Jump to content
Dogomania

Bogusik

Members
  • Posts

    16235
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by Bogusik

  1. Niestety bardzo smutne i niesprawiedliwe...:( Hania mi obiecała,że otuli Sandi szczególną troską aby jak najłagodniej przeszła rozstanie i choć odrobinkę jest mi lżej na sercu bo wraca w dobre ręce.Anula jak tylko znajdzie trochę czasu to zrobi ogłoszenie na olx. Tyle co mi przekazała p.Bogusia to to,że Sandi jest miłą,ułożoną i bardzo inteligentną sunią.Zachowuje całkowicie czystość w domu,pięknie chodzi na smyczy, lubi dzieci i towarzystwo spokojnych zwierzaków.Je zarówno suchą karmę jak i gotowane jedzenie.Lubi świeże warzywa i owoce i często w ogrodzie sama się nimi częstowała.Nadal boi się wszelkich kijów i patyków i na to rodzina zwracała szczególną uwagę aby np. nie używać w jej zasięgu narzędzi osadzonych na trzonku.To przykra trauma jaka pozostała Sandi z przeszłości bo musiała nie raz oberwać kijem .... :(
  2. Dzisiaj otrzymałyśmy wiadomość,która rozwaliła nas na łopatki,że Sandi po ponad 2 latach wraca do hoteliku :( Rozmawiałam z p.Bogusią i usłyszałam,że ze względu na chorobę męża sprzedali praktycznie już dom.Za namową dzieci przeprowadzają się do córki do Gdańska i tam będą mieszkać i na miejscu poszukiwać jakiegoś mieszkania.Ze względu na 13 letniego amstafa,który nigdy nie tolerował Sandi i ma wobec niej złe zamiary,nie mogą jej tam wziąć ze sobą.Szkoda mi bardzo Sandi ale również tej kobiety,która jest bardzo uczuciowo rozdarta.Kupili ten dom z myślą,że dożyją w nim do końca swoich dni ale życie pisze im inny scenariusz,w którym nie ma obecnie miejsca dla Sandi :( W przyszłym tygodniu Piotrek jedzie Sandi odebrać.
  3. Trzymam kciuki za zabieg i za wizytę p/a.Sunia śliczna więc i zainteresowanie spore :)
  4. Fajna sunia i jak widać potrafi skraść serce :) Trzymam kciuki za domek.
  5. Zaglądam do Tigruni i przeczytałam zaległości.Myślę,że przeniesienie jej w inne miejsce jest bardzo dobrym pomysłem bo umożliwia poznawanie czegoś innego niż to co ma tera i do czego przywykła.Zderzenie się z innym światem,nowym opiekunem i innymi wymaganiami przez niego stawianymi mogą spowodować,że Tigra będzie się więcej otwierać i pokonywać swoje strachy.Na dogo były właśnie takie przypadki,że przeniesienie psiaka dało pozytywne wyniki.Trzymam kciuki!
  6. Przygotuję na sobotę podwójne trzymanie kciuków!
  7. Dobre wieści z wizyty p/a więc będę trzymać kciuki za dotarcie Frezji na miejsce i jej spokojną aklimatyzację.
  8. Dobre wieści z wizyty p/a więc będę trzymać kciuki za dotarcie Frezji na miejsce i jej spokojną aklimatyzację.
  9. Tak sobie myślę,że skoro nadwaga nie jest związana z niedoczynnością tarczycy to sunia ma do niej skłonności.Jest już jakiś czas w hoteliku i mimo,że chodzi luźno po ogrodzie to nie widać jakiś znaczących efektów.Ona sobie sama reguluje na ile może i ma chęć np. potruchtać.Generalnie nie ma żadnego wysiłku i porządnego biegania,które są niezbędne przy każdej nadwadze,a co dopiero tak dużej.Pralina powinna mieć zapewnione przynajmniej 2-3 spacery i to intensywne,nie noga za nogą.Czas stopniowo wydłużany bo na pewno ciężko by jej było na początku pokonywać jakieś kilometry.Wiem,że Hania ma ograniczone możliwości i nie tylko pod opieką Pralinkę,więc to jest raczej niewykonalne.Może zrobić jedno ogłoszenie/apel z prośbą o dt gdzie ktoś kto dysponuje czasem, mógłby się do tego przyłożyć i intensywnie z sunią popracować.Jestem przekonana,że na pozytywne efekty nie trzeba by długo czekać....
  10. Nelli wraz z rodziną serdecznie pozdrawiają :)
  11. Wyjątkowa Nutka serdecznie pozdrawia :) Kochane cudeńko!
  12. Uzgodniłam z Hanią,że wystawi fakturę dla Fundacji tylko za samą sterylkę a my zapłacimy usg i szczepienia.Niech już tak pozostanie aby nic znowu nie mieszać.
  13. Tak jak pisałam wcześniej,że nie wierzę w 100% ludziom,którzy wygadują wszystko co możliwe gdy chcą psiaka zwrócić,przedstawiając go w najgorszym świetle.Owszem mogły być jakieś wpadki ale to tylko świadczy o tym,że nie najlepiej odnajdowała się w tym domu. Trzymam kciuki i wierzę,że za jakiś czas zobaczymy Vanilkę szczęśliwą i roześmianą w odpowiednim dla niej domku.
  14. Nelcia zaczęła się bawić więc już czuje się jak u siebie....:)
  15. Nie każdy jest na fb i może przeczytać ten dramatyczny i poruszający tekst,więc postanowiłam go tu zamieścić.Nutka miała szczęście ale niestety wiele z nich nie, trafiając do piekła... :( PRZECZYTAJCIE KONIECZNIE STOP PRZEKLETYM PSEUDOHODOWLOM !!! Opowiem Wam moją historię. To też historia wielu suczek z fabryk szczeniąt. Jestem "dziewczyną pracującą" - jest to robota 24h/dobę, dzień w dzień, rok w rok. Nigdy nie słyszałam o prawie pracy, opiece medycznej, miłości. Czasem dostaje trochę wody, innym razem coś do jedzenia. Szefostwo mówi, że moja praca jest bardzo potrzebna bo produkuje taniutkie szczeniaki z dowozem do domu lub na najbliższy parking. Jak przez mgłę pamiętam, że kiedyś nosiłam inne imię. Miałam też wtedy miękkie legowisko, jedzenie, głaskanie i spacery. Nagle się to wszystko skończyło. Pamiętam słowo "alergia", a może to było "brak czasu" czy "nowa praca"? Przyjechał wtedy po mnie jakiś pan i mnie zabrał. Wsadzili mnie do stodoły razem wieloma innymi suczkami i psami. Powiedziały mi, że od dziś jestem "dziewczyną pracującą" - nie wiedziałam co to znaczy. Domyśliłam się jednak, że praca musi być strasznie ciężka bo wszystkie były chude i smutne. Początki nie były złe. Dostawałam czasem coś do jedzenia i picia. Było mi tylko zawsze zimno bo ogolili mnie na zero, nie miałam już swoich włosów. Było mi też przykro bo nikt mnie nie głaskał. Pewnego dnia przyprowadzili samca i powiedzieli potem "udało się, jest w ciąży". Stało się coś niesamowitego - urodziłam dzieci. Byłam strasznie dumna, opiekowałam się nimi tak jak najlepiej potrafiłam. W ciemnej, zimnej stodole dałam im całe swoje serce i miłość. Któregoś dnia przyszedł jakiś Pan bo chciał zobaczyć moje szczenięta. Naturalnie pozwoliłam - była taka dumna. Usłyszałam tylko "mają 6 tygodni? super, to zabieram" i nagle wszystkie dzieci zniknęły. Leżałam i płakałam na głos nad moją stratą, nie mogłam zrozumieć co się stało. Przyszedł tylko jakiś pan w wielkich butach i mocno mnie kopnął. Z bólu zapomniałam dlaczego byłam smutna. Za kilka miesięcy znowu zaszłam w ciążę - 8 szczeniaczków. Znów byłam szczęśliwa i miałam dla kogo żyć. Postanowiłam, że tym razem nikomu nie oddam moich dzieci. Będę je bronić. Dziewczyny mówiły, że to nie jest dobry pomysł, że one też próbowały. Niestety miałam mało pokarmu i moje dzieci piszczały z głodu. Jeden szczeniaczek nie przeżył. Do dziś nie mogę się z tym pogodzić. Któregoś dnia zobaczyłam pana - zaczęłam warczeć, pokazywałam zęby. To była sekunda jak z całej siły uderzył mnie kijem. Zanim oprzytomniałam moich dzieci już nie było :( Ta historia miała miejsce już 6 razy. Teraz staram się nie płakać kiedy za nimi tęsknię, nie warczę już na tego pana, nie chce żeby znów mnie bił. Mam nadzieję, że moje dzieci są w miejscu gdzie jest ciepło, gdzie mają co jeść i pić. Ostatnio zniknęły gdzieś moje 2 koleżanki - przyszedł pan i powiedział, że klatki 59 i 60 trzeba "opróżnić". Widziałam tylko, że przyszedł jakiś pan ze strzykawką. Na szczęście nie piszczały, więc nic je nie bolało. Ciekawe gdzie są... Doszły za to dwie nowe dziewczyny. Nie jesteście w stanie sobie wyobrazić mojego cierpienia gdy zorientowałam się, że to moje córeczki. Widziałam jak pan je kopie, słyszałam ich płacz i nie mogłam im pomóc!!! Dniami i nocami szczekałam, że mają je wypuścić, zdarłam sobie pazury bo próbowałam je uwolnić. Nie udało mi się... Jestem taka słaba, tak rzadko dostaję jeść i pić. Ostatnio usłyszałam, że "suka 61 musi dostać w łeb". Nie wiem co to znaczy ale cieszę się,że coś dostanę... Tą historię opowiadam w imieniu wszystkich "dziewczyn pracujących", które już nie mogą o tym opowiedzieć. Na szczęście już nie cierpią, biegają za tęczowym mostem. Gdy czytacie ,mnie juz tez nie ma....
  16. Pani Kasia napisała: Gracja-Moja adoptowana córusia :)
  17. Jestem też ciekawa jak zachowuje się teraz Vanilka u Hani i czy są jakieś oznaki problemów żołądkowo jelitowych...
  18. Martuniu to dobry wybór i wierzę w to,że za jakiś czas będziemy mogły oglądać zdjęcia zaprzyjaźnionych i zżytych ze sobą suń :) Będzie sporo emocji związanych z przyjazdem Nutki i zapoznaniem z Nelli,ale mam nadzieję,że i tym razem intuicja nie zawiedzie i wszystko ułoży się dobrze :) Jak udostępniłam olx to p.Wojtek dzwonił zaraz do Hani aby zasięgnąć informacji czy według niej sunie się dogadają.Ja również to konsultowałam i Hania oceniając charaktery dziewczynek powiedziała,że pasują do siebie i nie powinno być problemów.Mądre i spokojne podejście Państwa do zaadoptowanej Nelli dają podstawy sądzić,że i Nutka dobrze zaaklimatyzuje się w ich rodzinie.Pozostanie nam w tym czasie mocno trzymać kciuki!
  19. Mariolu,ciężko odmówić pomocy psiakom w potrzebie a tym bardziej,że maluch nie miałby szans na przetrwanie w schronie bo parwo murowane :( .My również cieszymy się ogromnie,że udało się rodzince znaleźć bezpieczne i pełne miłości domki :)
×
×
  • Create New...