-
Posts
8496 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by inga.mm
-
Mishka - skatowany, poraniony szczeniak - już we własnym domu.
inga.mm replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
może wpisze coś humorystycznego o inteligentnych bydlątkach, do których zaliczała się również koza. Koza lubiła mnie podszczypywać. Miałam kilka latek, więc obłaskawiałam ją czym popadło, a było biednie, więc jakiś chlebek, jabłuszko z sadu, trawka od sąsiada zza płotu, bo tam jeszcze nie wyżarła. Generalnie fajne zwierzątko, które chowało się za mnie, gdy zobaczyło na horyzoncie mojego dziadka. Ja z kolei sztywniałam ze strachu, bo dziadek miał paskudny charakter (niech spoczywa w pokoju). Im bardziej nie lubiłam dziadka, tym większą atencją darzyła mnie koza. Doszło do tego, że nie mogłam wyjść poza ogrodzenie, jeśli jej nie pogłaskałam, bo ryja darła na całą okolicę. No i co? Wcale nie takie głupie są bydlątka, rogacizna czy też parzystokopytne, jakkolwiek je nazwać. -
Misiu - młody, niewidomy -wrócił do Poznania. Wreszcie w swoim DOMU!
inga.mm replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
no proszę, nie wiedziałam o tym, bo nie przekopałam się jeszcze przez ten wątek, a oboje będą dofinansowani z Tulejkowego sklepiku. Prorokini jakaś czy co? -
Mishka - skatowany, poraniony szczeniak - już we własnym domu.
inga.mm replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Centaurus wrzuci Mishkę do fundacyjnego fb. -
Hanka I Tośka mają swoje podwórko i RODZINĘ :) Powodzenia dziewczyny
inga.mm replied to ludwa's topic in Już w nowym domu
jeśli do czasu wyadoptowania Awy nic się nie znajdzie dla Haneczki, proszę o wiadomość. Na wątku Awy będzie informacja o wyjściu pieseczka do domu. Ja szaleje w bazarkach. Zbieram fanty i mam roboty do uhahania (może: uchachania?) -
Mini która wszędzie się zmieści Ma domek w Krakowie .Dziękujemy !!!
inga.mm replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
drogie cioteczki, zajrzyjcie tu: [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/205489-Ratlerka-szuka-nowego-domu"]Ratlerka szuka nowego domu[/URL][/B] -
wiem, wiem, nie musisz mi tłumaczyć jak 3-latkowi. Ja tylko tak kwilę, bo perspektywa oddania Awuni rośnie mi gulą w gardzieli. Gdyby było mnie stać na kolejne zwierzę, to ten temat już by umarł. Awa byłaby moja. Niestety, jest jak jest. Ryczeć będę tak, że usłyszysz mnie w "Mieszka w: k/w-wy", gdziekolwiek to jest. O Awie nie można powiedzieć NICZEGO niedobrego. Jest idealna. Cudowna. Wspaniała. Kochana. Śliczna. etc.
-
Hanka I Tośka mają swoje podwórko i RODZINĘ :) Powodzenia dziewczyny
inga.mm replied to ludwa's topic in Już w nowym domu
kombinujcie Cioteczki, bo czas nie leczy ran w takim przypadku. -
Mishka - skatowany, poraniony szczeniak - już we własnym domu.
inga.mm replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
dorzucam Mishke do naszego bazarku, bo dla takich zwierzaków jest sens walczyć o każdy grosz. Supergoga napisała w pierwszym poście, ze skrzywdziło Mishkę jakieś bydlę. Jako wsiowy chów, protestuję! Bydlątka są super sympatycznymi i ufnymi zwierzakami. Ten który znęcał sie nad Mishką może być potworem, sadystą, sk-synem (nie mylić z sukin...m, żeby suniek nie obrażać). Generalnie okazuje się, że nasz język ojczysty w takich przypadkach okazuje się nader ubogi. Brakuje określeń na takich zwyrodnialców i psychopatów. -
Mini która wszędzie się zmieści Ma domek w Krakowie .Dziękujemy !!!
inga.mm replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
tez zakochałam się w ratlerkach przypadkowo i nie mogę obojętnie przejść koło żadnej takiej pchły. -
co za cudowny facet. Mam słabość do starszych malizn
-
zaksięgowałam na obu
-
Hanka I Tośka mają swoje podwórko i RODZINĘ :) Powodzenia dziewczyny
inga.mm replied to ludwa's topic in Już w nowym domu
Miałam już zgłoszenie Hanki do mnie, tyle, że dopóki jest Awunia, nie mogę wziąć drugiego psa z podobnymi zachowaniami, żeby mi nie skumulowały się problemy. To jest żmudna praca, żeby pies zechciał zaufać, otworzyć się i współpracować. Poza tym Hania nie wygląda na maliznę. Mam nadzieję, że znajdzie się szybko ktoś inny, bo Awunia pobędzie u mnie jeszcze przynajmniej 2 tygodnie (rysuje się szansa na ds) -
zapomniałam, ale na pewno to zrobię. Tylko nie ogłaszaj Awuni zbyt szybko. Chyba serce mi pęknie, gdy będę musiała ją oddać. Psy z takim charakterem pozwalają człowiekowi uwierzyć w jaśniejszą stronę codziennej egzystencji. Wracam do domu i cieszę się, że jest tam Tośka, Awa, Fido. Koty, szczególnie Vito, tez są moją radością. Jednak te 3-psy (czypsy) są niesamowite.
-
Krótkie podsumowanie osiągnięć Awy Awunię dostałam na dt w połowie stycznia jako psinę z zachowaniami autystycznymi. Zapadanie, cofanie, sztywnienie, niedotykalska, niema. Bała się przechodzić przez furtkę, chodziła pod ścianami lub meblami, panicznie bała się otwierania drzwi samochodu. Generalnie przerażony, skrzywdzony psiak, którego psycha uciekała, gdy czuła się zagrożona. Przepraszała, że żyje. Miała też skłonność do łapczywości. Teraz jest to radosny psiak, bawiący się w łapki, można ją wytarmosić, wymiziać, uwala się podwoziem do góry, wylizuje mnie i pudelka nader entuzjastycznie. Gdy ktoś włazi do domu szczeka w przedpokoju, a nie ucieka ze strachu. Nawet rzuciła się w obronie pudelka na znacznie większego i nieco rozjuszonego psa. Na smyczy chodzi - miodzio. Nie wszytko jeszcze jest super, bo np. je tylko w jednym miejscu, które jednocześnie jej azylem, gdy coś ją spłoszy, a jest bardzo płochliwa, boi się wejść do kuchni. Nie przychodzi jeszcze na przytulanki-przewalanki, ale sądzę, że z czasem i to osiągniemy. Je spokojnie, chociaż nadal szybko, ale przynajmniej gryzie, a nie przełyka. Na spacerze niektórych psów czy ludzi boi się i wraca tendencja do chodzenia pod ścianą, ale gdy "zagrożenie" mija znowu zachowuje się w miarę spokojnie. Koty w domu olewa, ale na dworze, dostaje amoku, gdy jakiś nieszczęśnik przemknie jej przed oczami. Byłaby chyba w stanie wbiec na drzewo za takim kotem. Trzeba prowadzić ja na smyczy. Awunia szuka akceptacji. Pyta się czy może wskoczyć na tapczan, na spacerze zerka czy wszystko w porządku. Generalnie jest wspaniała i kochana.
-
Hanka I Tośka mają swoje podwórko i RODZINĘ :) Powodzenia dziewczyny
inga.mm replied to ludwa's topic in Już w nowym domu
u mnie jest taka sunia[URL="http://www.dogomania.pl/threads/173653-MLB-AWARIA%21%21%21-ciagle-bez-domu"] [MLB] AWARIA!!! ciagle bez domu [/URL] Awunię dostałam na dt w połowie stycznia jako psinę z zachowaniami autystycznymi. Zapadanie, cofanie, sztywnienie, niedotykalska, niema. Chodziła pod ścianami lub meblami, panicznie bała się otwierania drzwi samochodu. Generalnie przerażony, skrzywdzony psiak, którego psycha uciekała, gdy czuła się zagrożona. Przepraszała, że żyje. Miała też skłonność do łapczywości. Teraz jest to radosny psiak, bawiący się w łapki, można ją wytarmosić, wymiziać, uwala się podwoziem do góry. Gdy ktoś włazi do domu szczeka w przedpokoju, a nie ucieka ze strachu. Nawet rzuciła się w obronie pudelka na znacznie większego i nieco rozjuszonego psa. Na smyczy chodzi - miodzio. Nie wszytko jeszcze jest super, bo np. je tylko w jednym miejscu, które jednocześnie jej azylem, gdy coś ją spłoszy, a jest bardzo płochliwa, boi się wejść do kuchni. Nie przychodzi jeszcze na takie przytulanki-przewalanki, ale sądzę, że z czasem i to osiągniemy. Je spokojnie, chociaż nadal szybko, ale gryzie, a nie przełyka. Sądzę, że Hania w dobrym DOMU, nie w kojcu, też otworzy się. Wymaga to wielkiej cierpliwości i łagodności. -
Misiu - młody, niewidomy -wrócił do Poznania. Wreszcie w swoim DOMU!
inga.mm replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Misia i Mundziolka wpisałam na listę pieseczków do zasilenia z bazarku, który będzie otwarty pod koniec tygodnia. Proszę o pomoc w ogłaszaniu go. [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/205734-TULINKOWY-SKLEPIK-bis-prosz%C4%99-na-razie-nie-dopisywa%C4%87-si%C4%99/page2"]TULINKOWY SKLEPIK bis - proszę na razie nie dopisywać się[/URL][/B] -
czy nie było żadnych wpływów z zadeklarowanych wpłat? Oczywiście, poza ta jedna zaksięgowaną.
-
Mini która wszędzie się zmieści Ma domek w Krakowie .Dziękujemy !!!
inga.mm replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Ktoś wpisał, że może być to pinczer miniatura. Przyjrzałam się psu sąsiadki, który wygląda zupełnie tak samo i jest pinczerem z papierami, więc być może jest to właśnie pinczerek. Tofi (ten od sąsiadki) waży ok. 2 kg, +-. Moja ratlerzyca kotów nie gania, poprzednia też nie ganiała. Jest nadzieja, że ta tez będzie pokojowo nastawiona. Gorzej, jeśli boi się dużych psów. Może ma złe doświadczenia? -
no to jeszcze jedno pytanie: czy jedzie do ds, czy dt, czy hotelu? ok. wczoraj przeoczyłam, chociaż napisane wielachnymi literami
-
przepraszam, ze się wcinam w środku, ale czy nie ma mozliwości zorganizowania transportu skokami? Tak woziliśmy psa z Wawy do Białegostoku. Kawałek do Ostrowii i z Ostrowii juz ktoś inny. Nie jest to może cud, ale wygodniejszy dla psa i mniej męczący.
-
Cudowny szczeniak w typie wilczaka - Fado ma dom :)
inga.mm replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
u mnie dt jest BEZPŁATNE!!!! Dlatego Fado miał być u mnie za darmo. Nie na hotelu, tylko kilkudniowym dt bezpłatnym. Nie obfajdał mi mieszkania, tylko obsikał dość dokładnie, każde możliwe miejsce. Obfajdały ze strachu Tośka i Awa. Nie manipuluję, bo nie mam powodu. Natomiast zauważyłam, ze wielu spraw nie dopowiadasz i potem sytuacja robi się drażliwa (zwracałam Ci uwagę w lecznicy na konieczność wcześniejszego informowania dla jasności sytuacji) Tak czy inaczej, pies nie mógł tu zostać. A jeśli chcesz świadectwo obdukcji z pogryzienia, to zaraz pojadę na pogotowie. Zdjęcia pewnie też by wyszły nawet nieprofesjonalnym aparatem. Może nie polubił mnie. Jego prawo. Może poczuł się ubezwłasnowolniony na małej przestrzeni. Owszem, zgadzam się, że środek nocy nie jest dobrą porą na szukanie schronienia i przenoszenie psa, ale zauważ, ze gdy Cosmo byl troche agresywny do Rudego, Właścicielka hotelu zabrała go z kojca i chciała go nam oddać, bo nie mógl byc w w jednym pomieszczeniu z Rudym. Z innymi też nie mógł być. Była godzina prawie 23-cia i rozważałaś możliwość dzwonienia do innego hotelu. Na szczęście skończyło sie inaczej, bez konieczności jeżdżenia do innego miejsca. I nie pisz, że było inaczej, bo świetnie pamiętam, że pospieszałam Cię i ciśnienie mi skoczyło, gdy usłyszałam, ze miałybyśmy jechać dalej. Nikt nie może wymagać narażania innych zwierząt. Dlatego zrobiłam to co zrobiłam i uważam, ze słusznie. Można ze mna nie zgadzać się, ale najpierw trzeba zobaczyć jak to jest, gdy narażasz sie ratując zwierzęta i zostajesz sama pogryziona. Potem możemy dyskutować dalej. On mnie nie zaatakował pierwszej tylko psy i kota. Ja je ratowałam przed nim z narażeniem swojego zdrowia, nie wiedząc co może sie jeszcze zdarzyć, bo psa nie znałam, a był w amoku. TO JEST PROFESJONALIZM OPIEKUNA, a nie zastanawianie się, czy ktoś się obrazi, ze w nocy się go wyciąga z łóżka. Ech, widzę, że taryfy ulgowe działają tylko dla niektórych. -
Cudowny szczeniak w typie wilczaka - Fado ma dom :)
inga.mm replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
nie było tak jak piszesz, bo pomijasz pewne sprawy i zmieniasz kolejność. Ale to i tak nie ma znaczenia, bo napisanie, że zaproponowałam dt nie jest prawdą. Od początku była mowa o hotelu, dt - na kilka dni do zabrania, gdy pojawiła sie propozycja ds wynikła dopiero u mnie, gdy nie chciałam wziąć pieniędzy za kilka dni. Zresztą tak jak napisałam, być może niewłaściwie do niego podeszłam, temu nie zaprzeczam, potraktowałam go jak każdego innego psa. Ech, żałuję, że chciałam pomóc, bo niedobrze mi sie robi. Nawet z adopcji psy wracają i to z domów, gdzie nie ma innych psów. Nie słyszałam o hotelu czy dt domowym, gdzie trzyma się na siłę psa będącego zagrożeniem dla innych psów bezpośrednio z nimi, a u mnie, wiedziałaś, jest domowy, a nie kojcowy hotel. Więc nie piszcie dyrdymałów o profesjonalizmie hoteli czy dt, które agresywne psy trzymają z innymi zagrożonymi, bo nie jest to prawdą. Profesjonalizm jest wtedy, gdy nie dzieje się krzywda żadnemu z podopiecznych. Ciekawa jestem jaki osąd byście wydały, gdyby Fado skrzywdził któregoś z moich dotychczasowych lokatorów? Nieprofesjonalne! Skandaliczne! Niedopilnowane! Gdzie ona była? Gdzie miała oczy? - tak zapewne by grzmiało świętym oburzeniem towarzystwo. Tak więc zrobiłam to, co uważałam za najlepsze dla wszystkich psów i kotów. Niestety, nie najlepsze dla Beki, za co ją przeprosiłam i podtrzymuję przeprosiny. Na tym temat kończę, niezależnie od inwektyw jakie jeszcze mogą się pojawić, bo wyznaję zasadę "niech rzuci kamieniem ten, który jest bez winy". Nadal podtrzymuję ofertę transportów w sytuacjach awaryjnych, ponieważ uważam, że zwierzęta nic nie są winne w naszym sporze, a pomóc im trzeba. Jeszcze dodam: smutne jest to, że dobre chęci, chociaż podparte błędna oceną sytuacji, zostały spostponowane. Potwierdza sie przysłowie, że dobrymi chęciami droga do piekła jest wybrukowana. Takie mieszanie z błotem jest właśnie ta drogą i nie można się dziwić, że jest mało miejsc w dt czy w hotelach, albo słyszy się teksty, że "od tej osoby nie przyjmę, bo nie chcę mieć z nią nic wspólnego". Nie wierzę, że każda z osób opluwających mnie jest tak doskonała, że nie pomyliła sie w ocenie sytuacji lub swoich możliwości. -
Cudowny szczeniak w typie wilczaka - Fado ma dom :)
inga.mm replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
przypomnę Ci, że podobny problem był z Cosmem, gdy dojechałyśmy do hotelu prawie o 23 i okazało sie, że nie zgadza sie z Rudym. Właścicielka też nie chciała go zatrzymać i kazała go zabierać. Na szczęście miała kenel w domu, więc sie ulitowała i nie było potrzeby dalszego szukania w środku nocy innego miejsca. Inna rzecz, że kenel byl przeznaczony dla innego psa. Dla niewtajemniczonych: NIE WZIĘŁAM PIENIĘDZY, bo okazało się, ze jest ds i w poniedziałek ma zabrać Fado, więc byłby to dom przejściowy, a za takie przenocowanie pieniędzy nie biorę. Potem zostalo to zmienione na ew. dt, bo w ds sa konie i istniała obawa, ze fadowi może stać się krzywda i ma zostać u mnie dłużej, a ja na poniedziałek już miałam zaanonsowanego psa. Też przełknęłam te zmianę. Pies miał ładnie chodzić na smyczy. Przez około pół godziny miałam wyrywaną rękę. Czy ktoś sprawdził, czy nie przejawia "agresji miskowej"? Zapewne nie, bo był sam w kontenerze. Poza tym, przeprosiłam, ale nie życzę sobie atakowania mnie, gdy wina leży nie tylko po mojej stronie i wyzywania mnie od "rozkapryszonych dziewczynek", gdy sytuacja była co najmniej niekomfortowa dla ośmiu innych zwierząt, z czego trzy zostały zaatakowane zębami. Było u mnie kilka psów i kotów i nie miałam problemu do tej pory. Trafił fado i nauczył mnie, żeby nie brać dużego szczeniaka lub psa, choćby konał, bo potem zostanę obrzucona błotem. Wypomnę niegrzecznie, ze za różne przysługi nie wzięłam ani grosza (mimo, ze takie propozycje były - żeby była jasność sytuacji), wiedząc jak trudno jest zdobyć pieniądze na hotel, karmę, weta. Mogę te przysługi w ciągu 7-10 dni wycenić na prawie 300 zł, a komercyjnie - na pewno na 300 zł. Jako działalność gospodarcza i osoba fizyczna poniosłam straty, ale na własne życzenie, bo zadeklarowałam się. Jednak nikogo nie upoważnia zaistniała sytuacja do obrzucania mnie epitetami i przyciszania. Samo "przepraszam" przerzuca całą winę na mnie, a ja nie mam zamiaru jej całej przyjmować na siebie. Jeszcze dla wyjaśnienia: miałam 3 dobermanki, z czego jedna młodziutka, bo nie miała jeszcze roku, była bardzo skrzywdzona. Wszystkie były po przejściach. Z żadna nie miałam takiej sytuacji, mimo, ze ta skrzywdzona też próbowała zjeśc wszystko dookoła i na zapas. Teraz mam małe psy i koty. Wszystkie są skrzywdzone, ale żaden nie atakuje w amoku jedzenia, mimo, ze jedzenie dla części z nich jest nadal potrzebą najedzenia się na zapas. -
Cudowny szczeniak w typie wilczaka - Fado ma dom :)
inga.mm replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
do mnie przyjechał koło 22-giej (dokladnie nie pamiętam, ale było juz bardzo późno, na pewno było po 21-szej) jeszcze mizianka, czesanka z Koosiek i było po 22-giej, potem spacer i juz prawie 23-cia, no a potem zaczęło się. Czy sądzisz, że od razu larum podniosłam? Nie. To było dobre pół godziny prób poskromienia go. Zadzwoniłam do koosiek drugi raz o 23.21, rozmowa nie była krótka. Potem do mnie oddzwoniła. Jeszcze musiałam go "pozbierać" i dojechać do Ciebie, a to nie jest proste, gry nie zna się okolic (btw. nawigacja tz-ta jest do bani, bo skierowała mnie na ul. Nadrzeczną i jeździłam nie wiadomo gdzie). Tak więc nie obwiniaj mnie o późną godzinę, bo Fado do mnie przyjechał późno. A nawiasem mówiąc, przyjmowałam psa w potrzebie o 4 rano! Wyrwana ze snu, w mróz dwadzieścia parę stopni latałam na ulicę po niego, bo był mi przekazywany z samochodu. Również wydawałam w ten sposób psa koło 4.30 nad ranem.