie gmin, że korzystniej i dla nich i dla zwierząt, by zmienić umowę... Inaczej się tego nie ogarnie:( PS czy wiesz może dlaczego Sonsk nie chce zmienić umowy? Na pewno są argumenty które mogą ich przekonać tylko trzeba je znalesc Ps2 oczywiście cieszę się że tak dużo psów opuszcza Radysy, żebym znowu nie zostala źle zrozumiana. Ps3. Pani Beata też stara się szukać miejsc dla psów z Radys... I wiele już znalazla
-
Tysiu dla jakiejś grupy osób jak Ty czy ja... jest to dość oczywiste.... Gmina najpierw musi zmienić umowę, znalesc innego wykonawcę a to trwa :(( Niestety na fb są znowu akcje wysyłania chamski h maili do gmin hurtowo. Ja tego niestety nie rozumiem. Dużo bardziej jest mi po drodze z Panią Beata z Karuny która dyplomatyczne potrafi rozmawiać z gminami i powoli ale skutecznie--przerabia gminne podejścia na lepsze
-
Cały czas przywozone są nowe psy.
-
i to bardzo, z tego co słyszałam... W internecie trwa wielka zbiórka karmy dobrej jakości dla psó z radys, posłan, obroży, smyczy, WSZYSTKIEGO. Wszystko upują i dowożą osoby z zewnątrz ze środków własnych... MOja znajoma chce adoptować tego pieska, wypatrzyła go z mojego udostepnienia....jest w kontakcie z Pogotowiem, ale....ja go szukam na innych fotkach i nigdzie nie widze, nie chcą tez podać jej jego numeru (chociaż widac że ma na szyi)...nie wiem...może gdzies Wam wpadnie w oczy taki psiak
-
nie ma go tam, przeszukałam wszystkie zdjęcia. Każdego dnia kilkadziesiąt psów wyjeżdża z Radys i nikt nie robi im zdjęc. Sądze, że taki psiak jak Muskat (ładny, w sumie w typie) gdzieś już wyjechał. Zresztą...o te psy w typie jest mnóstwo pytań. Moja znajoma stara się o adopcje jednego samczyka starszego, więc jestem na bieżąco jak to wygląda. Znajoma dzwoniła już z 5 razy, powiedziano jej że jest mnóstwo chętnych na adopcje i nie nadążają...tyle dobrze, że faktycznie ją przepytali :) poza tym fundacje/ TOZy? stowarzyszenia zabierają też mnóstwo psów... Dziś natomiast przyjechały do radys nowe psy, w tym szczeniaki...pani D. zamknęła je w kojcach na kłódki, także żaden wolo nie ma tam wstępu.... ps. jeśli gdzies wypatrzysz Muskata to daj znać, dla niego miejsce jest zawsze, to Aneta obiecała
-
Ostatnio Tonika można bardzo często spotkać na Wilanowie :) tam mieszka partner pani Elwiry. Spacerują duz po okolicznych terenach zielonych (rozglądajcie sie kto z Wilanowa ;)) Tonik zmienił po raz kolejny imie na CZARUŚ :) Pani się tak biedna tłumaczyła, że zupełnie przez przypadek odkryła, że na takie reaguje :)