Poza tym duża część adopcji z Radys to adopcje do DT i fundacji. I wtedy faktycznie te ładne i kontaktowe są "na drugim miejscu" bo są mniej potrzebujące.
Grażyno bardzo dziękuję za życzenie w imieniu swoim moich kociactych :)
I jak Coco. I Pepka też ;) :)
A do Arii to on w ogóle troszkę podobny, szczególnie z koloru bo postura trochę inna ;)
Grażyno bardzo dziękuję za życzenia w imieniu podwiaduktowych kotów.
Rudzielca już pokazuję :) Okazał się być bardzo proludzkim i zupełnie bezstresowym kotem. Najchętniej całe życie spędziłby na byciu mizianym i jedzeniu ;) Jesteśmy w trakcie leczenia świerzbowca ale poza tym kocisko jest zdrowe. Dochodzi jeszcze do drobnych tarć między nim i moją kicią ale adaptacja przebiegła całkiem sprawieni, z czasem będzie myślę jeszcze lepiej. Chłopak dostał na imię Goździk a wet ocenił go na 4-5lat :)
"Głaszcz!"
"Co masz dobrego?"
Ulubiona pozycja ;)
Nie nie, nie chodziło mi o trzymanie jej na psychotropach tylko raczej o podanie ich na jakiś czas, żeby wspomóc adaptację. Ale to tylko pomysł, do rozważenia i ew. skonsultowania.
Ja się tylko boję, że jeśli ona teraz wróci do Was to każdy kolejny raz będzie jeszcze gorszy :( Strasznie to trudne...
A może jeszcze spróbować skontaktować się z jakimś weterynarzem-behawiorystą (mogę polecić taką osobę) i rozważyć czasowe podanie leków psychotropowych...?
Ja widziałam dwie notki o Burgundzie (teraz Beju) i Lawendzie (teraz Lawie) na profilu fundacji Emir na fb:
Pierwsza z 31.01 (https://pl-pl.facebook.com/permalink.php?story_fbid=855123451206640&id=166263900092602)
I druga z 19.02 (https://pl-pl.facebook.com/permalink.php?story_fbid=859572214095097&id=166263900092602)
Wpłata dotarła dzisiaj na konto Rudzika, dzięki czemu chłopak jest na plusie :) Jeszcze raz pięknie dziękuję Mazowszanko
Plakacik robiłam przed zrobieniem tego zdjęcia :) A poza tym ono jest złej jakości.
Co prawda na mojej drukarce słabo się wydrukował (słabe kolory) ale lepsze to niż nic, przywiozę Ci we czwartek :)
No proszę wystarczy adoptować Sońkę i Lerkę a efekt będzie taki jak by człowiek adoptował dwa psy i dwa koty! :D Niebywała oszczędność, kto reflektuje na takie "cztery w dwóch"?! :P
Też zaobserwowałam taką prawidłowość ;) Najpierw przez długi czas cisza a potem jak pies znajdzie dom to telefon zaczyna dzwonić. Ot, złośliwość losu ;)
Dobrze, że już koniec cieczki :) Przyznam się szczerze, że kompletnie pogubiłam się w tych adoratorach i nie wiedziałam kto jest kto :rolleyes: Trzymam kciuki, żeby dom malutkiej suni okazał się jak najlepszy :)