Witajcie, mam na imię Canis, jestem pieskiem średniej wielkości.
Mam … lat i … cm w kłębie.
Gdy byłem małym, słodkim szczeniaczkiem miałem dom i swoich ludzi.
Niestety po kilku miesiącach zostałem porzucony i trafiłem do schroniska.
Mijały dni, tygodnie, miesiące i lata, a ja cierpliwie czekałem na odmianę losu.
Gdy już pogodziłem się z faktem, że do końca życia będę tkwił w schronisku, zdarzył się cud
i zostałem zabrany do hotelu dla piesków.
Odzyskałem radość życia, teraz mogę biegać, szaleć, bawić się zabawkami.
Nadrabiam stracony czas. Z powodu nieleczonego złamania mam zdeformowaną łapkę, ale w niczym mi to nie przeszkadza.
Przecież do tego, by kochać ludzi potrzebne jest wielkie serce, a takie właśnie mam.
Kocham ludzi najbardziej na świecie i marzę o tym, by mieć SWOJEGO CZŁOWIEKA, takiego już na zawsze.
W domu zachowuję czystość niczego nie niszczę, nie hałasuję.
Bez problemu dogaduję się z psami i kotami.
Jestem zdrowy, zaszczepiony, odrobaczony, wykastrowany, posiadam czip.
Przed adopcją obowiązuje wizyta wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej.
Czekam, aż mnie odnajdziesz, bym mógł zamieszkać w Twoim domu i sercu. Canisek.
Nie wiem, jak z tym zostawaniem w domu, dlatego fragment jest na kolorowo